28.04.2017 – CUZCO – TURYSTYCZNA MEKKA PERU

.

DO CUZCO PRZYJECHALIŚMY O CZASIE. BYŁO PO 5:00 KIEDY WYCHODZĄC Z DWORCA AUTOBUSOWEGO ZOSTALIŚMY ZAATAKOWANI PRZEZ GRUPĘ DOBRZE UBRANYCH NAGANIACZY, OFERUJĄCYCH USŁUGI HOTELOWE. NIE MAJĄC NICZEGO ZAREZERWOWANEGO, I JEDNOCZEŚNIE CHCĄC JAK NAJSZYBCIEJ ZOSTAWIĆ GDZIEŚ BAGAŻE WDALIŚMY SIĘ W ROZMOWĘ Z JEDNYM Z NICH. POLECAŁ DWA RÓŻNE HOSTELE. JEDEN NA GŁÓWNYM PLACU MIASTA Z BALKONEM, WIDOKIEM I ZACHĘCAJĄCĄ CENĄ. ZARYZYKOWALIŚMY MAJĄC NIEWIELE DO STRACENIA. I TAK MUSIELIBYŚMY PODJECHAĆ DO CENTRUM.

TAKSÓWKARZ POINSTRUOWANY PRZEZ ŁOWCĘ KLIENTÓW, KTÓRY NAS USIDLIŁ NAMAWIAJĄC NA OFEROWANY NOCLEG, RAŹNO POMKNĄŁ DO CENTRUM MIASTA ZA 10 S (DA SIĘ JECHAĆ ZA 8 S).

POLECONY HOSTEL NIE POSIADAŁ WOLNYCH POKOI Z BALKONEM. KILKA ZAOFEROWANYCH W ZAMIAN, NIE MIEŚCIŁO SIĘ W NASZYM STANDARDZIE.

ZOSTAWIŁEM WOMBATA Z WALIZKAMI OBOK STOISKA Z JAKIMŚ JEDZENIEM I POSZEDŁEM SZUKAĆ DALEJ. NIE DOŚĆ ŻE LAŁO, TO TRAFIŁEM NA JAKIEŚ ZAGŁĘBIE NOCNYCH KLUBÓW, WŚRÓD KTÓRYCH TRUDNO BYŁO DOSTRZEC JAKĄKOLWIEK NOCLEGOWNIĘ. TE DOJRZANE W STRUGACH DESZCZU I PORANNEJ SZARÓWCE, SERWOWAŁY SYPIALNIE ZUPEŁNIE MI NIE ODPOWIADAJĄCE – GŁÓWNIE Z POWODU BRAKU OKNA. JEŚLI BYŁO, TO WYCHODZIŁO NA KORYTARZ HOSTELOWY (HOTELOWY).

WRESZCIE TRAFIŁEM NA DOBRZE WYGLĄDAJĄCY, ŚWIETNIE POŁOŻONY HOSTEL QOSQO Z FAJNYM POKOJEM. CENA NIE POWALAŁA, ALE ZBIŁEM JĄ TROSZKĘ, OTRZYMUJĄC DOBRY NOCLEG ZE ŚNIADANIEM ZA 150 S / DOBA.

OCZYWIŚCIE BYŁO ZA WCZEŚNIE NA ZAOKRĘTOWANIE. MIMO TEGO DOSTALIŚMY NA KILKA GODZIN POKÓJ ZASTĘPCZY. BARDZO MIŁY, NIECZĘSTO SPOTYKANY GEST. BYŁO MIEJSCE NA ODŚWIEŻENIE SIĘ PO PODRÓŻY I ZOSTAWIENIE BAGAŻY.

KOŁO 7:00 WYSZLIŚMY POSPACEROWAĆ PO PIĘKNYM CUZCO. TO DOBRY CZAS, SZCZEGÓLNIE JEŚLI CHCE SIĘ WEJŚĆ DO KOŚCIOŁÓW. W KILKA GODZIN UDAŁO SIĘ NAM ZOBACZYĆ SPORĄ CZĘŚĆ STARÓWKI WCHODZĄC PO DRODZE m.in. DO KATEDRY.

KIEDY WRÓCILIŚMY NASZ POKÓJ BYŁ GOTOWY. DUŻY, CZYSTY Z OKNEM NA MAŁY ZAUŁEK POMIĘDZY JEDNYM Z NAJPIĘKNIEJSZYCH KOŚCIOŁÓW MIASTA – LA MERCE – A BUDYNKIEM MIESZCZĄCYM m.in. HOSTEL. WYSZLIŚMY PONOWNIE. TUŻ OBOK WEJŚCIA DO HOSTELU JEST GŁÓWNA INFORMACJA TURYSTYCZNA MIASTA. TUTAJ MOŻNA DOSTAĆ tzw. BOLETO TURISTICO – KARNET UMOŻLIWIAJĄCY WSTĘP DO KILKUNASTU NAJWAŻNIEJSZYCH ZABYTKOSÓW CUZCO I OKOLICY. SĄ TRZY JEGO RODZAJE: DWU, TRZY I DZIESIĘCIODNIOWE. WYBRALIŚMY 10 DNIOWY @ 130 S.

UWAGA: NA AV. EL SOL RÓG MANTAS, JEST CAŁA MASA KANTORÓW WYMIANY KASIORKI. JEŚLI CHODZI O KURSY TO RÓŻNICE POMIĘDZY NIMI SĄ NIEDUŻE. IM DALEJ OD SKRZYŻOWANIA Z MANTAS, TYM NAJPIERW CENY BARDZO NIEZNACZNIE IDĄ W GÓRĘ. POTEM TYLKO SPADAJĄ.

KORZYSTAJĄC Z PRZERW POMIĘDZY OPADAMI DALEJ ZWIEDZILIŚMY MIASTO. ZOBACZYLIŚMY KOLEJNE 3 KOŚCIOŁY: DOMINIKANÓW (WSTĘP DLA SENIORÓW 8 S, CZAS ZWIEDZANIA ok. 60 min), KONWENT ŚW. KATALINY (WYSTARCZY 40 min) I KOŚCIÓŁ DE LA COMPANIA DE JESUS (DWA OSTATNIE BEZ ZNIŻKI @ 10 S). WSZYSTKIE GODNE POLECENIA.

CUZCO – W KONWENCIE ŚW. KATALINY

.

KOLACJĘ ZJEDLIŚMY W MAŁEJ RESTAURACJI “KUSI” SERWUJĄCEJ LOKALNY PRZYSMAK – ŚWINKĘ GWINEJSKĄ ZWANĄ “CUY”. BYĆ MOŻE JEJ POPULARNOŚĆ WIĄŻE SIĘ Z JEDNYM Z  NAJBARDZIEJ ZNANYCH TUTEJSZYCH OBRAZÓW “OSTATNIA WIECZERZA”, NA KTÓRYM ARTYSTA PRZEDSTAWIŁ JEZUSA I JEGO KOMPANIĘ PATRZĄCĄ WYGŁODNIAŁYM WZROKIEM NA LEŻĄCĄ NA TALERZU ŚWINKĘ WIELKOŚCI DORODNEGO SZCZURA.
FAKTYCZNIE NA ŻYWO UPIECZONY CUY TAK WYGLĄDA. NIE WIEM CZY ŚWINKA DOBRZE SMAKUJE, ALE PODANE NAM ZWŁOKI MIAŁY JAKIŚ KULINARNY FELER. OSOBIŚCIE SĄDZĘ, ŻE JĄ PRZEPIECZONO. ROBIŁA WRAŻENIE WYSUSZONEJ.

WRÓCIWSZY DO HOSTELU ZAMÓWILIŚMY TAKSÓWKĘ NA OBJAZD OKOLICZNYCH ATRAKCJI NASTĘPNEGO DNIA. NEGOCJACJE CENOWE ZAKOŃCZYLIŚMY USTALAJĄC CENĘ  CAŁODNIOWEJ USŁUGI NA 180 S …

PRZEZ CAŁY CZAS ROZPYTUJEMY I TURYSTÓW I LOKALSÓW JAK TRAFIĆ NA SAN ESCOBAR. NIKT NAM NIE CHCE POMÓC… CO NIEKTÓRZY RADZĄ DZWONIĆ PROSTO DO MINISTRA WASZCZYKOWSKIEGO …

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *