06.11.2016 – TEHERAN Z BUTA

.

NIEWYSPANI, ALE PEŁNI ENERGII WSTALIŚMY KOŁO 9:00. ŚNIADANIE W MEHR DELIKATNIE MÓWIĄC NIE OSIĄGAŁO NASZYCH STANDARDÓW. PODANO NAM JE W OSOBNYM, MAŁYM POMIESZCZENIU WIELKOŚCI KURNIKA.
POPROSILIŚMY RECEPCJONISTĘ O PRZYWOŁANIE TAXI, KTÓRA ZGODNIE Z NOCNĄ UMOWĄ ODWIOZŁABY NAS DO WŁAŚCIWEGO HOTELU. JESZCZE PRZED WEZWANIEM POJAZDU GUCIO Z RECEPCJI SPYTAŁ CZY NIE CHCIELIBYŚMY POZOSTAĆ U NIEGO. ODMÓWILIŚMY.

TYM RAZEM W WESTYBULU HOTELU HAFEZ BYŁA PANIENKA. POINFORMOWAŁA, ŻE NASZ POKÓJ BĘDZIE GOTOWY ZA 2 godz.  ZATKAŁO NAS. SPYTALIŚMY, CZY TO ŻARTY, BO JEŚLI TO MAŁO ŚMIESZNE.
MUSIELIŚMY WYGLĄDAĆ NA NIEŹLE ZBULWERSOWANYCH, BO POKÓJ ZNALAZŁ SIĘ PO KILKU MINUTACH…

TEHERAN – ŚNIADANIE W HOTELU MEHR

.

ZOSTAWIWSZY GRATY POSZLIŚMY NA REKONESANS.
HOTEL LEŻY BARDZO DOBRZE. 200, MOŻE 300 m W LEWO OD ROGU NASZEJ ULICY (BANK e-MELLI) I DUŻEJ ARTERII – FERDOWSI AVE – JEST BANK CENTRALNY, A OBOK NIEGO MUZEUM KLEJNOTÓW. UWAGA: OTWARTE TYLKO POMIĘDZY SOBOTĄ A WTORKIEM POMIĘDZY 14:00 A 16:30 – SUPER INTERESUJĄCE. WSTĘP: 20 T. ZDECYDOWANIE WARTO OGLĄDNĄĆ.
CZAS POTRZEBNY DO ZWIEDZANIA DETERMINUJE TWOJE ZAINTERESOWANIE. MY POTRZEBOWALIŚMY ok. 60 min.

KONTYNUUJĄC SPACER WZDŁUŻ ULICY FERDOWSI W KIERUNKU NA W STACJĘ METRA O TEJ SAMEJ NAZWIE, SKRĘCILIŚMY W ULICĘ MANOOCHEHRI I DOSZLIŚMY DO SKRZYŻOWANIA Z SAADI ST. NAPRZECIWKO, PO PRZECIWNEJ STRONIE ULICY JEST DUŻY, NAROŻNY SKLEP SPOŻYWCZY, W KTÓRYM DOSTANIESZ GAZOWANĄ WODĘ MINERALNĄ. NA TEJ SAMEJ ULICY PO DRUGIEJ STRONIE NIŻ w/w SKLEP MOŻNA ZJEŚĆ BARDZO DOBRE KEBABY ZA ROZSĄDNE PIENIĄDZE. NAZWA MIEJSCA NIE DO PRZECZYTANIA (KHOSHBIN ?). CHYBA, ŻE ZNASZ FARSI… ZA 5 RÓŻNYCH KEBABÓW OD 2 DO 8 TOMKÓW ZA SZABELKĘ; SAŁATKĘ Z OGÓRKÓW, POMIDORÓW I PAPRYCZKI ZAPŁACILIŚMY 25 TOMKÓW. POLECAMY GORĄCO

NAJEDZENI POSZLIŚMY W KIERUNKU PLACU CHOMEINIEGO ZROBIĆ REKONESANS. NIESTETY DO PAŁACU GOLESTAN DOSZLIŚMY ZA PÓŹNO. TRZEBA BYŁO PRZEŁOŻYĆ OGLĄDANIE NA KOLEJNY DZIEŃ. Z BOKU PAŁACU JEST SPORY MECZET (ARK). ŻEBY DO NIEGO WEJŚĆ (SIC !!!) TRZEBA PRZEJŚĆ (PODEPTAĆ BUTAMI ?) FLAGI: AMERYKAŃSKĄ I IZRAELSKĄ …

MAJĄC WOLNY CZAS MOGLIŚMY DOKŁADNIEJ SPENETROWAĆ LEŻĄCY NIEDALEKO WIELKI BAZAR. PODOBNO NAJWIĘKSZY W IRANIE. PRAWDĘ POWIEDZIAWSZY ROZCZAROWAŁ NAS…

ZA TO IDĄC WZDŁUŻ JEDNEGO Z JEGO BOKÓW WIDZIAŁEM STOISKO WYSPECJALIZOWANE W SERWOWANIU FLACZKÓW BARANICH. KOLEJKA PO NIE OGROMNA, WIĘC NIE PRÓBOWAŁEM.

DOSZLIŚMY DO JAKIEGOŚ OGROMNEGO SKLEPU Z DYWANAMI. W ŚRODKU, NAPOTKANY WŁAŚCICIEL ZOBACZYWSZY MÓJ APARAT ZAPROSIŁ NAS DO POŁOŻONEGO NA WYSOKIM PIĘTRZE BIURA PROPONUJĄC ZROBIENIE NOCNEJ PANORAMY MIASTA. NA PRZEDOSTATNIM PIĘTRZE UDAŁO MI SIĘ DODATKOWO CYKNĄĆ PARĘ FOT PRACUJĄCYM PRZY NAPRAWIE STARYCH DYWANÓW I KILIMÓW PRACOWNIKÓW FIRMY ABBAS NISHABURI ISTNIEJĄCEJ OD 1750 ROKU …

WRACAJĄC WSTĄPILIŚMY NA PROSTĄ I TANIĄ KOLACJĘ DO NAMIOTU Z ARTYKUŁAMI SPOŻYWCZYMI STOJĄCEGO TUŻ OBOK WEJŚCIA DO METRA NA PLACU CHOMEINIEGO. KUPILIŚMY SOBIE PO POŁOWIE BUŁKI PARYSKIEJ NAPEŁNIONEJ RÓŻNYMI WEGETARIAŃSKIMI PASTAMI I SMAŻONYMI KULKAMI @ 3 TOMKI / szt. DO TEGO TROCHĘ PASTY Z OLIWEK Z WYDRYLOWANYMI OLIWKAMI. ODLOCIK …

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

                         .

.

Komentarze :

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *