10.11.2017 – CHIANG MAI. DZIEŃ OSTRY JAK BRZYTWA

.

MYŚLICIE, ŻE Z WOMBATAMI ŻYCIE JEST ŁATWE? MÓJ PERSONALNY WOMBAT ZARZĄDZIŁ NA DZISIAJ NAUKĘ GOTOWANIA W STYLU TAJSKIM. JEDNYM SŁOWEM: “BACK TO SCHOOL”. BĘDZIEMY SIĘ UCZYĆ JAK GOTUJĄ TAJOWIE, CZYLI JAK PRZYGOTOWAĆ NA TYLE OSTRE ŻARCIE, BY GOŚCIE GO NIE WYJEDLI. OCZYWIŚCIE SĄ WYJĄTKI, np. ADAMA U. NIE DA SIĘ ZNIECHĘCIĆ NAWET JEŚLI DODAĆ DO POTRAWY ŻYLETKI …

WOMBAT OŚWIADCZYŁ, ŻE NIE BĘDZIE JADŁ ŚNIADANIA, SKORO O 9-tej ZACZYNAJĄ SIĘ ZAJĘCIA, NA KTÓRYCH WSZYSTKIE PRZYGOTOWANE POTRAWY JE ICH TWÓRCA. JA NATOMIAST WIEDZĄC, ŻE TWÓRCY CYZELUJĄC SWOJE DZIEŁO NAJCZĘŚCIEJ CHODZĄ GŁODNI, POBIEGŁEM O ŚWICIE (PRAWIE) NA ŚNIADANIE DO MUZUŁMANÓW. ZARZĄDZIŁEM OSTRO DOPRAWIONĄ ZUPĘ Z BAWOLEGO OGONA. TAKĄ TEŻ DOSTAŁEM. NIESTETY NIE BYŁA TAK DOBRA JAK WCZORAJSZY MAKARON. BRAKOWAŁO JEJ GŁĘBI. PRZYPRAWIONO JĄ NATOMIAST TAK, ŻE ZREZYGNOWAŁEM Z WZIĘCIA KOŚCI, KTÓRE W NORMALNYCH WARUNKACH ODDAJĘ PIERWSZEMU NAPOTKANEMU PIESKOWI. MÓGŁBY DOSTAĆ ZAPAŚCI Z NADMIARU OSTRYCH SKŁADNIKÓW…

Z MAŁYM POŚLIZGIEM ZAJĘCIA W ASIA SCENIC THAI COOKING SCHOOL ZACZĘŁY SIĘ OD WYCIECZKI NA LOKALNY RYNEK. POZNALIŚMY TUTAJ SKŁADNIKI, I ICH EWENTUALNE ZAMIENNIKI POTRZEBNE DO TWORZENIA DAŃ TAJSKICH np. W POLSCE. PO POWROCIE DO SZKOŁY ZAPRZYJAŹNILIŚMY SIĘ BLIŻEJ Z KILKOMA DODATKOWYMI ZIOŁAMI MAJĄCYMI DUŻE ZNACZENIE W KUCHNI TAJSKIEJ.

NASZA MOCNO ZRÓŻNICOWANA ETNICZNIE GRUPA CAŁY CZAS ŚWIETNIE SIĘ BAWIŁA. 11-cie OSÓB MIAŁO SPORO ROBOTY PRZEZ PRAWIE 7 GODZIN. W SUMIE KAŻDY PRZYGOTOWAŁ 7 ZRÓŻNICOWANYCH POTRAW. WSZYSCY MIELIŚMY DO DYSPOZYCJI WŁASNE STANOWISKA PRACY I ŚWIETNIE RADZĄCĄ SOBIE Z NAMI NAUCZYCIELKĘ Z 5-cio LETNIM STAŻEM. WSZYSCY TEŻ PRZEŻYLIŚMY, CO DOWODZI TYLKO, ŻE KAŻDY MOŻE GOTOWAĆ…

.

CHIANG MAI – ZAJĘCIA W ASIA SCENIC THAI COOKING SCHOOL

.

PO SZKOLNEJ PRZYGODZIE TRZEBA BYŁO COŚ ZJEŚĆ. WOMBAT JUŻ WCZEŚNIEJ PRZYGOTOWAŁ NIESPODZIANKĘ – KOLACJĘ W RESTAURACJI HUEN PHEN. TO KOLEJNE WARTE GRZECHU OBŻARSTWA MIEJSCE NA MAPIE KULINARNEJ CHIANG MAI. ZNOWU TRZEBA BYŁO SZUKAĆ, ALE TYM RAZEM ZAKOŃCZYŁO SIĘ ONO POWODZENIEM. TROCHĘ NAM CO PRAWDA OPADŁY KOPARY, GDY ZOBACZYLIŚMY KOLEJKĘ PRZED WEJŚCIEM, ALE TYLKO NA KRÓTKO. WSPANIALE ZORGANIZOWANA OBSŁUGA NIE POZWOLIŁA CZEKAĆ GOŚCIOM WIĘCEJ NIŻ 10 MINUT. WIEDZIELIŚMY CO PRAWDA, ŻE REZERWACJA STOLIKA W TYM MIEJSCU TO NORMA, LECZ NIEZBYT W TO WIERZYLIŚMY.

POSADZENI NATYCHMIAST DOSTALIŚMY MENU. RESTAURACJA SPECJALIZUJE SIĘ W DANIACH KUCHNI PÓŁNOCNO-TAJSKIEJ. JEDLIŚMY SAME OSTROŚCI. NIEKTÓRE W BIRMAŃSKIM STYLU. PYSZNE. WARTO TU WSTĄPIĆ. POLECAMY.

PONIEWAŻ TO NASZ OSTATNI WIECZÓR W CHIANG MAI POSTANOWILIŚMY TROCHĘ POSPACEROWAĆ WZDŁUŻ MURÓW STAREGO MIASTA. TO BYŁ STRZAŁ W 10-tkę. UDAŁO NAM SIĘ ZOBACZYĆ KILKA NIESAMOWITYCH MIEJSC. RÓŻNYCH. POCZYNAJĄC OD INTERESUJĄCYCH JEDZENIOWO, A KOŃCZĄC NA ZABYTKOSACH.

PROPONUJEMY ZAJRZEĆ CHOCIAŻBY DO DUŻEJ JADŁODAJNI ZE SZWEDZKIM STOŁEM. P.P. BUFFET WYGLĄDA INTERESUJĄCO… NIE TYLKO ONA ZRESZTĄ. MIJALIŚMY KILKA RAZY BARDZO ZACHĘCAJĄCE DO SPRÓBOWANIA SERWOWANEGO JEDZENIA, STOISKA. NIESTETY, PO CAŁYM DNIU OPYCHANIA NIE BYLIŚMY W STANIE WCIĄGNĄĆ NICZEGO WIĘCEJ …
JEŚLI CHODZI O ZABYTKOSY, TO NAJWIĘKSZE WRAŻENIE ZROBIŁA NA NAS ŚWIĄTYNIA WAT LOK MOLI I PIĘKNIE OŚWIETLONA WAT SAEN TA HOI.

WYDAJE NAM SIĘ, ŻE JEŚLI JESTEŚCIE FANAMI JEDZENIA I UMIARKOWANYMI MIŁOŚNIKAMI HISTORII TO 5 DNIOWY POBYT W CHIANG MAI POWINIEN ZASPOKOIĆ WASZE POTRZEBY. LISTOPAD ŚWIETNIE SIĘ NA TO NADAJE. NIE MA UPAŁÓW.

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

.

Komentarze :

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *