31.07.2017 – TRÓJMIASTO WIDZIANE PO 10 LATACH

.

ZNOWU MUSIELIŚMY PRZEKONYWAĆ KOTA, ŻE JEST NAJWSPANIALSZYM, NAJPIĘKNIEJSZYM, NAJBARDZIEJ KOCHANYM KOTEM NA ŚWIECIE, A 3 DNI TO TYLKO 84 GODZINY. BYŁ OBRAŻONY. ODWRÓCIŁ SIĘ I W PROTEŚCIE POŁOŻYŁ TYŁEM DO NAS NA WALIZCE MAMY PIETRUSZKI
 … JECHALIŚMY DO TRÓJMIASTA NA RODZINNE SPOTKANIE.

W TEJ CZĘŚCI WYBRZEŻA BYLIŚMY OSTATNIO 10 LAT TEMU. ZAWSZE LUBILIŚMY TRÓJMIASTO GDZIE KIEDYŚ MIESZKAŁA MAMA. 
PO 6 GODZINACH I 25 MINUTACH JAZDY KOLEJĄ WYSIEDLIŚMY W SOPOCIE.

POCIĄG JAKIM PODRÓŻOWALIŚMY MIAŁ DWA RZĘDY DWUOSOBOWYCH SIEDZEŃ PO OBU STRONACH WAGONU. KAŻDE SIEDZENIE POSIADA STOLIK. JEST GNIAZDO UMOŻLIWIAJĄCE ZASILENIE KOMPUTERA CZY KOMÓRKI. NIE MA INTERNETU…  W TOALECIE FOTO-KOMÓRKI NAD UMYWALKĄ POWODUJĄ, ŻE LECI WODA, A RĘCE SUSZY SUSZARKA. PEŁNA NOWOCZESNOŚĆ.

W CENĘ BILETU WLICZONO KAWĘ LUB HERBATĘ ALBO WODĘ. JEST WAGON RESTAURACYJNY. NIE TRZEBA DO NIEGO CHODZIĆ, ABY COŚ ZJEŚĆ. MOŻNA POPROSIĆ O MENU I ZAMÓWIĆ. JEDZENIE ZOSTANIE PRZYNIESIONE. CZASY WARSU I KOSZMARNYCH TOALET MINĘŁY BEZPOWROTNIE.

Z SOPOTU KOLEJKĄ SKM DOSTALIŚMY SIĘ DO GDYNI-ORŁOWA. MIESZKAMY U ZNAJOMYCH.
 CENA NA KOLEJKĘ SKM KURSUJĄCĄ W TRÓJMIEŚCIE ZALEŻY OD DŁUGOŚCI TRASY. ISTNIEJĄ RÓŻNE ZNIŻKI: SZKOLNE, INWALIDZKIE, EMERYCKIE, DLA SENIORA. SĄ TEŻ BILETY JEDNO LUB DWUDNIOWE.
 KUPUJĄC BILET TRZEBA SPRAWDZIĆ, CZY ABY NIE MA JAKIEJŚ ZNIŻKI. BILET KASUJE SIĘ W KASOWNIKU PRZED WEJŚCIEM DO POCIĄGU. MOŻNA TEŻ KUPIĆ BILET W PIERWSZYM WAGONIE SKŁADU LUB POPRZEZ APLIKACJĘ SKYCASH.

BYLIŚMY ZASKOCZENI JAK PIĘKNIE I NOWOCZEŚNIE WYGLĄDA TERAZ ORŁOWO. STOJĄC NA GŁÓWNEJ ULICY PODZIWIALIŚMY NOWOCZESNE, WKOMPONOWANE W KRAJOBRAZ BUDYNKI. CENTRUM BIUROWE, SKLEPY, HOTEL. NIESTETY DOM W KTÓRYM KIEDYŚ MIESZKAŁA MAMA PIETRUSZKI NIE PREZENTOWAŁ SIĘ TAK FAJNIE JAK KIEDYŚ, A TO Z RACJI ZAJMUJĄCEJ CAŁY PARTER KASY STEFCZYKA.

ULICĄ ZWYCIĘSTWA DOSZLIŚMY DO CENTRUM HANDLOWEGO KLIF. PAMIĘTAM JE SPRZED LAT. BYŁA TO JEDNA Z PIERWSZYCH TAKICH GALERII W KRAJU I UWIELBIAŁAM TAM CHODZIĆ DO SKLEPÓW Z CIUCHAMI. TERAZ ZROBIŁO SIĘ Z TEGO CENTRUM Z MARKOWYMI ELEGANCKIMI SKLEPAMI A TAKŻE SIECIÓWKAMI. SPOŻYWCZAKI REPREZENTUJE PIOTR I PAWEŁ.

WRÓCILIŚMY DO SOPOTU GDZIE BYLIŚMY O 20-tej UMÓWIENI Z RODZINĄ. 
NAJSŁYNNIEJSZĄ ULICĄ NA WYBRZEŻU, MONTE CASSINO, CZYLI MONCIAKIEM SZLIŚMY W POSZUKIWANIU SMAŻALNI RYB. MONCIAK MA TO DO SIEBIE, ŻE BEZUSTANNIE PRZECHODZĄ NIM TŁUMY LUDZI. PO OBU STRONACH ULICY SKLEPY, BARY, LODY, KNAJPKI.

DOSZLIŚMY DO KOŃCA ULICY I OKAZAŁO SIĘ, ŻE PRZED DOMEM ZDROJOWYM ZLIKWIDOWANO STARE BARY, BUDKI Z WARZYWAMI I OWOCAMI, TWORZĄC WOLNĄ DUŻĄ PRZESTRZEŃ Z NOWYMI BUDYNKAMI PO LEWEJ STRONIE. MIESZCZĄ SIĘ TU TERAZ RESTAURACJE, W KTÓRYCH MOŻNA ZJEŚĆ np. SUSHI.

A SMAŻALNI RYB JAK NIE MA, TAK NIE MA. PYTAMY GDZIE JĄ ZNAJDZIEMY. MAMY IŚĆ DALEJ. DOSZLIŚMY DO NAPISU „MOLO” I ZOBACZYLIŚMY MAŁĄ SMAŻALNIĘ. BYŁ DORSZ @ 8.50 zł, TURBOT @ 7,50 zł, HALIBUT @ 9.50 zł – 100 gr. MOŻNA TEŻ DOSTAĆ SURÓWKI LUB BURACZKI, FRYTKI, PIWO A NAWET LAMPKĘ WINA.
 MÓJ TURBOT MIAŁ TROCHĘ MAŁO MIĘSKA, ALE BYŁ DOBRY. DO TEGO TRZY GRZANKI Z CZOSNKIEM. PIETRUSZKA ZJADŁ HALIBUTA. ZAPŁACILIŚMY 79.76 zł.
 KIEDY JEDLIŚMY POJAWIŁA SIĘ RODZINA. MOJE GRZANKI ZNIKNĘŁY W OKA MGNIENIU W BUZI DZIECKA.

POSZLIŚMY W STRONĘ GRAND HOTELU, ABY GDZIEŚ USIĄŚĆ. NA PLAŻY PRZED KULTOWYM GRANDEM STAŁY BARY, DUŻE STOLIKI Z KRZESŁAMI, KANAPY, PARASOLE W BIAŁYM KOLORZE. ZASKOCZYLI MNIE. WYGLĄDAŁO FANTASTYCZNIE. ZUPEŁNA RIWIERA FRANCUSKA. DO TEGO TO PORA DNIA, KIEDY WSZYSTKO ROBI SIĘ POPIELATO NIEBIESKIE, ZAMGLONE. FANTASTYCZNY WIDOK.

 

SOPOT – JACK’S BAR TO NAPRAWDĘ LEGENDARNE MIEJSCE

.

USIEDLIŚMY W JEDNYM Z BARÓW. OBSŁUGA MŁODYCH DZIEWCZĄT PRZEMIŁA.
KIEDY PO 24-tej SPIESZYLIŚMY DO KOLEJKI ZAMYKANO PRAWIE WSZYSTKIE LOKALE NA MONCIAKU. ŻYCIE PRZENIOSŁO SIĘ DO NOCNYCH KLUBÓW.

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *