16.11.2017 – KANCHANABURI. MOST ŚMIERCI

.

WSTAŁEM WCZEŚNIE. ZGODNIE Z ZAPOWIEDZIĄ ZRESZTĄ. WZWÓD KLARY JUŻ SIĘ WŁAŚCIWIE SKOŃCZYŁ, ALE TO NIC, BO I TAK DO MIEJSCA W KTÓRYM MNIE ON NAJBARDZIEJ INTERESOWAŁ, WBREW ZAPOWIEDZIOM PRZEWODNIKÓW BYŁO DOŚĆ DALEKO. W DOSTĘPNYCH ŹRÓDŁACH WSZĘDZIE PISZĄ, ŻE NAJCZĘŚCIEJ ODWIEDZANE ATRAKCJE MIASTA: MOST NA RZECE KWAI, PRYWATNE MUZEUM – THAILAND-BURMA RAILWAY CENTRE – OPOWIADAJĄCE HISTORIĘ BUDOWY LINII KOLEJOWEJ RAZEM Z CMENTARZEM KANCHANABURI WAR CEMETERY I KOLEJNY CMENTARZ CHONG KAI LEŻĄ WSZYSTKIE BLISKO SIEBIE. JEST TO TOTALNA BZDURA. JEDYNIE MUZEUM I KANCHANABURI WAR CEMETERY SĄ FAKTYCZNIE W CENTRUM. MOST JEST ODDALONY OD w/w O OKOŁO 3 km, A DRUGI CMENTARZ TEŻ O JAKIEŚ 3, ALE W INNYM KIERUNKU. CHCĄC SIĘ DOSTAĆ Z MOSTU DO CHONG KAI TRZEBA POKONAĆ PONAD 7 km. CIEKAW JESTEM ILU ŚMIAŁKÓW OBLECI TO Z BUTA…
ZORIENTOWAWSZY SIĘ W SYTUACJI WRÓCIŁEM DO WYRKA.

ZOSTAWIWSZY SPAKOWANE KLAMOTY W PRZECHOWALNI HOSTELOWEJ POSZLIŚMY NA WYCIECZKĘ KRAJOZNAWCZĄ. SPACER BYŁ BARDZO KRÓTKI, BO TUŻ PO WYJŚCIU Z SYPIALNIANEGO OBEJŚCIA ZOSTALIŚMY ZACZEPIENI PRZEZ TUK-TUKOWCÓW ZDZIWIONYCH, ŻE KTOŚ CHCE ZASUWAĆ PONAD 2 km ZAMIAST ZOSTAĆ PODWIEZIONYM ZA 40 BACIKÓW. POTWIERDZIWSZY MAPAMI WUJKA GOOGLA ICH ZNAJOMOŚĆ TERENU, NIE DALIŚMY SIĘ PROSIĆ.

MOST NA RZECE KWAI TO HISTORIA ZAMIENIANA OBECNIE W CAŁKIEM REALNE PIENIĄDZE. MIEJSCOWOŚĆ NIE MAJĄCA WIELE DO ZAOFEROWANIA, DZISIAJ Z NIEGO ŻYJE, I TO NIEŹLE, CO WIDAĆ NA KAŻDYM KROKU.

O 10:30 RANO NIEWIELKI PRZYSTANEK KOLEJOWY OBOK MOSTU JEST PEŁEN LUDZI. WSZYSCY CHCĄ MIEĆ TU ZDJĘCIE I PRZEJŚĆ SIĘ 300 m ŻELAZNYMI PRZĘSŁAMI. WRAŻENIE DOSYĆ NIESAMOWITE.

SPACER TAM I Z POWROTEM NIE ZAJMUJE WIĘCEJ NIŻ 20 min. NAWET W TYM TŁUMIE.

PO DRUGIEJ STRONIE RZEKI JEST CIEKAWIE PREZENTUJĄCA SIĘ CHIŃSKA ŚWIĄTYNIA. NIESTETY NIE MOŻEMY JEJ OGLĄDNĄĆ Z BLISKA, BO TRWAJĄ JAKIEŚ PRACE NA TOROWISKU.

.

KANCHANABURI – MOST NAD RZEKĄ KWAI

.

NADJEŻDŻA TURYSTYCZNY POCIĄG Z BANGKOKU. PEŁEN.

IDZIEMY COŚ ZJEŚĆ MIJAJĄC STOJĄCY NA POBOCZU PAROWÓZ Z CZASÓW JAPOŃSKIEGO PANOSZENIA SIĘ PO WYSPIE.

NAJEDZENI PRÓBUJEMY UTARGOWAĆ TROCHĘ NA PRZEWOZIE DO ODLEGŁEGO CMENTARZA. UDAJE SIĘ POŁOWICZNIE.
WIOZĄCY NAS BEZZĘBNY DZIADEK JEDZIE TAK DŁUGO, ŻE ZANIEPOKOJONY WOMBAT UWAŻA IŻ ZOSTALIŚMY PORWANI. MARZYCIELKA.

OGLĄDANIE NEKROPOLII, NA KTÓREJ LEŻĄ WŁAŚCIWIE TYLKO HOLENDRZY I BRYTYJCZYCY ZAJMUJE NAM NIE WIĘCEJ NIŻ 20 min.

CZAS NA MUZEUM POŁOŻONE OBOK DRUGIEGO CMENTARZA WOJSKOWEGO. TERAZ NARESZCIE JESTEŚMY W CENTRUM MIASTA. PRYWATNE ZBIORY NIE SĄ DUŻE, ALE WARTE SWOJEJ CENY – 140 BATÓW OD ŁBA. POZA ZNALEZIONYMI KILKADZIESIĄT LAT PO WOJNIE RESZTKAMI EKWIPUNKU I PERSONALNYMI RZECZAMI LUDZI PRACUJĄCYCH PRZY BUDOWIE LINII, SĄ TU TEŻ LICZNE DOKUMENTY I FILM. CZAS POTRZEBNY NA TO NIEWIELKIE MIEJSCE ZALEŻY OD TWOJEGO WŁASNEGO TEMPA ZWIEDZANIA. JEŻELI ODPUŚCISZ FILM I ZAPOZNASZ SIĘ NIEZBYT DOKŁADNIE Z OPISAMI I DOKUMENTAMI 30 min WYSTARCZY.

CMENTARZ PRZY MUZEUM JEST MIEJSCEM SPOCZYNKU PRAWIE 7 000 LUDZI. PRZEJŚCIE NIM POCHŁONIE ZE 20 MINUT.

POWOLI RUSZAMY W STRONĘ HOSTELU. O 18:30 MAMY AUTOBUS DO KORATU.

ZARAZ PO WYJŚCIU Z BLUE STAR GH WSKAKUJEMY DO TUK-TUKA I ZA 60 BATÓW JEDZIEMY DO DWORCA. CZASU MAMY DOŚĆ. I NA KUPNO BILETÓW I NA KOLACJĘ. TYM RAZEM DEPONUJEMY RZECZY W KASIE BILETOWEJ NASZEGO PRZEWOŹNIKA.

SZUKAMY CZEGOŚ DO JEDZENIA W OKOLICY TERMINALU. TO SPORY PROBLEM O TEJ PORZE, ALE WRESZCIE COŚ NAM SIĘ UDAJE ZNALEŹĆ. ŻADNE RARYTASY. PROSTE TUTEJSZE JEDZONKO.

W KORACIE MAMY BYĆ OKOŁO 1:30. TAM BĘDZIEMY MUSIELI POCZEKAĆ KILKADZIESIĄT MINUT NA KOLEJNY AUTOBUS.
NA RAZIE JEDZIEMY ZGODNIE Z PLANEM…

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *