13.11.2017 – PARK HISTORYCZNY SI SATCHANALAI I WSKAZÓWKI JAK DOJECHAĆ DO KANCHANABURI

.

RANO, NASZYM SKUTEREM PĘDZILIŚMY DO PARKU HISTORYCZNEGO SI SATCHANALAI.
KIEROWALIŚMY SIĘ ZNAKAMI W OLD SUKHOTHAI I MAPAMI GOOGLE. JECHALIŚMY DOŚĆ SZYBKO, BO PIETRUSZKA CZUŁ ZEW KIEROWCY RAJDOWEGO.

MIJALIŚMY NAPISY “SI SATCHANALAI NATIONAL PARK” I “HISTORICAL PARK”. JEDNAK PO PEWNYM CZASIE PRZESTAŁY SIĘ POKAZYWAĆ, CO NAS ZANIEPOKOIŁO.
ZACZĘLIŚMY PYTAĆ O DROGĘ, ALE CIĘŻKO BYŁO SIĘ DOPYTAĆ JAK MAMY JECHAĆ.

W KOŃCU, PRZY DRODZE, KTÓRĄ JECHALIŚMY ZACZĘŁY POKAZYWAĆ SIĘ ŚWIĄTYNIE.
ZATRZYMYWALIŚMY SIĘ, OGLĄDALIŚMY, CZYTALIŚMY OPISY. OBEJRZELIŚMY CHYBA, ZE 12 WATÓW NIM DOJECHALIŚMY DO GŁÓWNEGO WEJŚCIA.

ZA WSTĘP TRZEBA ZAPŁACIĆ 100 THB.

KIEDY WCHODZI SIĘ NA TEREN PARKU, DROGOWSKAZ INFORMUJE O ODLEGŁOŚCI DO TRZECH WATÓW, POKAZUJĄC KIERUNEK, W KTÓRYM SIĘ ZNAJDUJĄ. WYZNAJĄC ZASADĘ, ŻE NALEŻY ZACZYNAĆ OD OBIEKTÓW NAJDALEJ POŁOŻONYCH, POSZLIŚMY W KIERUNKU ŚWIĄTYNI ODDALONEJ O 1500 m.
BYŁ TO NASZ BŁĄD.

SZLIŚMY, ZGODNIE Z PLANEM, WZDŁUŻ STARYCH MURÓW. DOSZLIŚMY DO BARDZO CIEKAWEJ ŚWIĄTYNI. JEJ OBEJRZENIE WYMAGAŁO POKONANIA KAWAŁKA DROGI POD GÓRĘ.

KIEDY ZNALEŹLIŚMY SIĘ PONOWNIE NA SZLAKU, PO KILKUNASTU MINUTACH MARSZU ZNAKI WSKAZAŁY DWIE ŚWIĄTYNIE POZA TERENEM PARKU. PODESZLIŚMY DO NICH I WRÓCILIŚMY PONOWNIE DO PARKU.

POTEM SZLIŚMY JAKIEŚ 2 KILOMETRY PODZIWIAJĄC OTACZAJĄCE NAS KRZEWY, DRZEWA.

MÓWIĘ DO PIETRUSZKI: COŚ JEST NIE TAK, POMYLILIŚMY DROGĘ …

ALE JAK POMYLIĆ DROGĘ SKORO INNEJ NIE BYŁO. ZMORDOWANI I ZDEZORIENTOWANI SZLIŚMY DALEJ, BO NIC INNEGO NIE MOGLIŚMY ZROBIĆ.

DOSZLIŚMY W KOŃCU DO NAJPIĘKNIEJSZYCH I NAJLEPIEJ ZACHOWANYCH OBIEKTÓW. BYŁO CO PODZIWIAĆ. ŚWIĄTYNIE Z OKRESU XIII -XV WIEKU. CIEKAWE ARCHITEKTONICZNIE, BARDZO DOBRZE ZACHOWANE.

ZWIEDZANIE NALEŻY JEDNAK ZACZYNAĆ OD ODWROTNEJ STRONY NIŻ BIEGNĄ WSKAZÓWKI ZEGARA.

.

SI SATCHANALAI – PRZED JEDNĄ ZE ŚWIĄTYŃ

.

W DRODZE POWROTNEJ POSTANOWILIŚMY PODJECHAĆ DO NEW SUKHOTHAI, ABY SPRAWDZIĆ JAK MOŻEMY SIĘ DOSTAĆ DO KANCHANABURI.

WIADOMO BYŁO, ŻE NIE MA BEZPOŚREDNIEGO AUTOBUSU Z SUKHOTHAI. WYNIKI POSZUKIWAŃ W INTERNECIE PROWADZIŁY DO NIEZBYT WESOŁYCH WNIOSKÓW, CZYLI PODRÓŻY Z LICZNYMI PRZESIADKAMI. JEDNA Z INFORMACJI WSKAZYWAŁA NA STOSUNKOWO PROSTĄ DROGĘ, Z JEDNĄ PRZESIADKĄ W KAMPHAENG PHET, ODLEGŁYM OD NEW SUKHOTHAI O 60 – 90 MINUT DROGI AUTOBUSEM. RANO O 8 LUB 9 MIAŁ WYJEŻDŻAĆ AUTOBUS Z CHIANG MAI DO KANCHANABURI I ZATRZYMYWAĆ SIĘ W KAMPHAENG PHET.

NA DWORCU W NEW SUKHOTHAI MIELIŚMY PROBLEM Z POTWIERDZENIEM TEJ INFORMACJI, ALE W KOŃCU NAM SIĘ UDAŁO DZIĘKI UPRZEJMEMU PRACOWNIKOWI Z BIURA INFORMACJI. AUTOBUS JADĄCY Z CHIANG MAI DO KANCHANABURI ZATRZYMYWAŁ SIĘ W KAMPHAENG PHET O GODZINIE 12:00 / 12:30. ABY NA NIEGO ZDĄŻYĆ MUSIELIŚMY WYJECHAĆ Z NEW SUKHOTHAI O 9 RANO.

POGNALIŚMY RADOŚNIE DO DOMU. NIM ODDALIŚMY SKUTER ZAOPATRZYLIŚMY SIĘ W JAKIEJŚ JEDZENIE NA KOLACJĘ NA TARGU. JAKO BYWALCY TARGU SZYBKO ZROBILIŚMY ZAKUPY. WIEDZIELIŚMY JUŻ, CO I GDZIE TO KUPIĆ.

POŻEGNALIŚMY SIĘ CZULE Z NASZYM SKUTEREM.

PÓŹNYM WIECZOREM DEGUSTOWALIŚMY MIEJSCOWY PRODUKT ALKOHOLOWY – RUM SANG SOM. LICZBA MEDALI NA ETYKIETCE BUTELKI SUGERUJE WYSOKĄ KLASĘ TRUNKU. Z TĄ KLASĄ MOŻNA POLEMIZOWAĆ, ALE DAJE SIĘ PIĆ, A JUŻ NA PEWNO JEST LEPSZY OD MIEJSCOWEJ WHISKY. SPOKOJNIE MOŻNA GO UŻYĆ DLA UTRWALENIA PRZEŻYĆ DNIA.

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *