12.11.2016 – NO TO JAZDA WOKÓŁ JAZDU !!!

.

WCZEŚNIE RANO SPOTKALIŚMY SIĘ Z POZNANYMI WCZORAJ RENIĄ I JURKIEM PRZED BIUREM ORGANIZUJĄCYM WYCIECZKI DLA TAKICH JAK MY TURYSTÓW. TEGO TYPU INSTYTUCJI JEST W JAZDZIE CAŁA MASA. DODATKOWO HOTELE OFERUJĄ SWOJE USŁUGI W TYM ZAKRESIE. NAJCZĘŚCIEJ SPOTKAĆ MOŻNA OBJAZDY 4 OSOBOWYM POJAZDEM KTÓREJŚ Z LICZNYCH TRAS WOKÓŁ MIASTA. TAKA ŚREDNIO 8 godz. WYCIECZKA Z KIEROWCĄ POTRAFIĄCYM SIĘ JAKO TAKO KOMUNIKOWAĆ PO ANGIELSKU KOSZTUJE 50 TUMANÓW OD PASAŻERA. OCZYWIŚCIE IM WIĘKSZYM POJAZDEM JEDZIESZ, CZYLI IM LICZNIEJSZA GRUPA, TYM MNIEJ PŁACISZ.
MIGIEM ZAŁATWILIŚMY FORMALNOŚCI I WSKOCZYLIŚMY DO LEKKO WYSŁUŻONEJ MUTACJI JAKIEJŚ FRANCUSKIEJ MARKI.

PIERWSZYM, NIEPRZEWIDZIANYM PRZYSTANKIEM BYŁA tzw. WIEŻA MILCZENIA. PRZEJEŻDŻAJĄC OBOK WIDNIEJĄCEJ W ODDALI GÓRY POPROSILIŚMY KIEROWCĘ BY ZJECHAŁ Z TRASY. ZNALEŹLIŚMY SIĘ NA PUSTYNI, O DOŚĆ TWARDYM, PRZEJEZDNYM PODŁOŻU. WSPINACZKA ZAJĘŁA DOBRE 15 min. OPŁACIŁA SIĘ. PANORAMA, SZCZEGÓLNIE ODLEGŁYCH WYDM TWORZĄCYCH OTACZAJĄCĄ NAS PUSTYNIĘ I MOŻLIWOŚĆ ZOBACZENIA Z BLISKA MIEJSCA, GDZIE PRZED WIEKAMI CHOWANO ZMARŁYCH TO MEGA PRZEŻYCIE. NA SZCZYCIE MOŻNA NAWET WEJŚĆ DO POZOSTAŁOŚCI TAKIEJ WIEŻY. JEST TO OKRĄGŁY MUROWANY PIERŚCIEŃ, DZISIAJ PUSTY W ŚRODKU. NIESTETY NIEWIELE POZOSTAŁO PO WYTRZEBIONEJ WIEKI TEMU PRZEZ ARABÓW RELIGII.
OGLĄDANIE WRAZ Z WEJŚCIEM I ZEJŚCIEM ZAJMUJE MINIMUM 45 min.

PO KOLEJNYCH 45 MINUTACH DOTARLIŚMY DO PIERWOTNIE PRZEWIDZIANEGO W  NASZYM OBJEŹDZIE PIERWSZEGO POSTOJU – STAREJ, PRAWIE OPUSZCZONEJ PRZEZ MIESZKAŃCÓW WSI – KHARANAGH (KHARĀNAQ).
JEST TO UFORTYFIKOWANA, OBECNIE NIEZAMIESZKAŁA WIEŚ SPRZED STULECI. POSTAWIONĄ JĄ, PODOBNIE JAK WIĘKSZOŚĆ DAWNYCH BUDYNKÓW W IRANIE Z KAWAŁKÓW SKAŁ ŁĄCZONYCH I OBRZUCONYCH MIESZANINĄ POWSTAŁĄ ZE ZMIESZANIA IŁU ZE SŁOMĄ I INNYMI DODATKAMI. AŻ DZIW BIERZE, ŻE TE BUDOWLE PRZETRWAŁY TYLE CZASU W TAKICH DOBRYM STANIE.
WIOSKA JEST ROZLEGŁA I SPORO TU CIEKAWYCH BUDYNKÓW I FAJNYCH WIDOKÓW. DODATKOWYM ATUTEM JEST BRAK PILNOWACZY. UMOŻLIWIA  TO WCHODZENIE GDZIE TYLKO SIĘ CHCE I POZWALA NA DOKŁADNE POZNANIE KONSTRUKCJI I ROZPLANOWANIA DOMOSTW.
TU TEŻ NATKNĘLIŚMY SIĘ NA GRUPĘ Z KRAJU, Z KTÓRĄ PÓŹNIEJ TEGO DNIA ZDERZYLIŚMY SIĘ JESZCZE KILKAKROTNIE.
ZWIEDZANIE ZAJĘŁO NAM NIECAŁE 70 MINUT, ALE LEKKO SIĘ SPIESZYLIŚMY, BO WIEŻA CISZY ZABRAŁA NAM TROCHĘ CZASU, KTÓRY TERAZ TRZEBA BYŁO NADROBIĆ. WSTĘP 15 TUMANÓW.
W NIEDUŻEJ ODLEGŁOŚCI OD OSADY JEST CIEKAWY MOST I I KILKA ZABUDOWAŃ. TRZEBA TAM PODEJŚĆ PIESZO. ZDECYDOWANIE WARTO.
WYDAJE MI SIĘ, ŻE NAWET KILKUGODZINNY POBYT W TEJ WIOSCE NIE BYŁBY ZA DŁUGI …

KRÓTKO POTEM WYLĄDOWALIŚMY W CHAK-CHAK (PIR-E SABZ). TA ZORASTIAŃSKA ŚWIĄTYNIA LEŻY NA ZBOCZU GÓRY I PRAKTYCZNIE PRZEZ CAŁY ROK JEST PUSTA, tzn. ODWIEDZANA TYLKO PRZEZ TURYSTÓW. DOJAZD PROSTY. GORZEJ ZE STROMYM I SCHODAMI PROWADZĄCYMI DO NAJWAŻNIEJSZEGO BUDYNKU. NIE NAMAWIAM TYCH ZE SŁABYM SERCEM ALBO CHORYMI KOŃCZYNAMI. MOGĄ SIĘ POCZUĆ NIE HALO.
RAZ  DO ROKU, POMIĘDZY 14 A 18 CZERWCA MOŻNA SIĘ ZAŁAPAĆ NA WIELKI ZJAZD WIERNYCH Z CAŁEGO ŚWIATA.
MAŁA ŚWIĄTYNIA JEST DOŚĆ CIEKAWA. WARTO POŚWIĘCIĆ JEJ CHWILĘ. OPŁATA: 5 TUMANÓW. CZAS ZWIEDZANIA 15 min.

CHAK-CHAK – KILKASET METRÓW WYŻEJ STOI NAJWAŻNIEJSZA NA ŚWIECIE ŚWIĄTYNIA ZARATUSZTRIAŃSKA

.

RUSZAMY DO MEJBOD (MEYBOD). MAMY TAM DO ZOBACZENIA KILKA CIEKAWOSTEK. PIERWSZA, TWIERDZA NARIN QAL’EH TO NIEDUŻY KOMPLEKS OBRONNY WIELKOŚCIĄ ZBLIŻONY DO WAWELU. TYLE TYLKO, ŻE NIE MA SAL WYSTAWOWYCH. WŁAŚCIWIE CHODZISZ JEDYNIE NA ZEWNĄTRZ OBIEKTU. ZE SZCZYTU ROZTACZA SIĘ NIEZŁY WIDOK NA CAŁE MIASTO. WSTĘP 15 T / os. OGLĄDANIE ZAJMUJE MAKSYMALNIE  45 min. CIEKAWE +

JEDZIEMY KILKASET METRÓW I ZATRZYMUJEMY SIĘ OBOK STAROŻYTNEJ LODOWNI. TO BARDZO INTERESUJĄCA KONSTRUKCJA ZBUDOWANA PODOBNIE JAK WIĘKSZOŚĆ TUTEJSZYCH BUDYNKÓW Z MIESZANINY IŁU, SŁOMY I INNYCH DOMIESZEK UFORMOWANYCH NA KSZTAŁT BLOCZKÓW. PRZYPOMINA TYLKO TROCHĘ LODOWNIE ZNANE W NASZEJ CZĘŚCI ŚWIATA. POZA TYPOWYM DOŁEM OTOCZONYM GRUBYM MUREM, WYGLĄDAJĄCYM TROCHĘ JAK GÓRNA POŁOWA GNIAZDA OS JEST TU JESZCZE GRUBA ŚCIANA I FORMA DUŻEGO, PŁASKIEGO ZBIORNIKA WODY. DLA MNIE MEGA INTERESUJĄCE. BILET KOSZTUJE 15 TUMANÓW. DROGO, BIORĄC POD UWAGĘ, ŻE PŁACI SIĘ WŁAŚCIWIE TYLKO ZA WEJŚCIE DO KOKONU I ZEJŚCIE SCHODKAMI NA DNO ZBIORNIKA. RESZTĘ OGLĄDAĆ MOŻNE KAŻDY BEZ ŻADNYCH RESTRYKCJI. NA ZWIEDZENIE CAŁOŚCI WYSTARCZY 20 min.

PO PRZECIWNEJ STRONIE ULICY, DOKŁADNIE NA WPROST ZNAJDUJE SIĘ PIĘKNIE ODRESTAUROWANY I JEDEN Z NAJŁADNIEJSZYCH JAKIE WIDZIAŁEM – KARAWANSERAJ SHAH ABBASI. TAKIE ICHNIEJSZE SUKIENNICE – MIEJSCE SŁUŻĄCE KIEDYŚ KARAWANOM. DZISIAJ TO TYLKO PIĘKNY ARCHITEKTONICZNIE BUDYNEK ZE STRAGANAMI NASTAWIONYMI GŁÓWNIE NA TURYSTÓW. OBOK STOI MUZEUM DYWANÓW.
WSTĘP OCZYWIŚCIE DARMOWY. OGLĄDNIĘCIE, NAWET BARDZO DOKŁADNE ZAJMIE NAJWYŻEJ 30 min.

OSTATNIM PUNKTEM PROGRAMU BYŁ NIEDALEKI GOŁĘBNIK (BORJ-E-KABOOTAR). TROCHĘ TAKICH GOŁĘBICH WIEŻ  Z CZASÓW SAFAWIDZKICH WCIĄŻ STOI NA POLACH W POBLIŻU WIELKICH IRAŃSKICH MIAST. PODOBNIE JAK KANATY (QANATS) – PODZIEMNE SYSTEMY NAWADNIAJĄCE, GOŁĘBNIKI W WIEŻACH ODGRYWAŁY WAŻNĄ ROLĘ W ŻYCIU OŚRODKÓW MIEJSKICH BĘDĄC ZNACZĄCYM ŹRÓDŁEM DOCHODÓW LOKALNYCH.
TE CYLINDRYCZNE WIEŻE, CZĘSTO OZDOBIONE BIAŁYM TYNKIEM I BLANKAMI, BUDOWANO Z CEGŁY I POKRYWANO WAPIENNĄ ZAPRAWĄ. MAJĄ OD 15 DO 25 m ŚREDNICY I DO 20+ m WYSOKOŚCI. ZWIEŃCZONE KOPUŁKAMI ZE SZCZELINAMI, UMOŻLIWIAJĄCYMI PTAKOM DOSTĘP DO WNĘTRZA O STRUKTURZE PLASTRA MIODU MOGŁY POMIEŚCIĆ TYSIĄCE PERSKICH DZIKICH GOŁĘBI, KTÓRYCH ODCHODY SŁUŻYŁY DO NAWOŻENIA PÓL I ZMIĘKCZANIA SKÓR W GARBARNIACH. U PODSTAWY TYCH WIEŻ ŻYŁO MNÓSTWO LUBIĄCYCH GOŁĘBIE JAJA WĘŻY. KONESERZY ? … ROLNICTWO NA ŻYZNYCH, ALE POZBAWIONYCH AZOTU GLEBACH POTRZEBOWAŁO PTASICH ODCHODÓW SZCZEGÓLNIE DO PRODUKCJI LEGENDARNYCH TUTEJSZYCH MELONÓW. OD MOMENTU WPROWADZENIA NAWOZÓW SZTUCZNYCH ZNACZNIE ZMALAŁO ZAPOTRZEBOWANIE NA TEGO TYPU BUDOWLE. Z TYSIĘCY ISTNIEJACYCH W XVII w POZOSTAŁO ok. STU …

POWRÓCIWSZY DO JAZDU PRZESZLIŚMY SIĘ JESZCZE DO CENTRUM. CHCIELIŚMY ZALICZYĆ KONIECZNIE MECZET TEKIYEH-E AMIR CHAGHMAGH (CHAKHMAQ). WŁAŚCIWIE TO KOMPLEKS, SKŁADAJĄCY SIĘ Z KILKU OBIEKTÓW UŻYTECZNOŚCI PUBLICZNEJ (MECZETU, KARAWANSERAJU, ŁAŹNI, ZBIORNIKA WODNY, SKLEPÓW) I PLACU O TEJ SAMEJ NAZWIE. NIESTETY, NAJBARDZIEJ INTERESUJĄCA CZĘŚĆ TEGO PIĘKNEGO ŚREDNIOWIECZNEGO DZIEŁA – tzw. TEKYEH OKAZUJE SIĘ BYĆ ZAMKNIĘTA. TRWA REMONT. NAMÓWIENI PRZEZ JURKA PRÓBUJEMY ZNALEŹĆ JAKIEŚ WEJŚCIE DO ŚRODKA BY STRZELIĆ KILKA FOT Z GÓRNYCH POZIOMÓW. UDAJE NAM SIĘ DOSTAĆ NA PIERWSZE PIĘTRO. DALEJ JEST JUŻ PROSTO. WYSTARCZY TYLKO WYKORZYSTUJĄC POZOSTAŁOŚCI PO RUSZTOWANIU WSKOCZYĆ NA DACH I VOILÀ … JEST SIĘ NA DACHU. JUREK WDRAPAŁ SIĘ MIGIEM NA GÓRĘ I POBIEGŁ FOTOGRAFOWAĆ. MIAŁEM OCHOTĘ PÓJŚĆ W JEGO ŚLADY, ALE NIE ZA BARDZO MI SIĘ PODOBAŁO WŁAŻENIE NA DACH BUDYNKU Z CIĘŻKIM APARATEM, WIĘC ŚMIGNĄŁEM NA PLAC ZROBIĆ ZDJĘCIA JURKOWI BUSZUJĄCEMU PO GÓRNYCH KONDYGNACJACH BUDYNKU. NIESTETY, ZACZYNAŁO SIĘ ROBIĆ CIEMNO, A JUREK NAJWYRAŹNIEJ W POPRZEDNIM ŻYCIU WÓDZ INDIAN Z PLEMIENIA KAMELEONÓW TAK SIĘ DOBRZE MASKOWAŁ, ŻE TYLKO RAZ MIGNĘŁA MI NA SEKUNDĘ JEGO GŁOWA …

CHWILĘ PÓŹNIEJ WESZLIŚMY DO ZNAJDUJĄCEJ SIĘ OBOK, W BOCZNEJ ULICZCE TRADYCYJNEJ SIŁOWNI IRAŃSKIEJ – SAHEB A ZAMAN CLUB ZURKHANEH  tzw. DOMU MOCY (SIŁY) – ZUR-ḴĀNA. TO JEDYNY ZURKHANEH DO KTÓREGO MAJĄ WSTĘP KOBIETY. MIEŚCI SIĘ ON W POCHODZĄCEJ Z 1580 r. PIĘKNEJ LODOWNI Z CZTEREMA WSPANIAŁYMI BADGIRAMI. PODZIEMNA SALA OPARTA NA PLANIE SZEŚCIOKĄTA MA POŚRODKU tzw. GOUD – GŁĘBOKĄ NA 90-120 cm DZIURĘ O ŚREDNICY KILKU METRÓW. WOKÓŁ, JEDEN PRZY DRUGIM STOJĄ W NIEJ ĆWICZĄCY. NA ZNAK NAJBARDZIEJ DOŚWIADCZONEGO Z NICH, ZACZYNAJĄ WYWIJAĆ MILAMI (FORMĄ MACZUG) W RYTM WYBIJANY NA BĘBNIE I DZWONKAMI. ŚPIEWA I GRA SIEDZĄCY NA WYŻSZYM POZIOMIE MORŠED.

PONOĆ ARCHITEKTURA ZUR-ḴĀNA OPIERA SIĘ NA UKŁADZIE ZNANYM ZE ŚWIĄTYŃ MITRAISTYCZNYCH, NATOMIAST FUNKCJONUJĄCE W NICH STOWARZYSZENIA SĄ KONTYNUACJĄ MĘSKICH BRACTW DZIAŁAJĄCYCH W IRANIE OD WIEKÓW. PANUJE TU MISTYCZNY NASTRÓJ I ATMOSFERA PEŁNA RYTMICZNYCH DŹWIĘKÓW BĘBNA I WOKALU LIDERA. ŚPIEWANE TEKSTY POCHODZĄ Z NARODOWEGO EPOSU IRAŃSKIEGO SHAHNAMEH, POEZJI HAFEZA ALBO RELIGIJNYCH TEKSTÓW. TAKIE POŁĄCZENIE SPORTU, TEATRU I RELIGII W YAZD MOŻNA PODZIWIAĆ OD 18;00. BILETY W CENIE 5 T / os. KUPUJE SIĘ PRZED WEJŚCIEM.

NAPATRZYWSZY SIĘ DO SYTA NA FACETÓW WYWIJAJĄCYCH MACZUGAMI POSTANOWILIŚMY SPĘDZIĆ WIECZÓR RAZEM. KOLACJĘ ZJEDLIŚMY W RESTAURACJI MARCO POLO. FAJNE, CENTRALNIE POŁOŻONE MIEJSCE Z PRZYZWOITYMI CENAMI I NIEZŁYMI DANIAMI. SZCZEGÓLNIE ZAPAMIĘTAŁEM BAKŁAŻANY Z SUSZONYMI JOGURTEM I RYŻ. ŚWIETNA HERBATA, I JESZCZE LEPSZE CIASTECZKA NA ZAKOŃCZENIE POSIŁKU. NIE MOGŁEM SIĘ ODERWAĆ. NATOMIAST WYBRANY PRZEZ NAS WIELBŁĄD NIE BYŁ TAK REWELACYJNY JAK MI TO GDZIEŚ WCZEŚNIEJ OBIECYWANO. BARDZO MOŻLIWE, ŻE POZBAWIONO GO ŻYCIA W NIEODPOWIEDNIEJ PORZE ROKU, tzn. LATEM.

WIECZÓR ZAKOŃCZYŁO MAŁE ALE ŚWIETNE PRZYJĘCIE W APARTAMENCIE RENI I JURKA. DZIĘKI WIELKIE, GUYS … ? ??

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *