12/13.03.2015 – DŁUGI POWRÓT DO DOMU

.

PO BARDZO WYCZERPUJĄCYM TYGODNIU DZISIAJ W NOCY OPUŚCILIŚMY GOŚCINNĄ AUSTRALIĘ.
ZNOWU TRZEBA BYŁO WSTAWAĆ O IDIOTYCZNEJ PORZE. O 3:15 BYLIŚMY JUŻ NA NOGACH. NIESTETY OSŁABIONY CHOROBĄ NASZ PRZYJACIEL MARIO NIE BYŁ W STANIE NAS ODWIEŹĆ NA LOTNISKO, WIĘC SKORZYSTALIŚMY Z PROPOZYCJI INNEGO PRZYJACIELA – KYSIA.
NA LOTNISKU BYLIŚMY KWADRANS PO CZWARTEJ. ODPRAWA BAGAŻOWA POSZŁA MIGIEM. KONTROLA BAGAŻU PODRĘCZNEGO JUŻ TROCHĘ WOLNIEJ.
LOTNISKO W PERTH DALEJ JEST PROWINCJONALNYM PORTEM LOTNICZYM, CO NAJLEPIEJ WIDAĆ, GDY SIĘ CHCE KUPIĆ COKOLWIEK Z LICZNIE ROZSTAWIONYCH AUTOMATÓW I ŻADEN NIE DZIAŁA. STRAJKUJĄ, CZY CO? NATOMIAST AUTOMATY WYPOŻYCZALNI WÓZKÓW DO PRZEWOŻENIA BAGAŻU DZIAŁAJĄ ŚWIETNIE. CHYBA DLATEGO, ŻE ZE WZGLĘDU NA CENĘ (AUS $4) PRAWIE NIKT Z NICH NIE KORZYSTA. OGROMNE ILOŚCI OCHRONIARZY BUDUJE LOTNISKU WIZERUNEK PĘPKA LOTNICZEGO ŚWIATA.
WYLECIELIŚMY Z PERCIAKA O CZASIE I PO 5 I 1/2 GODZINACH LOTU WYLĄDOWALIŚMY W KL.
WSZYSTKIE NASZE BAMBETLE MAMY ZE SOBĄ, BO PRZYLECIELIŚMY TANIMI LINIAMI AIRASIA, A POLECIMY DALEJ TURKISH AIRLINES I NIE MOŻNA BYŁO NADAĆ CAŁEGO BAGAŻU BEZPOŚREDNIO Z PERTH DO PRAGI.

W KUALA LUMPUR MAMY PONAD 10 GODZIN CZEKANIA, CO NAS NIE BAWI. CHCIELIBYŚMY WYSKOCZYĆ NA TROCHĘ DO MIASTA, ALE TRZEBA BY COŚ ZROBIĆ Z WAŻĄCYMI 75 kg RZECZAMI. PO ZROBIONYM WYWIADZIE OKAZAŁO SIĘ, ŻE ZA PRZECHOWANIE BAGAŻU MUSIMY ZAPŁACIĆ 188 MR, CZYLI OKOŁO 180 ZŁ. DO TEGO JAZDA DO CENTRUM MIASTA I Z POWROTEM KOSZTUJE 2 OSOBY CO NAJMNIEJ 40 MR. DROGO. BYLIŚMY W KL OSTATNIMI CZASY STAŁYMI BYWALCAMI, WIĘC ODPUSZCZAMY.
ZMUSZENI DO POZOSTANIA NA LOTNISKU ZWIEDZAMY JE W MIARĘ DOKŁADNIE. PRZY OKAZJI SZUKAJĄC JAKIEGOŚ ROZSĄDNEGO MIEJSCA, W KTÓRYM MOŻNA BY BYŁO SIEDZĄC Z GÓRĄ BAGAŻY COŚ ZJEŚĆ TANIO I DOBRZE, MAJĄC STAŁY DOSTĘP DO ŹRÓDŁA ZASILANIA KOMPA I TELEFONÓW.
PIERWSZE CO ZROBILIŚMY, TO PRZEJECHALIŚMY KOLEJKĄ Z TERMINALU OBSŁUGUJĄCEGO TANIE LINIE LOTNICZE (KLIA 2) NA TEN Z KTÓREGO MAMY WYLOT (KLIA).

 

KLIA

KLIA

.

PRZEJŚCIE WSZYSTKICH ODPRAW, ODEBRANIE BAGAŻU, USTALENIE, O KTÓREJ NAJWCZEŚNIEJ MOŻEMY ZROBIĆ DROP-OFF DWÓCH 30 kg TOREB, ZNALEZIENIE PRZECHOWALNI I DOWIEDZENIE SIĘ ILE CO KOSZTUJE ORAZ ZMIANA TERMINALI ZAJĘŁA OKOŁO 100 min. NIE SPIESZYLIŚMY SIĘ…

POSZUKIWANIE ODPOWIEDNIEGO MIEJSCA DO BIWAKOWANIA PRZEZ OKOŁO 6 GODZIN NA OGROMNYM LOTNISKU, MAJĄCYM 5 PIĘTER, JEST NIE LADA WYZWANIEM. SZCZEGÓLNIE  JEŚLI CHCE SIĘ MIEĆ DOSTĘP DO WI-FI, ZASILANIA,  DOBREGO I  NIEDROGIEGO ŻARCIA I TROCHĘ SPOKOJU.
PO KOLEJNYCH 50 min. ZNALEŹLIŚMY TAKIE. NAZYWA SIĘ “FOOD GARDEN” I LEŻY NA 2 PIĘTRZE TERMINALU KLIA. JEDNO PIĘTRO NAD WYJŚCIEM PO PRZYLOCIE (“ARRIVALS”) Z LOTNISKA.

 

KLIA

KLIA “FOOD GARDEN”

KLIA “FOOD GARDEN” TO OKOŁO 10 NIEZALEŻNYCH STOISK Z RÓŻNEGO RODZAJU AZJATYCKIM JEDZENIEM I NAPOJAMI. ABY MIEĆ DOSTĘP DO PRĄDU TRZEBA WEJŚĆ DO TEJ JADŁODAJNI I SIĄŚĆ SOBIE PRZY PIERWSZYCH STOLIKACH OD WEJŚCIA. PO OBU STRONACH WEJŚCIA NA ŚCIANACH SĄ KONTAKTY. :-bd  TYLKO TAM !!!. MOŻNA SIĘ TU NAJEŚĆ DO SYTA ZA 10 RM. WYBÓR JEST SPORY. NIE MA TYLKO ŻADNEGO ALKOHOLU, ALE DLA TYCH, KTÓRZY BY CHCIELI POPIĆ TUTEJSZE JEDZONKO PIWEM, ROZWIĄZANIE JEST PROSTE. WYCHODZĄC Z TEJ JADŁODAJNI NA STRONĘ GDZIE SĄ WINDY ZNALEŹĆ MOŻNA SKLEP, W KTÓRYM JEST MIĘDZY INNYMI PIWO. KILKA RODZAJÓW I DROGIE… MAŁA PUSZKA OD 12 RM W GÓRĘ…  :-O

PRZESIEDZIELIŚMY W “FOOD GARDENIE” :-bd  TE KILKA GODZIN, KTÓRE TRZEBA BYŁO GDZIEŚ PRZECZEKAĆ. NA 150 min. PRZED KOLEJNYM LOTEM NADALIŚMY NASZE GRATY I ODEBRALIŚMY KARTY POKŁADOWE NA CAŁĄ TRASĘ. OBSŁUGA TURKISH AIRLINES BEZ ZARZUTU. SPRAWNA I MYŚLĄCA.
LŻEJSI O 60 Kg MOGLIŚMY PRZYJRZEĆ SIĘ LEPIEJ LOTNISKU. KLIA TO BARDZO NOWOCZESNY, DUŻY I PRZESTRONNY AIRPORT. JEST TU SPORO SKLEPÓW I RESTAURACJI. SĄ NAWET JADŁODAJNIE DLA SMAKOSZY TYPU “MACDONALD” X_X .

 

KLIA2

KLIA2

.

ZMĘCZENIE DAWAŁO SIĘ NAM WE ZNAKI, WIĘC SNUJĄC SIĘ DOTARLIŚMY DO NASZEJ BRAMKI W SAMĄ PORĘ. TAK BY NIE TŁOCZYĆ SIĘ W KOLEJCE.
OBSŁUGA SAMOLOTU, JAK OSTATNIO PRZEKONALIŚMY SIĘ LATAJĄC BARDZO DUŻO, BYŁA BEZ ZARZUTU. CAŁY 10 GODZINNY LOT MINĄŁ STOSUNKOWO SZYBKO.

 

JEDZENIE W TURKISH AIRLINES

JEDZENIE W TURKISH AIRLINES

.

JEDZENIE DOBRE, CZERWONE WINO TEŻ. SPORY WYBÓR FILMÓW POZWALA NA ZAPOMNIENIU O LOCIE.
W ISTAMBULE BYLIŚMY O CZASIE. ZIMY NIE WIDAĆ, CHOCIAŻ CIEPŁO NIE PORAŻA.

 

W ISTAMBULE BYLIŚMY O CZASIE ...

W ISTAMBULE BYLIŚMY O CZASIE …

.

TUTAJ MAMY PONAD 220 min. CZEKANIA NA OSTATNIĄ CZĘŚĆ NASZYCH LOTÓW.
ISTAMBULSKIE LOTNISKO PO RAZ KOLEJNY NAS ZASKOCZYŁO. MILE OCZYWIŚCIE. RUCH W SKLEPACH “DUPY FREE” OGROMNY. SPRZEDAWCY NIE MAJĄ CZASU NA DURNE SKĄDINĄD PYTANIE “MAY I HELP U?” I JEGO POCHODNYCH. DZIĘKI TEMU OBSŁUGA NIE SPRAWIA WRAŻENIA JAKBY PATRZYŁA KAŻDEMU NA RĘCE.
AKURAT ZDĄŻYLIŚMY ZROBIĆ DROBNE ZAKUPY I CZEGOŚ SIĘ NAPIĆ GDY NADSZEDŁ CZAS OSTATNIEGO PRZELOTU W TEJ PODRÓŻY.
W DŁUGIEJ KOLEJCE STARTUJĄCYCH SAMOLOTÓW NIE CZEKALIŚMY SPECJALNIE DŁUGO.

 

ISTAMBUŁ - CZEKAMY NA WYLOT W KOLEJCE

ISTAMBUŁ – CZEKAMY NA WYLOT W KOLEJCE

.

W PRADZE BYLIŚMY O CZASIE. PRZED 10:00. ODPRAWILIŚMY SIĘ MIGIEM SAMI, KORZYSTAJĄC Z ELEKTRONICZNEGO SYSTEMU SAMO-ODPRAWY PASAŻERSKIEJ. DO ZWYKŁEJ ODPRAWY BYŁA DŁUGA KOLEJKA. SAMOOBSŁUGOWA, MOGĄCA OBSŁUGIWAĆ 3 OSOBY W TYM SAMYM CZASIE  PUSTA. OBRAZKOWA INSTRUKCJA DOTRZE DO KAŻDEGO MÓZGU. WKŁADA SIĘ PASZPORT DO OTWORU. URZĄDZENIE CZYTA I AKCEPTUJE. IDZIESZ 2 KROKI, KAMERA SPRAWDZA CZY TWOJA TWARZ ODPOWIADA TEJ Z PASZPORTU I VOILA … NAWET NIE MUSISZ ŚCIĄGAĆ KAPELUSZA.

POSZLIŚMY KUPIĆ SOBIE BILET NA AUTOBUS Z LOTNISKA NA DWORZEC KOLEJOWY W PRADZE. MOŻNA GO KUPIĆ W INFORMACJI O KOMUNIKACJI W PRADZE – TUŻ KOŁO GŁÓWNEGO WYJŚCIA Z LOTNISKA. I TU KOLEJNA  MIŁA NIESPODZIANKA. BILET KUPIONY W PRZEDSPRZEDAŻY W INFORMACJI PRZY WYJŚCIU Z LOTNISKA KOSZTUJE DUŻO TANIEJ NIŻ U KIEROWCY. :-bd 37  ZAMIAST 60 KORON.

UWAGA !!! WYGLĄDA NA TO, ŻE I BILET Z DWORCA KOLEJOWEGO NA LOTNISKO MOŻNA KUPIĆ TANIEJ.  🙂 

AUTOBUS Z LOTNISKA MIELIŚMY NATYCHMIAST. JECHAŁ DO DWORCA GŁÓWNEGO OKOŁO 30 min. NAJGORSZE BYŁO PRZENOSZENIE NASZYCH 80 Kg BAGAŻU. W DWIE OSOBY W NASZYM WIEKU NIE JEST TO ŁATWE. PIERWSZY ETAP DO BUDYNKU DWORCA BYŁ O.K., BO NIE TRZEBA SIĘ BYŁO SPIESZYĆ. SIEDLIŚMY NA ŁAWCE I ZROBIWSZY WYWIAD DOTYCZĄCY ODJAZDU POCIĄGU SPOKOJNIE CZEKALIŚMY.
NA 15 min. PRZED PLANOWANYM ODJAZDEM RUSZYLIŚMY DO KOLEJNEGO WYCZERPUJĄCEGO TRANSPORTU NASZYCH BAMBETLI. TYM RAZEM NA PERON. DZIĘKI BOGU (?) 2, A NIE 4. ZAJĘŁO TO SPORO CZASU I WYCZERPAŁO MNIE TOTALNIE. SZCZEGÓLNIE DONIESIENIE TOREB DO DRUGIEGO WAGONU ZA LOKOMOTYWĄ – DOBRE 50 m. BIEGIEM. JEDNA Z TOREB BYŁA TAK CIĘŻKA, ŻE STEWARDESA W WAGONIE POWIEDZIAŁA BYM JEJ NIE NIÓSŁ, TYLKO ZOSTAWIŁ W PRZEJŚCIU NA BOKU. ZGODZIŁEM SIĘ OCZYWIŚCIE.
DO OSTRAWY, GDZIE MIELIŚMY PRZESIADKĘ TYM RAZEM DO BUSIKA TIGEREXPRESS POCIĄG TROCHĘ SIĘ SPÓŹNIŁ.

ZNOWU POWALIŁO MNIE MIEJSCE, Z KTÓREGO MUSIAŁEM PRZENIEŚĆ BAGAŻE. PRAWIE ŻE WYPLUŁEM PŁUCA. TIGEREXPRESS JUŻ CZEKAŁ.

70 min. PÓŹNIEJ BYLIŚMY W MOKRYCH OD DESZCZU KATOWICACH, GDZIE CZEKAŁA NA NAS DANUSIA U… (DZIĘKI CI BARDZO, DANUSIU !!!)   😀

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *