25.02.2015 – AYERS ROCK – ULURU, KATA TJUTA (OLGAS)

​.

ALARMY BUDZIKÓW WYPĘDZIŁY NAS Z ŁÓŻKA O 4:45

PUNKTUALNIE O 5:10 PODJECHAŁ SPORY AUTOBUS SPÓŁKI AAT KINGS OBSŁUGUJĄCEJ WSZELKIE TUTEJSZE PRZEJAZDY. SPRAWDZONO WSZYSTKICH OCZEKUJĄCYCH, DANO NAM WEJŚCIÓWKI UMOŻLIWIAJĄCE PORUSZANIE SIĘ PO TERENIE PARKU NARODOWEGO (A$ 25/os) I PLASTIKOWE IDENTYFIKATORY WYCIECZKI (NIE MAM POJĘCIA PO CO).
PODRÓŻ ZACZĘŁA SIĘ OD PRZEWIEZIENIA NAS W MIEJSCE, Z KTÓREGO OGLĄDAĆ MOŻNA WSCHÓD SŁOŃCA. PODCZAS JAZDY ZOSTALIŚMY NIEŹLE POINFORMOWANI O WSZYSTKIM CO WAŻNE DLA ZWIEDZACZY I GENERALNIE O PARKU. W JAKIEŚ 50 MINUT DOJECHALIŚMY DO CELU, CZYLI DO ZBUDOWANEGO DLA POTRZEB TURYSTÓW PUNKTU WIDOKOWEGO NIEDALEKO ULURU. KILKA AUTOBUSÓW I MASA PRYWATNYCH POJAZDÓW DOTARŁA RAZEM Z NAMI. MIEJSCE JEST BARDZO DOBRZE  PRZYGOTOWANE DO TAKICH MASOWYCH WYDARZEŃ JAKIM JEST PODZIWIANIE WSCHODU SŁOŃCA PRZEZ KILKUSET CHĘTNYCH NARAZ. SĄ TU RÓŻNE PLATFORMY, PLACYKI I ŚCIEŻKI UMOŻLIWIAJĄCE OGLĄDANIE SKAŁY I ŚLEDZENIE ZMIAN JEJ KOLORYTU W ŚWIETLE WSCHODZĄCEGO LUB ZACHODZĄCEGO SŁOŃCA.

PO OKOŁO GODZINIE POKAZ CODZIENNYCH NARODZIN “KLARY” DOBIEGŁ KOŃCA I WSZYSCY WRÓCILI DO CZEKAJĄCYCH POJAZDÓW. MY TEŻ …  🙂

AUTOBUS POMKNĄŁ TERAZ W KIERUNKU WIELKIEJ CZERWONEJ SKAŁY I ZATRZYMAŁ SIĘ W MIEJSCU, KTÓREGO ISTNIENIA NIE PODEJRZEWALIŚMY – PRZY BRAMCE UMOŻLIWIAJĄCEJ WEJŚCIE NA ULURU.

POWIEM TAK.  Z INFORMACJI WE WSZYSTKICH DOSTĘPNYCH NAM ŹRÓDŁACH NIE BYŁO MOWY O TYM BY MOŻNA SIĘ BYŁO WDRAPYWAĆ NA TĘ ŚWIĘTĄ GÓRĘ ABORYGENÓW. WSZĘDZIE PISZE, ŻE TO MIEJSCE KULTU, MIESZKAJĄ W NIM DUCHY ABORYGEŃSKICH PRZODKÓW I NIE WOLNO IM PRZESZKADZAĆ. A TU NAGLE OKAZUJE SIĘ, ŻE MOŻNA WSPIĄĆ SIĘ NA TEN CZERWONY PIASKOWIEC, TYLE ŻE NIE ZAWSZE. CAŁY CZAS MÓWIŁEM WOMBATOWI, ŻE NIE JEST MOŻLIWE BY NIE MOŻNA BYŁO W JAKIŚ SPOSÓB DOSTAĆ SIĘ NA TĘ SKAŁĘ. PIENIĄDZ RZĄDZI ŚWIATEM. SZCZEGÓLNIE W AUSTRALII. A JESZCZE BARDZIEJ W AYERS ROCK. WIERZENIA WIERZENIAMI A ŻYĆ Z CZEGOŚ TRZEBA…

WRACAJĄC DO BRAMKI ZAGRADZAJĄCEJ WEJŚCIE NA ZBOCZE SKAŁY. BYŁA ZAMKNIĘTA. PONOĆ Z PRZYCZYN KLIMATYCZNYCH. OTWIERAJĄ JĄ TYLKO WTEDY, GDY WSZYSTKIE WARUNKI POGODOWE SĄ SPEŁNIONE. NIE MOŻE BYĆ ZA CIEPŁO, ZA MOKRO, ZA WIETRZNIE. TE PARAMETRY POGODOWE MUSZĄ SIĘ ZGRAĆ W OKREŚLONYM CZASIE. JAK TO U ANGLOSASÓW. W MYŚL ZASADY. LEPIEJ TRAKTOWAĆ WSZYSTKICH JAK IDIOTÓW, NIŻ PŁACIĆ ZA ICH EWENTUALNE LECZENIE.

OBOK BRAMKI JEST SZLAK – ULURU SUMMIT WALK – KTÓRYM MOŻNA OBEJŚĆ WOKÓŁ “SKAŁĘ” PODOBNO TRZEBA NA TO 210 min. NASZ AUTOBUS ZATRZYMAŁ SIĘ TUTAJ NA 15 min. POTEM RUSZYŁ DALEJ. TYM RAZEM DO MIEJSCA, ISTOTNEGO KIEDYŚ DLA TUBYLCÓW, A TERAZ BARDZIEJ DLA TURYSTÓW.

ZATRZYMALIŚMY SIĘ NA KOLEJNYM DUŻYM PARKINGU I SPACERKIEM PRZESZLIŚMY PRZEZ KILKA INTERESUJĄCYCH, ŚWIĘTYCH I WAŻNYCH DLA ABORYGENÓW MIEJSC. PO DRODZE PRZEWODNICZKA WSKAZUJĄC NA RÓŻNE ZIELSKA WYJAŚNIAŁA DO CZEGO SŁUŻYŁY ONE TUBYLCOM I JAK JE WYKORZYSTYWALI. OGLĄDNĘLIŚMY TEŻ POZOSTAŁOŚCI RYSUNKÓW NASKALNYCH SPRZED TYSIĘCY LAT, NIEDUŻĄ JASKINIĘ I WODOPÓJ MUTITJULU.

[metaslider id=4229]

.

WSZYSTKO TO UBARWIONE OPOWIADANIEM ABORYGEŃSKICH LEGEND. PRZED ODJAZDEM MIELIŚMY JESZCZE OKAZJĘ ORGANOLEPTYCZNIE ZAPOZNAĆ SIĘ ZE SKAŁĄ ROBIĄC SOBIE PRZY OKAZJI PAMIĄTKOWE ZDJĘCIA.

NA ZAKOŃCZENIE ZAWIEZIONO NAS JESZCZE DO MAŁEGO PSEUDO MUZEUM „ULURU – KATA TJUTA CULTURAL CENTRE”. MOŻNA SIĘ TU POZNAĆ SKRÓCONĄ HISTORIĄ ABORYGENÓW Z TYCH TERENÓW. OBEJRZEĆ FILMY KRÓTKO-METRAŻOWE I KUPIĆ ORYGINALNE WYROBY TEGO LUDU.

NA TYM ZAKOŃCZYLIŚMY PORANNY PROGRAM KULTURALNY NAZYWANY „ULURU SUNRISE AND SACRED SITES ”.

BYŁO PO 10:00. CZAS NA ŚNIADANIE. ZOSTAŁO ONO PRZYGOTOWANE W OŚRODKOWEJ KUCHNI, W KTÓREJ, JEŚLI CHODZI O NARZĘDZIA, JEST WSZYSTKO CO POTRZEBUJESZ.  DO TEGO SĄ TEŻ DARMOWE ARTYKUŁY SPOŻYWCZE – POZOSTAŁOŚCI PO POPRZEDNIKACH. Z ZAKUPIONYCH WCZEŚNIEJ WRAPÓW I RÓŻNYCH DO NICH DODATKÓW STWORZYLIŚMY PYSZNE ŚNIADANIE.

NAJEDZENI MOGLIŚMY IŚĆ PONOWNIE DO OSIEDLOWEGO SKLEPIKU I CHWILĘ ODPOCZĄĆ PRZED CZEKAJĄCYM NAS O 15:15 WYJEŹDZIE NA KOLEJNĄ TEGO DNIA WYCIECZKĘ – KATA TJUTA TOUR.

O 15:15 PODJECHAŁ POD NASZ LODGE KOLEJNY DUŻY AUTOBUS. BARDZO DOKŁADNIE SPRAWDZONO CZY KAŻDY WSIADAJĄCY MA WODĘ I RUSZYLIŚMY.
PIERWSZY ETAP WYCIECZKI TO DOJAZD DO PUNKTU WIDOKOWEGO NA KATA TJUTA. AUTOBUS ZATRZYMAŁ SIĘ NA PARKINGU I ZOSTALIŚMY WYPUSZCZENI NA 20 min. BY POROBIĆ SOBIE ZDJĘCIA TYCH MAŁO ZNANYCH SKAŁ. SESJA NIE BYŁA DŁUGA, BO PLATFORMY, Z KTÓRYCH SIĘ STRZELA FOTY SĄ ODDALONE O KILKASET METRÓW OD PARKINGU. A BIEGANIE W 40°C UPALE NIE WSZYSTKIM PASUJE.
KOLEJNYM PUNKTU PROGRAMU BYŁ DOJAZD DO KATA TJUTA. GDY SIĘ ZATRZYMALIŚMY PRZEWODNICZKA, PODOBNIE JAK JEJ KOLEŻANKA Z PORANNEJ TURY OPOWIEDZIAŁA NAM O GEOLOGII TEGO MIEJSCA I HISTORII JEGO POWSTANIA. POTEM POSZLIŚMY NA FAJNY, PONAD PÓŁTORA KILOMETROWY SPACER. IDZIE SIĘ PO BARDZO DOBRZE PRZYGOTOWANYM LEKKO WZNOSZĄCYM SIĘ SZLAKU. DROGA NIE JEST TRUDNA, ALE SŁOŃCE MOŻE BYĆ DLA WIELU PROBLEMEM. CHOCIAŻ BYLIŚMY KOŁO 16:30, TO JEDNAK KLARA DALEJ SZALAŁA. PO DRODZE UDAŁO NAM SIĘ ZOBACZYĆ MAŁEGO GEKONA POLUJĄCEGO CHYBA NA TUTEJSZE BARDZO ŻYWOTNE ŻABY. TE ŻABSKA GDY CZUJĄ, ŻE NIE MA WODY POTRAFIĄ SIĘ ZAKOPAĆ W MULE I BYĆ W STANIE HIBERNACJI DO 7 LAT… DO NASTĘPNEJ ULEWY. WTEDY ODŻYWAJĄ… CIEKAWE JAK SMAKUJĄ … CHĘTNIE BYM SPRÓBOWAŁ.

PO SPACERZE KOLEJNY RAZ ZOSTALIŚMY PODWIEZIENI. TYM RAZEM DO ŚWIETNIE PRZYGOTOWANEGO, MIEJSCA Z KTÓREGO TŁUM Z KILKUNASTU AUTOBUSÓW MIAŁ OGLĄDAĆ ZACHÓD SŁOŃCA ODBIJAJĄCY SIĘ W LICU ULURU … PEŁNA KOMERCJA. WZDŁUŻ DŁUGIEJ, SZEROKIEJ ŚCIEŻKI STOI NIEKOŃCZĄCY SIĘ RZĄD STOŁÓW Z UWIJAJĄCYMI SIĘ WOKÓŁ KELNERAMI. NA STOŁACH JEST BIAŁE, CZERWONE I BĄBELKOWE WINO, SOKI, WODA I INNE NAPOJE. DO TEGO CHIPSY, KRAKERSY, SER, KAWAŁKI W PASKI POKROJONYCH WARZYW, KILKA DIPÓW.
PASAŻEROWIE AUTOBUSÓW DOSTAJĄ (JEŚLI CHCĄ) SKŁADANY TABORECIK I ZOSTAJĄ SKIEROWANI DO KONKRETNYCH STOŁÓW. TERAZ MOGĄ JEDZĄC I NASĄCZAJĄC SIĘ POWOLI (LUB SZYBKO) ALKOHOLEM PODZIWIAĆ “SKAŁĘ” ZMIENIAJĄCĄ SWÓJ KOLOR W ŚWIETLE ZACHODZĄCEGO SŁOŃCA. DODATKOWO MOGĄ TEŻ NABYĆ RÓŻNE RĘKODZIEŁA TUBYLCÓW OD NICH SAMYCH. CAŁE PRZEDSTAWIENIE TRWA MOŻE 40, MOŻE 50 min.
CZAS TERAZ NA OSTATNI PUNKT PROGRAMU – ROZWIEZIENIE LUDZI DO ICH HOTELI.
DLA NAS JEDNAK DZIEŃ SIĘ JESZCZE NIE SKOŃCZYŁ.
USTALAJĄC DZIEŃ WCZEŚNIEJ PROGRAM DNIA POSTANOWILIŚMY (ZA MOJĄ NAMOWĄ WOMBATA, SCEPTYCZNIE NASTAWIONEGO DO TEGO RODZAJU WYNALAZKÓW), ŻE POJEDZIEMY NA IMPREZĘ POD TYTUŁEM “KOLACJA POD GWIAZDAMI”.  I TAK TEŻ SIĘ STAŁO.  ZOSTALIŚMY PRZEWIEZIENI, RAZEM Z CAŁĄ, DOŚĆ SPORĄ GRUPĄ CHĘTNYCH NA WYŻERKĘ W CIENIU NIEWIDOCZNEJ GÓRY POD ROZGWIEŻDŻONYM NIEBEM ŚRODKA KONTYNENTU.

DO WYBORU BYŁO SPORO RÓŻNEGO MIĘSA PRZYRZĄDZANEGO CZY TO NA RUSZCIE, CZY NA PATELNI. KIEŁBASKI JAGNIĘCE, KREWETKI, SAŁATY. DO TEGO KILKA RODZAJÓW WIN, PIWO I WSZELKIEGO TYPU NAPOJE CHŁODZĄCE. NA ZAKOŃCZENIE PODANO BISZKOPT Z BITĄ ŚMIETANĄ I OWOCAMI (WOMBAT TWIERDZI, ŻE ŚWIETNY).
CAŁOŚĆ NIEZŁA, ALE POWAŻNYM MANKAMENTEM BYŁ BARDZO KRÓTKI OKRES CZASU, W KTÓRYM SERWOWANO POSIŁKI. PO PROSTU NAS GONIONO. WSZYSTKO TO WRAZ Z DOJAZDAMI (BO OCZYWIŚCIE ODWIEZIONO NAS DO HOTELI) TRWAŁO OKOŁO 2 GODZIN …
PODSUMOWUJĄC. TEN DZIEŃ BYŁ JEDNYM Z NAJDROŻSZYCH JEŚLI NIE NAJDROŻSZYM W NASZYCH PODRÓŻACH. BIORĘ POD UWAGĘ TYLKO KOSZT WYCIECZEK. WZIĘLIŚMY JE W PAKIECIE OSZCZĘDZAJĄC NA DWÓCH OSOBACH AUS$ 46. RAZEM PŁACILIŚMY A$ 720 !!! DOSTALIŚMY ZA TO DWIE WYCIECZKI I “KOLACJĘ POD GWIAZDAMI”. WYCIECZKI SPEŁNIŁY NASZE OCZEKIWANIA W 90%. GDYBY DRUGA BYŁA TROCHĘ DŁUŻSZA CZASOWO, TO DALIBYŚMY JEJ WYŻSZĄ OCENĘ. KOLACJA NA POZIOMIE, KTÓRY NAM ZAOFEROWANO ZA CENĘ A$ 180 JEST TOTALNYM NIEPOROZUMIENIEM. NIE TYLKO DLATEGO, ŻE BYŁA MAŁO CIEKAWA, ALE GŁÓWNIE Z POWODU TEGO, ŻE NAS CIĄGLE POGANIANO.  🙁

SZCZERZE MÓWIĄC PIERWSZE DWIE IMPREZY BYŁY ZORGANIZOWANE BARDZO DOBRZE. NIE MOŻNA ORGANIZATOROM ZARZUCIĆ CZEGOKOLWIEK. JEDNAK CENY, KTÓRE TRZEBA PŁACIĆ ZA TE USŁUGI JEDNOZNACZNIE WSKAZUJĄ, ŻE DZIAŁA TU MONOPOL. ZRESZTĄ WSZYSTKIE CENY W CAŁYM RESORCIE WYDAJĄ SIĘ BARDZO WYGÓROWANE. MOŻE POZA SKLEPEM SPOŻYWCZYM.
OBIAD POD GWIAZDAMI TO ZWYKŁY GRILL Z TROCHĘ LEPSZYM BUFETEM I ŚREDNIM WYBOREM WIN. OBSŁUGA POPRAWNA. TYLKO TYLE ZA A$ 180 POGANIANIE JEDZĄCYCH KLIENTÓW UWAŻAMY ZA NIEDOPUSZCZALNE. W JEDNEJ Z NAJLEPSZYCH RESTAURACJI AUSTRALIJSKICH ZA CIEKAWSZE MENU I O NIEBO LEPSZY SERWIS CENA JEST O WIELE NIŻSZA …
ZDECYDOWANIE ODRADZAMY TĘ FORMĘ WYRZUCANIA PIENIĘDZY … 🙁 

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *