23.11.2016 – ISFAHAN.

.

ŚNIADANIE W HOTELU IRAN PODAJĄ BARDZO OBFITE. NIE NALEŻY JEDNAK PRZYCHODZIĆ ZBYT PÓŹNO, BO KOŁO 10-tej PRAWIE WSZYSTKO CO ŚWIEŻE JEST WYJEDZONE.

RUSZAMY DO MIASTA USTALAJĄC, ŻE ROZPOCZNIEMY OD PLACU IMAMA I STOJĄCYCH WOKÓŁ BUDOWLI. WCZEŚNIEJ JEDNAK MUSZĘ KUPIĆ KONDONIK NA KOMÓRKĘ, BO STARY DIABLI WZIĘLI. ZOSTAWIAM WOMBATA PRZED SKLEPEM I WCHODZĘ. KIEDY PO 15-tu min WYCHODZĘ NIGDZIE JEJ NIE WIDZĘ. ROZGLĄDAM SIĘ CHWILĘ I DOCHODZĘ DO WNIOSKU, ŻE PEWNIE POWIOSŁOWAŁA JUŻ NA PLAC. NA SZCZĘŚCIE NIE JEST ON DALEKO. NIECAŁE 10 min.

JUŻ NA PLACU ROZGLĄDAM SIĘ NA BOKI SZUKAJĄC CHARAKTERYSTYCZNEJ, CZERWONO-MIEDZIANEJ CZUPRYNY PRZYKRYTEJ HIDŻABEM. NIE MA … WIDZĘ NATOMIAST SPOTKANEGO WCZEŚNIEJ WŁOCHA. ROZMAWIAMY CHWILĘ. A WOMBATA JAK NIE MA, TAK NIE MA. POSTANAWIAM WRÓCIĆ POD SKLEP Z AKCESORIAMI KOMÓRKOWYMI I TU SPOTYKAM ZGUBĘ …
WRACAMY NA CHWILĘ DO HOTELU ROZGRZAĆ SIĘ GORĄCĄ HERBATĄ I PONOWNIE WYRUSZAMY NA PLANOWANE WCZEŚNIEJ ZWIEDZANIE. PRZED JEDNYM Z WEJŚĆ JESZCZE RAZ NAPOTYKAMY WŁOSKIEGO ZWIEDZACZA.

PAŁAC ALI QAPU, KTÓRY KIEDYŚ BYŁ BRAMĄ TO NASZ PIERWSZY DZISIEJSZY CEL. NA MNIE OSOBIŚCIE ZROBIŁ NAJWIĘKSZE WRAŻENIE. MOŻE DLATEGO, ŻE MECZETY – KOŚCIOŁY, TYLE ŻE ISLAMU OGLĄDAŁEM OSTATNIO W NADMIARZE. SĄ ONE, JAK WSZYSTKIE MIEJSCA KULTU MEGA COOL, ALE NIE ZMIENIA TO FAKTU, ŻE POWTARZAJĄ SIĘ W NICH LICZNE, TE SAME ELEMENTY.
NAJCIEKAWSZYM I NAJPIĘKNIEJSZYM ELEMENTEM PAŁACU JEST tzw. POKÓJ MUZYCZNY. ZNAJDUJE SIĘ NA OSTATNIM, PIĄTYM PIĘTRZE. NIE OGLĄDNIĘCIE GO TO OGROMNY BŁĄD. GORĄCO POLECAMY. CZAS ZWIEDZANIA 60 min. CENA 20 T. TO CHYBA TUTEJSZY STANDARD …

KOLEJNYM PUNKTEM DZISIEJSZEGO PROGRAMU EDUKACYJNEGO JEST NIEBIESKI MECZET SZEIKA LOTFOLLAHA. JEST CO OGLĄDAĆ. TO PONOĆ NAJPIĘKNIEJSZY MECZET ŚWIATA. OGLĄDANIE ZAJMUJE NAM 30 min. KOSZT 20 TUMANÓW.

RUSZAMY DO KOLEJNEJ ATRAKCJI – MECZETU MASJID-I IMAM TEŻ WARTY ZOBACZENIA. 60 min. I 20 TUMANÓW WYSTARCZY NA PODZIWIANIE TEGO KOLOSA.

ISFAHAN – PLAC IMAMA. DOWÓZ DYWANÓW DO SKLEPU

.

PANUJĄCA ZIMNICA NIE ZACHĘCA DO SPACERÓW PO OTWARTYCH PRZESTRZENIACH TEGO PIĘKNEGO MIASTA. ABY TROCHĘ UCHRONIĆ SIĘ OD ZIMNA CHODZIMY DŁUGIMI KORYTARZAMI ŁĄCZĄCYMI POSZCZEGÓLNE BAZARY. NA KAŻDYM KROKU NAPOTYKAMY PRACUJĄCYCH ARTYSTÓW. NIEKTÓRYCH SŁYCHAĆ JUŻ Z DALEKA. TO METALOPLASTYCY ŻMUDNIE WYSTUKUJĄCY NIEDUŻYMI MŁOTECZKAMI NIEPRAWDOPODOBNE WZORY NA RÓŻNEGO RODZAJU NACZYNIACH.

WRACAJĄC WIECZOREM DO HOTELU STARAMY SIĘ ZNALEŹĆ COŚ INTERESUJĄCEGO NA KOLACJĘ. WRESZCIE W NAROŻNYM FAST-FOODZIE BULWARU CHAHARBAGH ABBASI I  ULICY ABBAS ABAD (CHYBA) WPADAMY NA APETYCZNIE WYGLĄDAJĄCE PRZEPIÓRKI. SĄDZĄC PO ILOŚCI LOKALSÓW, TA BARDZIEJ JADŁODAJNIA, NIŻ RESTAURACJA MA NIEZŁE WZIĘCIE. WSTĘPUJEMY I MY. ZAMÓWIONE PRZEPIÓRKI SĄ DOBRE. PODANY DO NICH CHLEB, KTÓRY OBSŁUGA DONIOSŁA Z KNAJPKI OBOK, TEŻ.

NAJEDZENI I ZADOWOLENI Z SZYBKOŚCI OBSŁUGI ORAZ PRZYZWOITEJ CENY – 17 T – SZYBCIUTKO PĘDZIMY WYGRZAĆ STARE KOŚCI W NASZEJ HOTELOWEJ OAZIE.

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *