09.11.2016 – NAPADZIK

.

ŚNIADANKO W KAMALALMOLK TRADITIONAL GUEST HOUSE PYSZNE. MOŻNA JEŚĆ POD ZADASZENIEM LUB NA SZEROKICH ŁOŻACH POD GOŁYM NIEBEM. DO WYBORU LOKALNE PIECZYWO, BIAŁY SER TYPU FETA, MIÓD, DŻEM, MASŁO, JAJKA NA TWARDO, POMIDORY, OGÓREK, HERBATA, SOK.
JEDZĄC MOŻNA POROZMAWIAĆ O IRANIE Z TAKIMI JAK MY ZWIEDZACZAMI I WYMIENIĆ NA GIEŁDZIE PRZYDATNE INFO. DZIĘKI TEMU MOGŁEM – PRZY POMOCY CZECHÓW, OMINĄĆ CHOĆ NA CHWILĘ RESTRYKCJE DOTYCZĄCE FEJSA. WIELKIE DZIĘKI CZESKI BRACIE !!!

NAJEDZENI POSZLIŚMY DO ODLEGŁEGO O JAKIEŚ 2 km DWORCA KOLEJOWEGO KUPIĆ BILETY DO JAZDU (19 T/ os). UDAŁO NAM SIĘ TO ZAŁATWIĆ SZYBKO I BEZPROBLEMOWO. OBSŁUGA W INFORMACJI WŁADAŁA DOBRYM ANGIELSKIM. W KASIE NIEZŁYM.

ZACZĘLIŚMY IŚĆ WE KIERUNKU tzw. DOMÓW HISTORYCZNYCH – JEDNEJ Z NAJWIĘKSZYCH ATRAKCJI TEGO MIASTA.
W PEWNYM MOMENCIE SPOZA ZABUDOWAŃ WYCHYLIŁ SWOJE MINARETY DUŻY MECZET. RUSZYŁEM NIEŚPIESZNIE W KIERUNKU SKĄPANEJ W SŁOŃCU ULICZKI BY STRZELIĆ FOTĘ. WOMBACIK BYŁ KILKADZIESIĄT METRÓW W TYLE. TASZCZYŁEM DWA APARATY, PONIEWAŻ CHWILĘ WCZEŚNIEJ ROBIŁEM ZDJĘCIA W LOKALNEJ RESTAURACJI JEGO SPRZĘTEM.
GDY STOJĄC NA ASFALTOWEJ ULICZCE PRZYMIERZAŁEM SIĘ DO UJĘCIA, USŁYSZAŁEM ZA SOBĄ WARKOT MOTORYNKI I CHWILĘ PÓŹNIEJ POCZUŁEM SZARPNIĘCIE RAMIENIA. UPADAJĄC ZOBACZYŁEM ODDALAJĄCY SIĘ POJAZD Z DWOMA OKOŁO 25 LATKAMI. SIEDZĄCY NA TYLNYM SIEDZENIU TRZYMAŁ W WYPROSTOWANEJ RĘCE PASEK NA KTÓRYM DYNDAŁ APARAT WOMBATA …
PODNIOSŁEM SIĘ NATYCHMIAST. PRZEZ GŁOWĘ PRZEBIEGŁA MI MYŚL: “SZKODA ZDJĘĆ”. BYŁO ICH NIEDUŻO, BO CODZIENNIE WIECZOREM ZRZUCAM DO KOMPA WSZYSTKO CO ROBIMY W DANYM DNIU, ALE ZAWSZE TO STRATA …
POTEM PRZYSZŁA MYŚL, ŻE SZKODA TEŻ OBIEKTYWU. MA SWOJE LATA, ALE SIĘ SPISUJE…

PODBIEGŁ WOMBACIK, PYTAJĄC CZY COŚ MI SIĘ STAŁO. WYDAWAŁO SIĘ JEJ, ŻE KOLESIE WE MNIE WYJECHALI. A JA TYLKO STRACIŁEM RÓWNOWAGĘ, KIEDY ZŁODZIEJ ZRYWAŁ MI Z RAMIENIA PASEK APARATU. NAWET NIE MIAŁEM OTARCIA !!!

KASZAN – PO PRAWEJ W GŁĘBI ULICZKA NA KTÓREJ MNIE OKRADZIONO …

.
ZZA FURTKI W MURZE OBOK MIEJSCA “ZBRODNI” WYSZEDŁ JAKIŚ MĘŻCZYZNA. WOMBAT NATYCHMIAST POPROSIŁ GO O WEZWANIE POLICJI. NAJPIERW JEDNAK TRZEBA BYŁO OPOWIEDZIEĆ CO SIĘ STAŁO. TO WYMAGAŁO KOGOŚ, KTO ZNA ANGIELSKI. NA CAŁE SZCZĘŚCIE CZŁOWIEK WŁADAJĄCY TYM JĘZYKIEM BYŁ NIEDALEKO – ZA w/w MUREM JEST BIURO KONSTRUKCYJNO-BUDOWLANE. PO CHWILI OTOCZENI WIANUSZKIEM SŁUCHACZY OPOWIADALIŚMY SWOJĄ PRZYGODĘ. WYKONANO KILKA TELEFONÓW. POLICJA ZOSTAŁA WEZWANA. OKAZAŁO SIĘ RÓWNIEŻ, ŻE NIESTETY DWIE KAMERY MONITORUJĄCE DOKŁADNIE MIEJSCE NAPADU OD TYGODNIA NIE DZIAŁAJĄ. TECHNIK ZOSTAŁ WEZWANY PRZED KILKOMA DNIAMI, ALE JESZCZE NIE DOJECHAŁ.
ZADZWONIONO TEŻ DO WŁAŚCICIELA  POSESJI OBOK. JEJ KAMERA POWINNA ZAREJESTROWAĆ TABLICĘ REJESTRACYJNĄ MOTORYNKI …

NI Z TEGO NI Z OWEGO ZZA ZAŁOMU WYŁONIŁ SIĘ SKUTER I PODJECHAŁ DO MNIE. SIEDZĄCY NA NIM CHŁOPAK PODAŁ MI NASZEGO CANONA I ZNIKNĄŁ ZANIM ZDĄŻYLIŚMY MU SIĘ PRZYJRZEĆ. UDAŁO MI SIĘ TYLKO KRZYKNĄĆ – “DZIĘKUJĘ”.

TOTALNIE ZASKOCZENI TAK MY JAK I PRACOWNICY BIURA PRZENIEŚLIŚMY SIĘ DO WNĘTRZA BUDYNKU UCZCIĆ ODPOWIEDNIM NAPOJEM TAK DOBRE ZAKOŃCZENIE NASZEJ PRZYGODY. FILIŻANKĄ HERBATY, OCZYWIŚCIE …

PO CHWILI DO BIURA WSZEDŁ POLICJANT I POMIMO TEGO, ŻE NIE PONIEŚLIŚMY ŻADNEJ STRATY ZACZĄŁ SPISYWAĆ ZEZNANIA. 10 min PÓŹNIEJ DOŁĄCZYŁ DO ZACNEGO GRONA POMAGAJĄCYCH NAM LUDZI KOMISARZ. HERBATA WSPOMAGANA CIASTECZKAMI I SŁODZONA DAKTYLAMI LAŁA SIĘ FILIŻANKAMI. NA PRZEPROSINY DOSTALIŚMY TEŻ PREZENT. PRZEPRASZANO, ZA NIEODPOWIEDZIALNE ZACHOWANIE SIĘ TUBYLCÓW – ZŁODZIEI. NA KONIEC NAPISAŁEM OŚWIADCZENIE, ŻE NIE MAM ŻADNYCH ROSZCZEŃ I NIE PONIEŚLIŚMY ŻADNEJ STRATY.
ŻEGNANI PRZEZ CAŁE BIURO RUSZYLIŚMY DALEJ …

DO DOMÓW HISTORYCZNYCH DOTARLIŚMY W SAMĄ PORĘ. OGLĄDANIE 2 OGROMNYCH DOMOSTW – KHAN-e AMERIHA I TABATABAEI  (TRZECI – BORUJERDIS – PRZECHODZI RENOWACJĘ) – ZAJĘŁO 100 min. TRZEBA TO KONIECZNIE ZOBACZYĆ. WSTĘP 35 T (BILET OBEJMUJE JEDEN DOM, MECZET I ŁAŹNIE). PO WYJŚCIU PRZESZLIŚMY DO STOJĄCEGO KILKADZIESIĄT METRÓW DALEJ CIEKAWEGO MECZETU EMAMZADEH ABU LOLO. POTRZEBNY CZAS: ok. 20 min.

KOLEJNYM INTERESUJĄCYM MIEJSCEM SĄ ŁAŹNIE QASEMI (ŁAŹNIE SUŁTANA AMIRA AHMADA). WARTO WEJŚĆ – SĄ PIĘKNE I CIEKAWE. NIE ZAPOMNIJ O DACHU. ZE WZGLĘDU NA OŚWIETLENIE NAJLEPIEJ WCHODZIĆ NA GODZINĘ PRZED ZAMKNIĘCIEM. ZWIEDZANIE MAX 30 MINUT.

WRACAJĄC NATKNĘLIŚMY SIĘ NA GARKUCHNIĘ SERWUJĄCĄ FLACZKI BARANIE. PO PROSTU BOMBA.

WIECZOREM POSZLIŚMY NA ZAPLANOWANĄ WCZEŚNIEJ KOLACJĘ DO RESTAURACJI ZNAJDUJĄCEJ SIĘ W NAJSTARSZEJ CZĘŚCI TUTEJSZEGO BAZARU – PODZIEMNYCH DAWNYCH ŁAŹNIACH. RESTAURACJA TO MOŻE ZA DUŻE SŁOWO. TO BARDZIEJ WYKWINTNA JADŁODAJNIA Z TYPOWYMI MIEJSCAMI DO LEŻENIA. ALE SĄ TEŻ SIEDZĄCE MIEJSCA. MENU NIEZBYT IMPONUJĄCE, CO DOBRZE ŚWIADCZY O TYM MIEJSCU. ZAMÓWIONE TYPOWE DANIA D… NIE URYWAŁY. BYŁY PRZECIĘTNE. NIE POWTÓRZYLIBYŚMY TEGO DOŚWIADCZENIA. SZCZEGÓLNIE, ŻE CENA (20 T @ PORCJA) JEST DWA RAZY WYŻSZA OD TAKICH SAMYCH Z NAZWY, A LEPSZYCH W SMAKU DAŃ SERWOWANYCH W MAŁYCH ULICZNYCH GARKUCHNIACH. TA REGUŁA POWTARZA SIĘ W CAŁYM IRANIE. ZAWSZE JEDZENIE NA ULICY JEST SMACZNIEJSZE I DUŻO TAŃSZE…

BĘDĄC NA BAZARZE WEJDŹCIE KONIECZNIE NA DACH I ODWIEDŹCIE JEGO HISTORYCZNE CZĘŚCI …

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

.

 

Komentarze :

  1. Bossert

    Appreciating the dedication you put into your blog and detailed information you present. It’s nice to come across a blog every once in a while that isn’t the same out of date rehashed information. Great read! I’ve bookmarked your site and I’m including your RSS feeds to my Google account.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *