07.05.2017 – CZY PIRANIE BIORĄ ?

.

RANO ZESZLIŚMY DO DUŻEGO PATIO, GDZIE W KUCHNI RODZINA WŁAŚCICIELI KRZĄTAŁA SIĘ PRZY ŚNIADANIU. DOSTALIŚMY SOK, HERBATĘ, CHLEB JAJKO, GRZANKI Z SEREM.

PO ŚNIADANIU PRZYPOMNIELIŚMY SOBIE – NA SZCZĘŚCIE W PORĘ, ŻE MUSIMY SIĘ ZAMELDOWAĆ W URZĘDZIE IMIGRACYJNYM. JEDEN Z PRACOWNIKÓW HOSTELU ZAWIÓZŁ NAS NA LOTNISKO I DOKONALIŚMY NIEZBĘDNYCH, TRWAJĄCYCH 5 MINUT FORMALNOŚCI. POTEM PODJECHALIŚMY W MIEJSCE GDZIE ODDANO NAS W RĘCE PRZEWODNIKA, Z KTÓRYM MIELIŚMY PODEJŚĆ DO BRZEGU RZEKI I STAMTĄD ŁÓDKĄ ROZPOCZĄĆ NASZĄ WYCIECZKĘ. MIAŁA TRWAĆ DO 16-tej. WSIEDLIŚMY DO MAŁEJ CHYBOTLIWEJ ŁÓDKI, JAKICH TUTAJ PEŁNO.

PŁYNĘLIŚMY RAZ OTWARTĄ PRZESTRZENIĄ RZEKI, RAZ MIĘDZY DRZEWAMI. NIEKIEDY PRZEPŁYWALIŚMY ZIELONYMI TUNELAMI.

PIERWSZY PRZYSTANEK BYŁ W DOMKU NA PALACH, GDZIE ZOSTAWILIŚMY DWÓJKĘ TOWARZYSZĄCYCH NAM DZIECI. JAK ZROZUMIELIŚMY, BYŁ TO DOM NASZEGO PRZEWODNIKA I JEGO RODZINY. DUŻE POMIESZCZENIE, MIEJSCA DO SPANIA, RZECZY DO UBRANIA POWIESZONE NA SZNURZE, STÓŁ, GARNKI, NACZYNIA. DZIECI DOSTAŁY NATYCHMIAST PEŁNE MISKI JEDZENIA. BYŁO SCHLUDNIE, CZYSTO. ZUPEŁNIE INACZEJ NIŻ W BELEN W IQUITOS.

DALSZA TRASA WIODŁA DO MIEJSCA, DO KTÓREGO PRZYPŁYWAJĄ DELFINY. WIDZIELIŚMY JAK PLUSKAŁY SIĘ W WODZIE, ALE NIE BARDZO BLISKO. POTEM PRZYBILIŚMY DO PRZYSTANI GDZIE SIEDZIBĘ MIAŁY KOLOROWE PAPUGI. WŁAŚCIWIE TO NIE WIEM JAK TO NAZWAĆ. NA RZECE POSADOWIONA BYŁA BUDOWLA, PO KTÓREJ PORUSZALI SIĘ TURYŚCI. MAŁY REZERWAT PRZYRODY.

GŁÓWNĄ ATRAKCJĄ SĄ TU PAPUGI. JASKRAWO KOLOROWE. ICH PIÓRKA CZERWONE, ŻÓŁTE, ZIELONE. KOLORY MIAŁY NIESAMOWICIE INTENSYWNE, JASNE. WIDAĆ BYŁO, ŻE SĄ PRZYZWYCZAJONE DO TURYSTÓW.

W JEDNYM Z POMIESZCZEŃ ZNAJDOWAŁY SIĘ POSĄGI STOJĄCYCH NA TYLNEJ PŁETWIE DELFINÓW. KOLOROWE I CHYBA Z DREWNA. NIE BYŁOBY W TYM MOŻE NIC CIEKAWEGO GDYBY NIE FAKT, ŻE MIAŁY OLBRZYMIE FALLUSY. WYGLĄDAŁO TO TROCHĘ NIESAMOWICIE. CZY STANOWIŁY JAKĄŚ ALEGORIĘ, TEGO NIE WIEM.

NA LUNCH WRÓCILIŚMY DO KOŁYSZĄCEJ SIĘ NA WODZIE NIERUCHOMOŚCI NASZEGO PRZEWODNIKA. WESZLIŚMY NA POMOST PRZY DOMU, USIEDLIŚMY I PATRZYLIŚMY NA WOLNO PŁYNĄCĄ RZEKĘ. TAKI WIDOK KOI NERWY. CISZA, SPOKÓJ.

PO CHWILI DOSTALIŚMY OBFITY LUNCH. RYŻ, PLATANY, SAŁATKĘ. NAJLEPSZE BYŁY SMAŻONE KAWAŁKI RYBY. PYCHOTA. OBJEDLIŚMY SIĘ OKROPNIE. NIE WYPADAŁO ZOSTAWIAĆ PRZYGOTOWANEGO DLA NAS JEDZENIA I TO TAK DOBREGO.

PO JEDZENIU PRZYSZEDŁ – JAK ZROZUMIELIŚMY – KREWNY NASZEGO PRZEWODNIKA I ZROBIŁ NAM KRÓTKI WYKŁAD O MIEJSCOWYCH ROŚLINACH, KONKRETNIE O ICH WŁAŚCIWOŚCIACH LECZNICZYCH. NASTĘPNIE ZAPROPONOWAŁ WSPÓLNE ŁOWIENIE PIRANII. DOSTALIŚMY PATYKI Z ŻYŁKĄ NYLONOWA ORAZ KAWAŁEK ROBAKA NA PRZYNĘTĘ. NIESTETY PIRANIE BARDZO SZYBKO ZORIENTOWAŁY SIĘ Z KIM MAJĄ DO CZYNIENIA. PODPŁYWAŁY, KRADŁY KAWAŁEK ROBAKA I ANI MYŚLAŁY DAĆ SIĘ ZŁAPAĆ.
NIE POMAGAŁY KOLEJNE UDZIELANE INSTRUKCJE. NIE UDAŁO NAM SIĘ ZŁOWIĆ ŻADNEJ.

 

AMAZONIA – ŁÓDKĄ WOKÓŁ LETICII

.

POTEM ZNOWU PŁYWALIŚMY PO RZECE. PO DRODZE PRZEWODNIK ZWRACAŁ NASZĄ UWAGĘ NA LICZNE PTACTWO OBSIADAJĄCE KRZEWY I DRZEWA. NIE SPOSÓB ZAPAMIĘTAĆ WSZYSTKICH NAZW PTAKÓW, ROŚLIN, RYB.

ZBLIŻAŁ SIĘ KONIEC WYCIECZKI. POPROSILIŚMY O PODWIEZIENIE DO TABATINGI LEŻĄCEJ W BRAZYLII. WYCZYTAŁAM, ŻE JEST TAM TARG, KTÓRY WARTO ZOBACZYĆ.

BRZYDKI PORT, TŁUMY LUDZI, JAKIEŚ BARY NIE ZROBIŁY NA NAS WRAŻENIA. TARGU NIE BYŁO. ALE WPADLIŚMY NA TO, ŻE JEST NIEDZIELA, WIĘC CHYBA DLATEGO. WIDZIELIŚMY NATOMIAST MIEJSCOWĄ LUDNOŚĆ W BARACH. DOBRZE SIĘ BAWIŁA.

RUSZYLIŚMY W STRONĘ KOLUMBII. SPACEREM OKOŁO 40 MINUT. ŁATWO PRZEOCZYĆ MAŁY OBELISK INFORMUJĄCY, ŻE JESTEŚMY W KOLUMBII. ALE KTO BY TAM ZWRACAŁ NA TO UWAGĘ. O ILE DO PERU TRZEBA DOPŁYNĄĆ, O TYLE KOLUMBIA I BRAZYLIA GRANICZĄ TUTAJ LĄDEM.

MIJALIŚMY KANTOR WYMIANY. KURS € BYŁ TAK TRAGICZNY, ŻE NIC NIE WYMIENILIŚMY.

DOSZLIŚMY DO DOMU. TRZEBA BYŁO ZAPŁACIĆ ZA WYCIECZKĘ I SPANIE, A MY MAMY TYLKO ŚMIESZNIE MAŁO WARTE TUTAJ EURO. UPRZEJMI WŁAŚCICIELE WSADZILI MNIE NA MOTORYNKĘ I ZAWIEŹLI DO JAKIEGOŚ TAJNEGO BIURA PRZYPOMINAJĄCEGO GARAŻ. TAM MIĘDZY PLASTIKOWYMI KRZESŁAMI, STERTAMI RĘCZNIKÓW, PUDEŁ BYŁ TERMINAL. WYPŁACIŁAM PIENIĄDZE BEZ PROBLEMU. NIE DOŚĆ NA TYM. UPRZEJMOŚĆ WŁAŚCICIELI HOSTELU BYŁA TAK DUŻA, ŻE JESZCZE ZAWIEŹLI NAS DO RESTAURACJI KTÓRĄ UWAŻALI ZA NAJLEPSZĄ W MIEŚCIE. BYŁA NIESTETY ZAMKNIĘTA, WIĘC POSZLIŚMY DO KONKURENCJI.

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *