25.11.2016 – ISPAHAN. WIELKI MECZET – WIELKIE, MAŁE JEDZENIE

.

NADAL MINUSOWE TEMPERATURY. DZISIAJ MA BYĆ NAJZIMNIEJ – 9ºC. TEMPERATURA ODCZUWALNA JEST TROCHĘ WYŻSZA, ALE TO NIEWIELKIE POCIESZENIE. 
UBIERAM NA SIEBIE PRAWIE WSZYSTKO CO MAM. TO JAKIEŚ  KOSZMARNE ZAŁAMANIE POGODY CO POTWIERDZA PRZEMIŁY WSPÓŁWŁAŚCICIEL HOTELU, SAM. POMARZŁY POMARAŃCZE I JARZYNY.
PONOĆ OD JUTRA POGODA MA SIĘ POPRAWIĆ I B EDZIE CIEPŁO. ALE CZY JEST MOŻLIWA TAKA POPRAWA Z DNIA NA DZIEŃ PRZY OBECNYM MROZIE?

IDZIEMY DO MECZETU PIĄTKOWEGO MIJAJĄC WYSOKI MINARET OBOK MECZETU ALEGO I PLAC IMAMA ALEGO. TUTAJ REGUŁĄ JEST, ŻE SKLEPY STOJĄ TEMATYCZNIE. NA JEDNEJ ULICY TYLKO MEBLE. POTEM np. TYLKO  GARNKI  ALBO BUTY. CAŁYMI RZĘDAMI TE SAME ARTYKUŁY. MOŻE JEST TO WYGODNE DLA KUPUJĄCYCH, ALE DLA OGLĄDAJĄCYCH PO JAKIMŚ CZASIE ROBI SIĘ NUDNE.

PLAC IMAMA ALEGO  JEST W STYLU PLACU  IMAMA. ALE NIE MA TAKIEGO ROZMACHU I STYLU. OGLĄDAMY W JEDNEJ Z BOCZNYCH ULICZEK DWA MINARETY I POPRZEZ MONOTEMATYCZNE ULICE I ZAUŁKI DOCHODZIMY DO DAMSKIEGO WEJŚCIA MECZETU. WCHODZIĆ MOŻNA TYLKO W CZADORZE. WPADAM, ALE TYLKO NA CHWILĘ, BO WNĘTRZE JEST NIECIEKAWE. WIDZĘ JAK PIETRUSZKA W MĘSKIEJ CZĘŚCI GADA Z JAKIMŚ FACETEM. CZEKAM DOŚĆ DŁUGO. W KOŃCU WYCHODZĄ.
 TO NAUCZYCIEL JĘZYKA ANGIELSKIEGO. JEST TEŻ JEGO ŻONA I SYNEK. BARDZO SYMPATYCZNI. ROZMOWA TOCZY SIĘ WOKÓŁ WARUNKÓW BYTOWYCH W IRANIE, MIĘDZY INNYMI CEN ZAKUPU I WYNAJMU MIESZKAŃ. 
PODPROWADZAJĄ NAS POD GŁÓWNE WEJŚCIE MECZETU. NIE OBYWA SIĘ BEZ WSPÓLNEGO ZDJĘCIA.

MECZET PIĄTKOWY JEST OLBRZYMI. POWSTAŁ NAJPRAWDOPODOBNIEJ W IX w. MIESZAJĄ SIĘ W NIM RÓŻNE EPOKI I STYLE. JEST NAJWIĘKSZYM MECZETEM W IRANIE. PRZECHODZIMY PRZEZ KOLEJNE POMIESZCZENIA, OGLĄDAJĄC ZMIENIAJĄCA SIĘ ARCHITEKTURĘ, ORNAMENTY. CZTERY WEWNĘTRZNE DZIEDZIŃCE, POSZCZEGÓLNE CZĘŚCI MECZETU PRZYTŁACZAJĄ WIELKOŚCIĄ. PRZED WEJŚCIEM MIESZCZĄ SIĘ TABLICE OBJAŚNIAJĄCE HISTORIĘ MECZETU, OPISUJĄCE POSZCZEGÓLNE DOBUDOWYWANE NA PRZESTRZENI LAT  ELEMENTY. SZKODA, ŻE NIE UMIESZCZONO PONOWNIE TYCH INFORMACJI PRZED NAJBARDZIEJ WIODĄCYMI DLA DANEJ EPOKI KONSTRUKCJAMI.

PO WYJŚCIU SKRĘCAMY W PRAWO I IDZIEMY DO PLACU IMAMA STARYM BAZAREM, MIJAJĄC KRAMY Z PRZERÓŻNYMI MATERIAŁAMI, PRZYPRAWAMI, CHUSTAMI, UBRANIAMI.
 NAGLE WIDZIMY JAKIŚ LOKAL NAD KTÓRYM JEST NAPISANE SHAFAAT BERYANI. WIDOK JEST MALOWNICZY. OLBRZYMIE PATELNIE I GARY, WŚRÓD KTÓRYCH UWIJAJĄ SIĘ JAK W UKROPIE  KUCHARZE. WYGLĄDA ZACHĘCAJĄCO. W ŚRODKU PEŁNO LUDZI. WESZLIŚMY ZACHĘCANI GESTAMI. 
SERWUJĄ TU TYLKO JEDNO DANIE – BERYANI. ZAMÓWILIŚMY PORCJĘ NA SKOSZTOWANIE. BERYANI, DZISIAJ ZNANE RACZEJ POD NAZWĄ BIRYANI LUB BIRIANI TO TUTEJSZY PRZYSMAK. MIĘSO BARANA ZAWIJANE W CHLEB. POPRZEDNIEGO WIECZORA PIETRUSZKA – MIŁOŚNIK JAGNIĘCINY KOSZTOWAŁ TEN SPECJAŁ. TERAZ, NAJPIERW DOSTALIŚMY ZIELONE LISTKI Z KAWAŁKIEM BIAŁEJ CEBULI I CYTRYNY. LIŚCIE MIAŁY SMAK MIĘTY. W IRANIE BIAŁA CEBULA JEST ZNACZNIE ŁAGODNIEJSZE NIŻ U NAS. MOŻNA JĄ  JEŚĆ JAK JABŁKO. POTEM PODANO NA DWÓCH KAWAŁKACH CHLEBA KOTLET PRZYPOMINAJĄCY HAMBURGERA TYLKO BARDZIEJ PŁASKI, POSYPANY ORZESZKAMI A OBOK “KASZANKĘ” CZYLI ZNANE NAM JUŻ PODROBY. SKOSZTOWAŁAM BYŁO PYSZNE.

SHAFFAT – NAJLEPSZE BERYANI JAKIE JEDLIŚMY KIEDYKOLWIEK

.

ZAPŁACILIŚMY 18 TOMANÓW. PŁACĄC BARDZO, CHWALILIŚMY DANIE. OKAZAŁO SIĘ, ŻE LOKAL JEST CZYNNY JESZCZE PARĘ MINUT, TYLKO DO godz. 16:00.  SIEDZĄCY ZA KASĄ MĘŻCZYZNA Z DUMĄ POKAZAŁ NAM FILMIK, W KTÓRYM JEDEN Z GURU KUCHNI AMERYKAŃSKIEJ – ANTONI BOURDAIN JE W TEJ KNAJPCE. TO BARDZO DUŻA NOBILITACJA DLA LOKALU.

JA NIE LUBIĘ MIĘSA A JUŻ BARANINY I JAGNIĘCINY W SZCZEGÓLNOŚCI. PRAWIE ICH NIE JEM. NATOMIAST TUTAJ JADŁAM MASOWO WYSTĘPUJĄCĄ JAGNIĘCINĘ I BYŁA DOBRA. 
JEDZENIE W IRANIE JEST MIERNE. ULICZNE JEDZENIE TO KEBAB Z CHLEBEM, POMIDOREM, CEBULĄ,  CZASEM TROCHĘ SAŁATY. JEST DUŻO PUNKTÓW SPRZEDAŻY KURCZAKA Z ROŻNA. RYŻ PODAJĄ SUCHY. – NICZYM NIE POLANY. LICZONY OSOBNO JAKO DODATEK DO DANIA GŁÓWNEGO, CHOCIAŻ NIEKIEDY JEST SAMODZIELNYM DANIEM. RYŻ Z MASŁEM TO RYŻ SERWOWANY Z MAŁĄ KOSTECZKĄ MASŁA. NA KAŻDYM ROGU SĄ SOKI, LODY ALBO KUKURYDZA Z PIECZARKAMI I SEREM POLANA MAJONEZEM. NAJWIĘCEJ RESTAURACJI WIDZIELIŚMY W ISFAHANIE. W TEHERANIE MIELIŚMY PROBLEM ZE ZNALEZIENIEM CZEGOŚ DO JEDZENIA. SPOTKANI W DRODZE POLACY TO POTWIERDZALI.

WRACAJĄC TRAFILIŚMY NIEDALEKO BULWARU CZAHAR BAGH NA ULICĘ ZE SKLEPAMI Z ODZIEŻĄ WOJSKOWĄ. KURTKI, SPODNIE, BUTY, AKCESORIA. SZCZEGÓLNIE FAJNE BYŁY BUTY. WYSOKIE, NA GRUBEJ PODESZWIE. PIETRUSZKA PATRZAŁ NA NIE DOŚĆ ŁAKOMYM WZROKIEM.

KOLACJĘ JEDLIŚMY PONOWNIE W RESTAURACJI RESALAT.

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *