25.11.2016 – MROŹNY ISFAHAN

.

Z HOTELU WYSZLIŚMY PÓŹNO.  KOŁO 11-tej. SAMA MYŚL O TYM, ŻE NA DWORZE JEST – 6°C HAMOWAŁA NASZE ZAPĘDY ODKRYWCÓW.
SPACERKIEM DOSZLIŚMY DO ODDALONEGO O KILKA KILOMETRÓW, KOLEJNEGO OGROMNEGO PLACU TEGO MIASTA. NAZYWA SIĘ TO IMAM ALI SQUARE (NAQSH-e JAHAN SQUARE). OBOK STOI XI-to WIECZNY MECZET ALEGO, Z 48 m MINARETEM (ALI MOSQUE MINARET). TRZEBA ZOBACZYĆ !!! NA PLACU WARTO WYPIĆ HERBATĘ I SOK np. Z MARCHWI (ALE TAK JAK WSZĘDZIE, NIE ZAPOMNIJ SPYTAĆ WCZEŚNIEJ O CENĘ).

JAKIŚ KILOMETR DALEJ STOI MECZET PIĄTKOWY (MASJED-e JĀMÉ). NA JEGO TYŁACH SĄ TEŻ JAKIEŚ WEJŚCIA DO BOŻNIC. OCZYWIŚCIE OSOBNE DLA KOBIET I MĘŻCZYZN. WYDAJE MI SIĘ, ŻE TO ŚWIĄTYNIA ALLAME MAJLESI – PRZEZNACZONA NA MODLITWĘ DLA WIERNYCH CZĘŚĆ TEGO MECZETU. WARTE OGLĄDNIĘCIA. POZNAŁEM TAM AMINA – BARDZO FAJNEGO NAUCZYCIELA ANGIELSKIEGO. OGLĄDANIE MECZETU PIĄTKOWEGO KOSZTUJE OCZYWIŚCIE 20 T / os. JEST OGROMNY I MA WIELE CIEKAWYCH SZCZEGÓŁÓW. POTRZEBNE JEST CO NAJMNIEJ 60 min. NA SPOKOJNE, DOGŁĘBNE ZWIEDZANIE.

WYCHODZĄC Z TEGO UNIKALNEGO ZABYTKU WESZLIŚMY NA POBLISKI BAZAR, GDZIE W PEWNYM MOMENCIE NATKNĘLIŚMY SIĘ NA PEŁNĄ LUDZI JADŁODAJNIĘ. TO SHAFAAT BERYANI, WYCHWALANE PRZEZ GURU SMAKOSZY ANTHONEGO BOURDAIN’a. RESTAURACJA SERWUJE TYLKO JEDNO DANIE. WŁAŚNIE BERYANI. JEST ONO INNE OD TYCH, KTÓRE SPOTYKAMY W GŁĘBI KONTYNENTU AZJATYCKIEGO. TO PODANY NA CHLEBIE TYPU LAWASZ BARDZO MIĘKKI BARANI KOTLET MIELONY. DO TEGO NIEDUŻO WYGLĄDAJĄCEGO JAK KASZANKA MIĘSKA BARANIEGO, CEBULA, CYTRYNA I JAKIEŚ MIĘTOPODOBNE ZIELSKO. PORCJA 13 T.  NIE JEMY ZWYKLE O TEJ PORZE, WIĘC WZIELIŚMY TYLKO JEDNĄ PORCJĘ. WOMBAT, NIE PRZEPADAJĄCY ZA BARANINĄ CHYBA O TYM ZAPOMNIAŁ … ŚWIETNE ŻARCIE. BĘDZIE POWTÓRKA, OJ BĘDZIE …

SHAFFAT - MAŁA JADŁODAJNIA ZAWSZE PEŁNA LUDZI

SHAFFAT – MAŁA JADŁODAJNIA ZAWSZE PEŁNA LUDZI

.

RUSZYLIŚMY W DROGĘ POWROTNĄ DO HOTELU. SZWENDAJĄC SIĘ PO RÓŻNYCH ZAKAMARKACH TEGO PIĘKNEGO MIASTA I SPRAWDZAJĄC KILKA NAPOTKANYCH HOTELI (HOTEL APPARTMENT ESFAHAN) DOTARLIŚMY DO MECZETU HAKIM. TYM RAZEM NIE TRZEBA BYŁO PŁACIĆ. MECZET JEST SPORY. WŁAŚNIE RESTAUROWANY. OGLĄDNIĘCIE ZAJMUJE KOŁO 25 min.

ŁAMIĄC CZĘŚCIOWO NASZĄ ZASADĘ NIE JEDZENIA DWA RAZY W TYM SAMYM MIEJSCU, Z BRAKU LEPSZEJ ALTERNATYWY WYBRALIŚMY SIĘ PONOWNIE DO RESTAURACJI RESALAT. TAK JAK POPRZEDNIO, TAK I TERAZ ZJEDLIŚMY TU BARDZO PRZYZWOITE CENOWO I DOBRE DANIA. WOMBAT RYBĘ A JA BARANINĘ Z RYŻEM…

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

                     .

.

Komentarze :

  1. Jarek

    Chyba też mam ochotę na baraninę 🙂
    Pozdrawiam Was gorąco (było aż-6 ? -szok)
    Czekam na kolejne ciekawostki …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *