17.04.2017 – STRACONE ZŁUDZENIA

.

RANO POWALCZYLIŚMY TROCHĘ Z POTWIERDZENIEM NASZEGO LOTU DO LONDYNU I LIMY. PÓŹNIEJ NIŻ ZAPLANOWALIŚMY WYSZLIŚMY Z DOMU.
POCIĄGIEM (STACJA KOLEJOWA DOŚĆ DALEKO OD NASZEGO SPANIA), SZYBKO DOTARLIŚMY DO VILAFRANCA DEL PENEDES.

PENEDES, SŁYNIE JEST TYLKO WINA, ALE TAKŻE JEST MIEJSCEM GDZIE W PONIEDZIAŁEK TWORZĄ WIEŻĘ KASTELERSI. TO GRUPA LUDZI KTÓRA BUDUJE LUDZKĄ WIEŻĘ, CZYLI WIEŻĘ Z SAMYCH SIEBIE NA JEDNYM Z PLACY MIASTECZKA.

SPODZIEWALIŚMY SIĘ PRZEDE WSZYSTKIM WIECZORNEGO PRZEDSTAWIENIA KASTELERSÓW I ZOBACZENIA ŁADNEGO MIASTA. TAKŻE ZWIEDZANIA JAKIEJŚ WINNICY LUB PIWNICY Z WINEM. STOLICA CAVY DO CZEGOŚ ZOBOWIĄZUJE.

PO WYJŚCIU Z DWORCA ZGODNIE Z KIERUNKOWSKAZEM KIEROWALIŚMY  SIĘ DO INFORMACJI TURYSTYCZNEJ. IDZIEMY, IDZIEMY A INFORMACJI JAK NIE MA TAK NIE MA. NORMALNIE POWINNA BYĆ NIEDALEKO DWORCA. GDY W KOŃCU DO NIEJ DOTARLIŚMY BYŁA JUŻ ZAMKNIĘTA.

POSZLIŚMY OBEJRZEĆ KATEDRĘ I MUZEUM WINA. TEŻ BYŁY ZAMKNIĘTE, CHOCIAŻ Z GODZIN OTWARCIA WYNIKAŁO CO INNEGO. USIEDLIŚMY W BARZE NA PLACU KATEDRALNYM PRZED MUZEUM I ZAMÓWILIŚMY PO KIELISZKU CAVY. OD CZEGOŚ TRZEBA BYŁO ZACZĄĆ.

 

VILLAFRANCA DEL PENEDES – PRZY POMNIKU CASTELLERSÓW

.

WYCHODZĄC PIETRUSZKA WDAŁ SIĘ W ROZMOWĘ Z MIŁYM MIESZKAŃCEM MIASTECZKA. OKAZAŁO SIĘ, ŻE KASTELERSÓW  TEŻ NIE BĘDZIE. W OGÓLE WYSTĘPUJĄ BARDZO RZADKO. DZISIAJ NA PEWNO NIE.

BYŁAM BARDZO ZASKOCZONA. STRONA INTERNETOWA INFORMOWAŁA O COTYGODNIOWYCH WYSTĘPACH, ZAWSZE W PONIEDZIAŁEK.

PONOWNIE ZNALEŹLIŚMY SIĘ POD INFORMACJĄ TURYSTYCZNĄ, GDZIE NA TABLICY INFORMACYJNEJ PODAWANE BYŁY TRASY, JAKIMI MOŻNA SPACEROWAĆ PO MIEŚCIE.
OBESZLIŚMY, WIĘC MIASTO POLECANYMI ŚCIEŻKAMI. DOSZLIŚMY NA CMENTARZ – TEŻ ZAMKNIĘTY. SPOZA OGRODZENIA WIDAĆ BYŁO PIĘKNE ARTYSTYCZNE NAGROBKI. JAK PECH TO PECH.

VILAFRANCA DEL PENEDES JEST ŁADNYM MIEJSCEM, WARTYM ZOBACZENIA. MY BYLIŚMY W PONIEDZIAŁEK WIELKANOCNY I TO BYŁO PRZYCZYNĄ NASZYCH NIEPOWODZEŃ. NIE OGLĄDNĘLIŚMY ANI ŻADNEJ WINNICY, ANI MUZEUM WINA I NIE ZOBACZYLIŚMY KASTELERSÓW.

NAPILIŚMY SIĘ NA POŻEGNANIE JESZCZE PO KIELISZKU CAVY I WSIEDLIŚMY DO POCIĄGU.
NIE KAŻDY DZIEŃ MOŻE BYĆ SUPER UDANY. ZROBILIŚMY TYLKO 8.3 km.

BILET KOLEJOWY KOSZTOWAŁ 4.90 € OD OSOBY. CAVA W ZALEŻNOŚCI OD LOKALU 2-3 € KIELISZEK.

PRZY DWORCU W SANT JOAN DESPI STOJĄ BARDZO ŁADNE DOMY. W STYLU GAUDIEGO. NA POCIESZENIE OBEJRZELIŚMY JE Z LEWEJ I PRAWEJ STRONY, PO CZYM POWLEKLIŚMY SIĘ DO NASZEGO DOMOSTWA.

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *