11.11.2017 – Z CHIANG MAI DO SUKHOTHAI

.

CZAS NA ZMIANĘ MIEJSCA. Z ŻALEM OPUSZCZAMY AMPAWAN HOUSE Z JEGO SUPER WYGODNYM ŁÓŻKIEM, ŚWIETNYM POŁOŻENIEM I BARDZO DOBRYM STOSUNKIEM JAKOŚCI OFEROWANEJ USŁUGI DO CENY.

JEST STOSUNKOWO WCZEŚNIE. KOŁO 8-mej. MUSIMY DOJECHAĆ DO DWORCA AUTOBUSOWEGO I ZŁAPAĆ POŁĄCZENIE DO SUKHOTHAI. JUŻ OD KILKU DNI SZUKALIŚMY JAKIEGOŚ BIURA PODRÓŻY OFERUJĄCEGO SPRZEDAŻ BILETU DO w/w MIEJSCA. BEZSKUTECZNIE, CHOCIAŻ PIERWSZEGO DNIA W CHIANG MAI MIGNĘŁA NAM GDZIEŚ OFERTA TAKIEGO BILETU ZA 400 BATÓW.

LEDWO ZDĄŻYLIŚMY PRZEJŚĆ 150 m DO PIERWSZEJ WIĘKSZEJ ULICY, A JUŻ GOSTEK PAŁASZUJĄCY PORANNĄ NIEDZIELNĄ STRAWĘ ZAPROPONOWAŁ NAM PODWIEZIENIE DO DWORCA ZA JEDYNE 150 BATÓW. CENA OCZYWIŚCIE ZOSTAŁA UREALNIONA (100) I PO CHWILI MKNĘLIŚMY ŻWAWO W ODPOWIEDNIM KIERUNKU.

W NIEZBYT DUŻYCH MIASTACH AZJI DWORCE AUTOBUSOWE GENERALNIE LEŻĄ NA ICH OBRZEŻACH. TAK TEŻ JEST W CHIANG MAI. NASZ KIEROWCA ŚWIETNIE WIEDZIAŁ, GDZIE NA TERMINALU 2 STAJE BUS DO SUKHOTHAI I ZATRZYMAŁ SWÓJ POJAZD KILKA METRÓW OD KAS BILETOWYCH STANOWISKA nr 15.

NAJWIĘKSZE ZDZIWKO ZALICZYLIŚMY KUPUJĄC BILETOSY. DOTYCHCZAS WSZYSTKIE ŹRÓDŁA, NA JAKIE NATRAFILIŚMY SZUKAJĄC INFO NA TEMAT CENY BILETÓW AUTOBUSOWYCH Z CHIANG MAI DO SUKHOTHAI PODAWAŁY KWOTĘ 400 BACIORÓW. TYMCZASEM KASJERKA PODAŁA MI BILETY KOSZTUJĄCE 270 BATÓW / szt. ZASKOCZONY SPYTAŁEM CZY TO OPŁATA ZA MINI-BUS I CZY POJAZD MA KLIMĘ. WSKAZAŁA NA STOJĄCY ZA MOIMI PLECAMI DUŻY, ZDECYDOWANIE KLIMATYZOWANY, DOBRZE WYGLĄDAJĄCY WEHIKUŁ …

.

CHIANG MAI BUS TERMINAL 2 – RUSZAMY …

.

BYŁA SOBOTA, W MIARĘ WCZEŚNIE I DO TEGO NASZ AUTOBUS ODJEŻDŻAŁ ZA KILKANAŚCIE MINUT. NIE STARCZYŁO MI CZASU NA POZNANIE OFERTY ŚNIADANIOWEJ SPOREJ WIELKOŚCI TERMINALU. ZDĄŻYŁEM TYLKO KUPIĆ ZIELONĄ HERBATĘ DLA WOMBACIKA I COŚ DO PICIA DLA SIEBIE. TO OCZYWIŚCIE NIEWIELKI PROBLEM, BO I TAK PO DRODZE GDZIEŚ SIĘ ZATRZYMAMY.

FAKTYCZNIE ZATRZYMALIŚMY SIĘ W TAK NA CHWILĘ. WYCHODZĄC Z AUTOBUSU SPYTAŁEM KONDUKTORA ILE MAMY CZASU. 5 MINUT ODPOWIEDZIAŁ, WSKAZUJĄC JEDNOCZEŚNIE NA ODLEGŁE KIBELKI.
GDY WRÓCIŁEM WOMBACIK JUŻ CZEKAŁ Z SZASZŁYCZKAMI Z KURZYCH KUPERKÓW. NIE MA TO JAK DOBRA D… NA ŚNIADANIE.

W OLD SUKHOTHAI BYLIŚMY PLANOWO PO ok 5-ciu GODZINACH JAZDY. NIE MA TU DWORCA AUTOBUSOWEGO. JEST TYLKO BUDKA Z KILKOMA KRZESŁAMI I GOSTKIEM NIEZBYT KLAROWNIE SZPRECHAJĄCYM PO ANGIELSKU.

ZOSTAWIŁEM WOMBATA W OCIENIONYM MIEJSCU I RUSZYŁEM NA POSZUKIWANIE NOCLEGU. MAPKA PO PRZEKĄTNEJ NA LEWO OD PRZYSTANKU AUTOBUSOWEGO WSKAZYWAŁA KILKA NOCLEGOWNI.

POSZEDŁEM W ICH KIERUNKU TO ZNACZY W STRONĘ NEW SUKHOTHAI MIJAJĄC PO DRODZE JEDNĄ Z PRADAWNYCH BRAM MIASTA, Z KTÓREJ W CHWILI OBECNEJ NIE POZOSTAŁO NIC, POZA WYSCHNIĘTĄ FOSĄ OTOCZONĄ RÓWNOLEGŁYMI PAGÓRKAMI. ZE DWIEŚCIE METRÓW DALEJ JEST DROGA ODBIJAJĄCA W PRAWO Z KILKOMA DUŻYMI TABLICAMI INFORMUJĄCYMI JAK DALEKO SĄ tzw. RESORTY TURYSTYCZNE. SKRĘCIŁEM (W NASZYM PRZYPADKU TO BYŁ BŁĄD, BO CAŁE TANIE SPANIE ZNAJDUJE SIĘ PRZY GŁÓWNEJ SZOSIE). ZROBIŁEM PONAD KILOMETR WSTĘPUJĄC PO DRODZE DO KILKU “RESORTÓW”. W PIERWSZYM, PO PRAWEJ, JAKIEŚ 300 – 400 m OD w/w SZOSY CENA BYŁA NAJNIŻSZA: 800 BACIKÓW ZA DB + B + KLIMA BEZ ŚNIADANKOSA (1000 Z). WSZYSTKIE POZOSTAŁE KOSZTOWAŁY OD 1000 W GÓRĘ. OSTATNI “… RESORT” WYGLĄDAJĄCY NA FULL WYPAS OFEROWAŁ SPANKO ZA 1600. JEDNOCZEŚNIE TYLKO W TYM MIEJSCU RECEPCJONISTKA (CHYBA) WŁADAJĄC BIEGŁYM ANGIELSKIM WSKAZAŁA MI TO, CZEGO SZUKAŁEM. USŁYSZAWSZY, JAKIE SĄ MOJE POTRZEBY NIE OLAŁA MNIE JAK TO ZWYKLE BYWA W TAKICH WYPASACH. POWIEDZIAŁA ILE KOSZTUJE I CO OFERUJE POLECANE PRZEZ NIĄ MIEJSCE, JAK SIĘ WABI I JAK DOŃ DOJŚĆ. NA KONIEC ŻYCZYŁA NIEZBYT MĘCZĄCEGO CZEKAJĄCEGO MNIE WŁAŚNIE SPACERU I DOBREGO DNIA.

TAK JAK PRZEWIDZIAŁA, DO J-SECURE GH DOTARŁEM PO ok 20 min. BUDYNEK STOI TROCHĘ ODDALONY OD SZOSY, CO LECIUTKO ZMNIEJSZA HAŁAS POWODOWANY RUCHEM POJAZDÓW. DO TEGO JEST POŁOŻONY PROSTOPADLE DO NIEJ, CO TEŻ LEKKO NIWELUJE ICH SZUM.

WŁAŚCICIELKA POKAZAŁA MI 3 POKOJE DO WYBORU @ 530 BACIKÓW KAŻDY. TROCHĘ MIELIŚMY PROBLEMÓW KOMUNIKACYJNYCH, ALE JAKOŚ ZOSTAŁEM ZROZUMIANY. WYBRAWSZY JEDEN CZYŚCIUTKI I PRZESTRONNY DB + B Z KLIMĄ, ZAPŁACIŁEM I OZNAJMIŁEM, ŻE IDĘ NA PRZYSTANEK PO SWOJĄ KOBITKĘ I BAMBETLE. PANI UPEWNIWSZY SIĘ, ŻE MOJA PARTNERKA CZEKA NA POBLISKIM PRZYSTANKU AUTOBUSOWYM POSZŁA PO SAMOCHÓD I PODJECHALIŚMY PO WOMBATA WARUJĄCEGO PRZY BAGAŻACH.

WYKĄPANI I ODŚWIEŻENI WYSZLIŚMY DO MIASTECZKA. NAJPIERW TRAFILIŚMY NA PIĄTKOWY MAŁOMIASTECZKOWY TARG. NA OGROMNYM TRAWIASTYM PLACU ROZSIADŁY SIĘ STRAGANY Z WSZELKIM DOBREM. WOKÓŁ NICH STOISKA Z RÓŻNEGO RODZAJU ŻAREŁKIEM. POCZYNAJĄC OD PIECZONYCH, SMAŻONYCH LUB GRILLOWANYCH KURCZAKÓW, OŚMIORNICZEK (ZŁOTÓWKĘ ZA SZABELKĘ – TO INFORMACJA DLA TYCH, KTÓRYM SIĘ WYDAJE, ŻE OŚMIORNICZKI MUSZĄ BYĆ DROGIE), KIEŁBASEK, RYB CZY TEŻ KREWETEK, A KOŃCZĄC NA WARZYWACH, OWOCACH, SUSHI, CAŁYCH POTRAWACH NA BAZIE RYŻU, MAKARONU I ZUPACH. PRAWDZIWA FEERIA SMAKÓW I KOLORÓW.

NIE MOGLIŚMY SIĘ OPRZEĆ. ZJEDZONA KIEŁBASKA OD RAZU ZOSTAŁA OKRZYKNIĘTA GWIAZDĄ. MAŁE, BARDZO KOLOROWE – PRZYPOMINAJĄCE CZASEM POSTACI Z JAPOŃSKICH KRESKÓWEK MANGA, SUSHI – WPADŁO NAM NAJPIERW W OKO, A POTEM DO GARDEŁ (5 BACIKÓW – TROCHĘ PONAD 50 gr. / szt.). BARWIONE NA ŻÓŁTO KALMARY WYGLĄDAŁY OBŁĘDNIE, ALE ZNAJĄC AZJATYCKI SPOSÓB ICH PRZYRZĄDZANIA ODPUŚCILIŚMY JE SOBIE. RÓŻOWE KURZE JAJA TEŻ ZWRACAŁY UWAGĘ.

OBESZLIŚMY CAŁE TARGOWISKO I POWOLI RUSZYLIŚMY W STRONĘ GŁÓWNEJ ATRAKCJI MIASTA – OLD SUKHOTHAI HISTORICAL PARK. WPISANE NA LISTĘ ŚWIATOWEGO DZIEDZICTWA MIEJSCE, JEST OGROMNE. PODZIELONO JE NA 3, A WŁAŚCIWIE 4 NIEZALEŻNE DO ZWIEDZANIA PARKI HISTORYCZNE. CZWARTY, OSTATNI LEŻY 50-ąt KILKA km OD TRZECH POZOSTAŁYCH. Z TYCH TRZECH PIERWSZY, ZNAJDUJĄCY SIĘ W CENTRUM MIASTA JEST PONOĆ NAJWIĘKSZY, I NA PEWNO NAJCIEKAWSZY.

ZROBIWSZY ROZPOZNANIE DOSZLIŚMY DO WNIOSKU, ŻE DZISIAJ JEST JUŻ ZA PÓŹNO NA ZWIEDZANIE.
WIEMY, CO NAS INTERESUJE NAJBARDZIEJ I ILE KOSZTUJĄ BILETY WSTĘPU. MAMY TEŻ MAPKI. JUTRO TRZEBA ZACZĄĆ OD INFO NA TEMAT WYPOŻYCZENIA SKUTERA LUB ROWERÓW.

WRACAJĄC ZAHACZYLIŚMY PONOWNIE O TARG. MIELIŚMY SZCZĘŚCIE. WŁAŚNIE GO LIKWIDOWANO. ZA CAŁE 90 BATÓW KUPILIŚMY SOBIE WYSTARCZAJĄCO JEDZENIA NA KOLACJĘ I ŚNIADANIE. JA NABYŁEM JAKĄŚ TUTEJSZĄ RYBĘ W SOSIE Z RYŻEM, WOMBACIK KIEŁBASKĘ, JAJA Z RUSZTU I JAKIEŚ ZIELSKO.

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

.

Komentarze :

  1. Marcin

    Świetny tekst. Nareszcie znalazłem w sieci konkretne informacje o dojeździe z Chiang Mai do Sukhothai. Ta sama trasa czeka mnie za 5 dni . Dzięki wielkie info o cenach i nr stanowiska – bezcenne. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *