18.11.2016 – SZIRAZ. WIELKOŚĆ PERSJI

.

WCZEŚNIE RANO, PO  NOCY SPĘDZONEJ W AUTOBUSIE WYSIADAMY NA DWORCU W SZIRAZIE. STAJEMY POD HOTELEM ANVARI, PŁACĄC ZA DOJAZD DO CENTRUM 10 TOMANÓW. SPRAWDZAMY  DWA HOTELE OBOK I DECYDUJEMY SIĘ NA ANVARI. POKÓJ MA TRZY ŁÓŻKA, LODÓWKĘ. JEST TEŻ ŁAZIENKA. CENA: 90 TOMANÓW (BEZ ŚNIADANIA, KTÓRE MOŻNA DOKUPIĆ ZA 7 TOMANÓW).

RECEPCJONISTA OD RAZU PROPONUJE NAM  WYCIECZKĘ DO PASARGAD, PERSEPOLIS, NEKROPOLIS I NAKSZ-E-RADŻAB (NAQSH-E RAJAB). TRASA NA 8 GODZIN KOSZTUJE NIECAŁE 50 DOLARÓW (170 T) ZA DWIE OSOBY.
 DECYDUJEMY SIĘ OD RAZU. CENA JEST DOBRA.  JEMY BARDZO SKROMNE ŚNIADANIE Z FATALNĄ OBSŁUGĄ. DOSTAJEMY JEDNO MAŁE  MASŁO, DŻEM I JAJKO. KIEDY BIORĘ CHLEB Z WORKA RESZTA ZOSTAJE ZABRANA. DZIELIMY SIĘ TYM CHLEBEM. DOSTAJEMY TEŻ  JEDNĄ TOREBKĘ HERBATY I PRZYSIĘGAMY SOBIE NIGDY WIĘCEJ NIE JEŚĆ ŚNIADANIA W TYM HOTELU.

DZISIAJ JEST ŚWIĘTO. KANTORY ZAMKNIĘTE. PANI W RECEPCJI POŻYCZA NAM PIENIĄDZE I WYSŁUCHUJE UWAG O FATALNYM SERWISIE. TŁUMACZY ŻE OBSŁUGA NIEWPRAWNA BO TYLKO ZASTĘPUJE KUCHARZA. TYLE TYLKO, ŻE GOŚCIA HOTELOWEGO NIE OBCHODZI, KTO KOGO ZASTĘPUJE.

ZACZYNAMY OD PASARGADU. NA PŁASKIEJ PRZESTRZENI GÓRUJE OLBRZYMI GRÓB CYRUSA. POZOSTAŁE CZĘŚCI MIASTA SĄ ROZRZUCONE NA DOŚĆ DUŻYM TERENIE. TO SPUŚCIZNA PO WŁADCY, DO KTÓREGO NALEŻAŁ: BABILON I SUMER CZYLI DZISIEJSZY POŁUDNIOWY IRAK. TRZEBA SIĘ ROZEJRZEĆ PRZY WEJŚCIU BO SĄ MELEKSY, KTÓRE DOWOŻĄ DO POSZCZEGÓLNYCH RUIN. NIE ZORIENTOWAŁAM SIĘ, ŻE MOŻNA BYĆ PODWIEZIONYM WÓZKIEM I MASZEROWAŁAM KILKANAŚCIE MINUT W PEŁNYM SŁOŃCU. WRACAJĄC JUŻ JECHAŁAM.

KOLEJNA PORCJA HISTORII TO NEKROPOLIS (NAQSH-E RAJAB) – WYKUTE W SKAŁACH OTWARTE GROBOWCE, W TYM DARIUSZA WIELKIEGO. PONIŻEJ NICH RELIEFY UPAMIĘTNIAJĄCE WIZERUNKI SASANIDZKICH WŁADCÓW. PATRZYSZ NA TO I ZASTANAWIASZ SIĘ JAK ZAWARLI TYLE PIĘKNA W TYCH PŁASKORZEŹBACH? W JAKI SPOSÓB TO WSZYSTKO POWSTAŁO? KIM BYŁ TWÓRCA, A KIM BUDOWNICZY CZY ARCHITEKT. EMANUJE W NEKROPOLIS JAKAŚ SIŁA. PRZED GROBOWCAMI PLAC ZE SKLEPIKAMI ORAZ WIELBŁĄD NA KTÓRYM MOŻNA SIĘ PRZEJECHAĆ. WSTĘP 20 TOMANÓW OD OSOBY.

NASTĘPNIE OBEJRZELIŚMY LEŻĄCE KILKA KILOMETRÓW DALEJ KOLEJNE 5 PIĘKNYCH RELIEFÓW PRZEDSTAWIAJĄCYCH AHURA MAZDĘ, WŁADCÓW SASANIDZKICH. NIE MOŻNA TEGO PRZEGAPIĆ. NAPOTKANY TAM PRZEWODNIK FRANCUSKIEGO TURYSTY MIAŁ WIELKĄ ESTYMĘ DO POLSKI. Z FRANCUZEM MIESZKAJĄCYM W MARSYLII ZAWZIĘCIE DYSKUTOWAŁAM  NA TEMATY POLITYCZNE.

WSTĘP DO PERSEPOLIS TO TEŻ 20 TOMANÓW OD OSOBY. PERSEPOLIS ROBI WRAŻENIE. ROZLEGŁY TEREN, NA KTÓRYM MOŻNA ZNALEŹĆ POZOSTAŁOŚCI: GŁÓWNEGO PAŁACU Z SALĄ AUDIENCYJNĄ APADANA Z RESZTKAMI PO 72 KOLUMNACH WYSOKICH NA 18 METRÓW; WIELU POMNIEJSZYCH REZYDENCJI; SKARBCA; HAREMU. PODZIWIAĆ MOŻNA SŁYNNĄ BRAMĘ WSZYSTKICH NARODÓW, RELIEFY, DWUGŁOWE  BESTIE, PŁASKORZEŹBY…

PERSEPOLIS W PROMIENIACH ZACHODZĄCEGO SŁOŃCA

.

NIECO WYŻEJ GROBOWCE JAK W NEKROPOLIS. DLA MNIE CHODZENIE I OGLĄDANIE POZOSTAŁOŚCI PO STOLICY KRÓLA DARIUSZA BYŁO FASCYNUJĄCE. OGROMNIE MI SIĘ PODOBAŁO. WŁADCY Z DYNASTII ACHEMENIDÓW BYLI WIELCY I TO WIDAĆ. ROZLEGŁE OBSZARY ICH PANOWANIA, REFORMY WE WSZYSTKICH DZIEDZINACH ŻYCIA, PODBOJE. STALI SIĘ SYMBOLAMI TWORZENIA PAŃSTWOWOŚCI PERSKIEJ. PERSEPOLIS TO ŚWIADECTWO ICH WYOBRAŹNI, WŁADZY, POZYCJI W ŚWIECIE. UWAŻAM, ŻE PERSEPOLIS JEST ZJAWISKOWY.

WYCIECZKA TRWAŁA DO 18-tej. NIEZNAJĄCY JĘZYKA KIEROWCA POTRAFIŁ JEDNAK PODAWAĆ CZAS JAKIM DYSPONUJEMY W DANYM MIEJSCU, TAK ABY NIE PRACOWAĆ ANI 5 MINUT DŁUŻEJ.

PO POWROCIE OBESZLIŚMY NASZĄ DZIELNICĘ PENETRUJĄC LOKALE I SKLEPY W POSZUKIWANIU JAKIEGOŚ JEDZENIA. HOTEL MA DOBRE POŁOŻENIE PRZY CENTRALNYM BULWARZE KARIM KHAN ZAND. AKURAT W TEJ CZĘŚCI BULWARU KRÓLUJĄ SKLEPY Z MĘSKIMI UBRANIAMI, POTEM Z KOMÓRKAMI. WESZLIŚMY TEŻ DO NIELICZNYCH SKLEPÓW SPOŻYWCZYCH. WŁAŚCIWIE TO MAŁO CO W NICH JEST. GŁÓWNIE PUSZKI Z TUŃCZYKIEM, SERKI HOMOGENIZOWANE DO SMAROWANIA, CIASTECZKA.
 NA ŚNIADANIE KUPILIŚMY SOBIE CHLEB W FORMIE PROSTOKĄTNYCH PLACKÓW CIENKICH JAK OPŁATEK,  SEREK, POMIDORY.

ZOBACZYLIŚMY FAST FOODY; CO SIĘ W NICH JE I TŁUM LUDZI STOJĄCYCH W KOLEJCE DO NICH. BYLIŚMY TAK ZMĘCZENI, ŻE ZJEDLIŚMY – O ZGROZO, IRAŃSKI PIZZĘ. NIE MOGLIŚMY SOBIE PRZYPOMNIEĆ KTO TĘ PIZZĘ IRAŃSKĄ NAM ZACHWALAŁ, ALE KTOŚ TO ROBIŁ. BYŁO NA NIEJ WSZYSTKO. COŚ, CO PRZYPOMINAŁO MIĘSO MIELONE, PIECZARKI, KUKURYDZA, CEBULKA, PAPRYKA. SPÓD CIENKI I CHRUPKI. TAKI JAK CHLEB TUTAJ. DLA DOŚWIADCZENIA KULINARNEGO Z IRANU TRZEBA TAKĄ PIZZĘ ZJEŚĆ.

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *