19.11.2017 – W NANG RONG. PHANOM RUNG I MUANG TAM – KHMERSKIE WSPANIAŁOŚCI

.

RANKIEM HOTELOWY TRANSPORT W 10 min DOWIÓZŁ NAS NA DWORZEC ZA 100 BACIKÓW. KIEROWCA WSPOMNIAŁ CO PRAWDA O 150, LECZ NA UPRZEJMĄ UWAGĘ, ŻE WSZYSTKIE PRZEJAZDY W TYM MIEŚCIE KOSZTOWAŁY NIE WIĘCEJ NIŻ DYSZKĘ, ODPUŚCIŁ PRZEPRASZAJĄC.

AUTOBUSY DO NANG RONG ODJEŻDŻAJĄ Z SURINU BARDZO CZĘSTO. NIE SPODZIEWAJCIE SIĘ LUKSUSU. ANI TŁOKU. PODRÓŻ TRWA NIEPEŁNE 120 min. NA DWORCU W NANG RONG ILOŚĆ TAKSÓWEK JEST NIEWIELKA, ALE ZA TO MAJĄ TU WYPOŻYCZALNIĘ MOTORYNEK. CO PRAWDA KOMUNIKACJA JĘZYKOWA TWORZY BARIERĘ DORÓWNUJĄCĄ TEJ Z WIELKIEJ RAFY KORALOWEJ, ALE WARTO SPRÓBOWAĆ.

MIELIŚMY NAMIARY NA WYSOKO NOTOWANY HOSTEL O INTERESUJĄCEJ NAZWIE P. CALIFORNIA. SPYTAŁEM CHĘTNEGO TAKSIARZA ILE KOSZTUJE DOJAZD. ZACZĄŁ OD 200 BATÓW BŁYSKAWICZNIE ZJEŻDŻAJĄC DO 100. ZREZYGNOWAŁEM, WIEDZĄC ŻE ODLEGŁOŚĆ DO w/w JEST NIEWIELKA. DO TEGO ZNALIŚMY KIERUNEK. RUSZYLIŚMY PRZED SIEBIE MAJĄC NADZIEJĘ NA SZYBKIE ZŁAPANIE JAKIEGOŚ TUK-TUKA. FAKTYCZNIE COŚ SIĘ POJAWIŁO. KIERUJĄCY DZIADEK PIASKOWY ZUPEŁNIE NIE ROZUMIAŁ O CZYM MÓWIĘ. NA SZCZĘŚCIE OBOK BYŁA JAKAŚ KNAJPA, A W NIEJ TAJKA Z BIAŁYM MĘŻEM. SZYBKO WYTŁUMACZYLI TUK-TUKOWCOWI GDZIE MA PĘDZIĆ I POMKNĘLIŚMY.

NIESTETY NAJWYRAŹNIEJ DZIADEK SŁABO SŁYSZAŁ TO CO MU PRZEKAZYWANO, BO ZNALEŹLIŚMY SIĘ W JAKIMŚ HOSTELO-HOTELU. UPEWNIWSZY SIĘ U KIEROWCY, ŻE TO WŁAŚCIWE MIEJSCE ZAPŁACIŁEM I WESZLIŚMY DO ŚRODKA. Z PRZYBYŁYCH NATYCHMIAST LUDZI OBSŁUGI ŻADNE NIE MÓWIŁO PO ANGIELSKU. COŚ POSZŁO NIE TAK… W LP WYRAŹNIE ZAZNACZONO: W P. CALIFORNIA WSZYSCY MÓWIĄ TYM JĘZYKIEM. ROZGLĄDAM SIĘ ZA JAKĄŚ TABLICĄ Z NAZWĄ MIEJSCA, W KTÓRYM JESTEŚMY. ZANIM COŚ ZNALAZŁEM PODSZEDŁ DO MNIE MŁODY, WYSOKI MĘŻCZYZNA I PŁYNNĄ ANGIELSZCZYZNĄ SPYTAŁ JAK MOŻE MI POMÓC.
OKAZAŁO SIĘ, ŻE ZOSTALIŚMY PODWIEZIENI DO NIEWŁAŚCIWEGO MIEJSCA – HOTELU NANGRONG. ALE NIE MA PROBLEMOSÓW. ANGIELSKO-JĘZYCZNY ZNA ŚWIETNIE WŁAŚCICIELA P. CALIFORNIA I SKORO NIE CHCEMY ZOSTAĆ W JEGO HOTELU PODWIEZIE NAS ZA FRIKO.

FAKTYCZNIE DO POKONANIA ZOSTAŁO NAJWYŻEJ 800 m.

P. CALIFORNIA LEŻY DOŚĆ DALEKO OD CENTRUM. MNIE PRZYPOMINA BARDZO GOSPODARSTWO AGROTURYSTYCZNE Z NUTĄ HIPPISOWSKIEGO SZNITU NA KRAWĘDZI MIASTA. WŁAŚCICIEL I ZAŁOGA RZECZYWIŚCIE MÓWIĄ ŚWIETNIE PO ANGIELSKU.

OGLĄDNĘLIŚMY OFEROWANE POKOJE. TROCHĘ ROZCZAROWUJĄ CENOWO. ZA PIERWSZĄ POKAZANĄ SYPIALNIĘ, OCZYWIŚCIE Z ŁAZIENKĄ I KLIMĄ KRZYKNIĘTO 600 BACIORÓW. AŻ MNĄ WSTRZĄSNĘŁO. W JAKIEJŚ MAŁO ZNANEJ TURYSTYCZNIE DZIURZE NOCLEG MA KOSZTOWAĆ NAJDROŻEJ? ŻARTY NA BOK. JASNO STWIERDZIŁEM, IŻ CENA MNIE PRZERAZIŁA I SZUKAM CZEGOŚ PODOBNEGO, ALE NIE CENOWO. OD RAZU OTWARTO POKÓJ ZA 4 STÓWKI. TE SAME WARUNKI, TYLKO PRZESTRZEŃ MNIEJSZA. ZAAKCEPTOWALIŚMY. PIERWSZY RAZ W TAJLANDII NAPOTYKAMY WYMÓG DEPOZYTU. 200 BATÓW ZA KLUCZ DO POKOJU …

Z PRZEKAZU LP WYNIKAŁO, ŻE MOŻNA TU WYNAJĄĆ MOTORYNKĘ. PRAWDĘ POWIEDZIAWSZY BYŁ TO NAJBARDZIEJ INSPIRUJĄCY NAS DO SZUKANIA TEGO MIEJSCA PRZEKAZ. FAKTYCZNIE, SĄ TU RÓŻNEGO RODZAJU SKUTEROSY. CENA JEDNAK JEST NAJWYŻSZA Z DOTYCHCZAS PŁACONYCH – 300 BATÓW / 24 h.

WIDZĄC KILKA STOJĄCYCH W GARAŻU JEDNOŚLADÓW PYTAM, KTÓRY MOGĘ WZIĄĆ. DO WYBORU DOSTAJĘ 2 POJAZDY. RESZTA, JAK TWIERDZI WŁAŚCICIEL JEST ZAREZERWOWANA. PONOĆ MAJĄ OGROMNE WZIĘCIE, BO W MIEŚCIE SĄ TYLKO NIELICZNE WYPOŻYCZALNIE. OCZYWIŚCIE I TU JEST WYMAGANY DEPOZYT.

UWAGA: NIE JESTEM PEWIEN, ALE WYDAJE MI SIĘ, ŻE JEST JAKIŚ ZWIĄZEK POMIĘDZY WYPOŻYCZALNIĄ MOTORYNEK PRZY DWORCU AUTOBUSOWYM I HOSTELEM. PROPONUJĘ TO SPRAWDZIĆ BO WTEDY CI Z NIEWIELKIM BAGAŻEM MOGLIBY OMINĄĆ KOSZT DOJAZDU DO HOSTELU.

NATYCHMIAST PO OTRZYMANIU POKOJU I WYNAJĘCIU PIŹDZIKA RUSZYLIŚMY DO ODLEGŁEGO O JAKIEŚ 30 km PARKU HISTORYCZNEGO PHANOM RUNG.

TRASA JEST PROSTA I NIESKOMPLIKOWANA. LECI SIĘ NAJPIERW POBOCZEM BARDZO SZEROKIEJ DWUPASMÓWKI. TO RACZEJ AUTOSTRADA NIŻ DROGA SZYBKIEGO RUCHU.

JEDZIE SIĘ DOBRZE. WYRAŹNIE WIDAĆ KIEDY NALEŻY ZJECHAĆ W PRAWO. DALSZA TRASA (ok. POŁOWA DROGI) WIEDZIE PRZEZ KILKA MIEJSCOWOŚCI. JEST W NICH JEDNA, MOŻE DWIE ŚWIĄTYNIE DO EWENTUALNEGO OGLĄDNIĘCIA.

OD WYJAZDU Z P. CALIFORNIA MINĘŁO ZALEDWIE 65 MINUT, A MY JUŻ SZLIŚMY WZDŁUŻ SZPALERU KRAMÓW USYTUOWANYCH Z BOKU PASAŻU WIODĄCEGO DO NAJWIĘKSZEJ ATRAKCJI – LEŻĄCEGO NA SZCZYCIE WYGASŁEGO WULKANU – PRASAT HIN PHANOM RUNG. PROWADZI DOŃ DŁUGA, WYGODNA, KAMIENNA DROGA, WZNOSZĄCA SIĘ STOPNIOWO DZIĘKI ZASTOSOWANIU SCHODÓW. MIEJSCAMI SĄ DOSYĆ STROME, ALE POSZCZEGÓLNE ICH FRAGMENTY LEŻĄ W SPOREJ ODLEGŁOŚCI OD SIEBIE. TO BARDZO UŁATWIA POKONANIE TEGO KILKUSETMETROWEGO PODEJŚCIA.

ZWIEŃCZENIE, USYTUOWANE OCZYWIŚCIE NA SAMEJ GÓRZE, PORAŻA SUPER CIEKAWYM KSZTAŁTEM I ROZMACHEM ARCHITEKTONICZNYM. JEST ZDECYDOWANIE ANGKORWATO-PODOBNE Z WYRAŹNIE WIDOCZNYMI WPŁYWAMI KHMERSKIMI.

WSTĘP 150 BATÓW. NAJLEPIEJ WYKUPIĆ OD RAZU BILET DO ODDALONEGO O 8 km MUANG TAM. TAKA ZBIORCZA PŁATNOŚĆ JEST ZDECYDOWANIE ZDROWSZA DLA NASZEGO PORTFELA (OSZCZĘDZASZ 50 BATÓW). STARANNE OGLĄDNIĘCIE ZAJMIE 60 MINUT. DOJŚCIE NIE JEST TRUDNE, ALE TRZEBA POKONAĆ DELIKATNE WZNOSZENIE SIĘ TERENU I DWA RAZY STROME SCHODY WYSOKOŚCI ok. 4 METRÓW.

DOJAZD DO MUANG TAM ZAJMUJE 15 MINUT. ZWIEDZANIE OBEJMUJE POŁOŻONĄ WŚRÓD DRZEW REZYDENCJĘ – NIEWIELKI ZESPÓŁ ZABUDOWAŃ, OTOCZONYCH POZOSTAŁOŚCIĄ FOSY I MUREM.

.

MUANG TAM – NIESAMOWITE DZIWOLĄGI OTACZAJĄ ŚWIĄTYNIĘ

.

POWIEM TAK – DLA MNIE OSOBIŚCIE TEN KOMPLEKS TO CHYBA NAJPIĘKNIEJSZA I BARDZO PROSTA ARCHITEKTONICZNIE BUDOWLA JAKĄ KIEDYKOLWIEK WIDZIAŁEM. DLACZEGO? BO CAŁOŚĆ MOGŁABY PRAKTYCZNIE BEZ WIĘKSZYCH PRZERÓBEK FUNKCJONOWAĆ JAKO REZYDENCJA PRAWIE W KAŻDYM PAŃSTWIE ŚWIATA. DO TEGO JEJ WKOMPONOWANIE W OTOCZENIE GDZIEKOLWIEK NA KULI ZIEMSKIEJ TEŻ NIE SPRAWIŁOBY KŁOPOTU – NAWET PRZECIĘTNEMU CZŁOWIEKOWI. GDYBYM MÓGŁ NATYCHMIAST BYM SKOPIOWAŁ I POWIELIŁ TEN CUD STWORZONY RĘKĄ CZŁOWIEKA. I POMYŚLEĆ, ŻE W OKRESIE JEGO POWSTAWANIA NASI ANTENACI BUDOWALI REZYDENCJE Z DREWNIANYCH BALI…

MUANG TAM – PO PROSTU BAJKA !!!

.

WRÓCIWSZY DO NANG RONG ZACZĘLIŚMY INTENSYWNIE SZUKAĆ JAKIEJŚ MOŻLIWOŚCI WYCIĄGNIĘCIA Z BANKU KASIORKI.

NIESTETY NASZE ZASOBY WALUTY TAJSKIEJ DOSTAŁY CHWILOWEJ ZADYSZKI. NIE SPODZIEWALIŚMY SIĘ, ŻE TRZEBA BĘDZIE DAĆ 500 BATÓW DEPOZYTU. DO TEGO CENA WYNAJMU PIŹDZIKA TEŻ BYŁA NIESPODZIANKĄ. W KIESZENI DOLAROSY, EUROSY I KARTY, A MY NIE MAMY NA KOLACJĘ. WISIENKĄ NA TYM FINANSOWYM KŁOPOCIE JEST FAKT, ŻE TO WSZYSTKO DZIEJE SIĘ W NIEDZIELĘ W MIEJSCU NA TYLE ODCIĘTYM OD TURYSTÓW, ŻE ZNALEZIENIE KANTORU GRANICZY Z CUDEM.

OCZYWIŚCIE MOŻEMY PODEJŚĆ DO NAJBLIŻSZEGO ATM I WYCIĄGNĄĆ KASIORKĘ ZE ŚCIANY, ALE WTEDY ZA TAKĄ OPERACJĘ ZAPŁACIMY 2 RAZY WIĘCEJ NIŻ ZA OBIAD DLA DWOJGA (220 BATÓW).

WPADAMY NA POMYSŁ, BY ZROBIĆ ZAKUPY W JEDNYM ZE SKLEPÓW SIECI 7/11. SĄ TAM NIEZŁE CENY, A POZA TYM NA PEWNO DA SIĘ U NICH ZAPŁACIĆ KARTĄ.

ZATRZYMUJEMY JEDNOŚLAD PRZED JEDNYM Z NICH. ROBIMY ZAKUPY I … ODBIJAMY JAK PIŁKA OD KASY. ZAŁOGA NIEPRZEKONYWAJĄCO TŁUMACZY, ŻE TYLKO STALI KLIENCI MOGĄ DOKONYWAĆ PŁATNOŚCI KARTĄ KREDYTOWĄ. NIE MA SPRAWY. WIDAĆ NA PIERWSZY RZUT OKA, ŻE MAJĄ PROBLEM NIE TYLKO Z ANGIELSKIM, ALE I Z NOWYMI TECHNOLOGIAMI.

MAJĄC MOTORYNKĘ W OKA MGNIENIU PRZENIEŚLIŚMY SIĘ DO KOLEJNEGO 7/11. OD RAZU PO WEJŚCIU USTALILIŚMY ICH REGUŁY GRY KARTAMI KREDYTOWYMI. TAK JAK OCZEKIWAŁEM, NATYCHMIAST WYSZŁA NA JAW NIEKOMPETENCJA ZAŁOGI W PIERWSZYM Z ODWIEDZONYCH SKLEPÓW. TYM RAZEM ZAŁOGA SKLEPU MIAŁA JAKIEŚ POJĘCIE O OBROCIE BEZGOTÓWKOWYM. DOWIEDZIELIŚMY SIĘ O LIMICIE FINANSOWYM JAKI TRZEBA PRZEKROCZYĆ, BY MÓC UŻYĆ KARTY (300 BATÓW).
PO STARANNYM SPRAWDZENIU OFERTY JEDZENIOWEJ POSTANOWILIŚMY ZAGLĄDNĄĆ JESZCZE NA KONIEC DO TESCO EXPRESS. BINGO!!! TO NAJLEPSZA DECYZJA WIECZORU. W TESKACZU WSZYSTKO BYŁO TAŃSZE, NIE WSPOMINAJĄC O BRAKU JAKICHKOLWIEK LIMITÓW FINANSOWYCH.

UWAGA: SKLEPY SIECI 7/11 SĄ W TAJLANDII NA KAŻDYM KROKU. JEDNAK ZDECYDOWANIE TANIEJ DOSTANIESZ RÓŻNE NAPOJE, W TYM WYSOKOPROCENTOWE W TESCO EXPRESS LUB INNYCH TEGO TYPU LOKALNYCH SKLEPACH.

ZAKUPIONE NIESPECJALNIE REWELACYJNE KANAPKI, ZJEDLIŚMY W NASZEJ NOCLEGOWEJ PRZYSTANI ROZMAWIAJĄC O PODRÓŻOWANIU Z BARDZO PRZYJEMNYM NIEMCEM. WYMIENILIŚMY UWAGI.

NAJWAŻNIEJSZE JEDNAK BYŁO TO, ŻE UDAŁO NAM SIĘ JAKOŚ PRZEŻYĆ DZIEŃ BEZ KORZYSTANIA Z LOKALNEJ WALUTY I KART …

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *