16.08.2017 – KARPACKA TROJA

.

TĘ WYCIECZKĘ PLANOWALIŚMY OD MIESIĘCY. INICJATOREM BYŁA MOJA MAMA, KTÓRA KILKA LAT TEMU DOWIEDZIAŁA SIĘ O WSPANIAŁYM ODKRYCIU POLSKICH ARCHEOLOGÓW W WOJEWÓDZTWIE ŚWIĘTOKRZYSKIM. DŁUGO NIE POTRAFILIŚMY SKOORDYNOWAĆ CZASU WSZYSTKICH ZAINTERESOWANYCH WYPRAWĄ. A TO KTOŚ NIE MÓGŁ JECHAĆ, A TO SAMOCHÓD ODMÓWIŁ POSŁUSZEŃSTWA. NAJWIĘKSZYM PROBLEMEM OKAZAŁA SIĘ PRÓBA POŁĄCZENIA WYCIECZKI DO TRZCINICY – KARPACKIEJ TROI Z ODWIEDZINAMI DALEKIEJ “RODZINY” W BIESZCZADACH. DODAWAŁY ONE RUMIEŃCÓW NASZEMU WYPADOWI WZBUDZAJĄC FALE WSPOMNIEŃ. NIE JEST JEDNAK ŁATWO ZGRAĆ ZE SOBĄ WYCIECZKĘ DO WYKOPALISK Z OPIEKĄ NAD KOTEM I NIE TYLKO, OBOWIĄZKAMI CODZIENNYMI I ODWIEDZINAMI MIEJSCA, KTÓRE WIDZIAŁO SIĘ OSTATNIO W 1983 R. SZCZEGÓLNIE JEŚLI MAMY WŚRÓD ZWIEDZACZY MOCNO ZAAWANSOWANE WIEKOWO DAMY.

WRESZCIE UDAŁO SIĘ ZGRAĆ WSZYSTKO I WSZYSTKICH. TAK PRZYNAJMNIEJ SĄDZILIŚMY. MOGLIŚMY RUSZAĆ W ZAPLANOWANĄ DWUDNIOWĄ PODRÓŻ.

KOCISKO ZOSTAWAŁO TYM RAZEM SAME. LECIUTKO SPÓŹNIENI ODEBRALIŚMY DWIE POZOSTAŁE ZWIEDZACZKI Z KRAKOWSKICH MIESZKAŃ I RUSZYLIŚMY W DROGĘ DO TRZCINICY. JEDZIE SIĘ DOBRZE.

KARPACKA (POLSKA W NOWEJ NOMENKLATURZE TROJA) – BRZMI DUMNIE. GORZEJ JEŚLI KTOŚ np. ZNA JĘZYK WŁOSKI. MOGĄ MU WPAŚĆ DO GŁOWY RÓŻNE DZIWNE SKOJARZENIA… SKANSEN W TRZCINICY POWALA WIELKOŚCIĄ I ODTWORZONYMI ELEMENTAMI ZABUDOWY. SKŁADA SIĘ Z KILKU CZĘŚCI. JEDNA, ZUPEŁNIE NIEZALEŻNA LEŻY NA POZIOMIE ZERO, RESZTA STOI NA DOSYĆ WYSOKIM WZGÓRZU I MOIM ZDANIEM NIE JEST DOSTĘPNA DLA OSÓB UŻYWAJĄCYCH WÓZKÓW. SAM WJAZD WÓZKIEM NA PAGÓRKI JEST MOŻLIWY, ALE NA TYM KONIEC, BO WSZYSTKIE PRZEJŚCIA ŁĄCZĄCE CAŁOŚĆ MAJĄ SCHODY. PROBLEMEM JEST TEŻ BRAK WINDY W ŚWIETNIE ZLOKALIZOWANEJ, 30 METROWEJ WIEŻY WIDOKOWEJ.

Z OGROMNEGO PARKINGU TRZEBA PRZEJŚĆ DO SPOREGO, 1 PIĘTROWEGO BUDYNKU ADMINISTRACYJNO-USŁUGOWEGO. SĄ TU KASY, WC, SŁABO ZAOPATRZONY SKLEPIK, KINO I EKSPOZYCJA STAŁA. NA PIĘTRZE ZNAJDZIESZ RESTAURACJĘ. JEST WINDA !!!
WYŚWIETLANY HISTORYCZNO-BIOGRAFICZNY FILM TRWA 30 min. ŚREDNIO CIEKAWY OD ARTYSTYCZNEJ STRONY, INFORMACYJNIE JEST BARDZO DOBRY.

EKSPOZYCJA STAŁA ZAINTERESUJE NAJBARDZIEJ NAJMŁODSZYCH. KILKA GABLOT NA ŚRODKU DUŻEJ SALI MIEŚCI SPORO ZNALEZIONYCH PODCZAS WYKOPALISK PRZEDMIOTÓW, A RACZEJ ICH SZCZĄTKÓW. POD ŚCIANAMI UMIESZCZONO WIELE DIORAM OBRAZUJĄCYCH PEŁNOPLASTYCZNE I PEŁNOWYMIAROWE SCENKI RODZAJOWE. JEST ICH NAPRAWDĘ DUŻO. SĄ ŚWIETNIE ZROBIONE I WARTO POŚWIĘCIĆ NA OGLĄDANIE TEGO 30 min.

PO PRZEJŚCIU PRZEZ BUDYNEK WCHODZIMY DO SKANSENU. NA DUŻEJ PRZESTRZENI ZBUDOWANO NIEWIELKĄ, ALE SUPER INTERESUJĄCĄ WIOSKĘ. W CENTRUM JEST STAW, A PO JEGO DWÓCH BOKACH SPORA ILOŚĆ CHAT I PÓŁZIEMIANEK. TO REPLIKI UŻYWANYCH TUTAJ ZABUDOWAŃ, OBEJMUJĄCYCH CZASOWO OKRES OD PRAWIE 2000 LAT p.n.e. DO OKOŁO 1000 n.e. KOPIE SĄ IMPONUJĄCE. BARDZO DOKŁADNIE ODTWORZONO NAWET DROBNE SZCZEGÓŁY. WSZYSTKIE DOMY MOŻNA ZWIEDZAĆ WEWNĄTRZ. TROCHĘ NA UBOCZU JEST TEŻ ODTWORZONY WARSZTAT KOWALSKI. GDYBY ŚMIERDZIAŁO DYMEM TO WCHODZĄC DO NIEJ ODNIÓSŁBYM WRAŻENIE, ŻE KOWAL KRĘCI SIĘ GDZIEŚ NA ZAPLECZU …

NIEDALEKO WARSZTATU STOI OGROMNA ZADASZONA PRZESTRZEŃ PEŁNIĄCA – JAK ROZUMIEM – ROLĘ OGROMNEGO MIEJSCA BIESIADNEGO. SKANSEN JEST ORGANIZATOREM WIELU IMPREZ PLENEROWYCH DLA CAŁYCH RODZIN I POTRZEBUJE TAKICH UŻYTECZNYCH KONSTRUKCJI.

TERAZ ABY DOTRZEĆ DO KOLEJNYCH KWARTAŁÓW MUZEUM TRZEBA WEJŚĆ SZEROKIMI, WYGODNYMI SCHODAMI NA WYSOKIE (ok. 3 p) STROME WZGÓRZE. TA CZĘŚĆ NIE JEST – MOIM ZDANIEM – DOSTĘPNA DLA LUDZI NA WÓZKACH INWALIDZKICH.

IDĄC WOKÓŁ DUŻEGO OKRĘGU OGLĄDA SIĘ ZABUDOWANIA STANOWIĄCE W PRZEWAŻAJĄCEJ CZĘŚCI ZREKONSTRUOWANE FRAGMENTY MURÓW OBRONNYCH I WIEŻĘ STRAŻNICZĄ PRZY WJEŹDZIE DO WŁAŚCIWEGO GRODU. ZNAJDZIECIE TUTAJ, TABLICĘ Z HISTORIĄ KARPACKIEJ TROI, RÓWNIEŻ PO ANGIELSKU.

PO PRZEJŚCIU PRZEZ BRAMĘ DAWNEGO GŁÓWNEGO GRODU I PRZEJŚCIU  KILKUDZIESIĘCIU METRÓW DOCHODZIMY DO FRAGMENTU ZREKONSTRUOWANEGO MURU OBRONNEGO PIERWSZEGO PODGRODZIA. WCZEŚNIEJ MIJAMY KOLEJNĄ ODTWORZONĄ SŁOWIAŃSKĄ CHATĘ.

 

KARPACKA TROJA – ZWIEDZAMY TEREN GRODU

.

IDĄC DALEJ WZNOSZĄCYM SIĘ TERENEM MIJAMY KILKA REPLIK ZABUDOWAŃ I OSTATNI ODTWORZONY FRAGMENT MURU. JESZCZE KILKADZIESIĄT METRÓW POD GÓRĘ I STAJEMY PRZED 30 m WIEŻĄ WIDOKOWĄ. NIESTETY BEZ WINDY …

WEJŚCIE JEST ŁATWE. SCHODY ZBUDOWANO ŚWIETNIE. WCHODZI SIĘ BEZ WYSIŁKU. ZA TO WIDOK JEST ZDECYDOWANIE MNIEJ CIEKAWY NIŻ SĄDZIŁEM. ŻADNYCH OCHÓW CZY ACHÓW …

TERAZ TRZEBA WRÓCIĆ NA DÓŁ, DO GŁÓWNEGO BUDYNKU. PROWADZI DOŃ ŻWIROWANA NA POCZĄTKU, PÓŹNIEJ UTWARDZONA ŚCIEŻKA. LUDZIE NA WÓZKACH MOGLIBY JEJ UŻYĆ, ALE TYLKO DO PEWNEGO MOMENTU (TAKIE MAM WRAŻENIE).

DO OGLĄDNIĘCIA POZOSTAŁA NAM EKSPOZYCJA I 30 min FILM O HISTORII WYKOPALISK I ODKRYĆ W KARPACKIEJ TROI.

CAŁE ZWIEDZANIE ZAJĘŁO NAM 240 min.
KOSZT OD ZWIEDZACZA-SENIORA – 13 zł
CAŁOŚĆ OCENIAM NA 8,5 W SKALI OD 1 DO 10. MINUSY DAJĘ PRAKTYCZNIE TYLKO ZA BRAK WIND I NIEDOSTOSOWANIE LEŻĄCYCH NA WZGÓRZU CZĘŚCI DLA NIEPEŁNOSPRAWNYCH.

CHWILĘ PÓŹNIEJ RUSZYLIŚMY DO UHERC MINERALNYCH. DOTARLIŚMY TAM PO DŁUGIEJ JEŹDZIE PRZEZ SANOK. WIECZÓR MINĄŁ NA RODZINNYCH WIECZORNYCH POGADUCHACH …

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *