11.11.2017 – JEDZIEMY Z CHANG MAI DO SUKHOTHAI

.

WCZORAJ, KIEDY PYTALIŚMY W RÓŻNYCH MIEJSCACH O AUTOBUS DO SUKHOTHAI, WSZYSCY RADZILI NAM POJECHAĆ NA DWORZEC AUTOBUSOWY I TAM SIĘ DOWIEDZIEĆ. AUTOBUS MOŻE JEDZIE O 8 ALBO 8:45 LUB 9 RANO.

DLA BEZPIECZEŃSTWA POSTANOWILIŚMY BYĆ NA DWORCU O 8:00.

IDĄC RANO PUSTYMI ULICAMI CHANG MAI LICZYLIŚMY NA TO, ŻE KTOŚ SIĘ NAD NAMI ZLITUJE I PODWIEZIE NA DWORZEC AUTOBUSOWY ARCADA.

I TAK SIĘ TEŻ STAŁO. JAKIŚ UPRZEJMY PAN ODŁOŻYŁ MAKARON, KTÓRY WŁAŚNIE JADŁ I ZAWIÓZŁ NAS NA DWORZEC ZA 100 THB DODAJĄC W GRATISIE PRZEGLĄD PRZEBOJÓW DISCO W TAJLANDII.

AUTOBUS DO OLD SUKHOTHAI ODJEŻDŻAŁ O 8:45. ZA PIĘĆ GODZIN WYSIEDLIŚMY PRZY DRODZE, WZDŁUŻ KTÓREJ CIĄGNĘŁY SIĘ ZABUDOWANIA I RZUCAŁ SIĘ W OCZY NAPIS „INFORMACJA TURYSTYCZNA”.

UPAŁ BYŁ DUŻY. USADOWIŁAM SIĘ BAGAŻAMI W CIENIU, A PIETRUSZKA POSZEDŁ SZUKAĆ NOCLEGU. MNIE WYDAWAŁO SIĘ, ŻE W ODWROTNĄ STRONĘ ANIŻELI BYŁ PARK HISTORYCZNY. KIEDY NIE BYŁO GO 1,5 GODZINY ZACZĘŁAM SIĘ ZASTANAWIAĆ CZY NIE DOSTAŁ JAKIEGOŚ UDARU SŁONECZNEGO.

W PEWNYM MOMENCIE ZATRZYMAŁ SIĘ PRZY MNIE SAMOCHÓD OSOBOWY, A W NIM PIETRUSZKA Z ZIMNĄ WODĄ. FATA MORGANA CZY CO? OKAZAŁO SIĘ, ŻE NIE. BYŁA TO UPRZEJMOŚĆ WŁAŚCICIELKI LUB PRACOWNICY HOSTELU, KTÓRA PRZYJECHAŁA Z NIM PO MNIE I BAGAŻE.

HOSTEL, TAK JAK MYŚLAŁAM, DOŚĆ DALEKO OD PARKU HISTORYCZNEGO. CZYSTY, PRZYJEMNY POKÓJ WYPOSAŻONY W SZAFĘ, STOLIK, LODÓWKĘ Z ŁAZIENKĄ ZA 530 THB. W RECEPCJI PRZEZ CAŁY CZAS KAWA LUB HERBATA. NA DOLE SKLEP.

.

AUTOBUS DO SUKHOTHAI

.

PIETRUSZKA ZWIEDZAJĄC HOSTELE NATKNĄŁ SIĘ NA ROZPOCZYNAJĄCY SIĘ SOBOTNI TARG. OGARNĘLIŚMY SIĘ TROCHĘ I RUSZYLIŚMY DO MIASTA. ZACZĘLIŚMY OD TARGU, BO GŁÓD NAM JUŻ DOŚĆ MOCNO DOSKWIERAŁ. NA TARGU MNÓSTWO STRAGANÓW Z JEDZENIEM, TROCHĘ Z UBRANIAMI, ZABAWKAMI. DUŻO MIEJSCOWYCH, KUPUJĄCYCH ŻYWNOŚĆ. PEWNIE Z OKAZJI JARMARKU NIKT NIE GOTUJE W DOMU.

ZACZĘLIŚMY OD KULEK Z KREWETEK, KRABA, TUŃCZYKA. POPRAWILIŚMY KIEŁBASKĄ I RUSZYLIŚMY W STRONĘ CENTRUM.

OLD SUKHOTHAI TRUDNO NAZWAĆ MIASTEM. JEDNA GŁÓWNA DROGA, PRZY KTÓREJ MIESZCZĄ SIĘ SKLEPY, HOSTELE, JADŁODAJNIE, KNAJPKI. NA KOŃCU DROGI, PARK HISTORYCZNY. OTWARTY W SOBOTĘ DO 21-szej. MIMO TEGO, ŻE BYŁA JUŻ GODZINA 19-ta, TRZEBA BYŁO KUPIĆ BILET. BALIŚMY SIĘ, ŻE NIE ZDĄŻYMY WSZYSTKIEGO OBEJRZEĆ ZA 2 GODZINY. ŚWIĄTYNIE USYTUOWANE SĄ W PŁATNYCH STREFACH – CENTRALNEJ ORAZ ZACHODNIEJ, PÓŁNOCNEJ I WSCHODNIEJ.

PRZESZLIŚMY SIĘ WZDŁUŻ PARKU I WRÓCILIŚMY Z POWROTEM NA TARG, KTÓRY ZNAJDOWAŁ SIĘ NA DRODZE DO NASZEGO HOSTELU.
ZJEDLIŚMY MAKARON, Z KREWETKAMI, RYŻ Z SOSEM I MIĘSEM I KUPILIŚMY SAŁATKI ORAZ KIEŁBASKĘ NA ŚNIADANIE. MAMY PRZECIEŻ LODÓWKĘ …

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

.

Komentarze :

  1. Mamuśka

    Oglądamy wszystko ,chociaż dość chaotycznie.Od 3 tyg. nie mogę C.B. umiesić w szpitalu,mimo napisu pilne na skierowaniu.Opisami i zdjeciami jesteśmy oczarowane.Cieszymy się Waszymi sukcesami podróżniczymi.Całujemy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *