13.11.2017 – SUKHOTHAI. PIŹDZIKOWE SZALEŃSTWO

.

DZISIAJ KOLEJNY RAZ WYNAJMUJEMY MOTORYNKĘ MARKI HONDA. TYM RAZEM JEDNAK WYBIERAMY SIĘ DO ODLEGŁEGO O 54 KILOMETRY PARKU HISTORYCZNEGO SI SATCHANALAI.

PO WCZORAJSZYCH JAZDACH WOMBAT JEST MNIEJ NERWOWY WSIADAJĄC NA NASZEGO BIAŁEGO RUMAKA. TROCHĘ NABRAŁA PEWNOŚCI, NAUCZYŁA SIĘ JEŹDZIĆ JAKO PASAŻER I PRZESTAŁA BAĆ SIĘ NAWIERZCHNI, TYM BARDZIEJ, ŻE DZIUR PRAKTYCZNIE TU NIE MA. POZA TYM WSZYSCY WOKÓŁ JEŻDŻĄ RACZEJ POWOLI I POWIEDZIAŁBYM – BARDZO OSTROŻNIE. NAWET WTEDY, GDY JADĄC GADAJĄ PRZEZ KOMÓRKĘ.

NIE UMIEM POWIEDZIEĆ DOKŁADNIE ILE CZASU ZAJMUJE DOJAZD DO WŁAŚCIWEGO CELU, BO PO PIERWSZE PODJECHALIŚMY OD ZŁEJ STRONY (POBŁĄDZILIŚMY TROSZECZKĘ), A PO DRUGIE – PODOBNIE JAK WCZORAJ – PRZED OSIĄGNIĘCIEM GŁÓWNEGO ZABYTKOSA, ZOBACZYLIŚMY KILKANAŚCIE INNYCH, NIE OBJĘTYCH PŁATNYM WYSTĘPEM, CHOCIAŻ RÓWNIE CIEKAWYCH (WAT CHEDI KAO YOD CHOCIAŻBY)

PRZED WEJŚCIEM DO OTOCZONEGO ZE WSZYSTKICH STRON MUREM – W LEPSZYM LUB GORSZYM STANIE – PARKIEM SI SATCHANALAI STOI KILKANAŚCIE BUDEK Z NAPOJAMI, OWOCAMI, PRZEGRYZKAMI I PAMIĄTKOSAMI. SĄ NAWET ANTYKI, CHOCIAŻ NIE WIADOMO DOKŁADNIE, Z JAKICH OKRESÓW CZASOWYCH POCHODZĄ. ALE WYGLĄDAJĄ DOBRZE, PODOBNIE ZRESZTĄ JAK SPRZEDAWANA TU CERAMIKA.

WSTĘP KOSZTUJE STÓWKĘ, A WJAZD ROWEREM 10 BACIKÓW. CZYLI STANDARD. ZARAZ PO PRZEJŚCIU FOSY I MINIĘCIU BRAMY W MURACH SPOTYKAMY RODZAJ WOZÓW DO PRZEWOZU TURYSTÓW. KURS – O ILE DOBRZE ZROZUMIAŁEM – KOSZTUJE 300 BATÓW, A JEDNORAZOWO W POJEŹDZIE MIEŚCI SIĘ 15 OSÓB. ZDAJE SIĘ JEDNAK, ŻE POJAZD NIE DOCIERA WSZĘDZIE. TRZEBA SPRAWDZIĆ.

.

W DRODZE DO SI SATCHANALAI

.

UWAGA W w/w MIEJSCU – JEŻELI CHCEMY ZWIEDZAĆ PARK Z BUTA – TRZEBA TEŻ PODJĄĆ DECYZJĘ, CO SIĘ CHCE ZOBACZYĆ I W ZALEŻNOŚCI OD KONDYCHY ORAZ MOŻLIWOŚCI CZASOWYCH, WYBRAĆ ODPOWIEDNIĄ OPCJĘ, POLEGAJĄCĄ NA DOBORZE KIERUNKU W KTÓRYM SIĘ UDAMY.

KIERUJĄC KROKI W LEWO, DO ODLEGŁEJ O 1500 m ŚWIĄTYNI WAT KHAO SUWAN KHIRI POŁOŻONEJ NA WZGÓRZU, MOŻESZ NIE DAĆ RADY ZALICZYĆ CAŁOŚCI. WIDOCZNE JUŻ Z ODLEGŁOŚCI KILKU KILOMETRÓW MIEJSCE JEST BARDZO ODDALONE OD POZOSTAŁYCH RUIN. PROWADZI DOŃ DROGA WZDŁUŻ MURÓW, OD CZASU DO CZASU POPRZECINANYCH NIEZBYT CIEKAWYMI BRAMAMI. KILKADZIESIĄT METRÓW OD MIEJSCA, W KTÓRYM OD ASFALTOWEJ DROGI ODBIEGA PROSTOPADŁA ŚCIEŻKA WIODĄCA DO SANKTUARIUM, GRUNT GWAŁTOWNIE SIĘ PODNOSI ZMUSZAJĄC PIECHURA DO WIĘKSZEGO WYSIŁKU. NIE JEST ON DUŻY, ALE JEST. SAMA ŚWIĄTYNIA SKŁADA SIĘ Z OGROMNEJ STUPY, MURKÓW I RESZTEK ZABUDOWAŃ. BARDZO CIEKAWA. OGLĄDNIĘCIE ZAJMIE ok 15, MOŻE 20 min.

WRÓCIWSZY NA ASFALT IDZIEMY DALEJ BARDZO DŁUGO NIE NAPOTYKAJĄC WŁAŚCIWIE NIC BARDZIEJ INTERESUJĄCEGO.

WRESZCIE DOCHODZIMY DO TRZECIEGO JUŻ, 90° ZAKRĘTU MURÓW. TUŻ PRZED NIM JEST DAWNA DUŻA BRAMA WJAZDOWA DO – KIEDYŚ STOLICY PAŃSTWA SI SUKHOTHAI – A DZISIAJ PARKU HISTORYCZNEGO.

TRZEBA WYJŚĆ POZA OBRĘB MURÓW BY OGLĄDNĄĆ STOJĄCE OK 200 m OD NICH, BARDZO DOBRZE ZACHOWANE ZABUDOWANIA – WAT PHRA SI ARIYA METTA YARAM, PRZY OKAZJI ZOBACZYMY TEŻ RZEKĘ.

WŁAŚCIWIE TO OD TEGO MIEJSCA MOŻNA ZACZĄĆ KOMPAKTOWE, BARDZO HALO ZWIEDZANIE. IDĄC DALEJ WZDŁUŻ MURU, ZA KTÓRYM PŁYNIE RZEKA DOJDZIESZ DO SKRĘTU W PRAWO (NA WPROST WEJŚCIA OD STRONY RZEKI. DO ZOBACZENIA MASZ JESZCZE 4 SPORYCH, FULL WYPASIONYCH OBIEKTÓW – WAT CHANG LOM, WAT CHEDI CHET THAEW, WAT SUAN KAEO UTHAYAN YAI I WAT NANG PHAYA. LEŻĄ W LINII PROSTEJ, JEDEN ZA DRUGIM. OGLĄDNIĘCIE TEGO ZAJMUJE MIĘDZY 60 A 90 + MINUTAMI.

KILKADZIESIĄT METRÓW OD OSTATNIEJ ŚWIĄTYNI ZOBACZYSZ WSPOMNIANE NA POCZĄTKU OPISU TEGO ZWIEDZANIA WOZY DO OBWOZU TURYSTÓW. TO JEDNOCZEŚNIE KONIEC OGLĄDANIA PARKU SI SATCHANALAI.

WRACAJĄC ZAHACZYLIŚMY O NEW SUKHOTHAI BY SPRAWDZIĆ POŁĄCZENIA Z TUTEJSZEGO DWORCA AUTOBUSOWEGO.

KOLACYJNE I ŚNIADANIOWE SPECJAŁY JAK ZWYKLE NABYLIŚMY NA TARGU. PYSZNOŚCI. KOLACJA I ŚNIADANIE DLA DWÓJKI @ 242 BATY. SUPEROWO …

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *