22.11.2016 – ISFAHAN. WPADAMY W ZIMNO

.

POMIMO OPÓŹNIONEGO WYJAZDU W ISFAHANIE BYLIŚMY BARDZO WCZEŚNIE. GORĄCA HERBATA W PUSTEJ RESTAURACJI DWORCOWEJ POSTAWIŁA NAS NA NOGI I TROCHĘ ROZGRZAŁA. PRZY OKAZJI, MAJĄC SPORO CZASU ROZEJRZELIŚMY SIĘ ZA BILETAMI POWROTNYMI. WOMBAT WYCZYTAŁ, ŻE JEST MOŻLIWE DOSTANIE SIĘ Z ISFAHANU BEZPOŚREDNIO NA TEHERAŃSKIE LOTNISKO. FAKTYCZNIE JEST . NATYCHMIAST NABYLIŚMY, SŁUCHAJĄC DOBRYCH RAD SPRZEDAJĄCYCH, BILETY NA INTERESUJĄCĄ NAS GODZINĘ @ 33 T/os.

TUTEJSZE TAKSÓWKI JADĄCE Z DWORCA PRACUJĄ W SYSTEMIE PRZEDPŁAT. PODOBNIE JAK np. W BANDAR-ABBAS. WYKUPILIŚMY PRZEJAZD W KASIE I PRZYDZIELONY KIEROWCA ZABRAŁ NAS DO ODDALONEGO O KILKA KILOMETRÓW HOTELU IRAN. NIESTETY – CHOCIAŻ, ZE WZGLĘDU NA WCZESNĄ PORĘ BYŁO TO DLA NAS OBOJĘTNE – TAXIARZ MIAŁ POWAŻNY PROBLEM ZE ZNALEZIENIEM ZNANEGO I TAK CHARAKTERYSTYCZNIE NAZYWAJĄCEGO SIĘ HOTELU. NIBY ADRES BYŁ JASNY, A JEDNAK MIEJSCA NIE MOGLIŚMY ZLOKALIZOWAĆ. BYĆ MOŻE PRZYCZYNĄ JEST POWAŻNA PRZEBUDOWA GŁÓWNEJ ARTERII KOMUNIKACYJNEJ MIASTA. W KAŻDYM RAZIE ZROBILIŚMY SPORE KOŁO, ZANIM ZGUBA ZOSTAŁA ODNALEZIONA.

DO HOTELU IRAN PRZEJECHALIŚMY W CIEMNO. CO PRAWDA, BĘDĄC JESZCZE W KASZANIE, USIŁOWAŁEM ZAREZERWOWAĆ W NIM POKÓJ, ALE ZREZYGNOWAŁEM Z POWODU CENY. TERAZ TEŻ, CHOCIAŻ SEZON SIĘ SKOŃCZYŁ, ZAOFEROWANO NAM TYLKO US$ 5 ZNIŻKI. NIE WZBUDZIŁO TO MOJEGO ZACHWYTU, CHOCIAŻ POKAZANY EN SUITE WYGLĄDAŁ BARDZO DOBRZE. JEDNAK ZE WZGLĘDU NA FAKT, ŻE POTRZEBOWALIŚMY SPANIA NA 5 NOCY, NIEMOŻNOŚĆ ZAPŁATY KARTĄ I CENY JAKIE UDAWAŁO NAM SIĘ PŁACIĆ ZA OSTATNIE PONAD 10 NOCLEGÓW ZAOFEROWANA ZNIŻKA NIE POWALAŁA.

WYTŁUMACZYŁEM W RECEPCJI, ŻE JESTEŚMY “ON BUDGET”, GŁÓWNIE Z POWODU BRAKU MOŻLIWOŚCI  WYPŁACENIA GOTÓWY Z BANKOMATÓW. ZROZUMIELI BŁYSKAWICZNIE. ZAPROPONOWANO BYM ZOSTAWIŁ WOMBATA W LOBBY A SAM WYBRAŁ SIĘ NA POSZUKIWANIE CZEGOŚ, CO BY MI BARDZIEJ KONWENIOWAŁO. DOSTAŁEM NAWET ADRES NAJBLIŻSZEGO HOTELU I WSKAZÓWKI GDZIE SZUKAĆ INNYCH. KORZYSTAJĄC Z WCZEŚNIEJ PRZYGOTOWANEJ MAPKI RUSZYŁEM NA ZWIAD. ODNALAZŁEM I OGLĄDNĄŁEM ok. 10 NOCLEGOWNI W PROMIENIU 700 m. RÓŻNEJ KLASY I W RÓŻNYM PRZEDZIALE CENOWYM. NAJTAŃSZY BYŁ HOSTEL – JEDNO GWIAZDOWY (sic!) HOTEL TOOS NA GŁÓWNYM BULWARZE @ 90 T. NIE ZACHWYCAŁ, ALE JAK BYM NIE MIAŁ INNEGO WYJŚCIA …

KOLEJNY NISKI CENOWO TO JAMSHID HOTEL @ 130 T.

SPRAWDZIŁEM TEŻ 3 NOCLEGOWNIE Z DRUGIEJ STRONY SŁYNNEGO MOSTU SI O SEH POL. JEST TAM PO PRAWEJ WYSOKIEJ KLASY KOWSAR HOTEL, A PO LEWEJ DWIE SYPIALNIE. JEDNA NAZYWA SIĘ PARSIAN SUITE HOTEL, DRUGA TO REKOMENDOWANY W PRZEWODNIKACH POL & PARK HOTEL. CENY ODPOWIEDNIO 260 I 123 TUMANÓW. W TYM OSTATNIM PRZYPADKU ZA EN SUITE Z WIDOKIEM NA RZEKĘ I MOST. CENA NIEZŁA, ALE NIE CHCIAŁO MI SIĘ DLA KILKU $ TARGAĆ TAKI KAWAŁ BAGAŻY, TYM BARDZIEJ, ŻE MIEJSCE NIE WYGLĄDAŁO ZBYT PRZYTULNIE.
JEDEN Z ZAZNACZONYCH NA MOJEJ MAPCE HOTEL TUŻ PRZY ULICY CHAHAR BAGH E ABBASI NIE ISTNIAŁ. ZAMKNIĘTO GO ŻE WZGLĘDU NA TRWAJĄCE DŁUGOTERMINOWE ROBOTY DROGOWE. PRZYPUSZCZALNIE Z UWAGI NA TRUDNOŚĆ Z DOJAZDEM, ORAZ HAŁAS I KURZ.

W SUMIE PRZEZ 120 min NIE ZNALAZŁEM ANI JEDNEGO O 10%+ TAŃSZEGO MIEJSCA, O PODOBNYM KOMFORCIE DO HOTELU IRAN.

TYMCZASEM WOMBAT SIEDZIAŁ SOBIE W CIEPEŁKU DOPIESZCZANY HERBATĄ I JAKIMIŚ ŁAKOCIAMI PRZEZ ZAŁOGĘ RECEPCJI HOTELU IRAN. POSTANOWILIŚMY NIE ROBIĆ DWUDOLAROWYCH OSZCZĘDNOŚCI I SKORZYSTAĆ Z USŁUG OFEROWANYCH PRZEZ TAK DBAJĄCE O POTENCJALNYCH KLIENTÓW MIEJSCE.

PO JAKIMŚ CZASIE ODŚWIEŻENI I OGRZANI WYSZLIŚMY DO MIASTA.

W RECEPCJI OD PŁYNNIE WŁADAJĄCEJ ANGIELSKIM OBSŁUGI DOSTALIŚMY PLAN CENTRUM Z NANIESIONYMI NAŃ NAJWAŻNIEJSZYMI, WARTYMI OGLĄDNIĘCIA MIEJSCAMI I SPOSOBEM DOTARCIA DO NICH (BARDZO POMOCNE).

SPACER ZACZĘLIŚMY OD MOSTU SI O SEH POL NAPRAWDĘ ZAJEFAJNY ARCHITEKTONICZNIE. SZKODA TYLKO, ŻE BARDZO SZEROKIE W TYM MIEJSCU KORYTO RZEKI JEST WYSCHNIĘTE NA PIEPRZ. JEGO DNO POSIEKANE KRAKELURAMI PRZYPOMINA STARY OBRAZ. IDZIEMY DALEJ. TYM RAZEM TRAFIAMY NA POTĘŻNĄ BRYŁĘ MECZETU SZACHA. NA TYŁACH BUDOWLI UCZNIOWIE SZKOŁY PLASTYCZNEJ SZKICUJĄ COŚ ZAWZIĘCIE PO OKIEM ZAWODOWCA.

KILKANAŚCIE MINUT ZAJĘŁO NAM ZNALEZIENIE DROGI WOKÓŁ TEGO KOLOSA I DOTARCIE DO PLACU IMAMA (NAQSH-E JAHAN SQUARE). ZIMNICA WPĘDZA NAS DO SKLEPÓW ZNAJDUJĄCYCH SIĘ W GALERII OTACZAJĄCEJ PLAC. SZCZEGÓLNIE INTERESUJĄCY SĄ SPRZEDAWCY DYWANÓW. W JEDNYM Z TAKICH MIEJSC MŁODY ADEPT SZTUKI OPOWIADA NAM CIEKAWE HISTORIE IRAŃCZYKÓW ZWIĄZANE Z DYWANAMI.

WRACAMY DO WCZEŚNIEJ OGLĄDANEGO MOSTU. CHCEMY GO ZOBACZYĆ W PEŁNYM ŚWIETLE ŻARÓWEK.

IDĄC Z POWROTEM DO HOTELU NAPOTYKAMY NAMIOT Z JAKĄŚ PROPAGANDĄ. CHYBA ANTYWOJENNĄ. ALE MOŻE TO BYĆ RÓWNIE DOBRZE MIEJSCE KULTU POLEGŁYCH W BOJACH Z IRAKIEM tzw. MĘCZENNIKÓW. ZIMNICA SKŁANIA NAS DO PRZYJĘCIA GORĄCEGO PŁYNU. NIE JEST TO NIESTETY GRZANIEC …

ISFAHAN – PYSZNY KEBAB NA ULICY CHAHAR BAGH E ABBASI

.

NIEDALEKO HOTELU, PO PRZECIWNEJ STRONIE BULWARU, JAKIEŚ 100 m PRZED SZKOŁĄ CHAHAR BAGH (CHAHARBAGH THEOLOGICAL SCHOOL) NAPOTYKAMY INTERESUJĄCO WYGLĄDAJĄCY SKLEP Z KEBABEM. WCHODZIMY PO SCHODKACH I PYTAMY O CENY. SĄ COOL. ZAMAWIAMY SMACZNE WYGLĄDAJĄCE DANIA. KOSZT 17 T.

NAJEDZENI I SZCZĘŚLIWI WRACAMY DO CIEPŁEGO POKOJU W HOTELU IRAN …

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *