03.05.2017 – CUZCO. MUZEALNIE-KULINARNIE W SAN ESCOBARSKIEJ MGLE

.

TO NASZ OSTATNI DZIEŃ W PIĘKNYM CUZCO. MAMY DO OGLĄDNIĘCIA TRZY MUZEA, PLUS MONUMENT PACHACUTEQUA, IX KRÓLA INKÓW I BOHATERA NARODOWEGO Z POŁOWY XV w.

ŚNIADANIE W HOSTELU JAK ZWYKLE ŚWIETNE. PODCZAS JEDZENIA ZAPRZYJAŹNIAMY SIĘ Z TRZEMA INDYJSKIMI PROFESORAMI-GEOGRAFAMI. KORZYSTAJĄC Z JEDYNEJ W ŻYCIU OKAZJI, ZAPYTALIŚMY EKSPERTÓW CZY WIEDZĄ MOŻE GDZIEŚ JEST SAN ESCOBAR. NIE ZA BARDZO ROZUMIELI O CO CHODZI. POKAZALIŚMY SWOJE KOSZULKI WYJAŚNIAJĄC, ŻE NASZA WYPRAWA DO AMERYKI POŁUDNIOWEJ ZBIEGŁA SIĘ Z ODKRYCIEM PRZEZ POLSKIEGO MINISTRA SPRAW ZAGRANICZNYCH NOWEGO PAŃSTWA GDZIEŚ W TYM REGIONIE ŚWIATA. NIBY JEST W AMERYCE, ALE GDZIE? WŁAŚNIE TO USIŁUJEMY USTALIĆ. NIESTETY, NIE DOSTALIŚMY ŻADNYCH WSKAZÓWEK DOTYCZĄCYCH DALSZYCH POSZUKIWAŃ … ?

MUZEA: SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ (MUSEO MUNICIPAL DE ARTE CONTEMPORÁNEO), HISTORYCZNE (MUSEO DE HISTORIA REGIONAL) I MUSEO DE SITIO DE QORICANCHA (CORICANCHA) LEŻĄ KILKASET METRÓW OD NASZEJ SYPIALNI.

PIERWSZE – MUSEO MUNICIPAL DE ARTE CONTEMPORÁNEO – JEST ZDECYDOWANIE MAŁO INTERESUJĄCE. BYLIŚMY TU 15 min. NIE POLECAM.

DRUGIE – MUSEO DE HISTORIA REGIONAL – ZAJMUJE NAM NIE WIĘCEJ NIŻ 40 min. DOSYĆ CIEKAWE. PRZEDSTAWIA INTERESUJĄCE FAKTY Z HISTORII PERU I WSZYSTKICH ŻYJĄCYCH TU KIEDYŚ GRUP ETNICZNYCH.
NA MNIE OSOBIŚCIE NAJWIĘKSZE WRAŻENIE ZROBIŁ PRZENOŚNY, LOKALNY PIEC DO WYPALANIA KRUSZCÓW OPISANY PRZEZ JAKIEGOŚ HISZPANA ok. 1640 r. KORZYSTAMY CAŁY CZAS Z BOLETO TURISTICO, WIĘC NIE WIEM NAWET CZY MOŻNA TU WEJŚĆ WYKUPUJĄC BILET W KASIE. CHYBA TAK.

OSTATNIE – MUSEO DE SITIO DE QORICANCHA (CORICANCHA) – MALUTKIE, SUPER CIEKAWE MUZEUM POKAZUJĄCE ZNALEZISKA Z CORICANCHA – tzw. ZŁOTEGO DZIEDZIŃCA. PRZEDSTAWIA CHRONOLOGICZNIE EWOLUCJĘ CYWILIZACJI W CUZCO. SĄ TU MUMIE, CZASZKI PO TREPANACJI I FORMOWANE SPECJALNIE RÓŻNYMI UCISKAMI (PODOBNIE JAK KIEDYŚ KSZTAŁTOWANO STOPY JAPONEK) … 30 min WYSTARCZY. GORĄCO POLECAM !!!

MONUMENT PACHACUTEQUA LEŻY ZA DALEKO BY DOŃ CZŁAPAĆ PIESZO. BIERZEMY TAXI ZA 5 S. W NAJBLIŻSZEJ OKOLICY POMNIKA COŚ SIĘ DZIEJE. PEŁNO TU LUDZI W REGIONALNYCH STROJACH. WSZĘDZIE LEŻĄ MNIEJSZE LUB WIĘKSZE KRZYŻE Z PRZYBITYM DO NICH JEZUSEM. JEGO CIAŁO OCIEKA KRWIĄ. TWARZ WYKRZYWIA GRYMAS CIERPIENIA. SKĄPE SZATY PRAWIE ŻE KAPIĄ CZERWONYM BARWNIKIEM. JUŻ NAS TO SIĘ DZIWI. TAK TUTAJ W PERU PRZEDSTAWIA SIĘ TĘ POSTAĆ …

PODCHODZIMY BLIŻEJ. FOTOGRAFUJEMY. ZBLIŻAJĄ SIĘ JACYŚ LUDZIE. PYTAJĄ SKĄD JESTEŚMY. JAK NAM SIĘ PODOBA PERU? ZGODNIE Z PRAWDĄ MÓWIMY, ŻE BARDZO. PRZY OKAZJI CHCEMY INFORMACJI O SAN ESCOBAR. KONSTERNACJA. NIKT NIE MA POJĘCIA O CZYM MÓWIMY …

DOSTAJEMY PO KUBKU LOKALNEGO PIWA. PIJEMY BEZ OPORÓW, BO JUŻ ZNAMY TEN PRODUKT. TO WZBUDZA APLAUZ. ZOSTAJEMY UZNANI ZA SWOICH I Z TEJ OKAZJI PRZYPINAJĄ NAM PLAKIETKI INFORMUJĄCE CO TO ZA ŚWIĘTO I PRZEZ KOGO ORGANIZOWANE.

OPUSZCZAMY FESTYN I WCHODZIMY DO WNĘTRZA PODSTAWY MONUMENTU – PACHACUTEC MONUMENT MUSEUM. POKONAWSZY KILKA PIĘTER WYCHODZIMY NA GANEK, ZE ŚRODKA KTÓREGO WYRASTA SKAŁA WSPIERAJĄCA NOGI BOHATERA. WIDOK Z GÓRY PRZECIĘTNY. INFORMACJE NA PIĘTRACH MAŁO INTERESUJĄCE. GENERALNIE MOŻNA SOBIE ODPUŚCIĆ … POTRZEBNY CZAS: MAX 20 min.

WYCHODZĄC ZNOWU WPADAMY W TŁUM LOKALSÓW. ROBIMY ZDJĘCIA. PYTAMY O SAN ESCOBAR… TU TEŻ GO NIE ZNAJĄ…

CUZCO – LOKALNA FIESTA OBOK MONUMENTU INKI PACHACUTEC’ka

.

WRACAJĄC WSTĘPUJEMY NA NAJWIĘKSZY TARG MIASTA – WANCHAQ. NIE JEST CIEKAWY. ROBI WRAŻENIE BRUDNEGO. SZCZEGÓLNIE CZĘŚĆ, GDZIE SPRZEDAJĄ MIĘSO. NIBY STOISKA SĄ CAŁE W BIAŁYCH KAFLACH, ALE MAJĄ ZAPYZIAŁY WYGLĄD. CENY TEŻ NIE POWALAJĄ. NAJWIĘKSZĄ TUTEJSZĄ ATRAKCJĄ JEST OGROMNA RÓŻNORODNOŚĆ DOSTĘPNYCH ODMIAN ZIEMNIAKÓW. PRZEZ CAŁY POBYT W PERU OGLĄDAMY ICH DZIESIĄTKI, JEŚLI NIE SETKI.

W OSOBNEJ, PRZEZNACZONEJ NA JADŁODAJNIE CZĘŚCI JEST BARDZO CZYSTO. ZACIEKAWIENI SPRAWDZAMY CO MOŻNA BY TU ZJEŚĆ. NAJWIĘCEJ, JAK WSZĘDZIE JEST KURCZAKÓW, PRZYRZĄDZANYCH NA RÓŻNE SPOSOBY. TO CHYBA NARODOWY POSIŁEK PERUWIAŃCZYKÓW. WIDZIAŁEM NAWET JEDNEGO Z SAŁATĄ W D…. WYGLĄDAŁ JAK PODSTAWA POD CHOINKĘ.
ZDECYDOWALIŚMY SIĘ NA CEVICHE Z OŚMIORNICY @ 10 S. WYGLĄDAŁY BARDZO DOBRZE I TAK SAMO SMAKOWAŁY. ?

ZASPOKOIWSZY WSTĘPNIE GŁÓD RAŹNO POMASZEROWALIŚMY DO CENTRUM. NIEDALEKO NOCLEGOWNI SPRÓBOWALIŚMY ULICZNEGO RARYTASU: SERC I KURCZAKA Z RUSZTU @ 5 S PORCJA … BAJKA !!! ?

KOLACJĘ POŻEGNALNĄ PLANOWALIŚMY ZJEŚĆ W DOBRZE WYGLĄDAJĄCEJ RESTAURACJI “EL MESON DE ESPADEROS“, ZACHWALANEJ NAM POPRZEDNIEGO DNIA PRZEZ NAGANIACZA, KTÓRYCH TU MULTUM. WYPIWSZY PISCO I SPRÓBOWAWSZY JEDNEGO DANIA, ZREZYGNOWALIŚMY. COŚ MAM TU PRZESZKADZAŁO …

JESZCZE TYLKO OSTATNI, KRÓTKI SPACER PO OKOLICZNYCH, PEŁNYCH SKLEPIKÓW ULICZKACH. SZYBKI SKOK NA UKRYTY W ZAKAMARKACH RYNECZEK Z PAMIĄTKOSAMI KOŃCZY NASZ POBYT WE WSPANIAŁYM CUZCO.

.

► ZOBACZ FOTY ◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *