19.11.2016 – SZIRAZ. MIASTO POETÓW I WINA, KTÓREGO TU NIE MA …

.

ZWIEDZANIE 
AMBITNIE POSTANOWILIŚMY ZACZĄĆ OD OBIEKTÓW NAJDALEJ POŁOŻONYCH, CZYLI OD BRAMY KORANU (DARVĀZEH QUR’AN) I GROBU HAFEZA (HĀFEZIEH). 
WYMIENILIŚMY TAKŻE PIENIĄDZE I JAKO MILIONERZY SZLIŚMY W STRONĘ BRAMY.
 NASZA MAPA BYŁA ZBYT LAKONICZNA, WIĘC ABY UPEWNIĆ SIĘ CZY DOBRZE IDZIEMY ZAPYTALIŚMY MŁODEGO MĘŻCZYZNĘ O DROGĘ. ZAMIAST ODPOWIEDZIEĆ, PO PROSTU ZAPROSIŁ NAS DO AUTA I PODWIÓZŁ. CO BY NIE MÓWIĆ O IRAŃCZYKACH, SĄ BARDZO SKORZY DO POMOCY. UPRZEJMI, ŻYCZLIWI. 


BRAMA KORANU JEST TU TAKA JAK GDZIE INDZIEJ. ZROBILIŚMY PARĘ FOTEK I SKIEROWALIŚMY SIĘ W STRONĘ GROBU MISTRZA POEZJI MIŁOSNEJ – HAFEZA. W PEWNYM MOMENCIE ZAPYTALIŚMY MŁODĄ KOBIETĘ CZY DOBRZE IDZIEMY. SZŁA W TYM SAMYM KIERUNKU, WIĘC RUSZYLIŚMY DALEJ RAZEM. PO DRODZE ZAJRZELIŚMY DO OGRODU BAGH-E JAHAN NAMA (JAHAN NAMA).

WENUS, NASZA NOWA ZNAJOMA MA MĘŻA I CÓRKĘ. SUMITOWAŁA SIĘ, IŻ JEJ ANGIELSKI NIE JEST DOBRY. PRZY ROZSTANIU TROCHĘ ŹLE NAS SKIEROWAŁA. NIE W TĄ STRONĘ CO TRZEBA, ALE DOŚĆ SZYBKO SIĘ ZORIENTOWALIŚMY I ZAWRÓCILIŚMY. WENUS JUŻ DO NAS BIEGŁA. NIE TYLKO Z  PRZEPROSINAMI. DOPROWADZIŁA NAS DO SAMOCHODU, W KTÓRYM BYŁA JEJ SIOSTRA I PRZYJACIÓŁKA. ZOSTALIŚMY PODWIEZIENI PRZEZ DZIEWCZYNY POD WEJŚCIE DO MAUZOLEUM. DZISIAJ JEST DZIEŃ DARMOWYCH PODWIEZIEŃ.

GRÓB NAJWIĘKSZEGO POETY IRAŃSKIEGO – HAFEZA, MIEŚCI SIĘ W PARKU. PEŁNO TU KWIATÓW, ALEJEK, SADZAWEK; A SAM  GRÓB USYTUOWANY JEST NA PODWYŻSZENIU W CENTRUM PARKU. 
ODWIEDZA TO MIEJSCE BARDZO WIELE LUDZI. PODCHODZĄ DO MARMUROWEGO PIĘKNEGO GROBU-TRUMNY ZAPISANEGO STROFAMI POEZJI. KŁADĄ NA NIM RĘCE, NIEKIEDY MÓWIĄC COŚ DO SIEBIE. MOŻE RECYTUJĄ POEZJE WIELKIEGO POETY, MOŻE ZWIERZAJĄ MU SIĘ ZE SZCZĘŚLIWYCH, LUB NIE, MIŁOŚCI. ATMOSFERĘ  TEGO MIEJSCA PODKRĘCAJĄ ROZBRZMIEWAJĄCE W CAŁYM PARKU RECYTACJE WIERSZY HAFEZA.
 PODOBAŁO MI SIĘ TAM.

WRACAJĄC WESZLIŚMY DO MAUZOLEUM IMAMZADEH-YE ALI EBN-E HAMZE CZYLI ZESPOŁU ŚWIĄTYNNEGO EMIRA ALEGO, KTÓRY ZMARŁ W SZIRAZIE PODRÓŻUJĄC DO SWOJEGO WUJA.
 DO KOBIECEJ CZĘŚCI MUSIAŁAM WEJŚĆ W CZADORZE. NA PODŁODZE WYŚCIELANEJ DYWANAMI  SIEDZIAŁY KOBIETY. NIEKTÓRE SIĘ MODLIŁY, INNE CZYTAŁY. JESZCZE INNE DYSKUTOWAŁY NAD ROZŁOŻONYMI KSIĄŻKAMI. W KĄCIE STAŁY PÓŁKI Z RÓŻNYMI PUBLIKACJAMI. NA UBOCZU 
BAWIŁO SIĘ DWOJE DZIECI. USIADŁAM NA PODŁODZE, PATRZYŁAM NA PIĘKNY SUFIT I OTACZAJĄCE MNIE KOBIETY. SPOGLĄDAŁYŚMY NA SIEBIE Z ŻYCZLIWOŚCIĄ. ATMOSFERA JAKA TAM PANOWAŁA, BYŁA TAK RÓŻNA OD TEJ, JAKĄ DOŚWIADCZA SIĘ W CHRZEŚCIJAŃSKICH KOŚCIOŁACH …

SZIRAZ – VAKIL BAZAR

.

IDĄC DALEJ DOTARLIŚMY DO BAZARU VAKIL. ZAGŁĘBILIŚMY SIĘ W LABIRYNT JEGO ULICZEK, OGLĄDAJĄC UBRANIA, MATERIAŁY, OBRUSY I MASĘ INNYCH RZECZY. W PEWNYM MOMENCIE PODESZŁO DO NAS DWÓCH MŁODYCH IRAŃCZYKÓW, Z KTÓRYMI SPOTKALIŚMY SIĘ W PERSEPOLIS. CHODZILIŚMY WSPÓLNIE PO BAZARZE. CHŁOPCY CHCĄ ZOSTAĆ PRZEWODNIKAMI TURYSTYCZNYMI. BYLI KRYTYCZNIE NASTAWIENI DO NADMIERNEJ POBOŻNOŚCI PANUJĄCEJ W IRANIE, NOSZENIA HIDŻABU. OTWARCI, WESELI. NA PLACYKU PRZY BAZARZE WYPILIŚMY WSPÓLNIE DARMOWE KAKAO I POŻEGNALIŚMY SIĘ. W IRANIE OD CZASU DO CZASU MOŻNA TRAFIĆ NA ROZDAWANE JEDZENIE, PICIE. MYŚLĘ, ŻE FINANSOWANE PRZEZ ORGANIZACJE CHARYTATYWNE.

NA KOLACJĘ POSZLIŚMY DO RESTAURACJI PARS. JEST ODDALONA O DWIE ULICE OD NASZEGO HOTELU.
 CZYSTO. NA ŚCIANIE WISI MENU, TAKŻE PO ANGIELSKU, CENY W GRANICACH 10-20 TOMANÓW. SERWUJĄ KEBAB, KURCZAKA, RYBĘ, RYŻ I INNE RZECZY. KUCHNIA PRZECIĘTNA ALE SPOKOJNIE MOŻNA PÓJŚĆ NA KOLACJĘ.

WIECZOREM DOSTALIŚMY NA WHATS-UPA ZDJĘCIA CAŁEJ RODZINY WENUS WRAZ Z POZDROWIENIAMI.

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *