23.03.2014 – ZA KILKA BAKSÓW DO SABANA DE LA MAR

.

BIORĄC POD UWAGĘ HAŁAS DOCHODZĄCY Z OKOLICY PLUS MINUS DO 5:00 RANO, NASZA POBUDKA DOKONANA PRZEZ JAKIEGOŚ SZALONEGO, CHYBA NIE WYŻYTEGO KOGUTA, NASTĄPIŁA BARDZO WCZEŚNIE. TOTALNIE NIEWYSPANI ZEBRALIŚMY NASZE GRATY I POGALOPOWALIŚMY W KIERUNKU SUPERMARKETU. STAŁ TAM, WIDOCZNY Z DALEKA NIEŹLE WYGLĄDAJĄCY AUTOBUS. OKAZAŁO SIĘ, ŻE KIEROWCA JE ŚNIADANIE W PRZYSUPERMARKETOWYM BARZE. PODSZEDŁEM SIĘ DOWIEDZIEĆ GDZIE I KIEDY JEDZIE …

OKAZAŁO SIĘ JEDNAK, ŻE JEDZIE NA LOTNISKO. ALE GLEN – TAKIE MIAŁ IMIĘ – BYŁ BARDZO UPRZEJMY. PODSZEDŁ DO INNEGO JEDZĄCEGO ŚNIADANIE GOSTKA I ZAGADAŁ DO NIEGO PO ICHNIEMU. DOWIEDZIELIŚMY SIĘ, IŻ NAJLEPIEJ DLA NAS BĘDZIE ZŁAPAĆ ICHNI PRZEWÓZ ZWANY GUA-GUA (CZYTAJ GŁAŁA).

DO MIEJSCA NASZEGO NASTĘPNEGO NOCLEGU W HOTELU PARADISO CAÑO HONDO 9 km OD SABANA DE LA MAR MIELIŚMY OK 150 km, PODCZAS KTÓRYCH TRZEBA BYŁO ZMIENIĆ 3 X BUSIK. GLEN, MÓWIĄCY PIĘKNYM ANGIELSKIM POWIEDZIAŁ NAM, ŻE ZAOPIEKUJE SIĘ NAMI WSKAZANY PRZEZ NIEGO CZŁOWIEK. TO DAŁO NAM CHWILĘ NA KUPIENIE LOKALNEGO ŚNIADANIA W TYMŻE  SUPERMARKECIE. BARDZO TYM WZRUSZONY GLEN UŚMIECHNĄŁ SIĘ I CHYBA Z TEJ RADOŚCI PODRZUCIŁ NAS DO CZEKAJĄCEGO OKOŁO KILOMETRA DALEJ GUA-GUA. PO DRODZE DZIWIŁ SIĘ ŻE PODRÓŻUJEMY OMIJAJĄC RESORTY. SUPER POZYTYWNIE NASTAWIŁ GO NASZ BRAK CHĘCI DO SPĘDZANIA WAKACJI W ZŁOTYCH KLATKACH CHRONIONYCH PRZEZ OCHRONĘ. DAŁEM MU NA ODCHODNYM 50 PTYSI. BYŁ TO JAK DOTYCHCZAS NAJMILSZY SPOTKANY DOMINIKAŃCZYK I JEDEN Z DWÓCH KTÓRZY NIE DOMAGALI SIĘ NAPIWKU.

PO ok. 10 min BUSIK RUSZYŁ i DOWIÓZŁ NAS DO ODLEGŁEGO O 50 km HIGÜAY W OKOŁO 50 min. (KOSZT 120 PTYSI NA ŁEB).

TAM WSKAZANO GDZIE ZNAJDZIEMY KOLEJNY GUA-GUA I OFF WE GO…

PRZESZLIŚMY MOŻE ZE 150 m I WIDZĄC KILKA BUSIKÓW ZAPYTALIŚMY, KTÓRY JEDZIE DO SABENA DE LA MAR. SKIEROWANO NAS DO POBLISKIEGO BARU, SPOD KTÓREGO ODJECHAĆ MIAŁ W BLIŻEJ NIEOKREŚLONYM CZASIE KOLEJNY BUSIK. RZĄDZĄCY TU FACET OKAZAŁ SIĘ SWOISTEGO RODZAJU BUSOWYM MANAGEREM. BYŁ ODPOWIEDZIALNY ZA ZNALEZIENIE ODPOWIEDNIEJ ILOŚCI PASAŻERÓW DO POJAZDU JADĄCEGO W OKREŚLONYM KIERUNKU. GDY AUTOBUS PODJEŻDŻA TO ON KIERUJE ROZLOKOWANIEM PASAŻERÓW, ICH BAGAŻY, A POTEM ZBIÓRKĄ KASIORKI ZA PRZEJAZD.

WESZLIŚMY DO ŚRODKA BARU I ZOBACZYLIŚMY JAKĄŚ DOBRZE WYGLĄDAJĄCĄ SMAŻONĄ PADLINKĘ I NIEŚMIERTELNE PIECZONE BANANY. POSTANOWILIŚMY CZEKAJĄC ZJEŚĆ BARDZIEJ RADYKALNY OD ŚNIADANIA POSIŁEK. NAJDROŻSZE JAK ZWYKLE BYŁO PIWO, ALE JEST TO wg NAS NAJBARDZIEJ BEZPIECZNY NAPÓJ W PODRÓŻY. SZCZEGÓLNIE GDY ZIMNY, A NAOKOŁO 30°C +.
SPRZEDAWCA WSZYSTKO NAM ŁADNIE PRZYGOTOWAŁ I PODAŁ.

WSZYSCY TUTAJ O CIEBIE DBAJĄ, NAJCZĘŚCIEJ OCZEKUJĄC NA MANCIĘ. LECZ NIE ZAWSZE. WOKÓŁ WEJŚCIA DO BARU – POCZEKALNI KRĘCIŁO SIĘ PARU MAŁYCH CHŁOPCÓW CHCĄCYCH OCZYŚCIĆ NAM BUTY … OBOK KTOŚ INNY WYŁOŻYŁ NA TACZCE SWÓJ SKLEPIK Z OWOCAMI I PRACOWICIE JE OBIERAŁ. CO CHWILĘ SŁYCHAĆ KRÓTKIE, OSTRE TRĄBNIĘCIA. TO ZNAK FIRMOWY DOMINIKANY.  WYDAJĄ TEN DŹWIĘK WSZELKIEGO RODZAJU ŚRODKI KOMUNIKACJI, BY W TEN SPOSÓB ZWRÓCIĆ UWAGĘ POTENCJALNYCH KLIENTÓW. TRZEBA IM ODPOWIEDZIEĆ BO JEŚLI NIE TO UDAJĄ, IŻ ICH NIE USŁYSZANO I PODJEŻDŻAJĄ BLIŻEJ ROBIĄC MASĘ HAŁASU. A PROPOS: WYDAJE MI SIĘ, ŻE TUTAJ 50% POPULACJI MĘSKIEJ ZAJMUJE SIĘ TRANSPORTEM…

OBOK NAS SIADŁA MATKA Z DZIECKIEM, CÓRECZKĄ. WOMBAT DAŁ DZIECKU POZOSTAŁY PO LOCIE BATONIK. USZCZĘŚLIWIŁA TYM I MATKĘ I CÓRKĘ.

PODJECHAŁ JAKIŚ SPORY AUTOBUS I MENAGO ZACZĄŁ ŁADOWAĆ LUDZI DO WNĘTRZA. BAGAŻE OCZYWIŚCIE TEŻ DO BOCZNEGO LUKU. GDY JUŻ PRAWIE WSZYSCY WSIEDLI “KIEROWNIK” ZAJĄŁ SIĘ NAMI. OTWORZYŁ OSOBNY LUK BAGAŻOWY SPECJALNIE DLA NAS.  NASZA TORBA DZIĘKI TEMU BYŁA OSOBNO ZAMKNIĘTA,  PRZEZ CO BEZPIECZNIEJSZA. WESZLIŚMY DO BUSA I TEN RUSZYŁ.

NIESTETY NIE PAMIĘTAM ZBYT DOBRZE JAK DŁUGO JECHALIŚMY DO KOLEJNEGO MIEJSCA – YATO MAYO. KOSZT 130 PTYSI NA OSOBĘ.

PO DOTARCIU DO w/w TRZEBA BYŁO PRZESIĄŚĆ SIĘ NA NASTĘPNY ŚRODEK LOKOMOCJI. TYM RAZEM tzw. MOTOCONCIO. TO ZWYKŁY MOTOROWER, SKUTER LUB MOTOCYKL O MAŁEJ POJEMNOŚCI SILNIKA, KTÓRY PRZEWOZI CO SIĘ DA. W NASZYM PRZYPADKU JEDEN BYŁ DLA WOMBATA Z JEJ TOREBKO-PLECAKIEM, A DRUGI DLA MNIE Z TORBĄ NA APARATY FOTO I NASZĄ TORBĘ PODRÓŻNĄ.
NAJPIERW OCZYWIŚCIE USTALIŁEM CENĘ, KTÓRA ZA PODWIEZIENIE WYNOSI NIE WIĘCEJ NIŻ 50 PTYSI. A POTEM POMKNĘLIŚMY DO CELU, CZYLI KOLEJNEGO PRZYSTANKU GUA-GUA. ALE JAZDA… PO KILKU MINUTACH BYLIŚMY NA MIEJSCU.

NOWE MIEJSCE POSTOJU TO PRZYSTANEK JAKIEJŚ COOPERATIVY, MÓWIĄC LUDZKIM JĘZYKIEM. NASZ KOLEJNY ŚRODEK TRANSPORTU NIE WYGLĄDA ZA DOBRZE. KILKA ZAWIASÓW MAJTA SIĘ NA SZNURKACH. CHWILĘ CZEKAMY NA – PRZYPUSZCZAM – STAŁYCH PASAŻERÓW. WRESZCIE RUSZAMY. POJAZD PRZEZ PIERWSZE 2 km JECHAŁ BARDZO POWOLI. PRZEZ CHWILĘ NAWET MYŚLAŁEM, ŻE JEST LEKUTKO WALNIĘTY. ALE NIE. PO PROSTU KIEROWCA CZEKAŁ NA UMÓWIONEGO KOLEGĘ. GDY SIĘ WRESZCIE SPOTKALI, PRZEKAZALI SOBIE TO CO TRZEBA I NASZ SZNUROWANY WEHIKUŁ POPĘDZIŁ DO WYZNACZONEGO MIEJSCA…

SKLEPIK NA DRODZE DO SABANA DEL MAR

.

KILKADZIESIĄT MINUT PÓŹNIEJ I O 75 PTYSI NA OSOBĘ BIEDNIEJSI ZNALEŹLIŚMY SIĘ W SABANA DE LA MAR (?). GUA-GUA WYTRZĄSNĄŁ NAS TUŻ KOŁO PRZYSTANI. NA WPROST BUDKI BIURA OBSŁUGI TURYSTÓW. OCZYWIŚCIE NATYCHMIAST OBSKOCZYLI NAS LOKALSI NA PITERKACH PROPONUJĄC SWOJE USŁUGI. I TU POWSTAŁ PROBLEM. ZA PODWIEZIENIE DWOMA MOTOCONCZAMI CHCIANO OD NAS 800 PTYSI TWIERDZĄC, ŻE TO BARDZO CIĘŻKA, WYBOISTA DROGA.

WEDŁUG LP TA TRASA MA 9 km. ONI TWIERDZILI,  IŻ 12 … BYŁA NIEDZIELA.  PO KRÓTKICH TARGACH ZGODZILIŚMY SIĘ NA 600 PTYSI ZA 2 MOTORYNKI.

UWAGA !!! Z LOKALSAMI WSZĘDZIE TRZEBA SIĘ MĄDRZE TARGOWAĆ. NAJŁATWIEJ TO ZROBIĆ ODCHODZĄC OD MIEJSCA, W KTÓRYM ZOSTALIŚMY WYSADZENI MÓWIĄC np., ŻE MAMY SWÓJ UMÓWIONY TRANSPORT. PO ODEJŚCIU OD MIEJSCA LĄDOWANIA ZA CHWILĘ I TAK NAS KTOŚ ZACZEPI, I WTEDY ZAPROPONUJEMY CENĘ,  OCZYWIŚCIE DOGODNĄ DLA NAS…

NASZE MOTORYNKI ŻWAWO ZABRAŁY SIĘ DO PRACY. JECHALIŚMY RZECZYWIŚCIE NIE NAJLEPSZĄ DROGĄ, ALE W POLSCE TEŻ TAKIE ISTNIEJĄ. PODRÓŻ TRWAŁA ZE 20 min.
DOJECHALIŚMY DO NASZEGO HOTELU – Paraiso Caño Hondo

ŻEGNAJĄC TAXI-MOTORYNKARZY DOWIEDZIELIŚMY SIĘ, ŻE ONI NAM MOGĄ ZROBIĆ EXTRA TUR PO ODLEGŁYM O 2 km PARKU NARODOWYM “HAITISES” ZA US$ 50. WYDAWAŁO SIĘ TO TROCHĘ DROGO. UMÓWILIŚMY SIĘ, ŻE SPRAWDZIMY ZA ILE TE WYCIECZKI ORGANIZUJE HOTEL I JEŚLI ICH CENA OKAŻE SIĘ LEPSZA TO SKORZYSTAMY Z USŁUGI.

HOTEL NAPRAWDĘ OKAZAŁ SIĘ RAJSKI. DOSTALIŚMY DO WYBORU JEDEN Z TRZECH APARTAMENCIKÓW. WOMBAT WYBRAŁ TAKI Z NAJWIĘKSZYM TARASO-BALKONEM. PO ROZPAKOWANIU  POSZLIŚMY DO RESORTOWEGO BARU SPŁUKAĆ PIWEM KURZ Z GARDEŁ PO JEŹDZIE MOTOCONCHAMI. PRZY OKAZJI POPROSIŁEM O INFO W SPRAWIE ZWIEDZANIA PARKU NARODOWEGO. PRZYSŁANO NAM MENAGO TURYSTYCZNEGO RESORTU. TEN WYJAŚNIŁ, ŻE SAMO ZWIEDZANIE (BO SĄ DWIE OPCJE: Z/BEZ LUNCHU) KOSZTUJE ALBO 3000 PTYSI (ZWIEDZANIE PRYWATNE, Z OSOBISTYM PRZEWODNIKIEM), ALBO W GRUPIE PO OKOŁO 700, 800 PTYSI / os.,  W ZALEŻNOŚCI OD WIELKOŚCI GRUPY (MOŻLIWE NASTĘPNEGO DNIA).
WYBRALIŚMY OCZYWIŚCIE OPCJĘ TAŃSZĄ CZYLI NASZYCH PRZEWOŹNIKÓW.

UWAGA !!! USTALAJĄC CENY WEŹ POD UWAGĘ ZAWSZE DODATKOWE KOSZTY. PRZEDE WSZYSTKIM OPŁATY WEJŚCIOWE. POZA TYM NAPIWKI. SZCZEGÓLNIE, JEŚLI SĄ ONE TAK JAK TUTAJ WŁAŚCIWYM ZAROBKIEM TWOICH BEZPOŚREDNICH PRZEWODNIKÓW.

WYDAJE SIĘ, ŻE WZIĘCIE MOTORYNKI Z MIASTA MA DODATKOWY PLUS – NIE TRZEBA BYĆ NIEWOLNIKIEM USŁUG RESORTU. Z DRUGIEJ STRONY JESTEM PEWIEN, ŻE MOŻNA PODEJŚĆ (JEŚLI MIESZKA SIĘ W SABENA DE LA MAR ALBO GDZIEŚ DALEJ, PODJECHAĆ) DO WEJŚCIA DO PARKU NARODOWEGO “HAITISES” I TAM NA MIEJSCU NEGOCJOWAĆ CENY BEZPOŚREDNIO Z PRZEWODNIKIEM-KAPITANEM ŁODZI.

NASI MOTOCYKLIŚCI PODWIEŹLI NAS OD OGRODZENIA HOTELU POD POMOST Z KTÓREGO WCHODZI SIĘ DO ŁODZI. DOSTALIŚMY ŁÓDŹ TYLKO DLA NAS, CO NIE JEST DZIWNE O TEJ PORZE ROKU, DO TEGO W NIEDZIELĘ.

DALIŚMY UZGODNIONĄ WCZEŚNIEJ LEKKO ZMODYFIKOWANĄ KWOTĘ 2000 PTYSI NAGANIACZOWI, KTÓRY OBIECAŁ, ŻE PRZEWODNIK-KAPITAN POKAŻE NAM MANGROWCE, JASKINIE Z RYSUNKAMI TAINÓW,  MALUTKĄ PLAŻĘ I INNE CIEKAWOSTKI.
OCZYWIŚCIE OKAZAŁO SIĘ, ŻE NIBY MIELIŚMY WSZYSTKO ZAPŁACONE ALE JESZCZE TRZEBA OPŁACIĆ WEJŚCIÓWKI DO PARKU. NASTĘPNE 2 X 100 PTYSI.

WRESZCIE RUSZYLIŚMY. SPORA ŁÓDŹ Z WŁÓKNA SZKLANEGO POWOLI PRZEPŁYWA PRZEZ NIEKOŃCZĄCE SIĘ POŁACIE LASU MANGROWCÓW. PRZEWODNIK POKAZUJE CIEKAWOSTKI: ROŚLINY, PTAKI (MAŁE BIAŁE I SZARO-SIWE CZAPLOWATE), GNIAZDA SZERSZENI… PO JAKIMŚ CZASIE WYPŁYWAMY NA WODY ZATOKI (?). PRZEMYKAMY POMIĘDZY LĄDEM, MANGROWCAMI I MAŁYMI WYSEPKAMI. MIJAMY RESZTKI DUŻYCH MAGAZYNÓW I NABRZEŻA NAJWIĘKSZEJ KIEDYŚ FIRMY ZAJMUJĄCEJ SIĘ PRODUKCJĄ I SPRZEDAŻĄ CUKRU Z CZCINY CUKROWEJ. PRAWIE JAK BYM PODRÓŻOWAŁ PO ZACHODNIEJ AUSTRALII. KILKA WYSTAJĄCYCH Z WODY SŁUPKÓW NAZYWA SIĘ ZABYTKIEM…. CIEKAWE ILE CZASU JESZCZE BĘDĄ WIDOCZNE.
WPŁYWAMY DO ZATOCZKI, WYSIADAMY I IDZIEMY OGLĄDAĆ JASKINIE W KTÓRYCH ZNALEZIONO RYSUNKI TAINÓW. SĄ TO OGROMNE, NIEZBYT GŁĘBOKIE KOMORY. CIEKAWE, ŻE NIE WIDAĆ ŻADNYCH PTAKÓW ANI NIETOPERKÓW. PO OGLĄDNIĘCIU JASKINI PONOWNIE RUSZAMY WZDŁUŻ MANGROWCÓW DOPŁYWAJĄC DO KOLEJNEGO MIEJSCA, GDZIE TRZEBA WYJŚĆ NA BRZEG. JEST TU MACIUPKA PLAŻA, JAKAŚ ZAMKNIĘTA BUDKA I OCZYWIŚCIE JASKINIE. TYM RAZEM TO NIE TYLKO RYSUNKI ALE I PŁASKORZEŹBY. NIE ZDZIWIŁBYM SIĘ, GDYBY BYŁY ONE SPRZED KILKU LAT…

JASKINIE SĄ ZDECYDOWANIE MNIEJSZE. DO TEGO JEDNA  Z NICH ZOSTAŁA LEKKO USZKODZONA PODCZAS NIEDAWNEGO TRZĘSIENIA ZIEMI. SPOWODOWAŁO ONO PĘKNIĘCIE SKAŁY, KTÓRA SŁUŻYŁA DOTYCHCZAS ZA WEJŚCIE. OCZYWIŚCIE WYKORZYSTANO INNY OTWÓR NA WEJŚCIE. TE JASKINIE SĄ ŁADNIEJSZE I DUŻO CIEKAWSZE. MIESZKA TU RÓŻNE PTACTWO I SZERSZENIE. CIEKAWE, CZY PTAKI GNIEŻDŻĄ SIĘ DLATEGO, ŻE SĄ TU SZERSZENIE, CZY NA ODWRÓT…

JASKINIE LEŻĄ TAK BLISKO WODY, ŻE ZALEWA JE TROCHĘ PODCZAS PRZYPŁYWÓW. WRACAJĄC NA POKŁAD WIDZIELIŚMY JESZCZE ŚLADY PO POZIOMIE WÓD OCEANU  PRZED 300 mln LAT. UDAŁO MI SIĘ TEŻ POBUJAĆ NA LIANIE UDAJĄC PRZEZ CHWILĘ TARZANA.
POPŁYNĘLIŚMY Z POWROTEM PRZEZ POLA MANGROWCÓW. PRZEWODNIK DOSTAŁ 50 PTYSI NAPIWKU BO BYŁ NIEZŁY. PIESZO WRÓCILIŚMY DO HOTELU.

NASZ HOTEL TO TAKI MAŁY PRAWIE RESORT. MOŻNA TU MIESZKAĆ, JEŚĆ, KĄPAĆ SIĘ W LICZNYCH BASENACH I SADZAWKACH, ZWIEDZAĆ OKOLICĘ ALBO WYLEGIWAĆ SWOJE CIELSKO NA LEŻAKACH CZY TEŻ HAMAKACH. APARTAMENTOSY DWUOSOBOWE TWORZĄ GUSTOWNIE I ELEGANCKO WYPOSAŻONE W ŁAZIENKI ok. 25 m POKOJE Z BALKONIKAMI.

POSZLIŚMY NA KOLACJĘ DO RESORTOWEJ RESTAURACJI. ZAMÓWILIŚMY KRABY I ……?. KRABY BYŁY NAPRAWDĘ DOBRE, WIĘC POWTÓRZYLIŚMY JE, ALE TYM RAZEM W INNEJ KONFIGURACJI. POWRÓCIWSZY DO NASZEGO MIESZKANKA ZAJĘLIŚMY SIĘ ROBIENIEM NOTATEK DO BLOGA.

NO I SPATKI.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *