24.03.2014 – NASTĘPNY DZIEŃ – NASTĘPNE WYZWANIE. Z CAÑO HONDO DO LAS TERRENAS

.

WSTALIŚMY NAPRAWDĘ BARDZO WCZEŚNIE, BO I DZIŚ CZEKAŁA NA NAS DŁUGA DROGA RÓŻNISTYMI ŚRODKAMI KOMUNIKACJI. OBUDZIWSZY SIĘ PRZED 8:00 SPAKOWALIŚMY NASZ DOBYTEK I POSZLIŚMY NA WLICZONE W CENĘ POKOJU ŚNIADANIE. TROCHĘ JEDNAK MUSIELIŚMY POCZEKAĆ, BO ZAŁOGA JESZCZE NIE PRZYSZŁA DO PRACY. DOPIERO O 8:30 – ZGODNIE ZRESZTĄ Z PODANĄ WCZEŚNIEJ GODZINĄ, ZASERWOWANO NAM PYSZNE ŚNIADANIE W MIEJSCOWYM STYLU. BYŁO TO CHYBA NAJLEPSZE ŚNIADANIE NA DOMINIKANIE. KAWA (NIESTETY W STYLU AMERYKAŃSKIM), SOKI, OWOCE I PYSZNIE PRZYRZĄDZONE PUREE BATATOWE Z GRILLOWANĄ SZYNKĄ I GRILLOWANYM SEREM.  MNIAM, MNIAM.

NADESZŁO NAJGORSZE. TO CZEGO CHYBA NIKT NIE LUBI – ZAPŁATA.
NIE CHODZI MI TUTAJ O TO, ŻEBY ŻYCIE BYŁO ZA DARMO, TYLKO O TO, IŻ MAJĄC WSZYSTKO NA tzw. KRECHĘ, PŁACENIE ZA WSZYSTKO NARAZ NIE POZWALA NA KONTROLĘ WYDATKÓW TAK JAK TO SIĘ DZIEJE KIEDY PŁACIMY ZA KAŻDĄ USŁUGĘ LUB TOWAR POJEDYNCZO.
NASZ POBYT TUTAJ KOSZTOWAŁ 175$ (7030 PTYSI). NIESTETY, NIE MIAŁEM PTYSI (DUŻY BŁĄD) I DLATEGO KOSZT BYŁ O PONAD US$ 10 WYŻSZY. WSZĘDZIE PRZY PŁACENIU OCZYWIŚCIE KURS DOLARA JEST GORSZY NIŻ W KANTORACH. W ROZBICIU NA POSZCZEGÓLNE WYDATKI: DOBA HOTELOWA ZE ŚNIADANIEM OKOŁO US$ 89, RESZTA TO 2 PIWA W ŚRODKU DNIA I WCZEŚNIEJ WSPOMNIANA 3 DANIOWA KOLACJA Z BUTELKĄ CHILIJSKIEGO WINA. TRZEBA ZAWSZE PAMIĘTAĆ, ŻE DO WSZYSTKICH CEN DODAJE SIĘ W SUMIE 28% PODATKÓW.

ZAMÓWIONYCH MOTO-TAXI CIĄGLE NIE BYŁO, WIĘC MENAGO KAZAŁ (POPROSIŁ?) DWÓCH PRACOWNIKÓW I TO ONI ODWIEŹLI NAS NA PRZYSTAŃ PROMU. DALIŚMY IM PO 200 PTYSI, CZYLI O 200 PTYSI MNIEJ NIŻ DZIEŃ WCZEŚNIEJ.

PROMU NIE BYŁO. MIELIŚMY PONAD GODZINĘ CZEKANIA PRZED SOBĄ. WYNAJĄŁEM MOTO-TAXI ZA 50 PTYSI I POJECHAŁEM DO KANTORU A POTEM DO SKLEPÓW PO NAPOJE. TERAZ WŁAŚNIE ODKRYLIŚMY ILE PRZEPŁACAMY NIE MAJĄC PTYSI.

KURS $ BYŁ ŚWIETNY – 42,5 PTYSIA. ZAŁATWIŁEM WSZYSTKO I WRÓCIŁEM NA PRZYSTAŃ. CIĄGLE NIE BYŁO WIDAĆ ŚLADU PROMU. POSZEDŁEM POROBIĆ TROCHĘ ZDJĘĆ MIASTECZKA. WRÓCIŁEM WIDZĄC NIEDALEKO BRZEGU JAKĄŚ ŁAJBĘ. BYŁ TO PROM. NIE MOGĄC DOBIJAĆ ZE WZGLĘDU NA PŁYCIZNĘ DO KEI PROM KOTWICZY JAKIEŚ 80 m OD BRZEGU I PASAŻEROWIE SĄ PRZEWOŻENI ŁODZIĄ. NAJPIERW CI ZE STATECZKU NA BRZEG W DWÓCH TURACH. POTEM WSIADAJĄCY W TEN SAM SPOSÓB DOPŁYWAJĄ NA PROM.

WYPŁYNĘLIŚMY OKOŁO 11:00.  PO RUSZENIU OBSŁUGA ZEBRAŁA ZA BILETY PO 150 PTYSI. PODRÓŻ DO SAMANÁ TRWAŁA BLISKO 50 min. PO ZEJŚCIU NA LĄD ZOSTAWIŁEM DANUSIĘ NA ŁAWCE PRZY SKWERKU OBOK PORTU Z BAGAŻAMI I POSZEDŁEM SPRAWDZIĆ CZY SĄ JESZCZE ORGANIZOWANE WYCIECZKI, W CZASIE KTÓRYCH OGLĄDA SIĘ WIELORYBY PRZYPŁYWAJĄCE WŁAŚNIE TUTAJ NA SWOJE GODY RAZ DO ROKU.  OBSZEDŁEM KAWAŁEK PROMENADY NADBRZEŻNEJ SZUKAJĄC KOGOŚ KTO ROBI TEGO RODZAJU WYCIECZKI, ALE NIE ZNALAZŁEM NIKOGO. WSZYSCY, KTÓRYCH ODWIEDZIŁEM ZAKOŃCZYLI SEZON – WALENIE TYPU HUMBAKI PRZESTAŁY SIĘ WALENIĆ. TAK PRZYPUSZCZALIŚMY, ALE TRZEBA TO BYŁO SPRAWDZIĆ…

WOBEC POWYŻSZEGO ZŁAPAŁEM TAXI – TRÓJKOŁOWE TYM RAZEM, USTALIŁEM CENĘ I ZA 100 PTYSI KAZALIŚMY SIĘ WIEŹĆ NA PRZYSTANEK GUA-GUA. PO 5 min PRZESIEDLIŚMY SIĘ DO MIKROBUSU. RUSZYLIŚMY O CZASIE W DŁUGĄ CZASOWO – CHOĆ KRÓTKĄ BIORĄC POD UWAGĘ DYSTANS, PODRÓŻ. GUA-GUA WYRUSZAJĄC W TRASĘ BEZ KOMPLETU PASAŻERÓW ZABIERA PO DRODZE KOGO SIĘ DA. PORUSZA SIĘ BARDZO POWOLI, TRĄBIĄC CO CHWILĘ BY ZWRÓCIĆ UWAGĘ POTENCJALNYCH KLIENTÓW. AWANTURUJE SIĘ TAK DŁUGO, AŻ ZAPEŁNI BUSIK DO GRANIC WYTRZYMAŁOŚCI, tzn. DO MOMENTU KIEDY KONDUKTOR BĘDZIE JECHAŁ NA STOJĄCO W DRZWIACH.

DOJECHALIŚMY DO SÁNCHEZ, MIEJSCA KOLEJNEJ PRZESIADKI PO KILKUDZIESIĘCIU MINUTACH. TA PODRÓŻ KOSZTOWAŁA 75 PTYSI OD OSOBY.

W MIEJSCU, W KTÓRYM SIĘ ZATRZYMALIŚMY USIŁOWANO NAM WMÓWIĆ, IŻ Z PRZYSTANKU NA KTÓRYM WYSIĄDZIEMY, PODWIEZIENIE DO NASZEGO HOTELU BĘDZIE KOSZTOWAŁO 5000 PTYSI !!! POPUKAŁEM SIĘ W GŁOWĘ. POWIEDZIAŁEM BY NAWET NIE MYŚLELI O TAKIM ROZWIĄZANIU.  WYSIĄDZIEMY TAM GDZIE POJAZD SIĘ ZATRZYMUJE NORMALNIE, A POTEM ZOBACZYMY. WKRÓTCE WYRUSZYLIŚMY. BARDZO SZYBKO DOTARLIŚMY DO LAS TERRENAS. PO ZATRZYMANIU I WYSADZENIU WSZYSTKICH KIEROWCA ZAOFEROWAŁ NAM PODWIEZIENIE ZA DODATKOWE 100 PTYSI DO HOTELU GDZIE CHCIELIŚMY WYLĄDOWAĆ. RAZEM 250. NATYCHMIAST ZGODZILIŚMY SIĘ, BO TYLE SAMO KOSZTOWAŁABY MOTORYNKA. ZOSTALIŚMY PODWIEZIENI JAKIEŚ 800 m DO WYBRANEGO HOTELU. KIEROWCA PRZY PŁACENIU USIŁOWAŁ NAM WMÓWIĆ, IŻ USTALILIŚMY CENĘ NA 100 PTYSI OD OSOBY, ALE NIC NIE WSKÓRAŁ. WOMBAT MAŁO MU NIE ZABRAŁ JEGO PIENIĘDZY… I JAK SIĘ TU NIE BAĆ KOBIET!!!

W RECEPCJI OZNAJMIONO, ŻE MOGĄ NAM DAĆ TAKI POKÓJ JAK CHCEMY ZA US$ 80. CHCIAŁEM NATYCHMIAST IŚĆ SZUKAĆ INNEGO LOKUM, ALE NAGLE ZNALAZŁ SIĘ IDENTYCZNY EN SUITE TYLKO BEZ BALKONU ZA US$ 50. OGLĄDNĄŁEM I ZATWIERDZIŁEM. B. DOBRA SYPIALNIA. Z LODÓWKĄ, KĄCIKIEM KUCHENNYM, SEJFEM, WIATRAKIEM I ŁAZIENKĄ OCZYWIŚCIE. POŁOŻONY NA TYŁACH KOMPLEKSIKU, ALE DZIĘKI TEMU CICHSZY OD RESZTY. DO TEGO PRYWATNA – Z BAREM I LEŻAKAMI – PLAŻA NA WPROST, PO DRUGIEJ STRONIE ULICY. BARDZO MI TO PRZYPOMINAŁO JEDNO Z MIEJSC NA FILIPINACH.

PO ZAANEKTOWANIU POKOJU POSZLIŚMY W “MIASTO”. NA POCZĄTEK JEDNAK ODWIEDZILIŚMY BAR NA NASZEJ PRYWATNEJ PLAŻY I WYPILIŚMY PO PRAWDZIWYM DOMINIKAŃSKIM DRINKOSIE. WYKĄPALIŚMY SIĘ TEŻ, ZMYWAJĄC KURZ PODRÓŻY I POSPACEROWALIŚMY PO PLAŻY. NASTĘPNIE ZROBILIŚMY SZYBKIE ZAKUPY W SKLEPIKU OBOK I WOMBAT PRZEORAŁ KILKA SKLEPÓW Z CIUCHAMI.

.

CHODZĄC PO MIASTECZKU NATKNĘLIŚMY SIĘ NA CIEKAWIE WYGLĄDAJĄCE JEDZENIOWO MIEJSCE. ZATRZYMALIŚMY SIĘ TU NA OBIAD. ZAMÓWILIŚMY KREWETKI, OŚMIORNICE I PIWO. WINA W TYM KRAJU SĄ DROGIE I NIEZBYT PASUJĄCE DO SERWOWANYCH DAŃ. POSIŁEK BYŁ NIEZŁY.  KOSZTOWAŁ OKOŁO 1200 PTYSI.

PO ZJEDZENIU UDALIŚMY SIĘ NA DALSZE ZWIEDZANIE MIASTECZKA. PO DRODZE TRAFILIŚMY NA SKLEP Z ŚWIETNIE WYGLĄDAJĄCYMI WARZYWAMI I KUPILIŚMY 2 OGROMNE AWOKADO @ 40 PTYSI, MALUTKIE ZIELONE OSTRE PAPRYCZKI @ 5 PTYSI JEDNA (DROGO), I DUŻE MANGO @ 20 PTYSI. JESZCZE BARDZO DUŻĄ PAPAYĘ @ 20 PTYSI ORAZ TUTEJSZY, ZNANY MI OWOC @ 45 PTYSI.

WRÓCILIŚMY DO DOMU I SPADKI, BO CZEKA NAS JUTRO PODRÓŻ DO EL LIMON.

JESZCZE PRZED SPANIEM, NA DOBRY KONIEC DNIA WALNĘLIŚMY PO RUMIKU Z LODEM.

LÓD KOSZTUJE TUTAJ 50 PTYSI ZA WOREK CHYBA 5 LITROWY. MOŻNA KUPIĆ TEŻ 1/2 WORKA. PRZY WEJŚCIU DO “RESORTU” JEST SKLEPIK, W KTÓRYM MOŻNA KUPIĆ TROCHĘ PODSTAWOWYCH PRODUKTÓW SPOŻYWCZYCH W BARDZO DOBRYCH CENACH. TO TUTAJ NABYLIŚMY WCZEŚNIEJ W/W LÓD I TUŃCZYKA NA ŚNIADANIE. WZIĘLIŚMY TEŻ PINACOLADĘ W PUSZCE ZA 80 PTYSI. PO DOBRYM ZMROŻENIU ZAWARTOŚCI I DODANIU LODU WRAZ Z ALKOHOLEM MOŻNA UZYSKAĆ 3 FANTASTYCZNE DRINKOSY.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *