21.11.2017 – WALIZKA KLEMENSA, CZYLI KO(H) CHANG

.

PO PONAD 7 GODZINACH JAZDY WYSIEDLIŚMY Z AUTOBUSU W CHANTHABURI.
GDY TYLKO WYMÓWILIŚMY SŁOWO TRAT, BŁYSKAWICZNIE PRZEKIEROWANO NAS DO MINI BUSIKA TAM JADĄCEGO. ZA BILET PŁACILIŚMY 80 THB / os. JAZDA TRWAŁA TROCHĘ PONAD GODZINĘ.
W TRAT WYSTARCZYŁO TYLKO POWIEDZIEĆ KO CHANG I RÓWNIE BŁYSKAWICZNIE ZOSTALIŚMY ZAŁADOWANI NA MOTOROWĄ RIKSZĘ JADĄCĄ DO LAEM NGOP SKĄD ODPŁYWAŁY PROMY NA KO CHANG.

W RIKSZY CENTRALNE MIEJSCE ZAJMOWAŁA OGROMNA WALIZKA  JEDNEGO ZE WSPÓŁPASAŻERÓW.

JECHAŁO NAS 7 OSÓB, WALIZA, BAGAŻE.

PIETRUSZKA ROZMAWIAŁ Z PARĄ NIEMCÓW. JA WDAŁAM SIĘ W ROZMOWĘ Z SIEDZĄCYM OBOK MNIE, JAK SIĘ OKAZAŁO FRANCUZEM. KOŁO NIEGO SIEDZIAŁ JEGO KOLEGA TAJ, A NAPRZECIW NAS  RUMUN MIESZKAJĄCY W NIEMCZECH. TAK SIĘ ROZGADALIŚMY, ŻE PRZESIEDLIŚMY SIĘ NA PROM (180 THB OD OSOBY) A POTEM NA KOLEJNĄ MOTOROWĄ RIKSZE (100 THB OD OSOBY) I ANI SIĘ OBEJRZELIŚMY JAK JECHALIŚMY W GŁĄB KOH CHANG.

OCZYWIŚCIE ZNOWU WALIZKA ZAJMOWAŁA CENTRALNE MIEJSCE. MOŻNA BYŁO SIĘ NA NIEJ WESPRZEĆ KIEDY POJAZD POKONYWAŁ KOLEJNE OSTRE ZAKRĘTY NA WYSPIE.

NIEMIECKA PARA GDZIEŚ PO DRODZE ZNIKNĘŁA ALE MY TRZYMALIŚMY SIĘ RAZEM, BEZ PRZERWY NAWIJAJĄC NA RÓŻNE TEMATY.

NOWY KOLEGA RUMUN ZOSTAŁ PRZEZE MNIE OCHRZCZONY DRAKULĄ I TAK ZOSTAŁO.

WALIZA BĘDĄCA PRZEDMIOTEM MOICH KPIN, OKAZAŁA SIĘ BYĆ KLEMENSA – FRANCUZA. SWOJĄ DROGĄ – CO FACET MOŻE MIEĆ W TAK OLBRZYMIEJ WALIZCE.

Z NASZEJ PIĄTKI TYLKO MY NIE MIELIŚMY REZERWACJI HOTELU. CHCIELIŚMY JECHAĆ NA LONELY BEACH, GDZIE JECHAŁ TEŻ DRAKULA. ZACHODNIA, BARDZIEJ ROZWINIĘTA CZĘŚĆ KO CHANG (KOH CHANG) TO SKUPISKA HOTELI, HOSTELI, KNAJPEK, STRAGANÓW, PLAŻ.

JAKO PIERWSZY WYSIADAŁ KLEMENS Z TAJEM O IMIENIU TI. ZAPROPONOWAŁ SPOTKANIE I WSPÓLNĄ KOLACJĘ NA CO WSZYSCY PRZYSTALI Z OCHOTĄ. WYMIENILI Z PIETRUSZKĄ – SPECJALISTĄ OD MASOWYCH ŚRODKÓW KOMUNIKACJI ELEKTRONICZNEJ – WSZYSTKIE MOŻLIWE ADRESY.

PODJECHALIŚMY W LONELY BEACH POD HOTEL DRAKULI, ALE NIE BYŁO W NIM MIEJSCA. SPANIE ZNALAZŁO SIĘ PARĘ METRÓW DALEJ, W HOTELU PLOY INN. WOKÓŁ JEST PEŁNO PENSJONATÓW, HOTELI, HOSTELI. CENY ZALEŻĄ OD KOMFORTU POKOJU. ZA DUŻY POKÓJ WYPOSAŻONY W SZAFĘ, STOLIK – NA KTÓRYM STAŁ TELEWIZOR, ŁAWĘ, DUŻE DWUOSOBOWE ŁÓŻKO, ŁAZIENKĘ, WENTYLATOR PŁACILIŚMY 500 THB ZA NOC.

ROZŁADOWALIŚMY NASZE MAŁE BAGAŻE I RUSZYLIŚMY NA OBCHÓD ZWIADOWCZY, ABY USTALIĆ CO GDZIE JEST.

PRZY GŁÓWNEJ DRODZE SĄ SKLEPIKI, STRAGANY Z OWOCAMI, JAKIEŚ KNAJPKI NO I OCZYWIŚCIE 7 ELEVEN.
PRZECHODZILIŚMY AKURAT OBOK DOŚĆ DUŻEJ RESTAURACJI O NAZWIE DANG SEAFOOD, KIEDY UŚWIADOMILIŚMY SOBIE, ŻE OD WCZORAJ NIC NIE JEDLIŚMY. OCHOCZO WESZLIŚMY. MENU BYŁO RÓŻNORODNE. JA WYBRAŁAM JAKIŚ BARDZO DOBRY MAKARON Z KREWETKAMI A PIETRUSZKA WPADŁ W ZACHWYT NAD ZUPĄ.

POTEM POSZLIŚMY NAD WODĘ. W PRZYBRZEŻNYM BARZE RACZYLIŚMY SIĘ KAWĄ I HERBATĄ PATRZĄC NA ZACHODZĄCE SŁOŃCE.

.

KO CHANG – LONELY BEACH – RESTAURACJE NADBRZEŻNE

.

KIEDY PODREPEROWALIŚMY TROCHĘ NASZE ZMĘCZONE UMYSŁY POSZLIŚMY DALEJ. OBEJRZELIŚMY PLAŻĘ, GDZIE MOŻNA BYŁO POŻYCZYĆ LEŻAKI I ZAWRÓCILIŚMY.

ZAPADAŁ ZMIERZCH. NA STRAGANACH, W LOKALACH PRZYGOTOWYWANO RYBY, OWOCE MORZA NA KOLACJĘ. UŁOŻONE NA TALERZACH ZESTAWY. WYSTARCZYŁO POKAZAĆ KTÓRY SIĘ CHCE I JUŻ LĄDOWAŁ NA GRILLU A POTEM NA TALERZU.

WYSŁALIŚMY SYGNAŁY DO DRAKULI I UMÓWILIŚMY SIĘ NA KOLACJĘ W DANGU.
KIEDY SIĘ SPOTKALIŚMY OPOWIEDZIAŁ NAM, ŻE ZDĄŻYŁ JUŻ WYNAJĄĆ MOTOR I ZAPISAĆ SIĘ DO SZKOŁY NURKOWANIA. PONIEWAŻ JUŻ TO ROBIŁ, MIAŁ MIEĆ  TYLKO LEKCJĘ  PRZYPOMINAJĄCĄ ZASADY I OD RAZU NURKOWANIE. CIESZYŁ SIĘ BARDZO. NIE DZIWILIŚMY SIĘ, BO FILMY PRZYRODNICZE TAK PIĘKNIE POKAZUJĄ PODWODNY ŚWIAT, ŻE CZŁOWIEK CHCIAŁBY TO ZOBACZYĆ NAOCZNIE. POGADALIŚMY TROCHĘ, ZJEDLIŚMY DOBRE RZECZY I UMÓWILIŚMY SIĘ NA JUTRZEJSZY WIECZÓR.

ZAPADAŁA NOC. NASZA MIEŚCINA ZAMIENIŁA SIĘ W JEDEN WIELKI BAR, PEŁEN MIGOTAJĄCYCH LAMPEK – JAK CHOINKA W BOŻE NARODZENIE.

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *