24.02.2015 – Z PERTH DO ULURU (AYERS ROCK)

.

​​PONOWNIE JESTEŚMY NA TRASIE. PO PONAD 10 DNIOWYM PANOSZENIU SIĘ W PRAWIE RODZINNYM PERTH WYRUSZYLIŚMY NA WYCIECZKĘ DO AYERS ROCK I SYDNEY.  🙂

WCZORAJ KOŁO 23 WYLECIELIŚMY Z LEKKIM OPÓŹNIENIEM Z PERTH, BY DZIŚ RANO ZNALEŹĆ SIĘ O CZASIE W SYDNEJOWIE. LOT BYŁ KOSZMARNY JAKO, ŻE JETSTAR ALBO UŻYWA SAMOLOTÓW PRZEZNACZONYCH DLA KARZEŁKÓW, ALBO DODALI KILKA RZĘDÓW SIEDZEŃ BY MIEĆ WIĘKSZY ZYSK. NIEWAŻNE. ISTOTNE JEST TO, ŻE O WYGODZIE W TYCH WARUNKACH TRZEBA ZAPOMNIEĆ.
JEST RANEK 24 LUTEGO I PIJĄC ZIELONKĘ (ULUBIONY NAPÓJ WOMBATA) DOCHODZIMY DO SIEBIE CZEKAJĄC NA KOLEJNY LOT. TYM RAZEM DO WIELKIEJ CZERWONEJ SKAŁY. MAMY KILKA GODZIN CZEKANIA PRZED SOBĄ…

TE TRZY GODZINY PRZEBIEGŁY MIGIEM. WYKORZYSTALIŚMY JE NA ŚNIADANIE I ZWIEDZENIE LOTNISKA. CENY ZA BYLE KANAPINĘ WYSOKIE. PIWO ok. A$ 9. NASZ KOLEJNY LOT ZNOWU SIĘ OPÓŹNIAŁ.  🙁

SAMOLOT, TYM RAZEM AIRBUS A 320 TEŻ DO NAJWYGODNIEJSZYCH NIE NALEŻY. DO TEGO TRÓJKA CHIŃCZYKÓW SIEDZĄCA PRZED NAMI BARDZO GŁOŚNO GADAŁA PRZEZ CAŁĄ DROGĘ, UNIEMOŻLIWIAJĄC WSZYSTKIM W KOŁO DRZEMKĘ.
LEKKO ZMORDOWANI WYLĄDOWALIŚMY W AYERS ROCK. CHYBA ZACZYNA NAS SWOIMI ŁAPSKAMI OBEJMOWAĆ STAROŚĆ…  🙁

PO WYLĄDOWANIU BARDZO SZYBKO PRZESZLIŚMY NA TERMINAL. TUTAJ CZEKA NA WSZYSTKICH PODRÓŻNYCH DARMOWY PRZEWÓZ DO POSZCZEGÓLNYCH CZĘŚCI MIASTECZKA-RESORTU. BO CAŁE MIASTECZKO JEST PODZIELONE NA MNIEJSZE I WIĘKSZE SEKTORY-HOTELE. WSZYSCY MOGĄ WSZĘDZIE CHODZIĆ I KORZYSTAĆ ZE WSZYSTKICH UDOGODNIEŃ I SERWISÓW. NIE MA ZNACZENIA, W KTÓRYM HOTELU SIĘ ZATRZYMAŁEŚ. MUSISZ MIEĆ TYLKO ZE SOBĄ SPECJALNĄ KARTĘ Z NAZWISKIEM I Z NUMEREM POKOJU W “ZAJEŹDZIE”, W KTÓRYM MIESZKASZ. TO WYSTARCZY BY PO SKORZYSTANIU Z JAKIEJKOLWIEK USŁUGI-SERWISU I PODPISANIU RACHUNKU WYSSANO Z TWOJEGO KONTA ODPOWIEDNIĄ, I TO NIEMAŁĄ KWOTĘ.

WRACAJĄC DO NASZEGO PRZYJAZDU. DARMOWE AUTOBUSY ROZWOŻĄ WSZYSTKICH LĄDUJĄCYCH PODRÓŻNYCH DO POSZCZEGÓLNYCH HOTELI. NIE MUSISZ SIĘ MARTWIĆ TYM, ŻE NIE UZGODNIŁEŚ ZE SWOIM HOTELEM OPCJI ODEBRANIA CIĘ Z LOTNISKA. PODEJDŹ DO PIERWSZEGO Z BUSÓW I PODAJ NAZWĘ SWOJEGO NOCLEGU. TO WYSTARCZY.

 

[metaslider id=4262]

.

     PO DOJECHANIU DO NASZEGO MIEJSCA SPANIA (OUTBACK PIONEER HOTEL & LODGE), DOŚĆ DŁUGO CZEKALIŚMY W RECEPCJI NA ZAKWATEROWANIE. JESZCZE DŁUŻEJ TRZEBA BYŁO CZEKAĆ NA POKÓJ. POCZUŁEM SIĘ PRAWIE JAK W HOSTELU W LAHAD DATU. WYMELDOWAĆ Z HOTELU TRZEBA SIĘ DO 10:00. KAŻDA GODZINA DŁUŻEJ KOSZTUJE A$ 40 !!!! NATOMIAST CHECK-IN JEST O 15:00 ! RECEPCJONISTKA WSPOMINAŁA COŚ O WCZEŚNIEJSZYM OTRZYMANIU KLUCZY DO POKOJU, ALE W REALU MOGLIŚMY SIĘ WRESZCIE ROZPAKOWAĆ PO 15:00. NIE ROZUMIEM DLACZEGO SPRZĄTANIE POKOI, SZCZEGÓLNIE TYCH BEZ ŁAZIENKI TRWA WIECZNOŚĆ. CZYŻBY DLATEGO, ŻE OBSŁUGA NALEŻY DO ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH? A MOŻE PO PROSTU NIE MA KOMU SPRZĄTAĆ…?  😀
CZEKAJĄC NA POKÓJ ROZGLĄDALIŚMY SIĘ W KOŁO. W BARZE PIWKO (W AUSTRALII SPRZEDAJE SIĘ JE GŁÓWNIE W MAŁYCH BUTELKACH ZWANYCH STABY) I KIELISZEK WINA KOSZTUJĄ PODOBNIE OD 7 DO 10 AUS $. W CAŁYM MIASTECZKU-RESORCIE OBOWIĄZUJE BARDZO RESTRYKCYJNE PRAWO DOTYCZĄCE SPOŻYWANIA ALKOHOLU. W BARZE NA WYNOS MOŻNA KUPIĆ TYLKO SZEŚCIOPAK PIWA LUB BUTELKĘ WINA NA OSOBĘ NA DZIEŃ. OCZYWIŚCIE PO CENACH BAROWYCH, NIE SKLEPOWYCH …
TWÓJ ZAKUP BĘDZIE ODNOTOWANY. ABY GO DOKONAĆ MUSISZ NAJPIERW POKAZAĆ OTRZYMANĄ W RECEPCJI SWOJEGO HOTELU KARTONIK Z NAZWISKIEM I NUMEREM POKOJU.
OBOK JEST GRILLOWNIA ZWANA PO ICHNIEMU BBQ. MOŻNA TUTAJ NABYĆ WYBRANY KAWAŁ MIĘCHA I DO TEGO RÓŻNEGO RODZAJU “SAŁATKI”. PORCJA ZALEŻY OD WAGI I ŚREDNIO KOSZTUJE A$ 30. Z TEGO CO WIDZIELIŚMY, TYLKO MIĘSO WYGLĄDAŁO INTERESUJĄCO. SAŁATKI ROBIĄ WRAŻENIE KUPIONYCH W SUPERMARKECIE. NIESTETY GRILOWAĆ MOŻNA TYLKO MIĘSO NABYTE TUTAJ ZA HORRENDALNĄ CENĘ.
JEST TEŻ OPCJA GOTOWANIA SOBIE SAMEMU. W DOSTĘPNEJ DLA WSZYSTKICH MIESZKAŃCÓW KUCHNI ZAJEDZIESZ WSZYSTKO CO JEST DO TEGO NIEZBĘDNE. ARTYKUŁY SPOŻYWCZE, JEŚLI NIE PRZYWIOZŁEŚ ICH ŻE SOBĄ, MOŻNA KUPIĆ W CENTRUM MIASTECZKA W JEDYNYM TUTAJ MARKECIE (OTWARTY DO 21:00). CENY, SZCZEGÓLNIE W STOSUNKU DO TYCH JAKIMI STRASZĄ DOOKOŁA TEGO MIEJSCA, SĄ BARDZO PRZYSTĘPNE. DO TEGO MOŻNA TRAFIĆ NA PRODUKTY Z OBNIŻONĄ CENĄ. GŁÓWNIE MIĘSO.
NA TERENIE NASZEJ CZĘŚCI RESORTU JEST TEŻ RESTAURACJA SERWUJĄCA ZIMNY I GORĄCY BUFET ZA JEDYNE A$ 50 /os. DO WYBORU DANIA MIĘSNE, OWOCE MORZA (!?), WEGETARIAŃSKIE I DESERY.
RESORT SERWUJE TEŻ ŚNIADANIA ZA JEDYNE (HA, HA, HA!!!) A$ 25 / os.

PO PRAWIE DWUGODZINNYM OCZEKIWANIU NASZE DORMITORIUM BYŁO WRESZCIE GOTOWE. NIE JEST ONO NICZYM NADZWYCZAJNYM, CHOĆ CENA MOŻE WPROWADZAĆ W BŁĄD. ZA 50€ POKÓJ DLA DWOJGA GDZIEKOLWIEK W EUROPIE MIAŁBY WSZYSTKO, ŁĄCZNIE Z ŁAZIENKĄ. TUTAJ, ZA A$ 178 W POKOJU JEST PODWÓJNE ŁÓŻKO, ŁÓŻKO PIĘTROWE, LODÓWKA, SZAFA, KLIMA, TV, DWA KRZESŁA, STOLICZEK NOCNY I MIEJSCE NA POŁOŻENIE WALIZKI. PRAWDĘ POWIEDZIAWSZY WSZYSTKO CO TRZEBA JEST… NAWET NIEZŁY OBRAZ DEKORUJĄCY CAŁOŚĆ. ALE BRAKUJE ŁAZIENKI… I TO JEST NAJGORSZE. NIE PRZYWYKLIŚMY DO WYCHODZENIA Z DOMU W ŚRODKU NOCY TYLKO PO TO BY URONIĆ KILKA KROPEL MOCZU. NIESTETY ZAGAPILIŚMY SIĘ I NA DWA DNI PRZED PRZYJAZDEM TUTAJ NIE BYŁO JUŻ POKOI Z ŁAZIENKAMI W CENIE PONIŻEJ A$ 250.
ROZPAKOWAWSZY SIĘ POSZLIŚMY ZROBIĆ SZCZEGÓŁOWY WYWIAD DOTYCZĄCY NASZEJ PLANOWANEJ AKTYWNOŚCI KOLEJNEGO DNIA. UZGODNILIŚMY WSZYSTKIE KONIECZNE REZERWACJE I UDALIŚMY SIĘ DO “OSIEDLOWEGO SKLEPIKU” NA REKONESANS. PO ZBADANIU CEN I ZROBIENIU PODSTAWOWYCH ZAKUPÓW NA KOLEJNE ŚNIADANIE WRÓCILIŚMY DO HOTELU KORZYSTAJĄC Z DARMOWEGO PRZEJAZDU OSIEDLOWYM BUSEM. TE PRZEJAZDY TO TAK NAPRAWDĘ JEDYNA DARMOWA USŁUGA OSIEDLA. NAWET ZA WI-FI TRZEBA PŁACIĆ. I TO SŁONO.
POZOSTAWIWSZY ZAKUPY ​WYBRALIŚMY SIĘ NA DŁUŻSZĄ PRZECHADZKĘ W KIERUNKU JEDNEGO Z TUTEJSZYCH PUNKTÓW WIDOKOWYCH.

CHCIELIŚMY ZOBACZYĆ “WIELKĄ SKAŁĘ” W PROMIENIACH ZACHODZĄCEGO SŁOŃCA. UDAŁO NAM SIĘ, BO PODWIEŹLI NAS KAWAŁEK PILOCI HELIKOPTERA – NIESTETY AUTEM A NIE HELI.  🙂

PATRZYLIŚMY SOBIE NA CHOWAJĄCĄ SIĘ KLARĘ I EFEKTY Z TYM ZWIĄZANE PRZEZ OKOŁO GODZINĘ.

 

MAPA OŚRODKA

MAPA OŚRODKA

.

WRACAJĄC DO HOTELU WSTĄPILIŚMY JESZCZE NA CHWILĘ DO SHOPPINGU ZASTANAWIAJĄC SIĘ, CZY WARTO KUPOWAĆ WSZYSTKIE POTRZEBNE DO  KOLACJI SKŁADNIKI I POTEM POMĘCZYĆ SIĘ SAMEMU W OŚRODKOWEJ KUCHNI, CZY TEŻ WYBRAĆ DUŻO DROŻSZĄ OPCJĘ JEDZENIA W JEDNEJ Z DOSTĘPNYCH TU KNAJP. SZNUPAJĄCY PO OKOLICY WOMBAT TRAFIŁ NA ZUPEŁNIE NIEŹLE PREZENTUJĄCĄ SIĘ “GECKOS CAFE” GDZIE CENY NIE PRZERAŻAŁY. POSTANOWILIŚMY SIĘ TU ZATRZYMAĆ NA KOLACJĘ. BYŁA OK, CHOĆ JAK WSZYSTKO W OKOLICY, DROGA. 🙂

ZJEDLIŚMY DWIE SAŁATKI. JEDNĄ Z KREWETKAMI A DRUGĄ PROSTĄ Z RÓŻNYCH ZIELENIN I DO TEGO HAMBURGER Z KANGUREM.

DO POPICIA WODA I BUTELKA NIE NAJGORSZEGO SHIRAZA. A$ 86.
PŁACIŁEM GOTÓWKĄ. NA CAŁE SZCZĘŚCIE, BO NA RACHUNKU JEST RUBRYCZKA GDZIE MOŻNA SIĘ PODPISAĆ ZE WSZYSTKIMI SZCZEGÓŁAMI I MIEĆ DOPISANĄ ODPOWIEDNIĄ KWOTĘ DO SWOJEGO KONTA. ALE BYŁOBY WTEDY WIADOMO ILE KUPILIŚMY ALKOHOLU.
WRÓCIWSZY DO DOMU WSKOCZYLIŚMY OD RAZU DO ŁÓŻKA.
JUTRO WSTAJEMY NAPRAWDĘ WCZEŚNIE. O 4:30 …

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Komentarze :

  1. zibi

    Pozdrawiamy z Kostuchny, zima powoli odchodzi i z wiosną miło będzie Was powitać. Dziś w NOSPR z orkiestrą było jazzowo Wayne Shorter Quartet i do tego Esperanza Spalding (zjawiskowa , na deser, młodsza od Karoli siostra Danusi ino, że z gruby tzn, murzyńska)- a to wszystkow ramach Zadymki Jazzowej. K i Z

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *