30.12.2017 – PRAWIE UCHODŹCY

.

RUSZYLIŚMY W KOLEJNĄ PODRÓŻ. TYM RAZEM KRÓCIUTKĄ 3 I PÓŁ DNIOWĄ.

LECIMY Z RUDYMI – TO NASZA DRUGA WSPÓLNA WYCIECZKA – ŚWIĘTOWAĆ SYLWESTRA I NOWY ROK WE FRANKFURCIE NAD MENEM.

NA PRZYLOTNISKOWY PARKING “ATMOSFERA” DOJECHALIŚMY NA 2 GODZINY PRZED CZASEM ODLOTU. TO W ZUPEŁNOŚCI WYSTARCZYŁO, CHOCIAŻ, POWIEM ŻE KOLEJKA DO KONTROLI BEZPIECZEŃSTWA BYŁA NIELICHA.

WZMOCNIENI TRADYCYJNYM POŻEGNALNYM DRINKIEM – TONIKIEM ROZCIEŃCZONYM GINEM – BOHATERSKO PRZESZLIŚMY WSZYSTKIE KONTROLE.

JAK ZWYKLE PRZED ODLOTEM CHCIAŁEM DOŁADOWAĆ KOMÓRKĘ. NIE JEST TO TRUDNE, ALE NIESTETY TYLKO CZĘŚĆ LOTNISKOWYCH KONTAKTÓW DZIAŁA, CO TROCHĘ UTRUDNIA SPRAWĘ. NIGDZIE NATOMIAST NIE ZAUWAŻYŁEM WIEŻY ZASILAJĄCEJ. POTRZEBUJĄCYM PROPONUJĘ ZEJŚĆ OD RAZU NA DÓŁ DO WYZNACZONEGO WYJŚCIA I ŁADOWAĆ SPRZĘT SIEDZĄC WYGODNIE W OCZEKIWANIU NA SWÓJ LOT.

TEN LOT WIZZAIREM PRZYPOMINA TROCHĘ JAZDĘ KOLEJĄ INDYJSKĄ. SAMOLOT PEŁEN LUDZI Z TAKĄ MASĄ BAGAŻY, ŻE WIELU PASAŻEROM NIE UDAŁO SIĘ ODŁOŻYĆ WIERZCHNICH OKRYĆ. TRZEBA BYŁO TRZYMAĆ KURTKI I PŁASZCZE NA KOLANACH 🙁
LUDZIE NERWOWI, BO NIE SĄ W STANIE ZMIEŚCIĆ WSZYSTKICH BAGAŻY DO ZAMYKANYCH LUKÓW NAD GŁOWAMI I MUSZĄ SIĘ MĘCZYĆ Z TOBOŁKAMI POD SIEDZENIAMI. NIE MA NAWET MIEJSCA NA LEKKIE ROZPROSTOWANIE NÓG. A MOŻE TO JUŻ SAMOLOT Z UCHODŹCAMI Z POLSKIEGO RAJU? TRAGEDIA … WIZZAIR MI PODPADŁ.

WYLĄDOWALIŚMY ZGODNIE Z ROZKŁADEM. PRZED WEJŚCIEM DO AUTOBUSU FIRMY FLIBCO JADĄCEGO DO CENTRUM FRANKFURTU MIELIŚMY CZAS I NA SIKANIE I NA UZUPEŁNIENIE PŁYNÓW.

BILETY NA TEN PRZEWÓZ KUPILIŚMY PRZEZ NET DOSTAJĄC FAJNĄ ZNIŻKĘ. PŁACILIŚMY ZA 3 os. DOSTAJĄC BILETY DLA CZTERECH. AUTOBUS ODJEŻDŻA Z PRZYSTANKU ODDALONEGO O 15 m OD DRUGICH DRZWI WYJŚCIOWYCH LOTNISKA FRANKFURT HAHN IDĄC OD PRZYLOTÓW. STANOWISKO nr 14. KASA BILETOWA TUŻ PRZED PRZYSTANKIEM.
PRZED NAMI 120 + km DO CENTRUM W PUŚCIUTKIM POJEŹDZIE …

PO PLANOWYM LĄDOWANIU WE FRANKFURCIE OBOK DWORCOWEGO PARKINGU (PARKHAUS AM HAUPTBAHNHOF) UDALIŚMY SIĘ DO ODDALONEGO O PARĘSET METRÓW HOTELU CONTINENTAL. JAKIEŚ 7 min PIESZO.

NOVUM CONTINENTAL – 3 GWIAZDOWA NOCLEGOWNIA TUŻ KOŁO HALI STAREGO DWORCA DB JEST OK. FAJNE POKOJE, CZYSTO, CHOCIAŻ WIDAĆ PEWNE BRAKI. LAMKI NOCNE NIE DZIAŁAJĄ, ROLETY MAJĄ PROBLEM … W SUMIE DROBIAZGI, ALE MOGĄ DENERWOWAĆ …

WYSKOCZYWSZY “NA MIASTO” POCZYNILIŚMY KONIECZNE ZAKUPY. GŁÓWNIE ALKOHOLOWE. CENY MOCNO PRZESADZONE, CHOCIAŻ KUPOWALIŚMY U TURKÓW, LIBAŃCZYKÓW I CHIŃCZYKÓW, CZYLI W NAJTAŃSZYCH MIEJSCACH. ALE JEST 30 GRUDNIA I KAŻDY CHCIAŁBY ZAROBIĆ …

.

FRANKFURT – NOCNY SPACER

.

KILKANAŚCIE METRÓW NA LEWO OD HOTELU CONTINENTAL JEST RESTAURACJA INDYJSKA “PRINCE OF INDIA“. W NASZEJ OPINII TRUDNO TRAFIĆ NA “INDIANINA” Z NIEDOBRYM JEDZENIEM, I DLATEGO SKORZYSTALIŚMY Z OKAZJI PRZETESTOWANIA TEJ NAJBLIŻSZEJ NASZEJ SYPIALNI KNAJPY.

DUŻĄ, DOSYĆ CIEMNĄ SALĘ JADALNI DEKORUJĄ TYPOWE DLA INDII NIELICZNE GADŻETY W KOLORACH BORDO I CZERWIENI.
OBSŁUGA W PRAWIE PUSTYM LOKALU DZIAŁAŁA SPRAWNIE, CHOCIAŻ SPRAWIAŁA WRAŻENIE LEKKO ZASPANEJ. JAK TO ZWYKLE BYWA W INDYJSKICH LOKALACH TRZEBA ODCZEKAĆ JAKIEŚ 30 min NA ZAMÓWIENIE. ZDECYDOWANIE WARTO. ZASERWOWANE DANIA WSZYSTKIM NAM BARDZO SMAKOWAŁY. OSOBIŚCIE POLECAM JAGNIĘCINĘ. 🙂

OBIAD DLA 4 OSÓB Z BUTELKĄ CZERWONEGO WINA I 2 DUŻE PIWA KOSZTOWAŁ 98€00 …

KILKADZIESIĄT METRÓW OD HOTELU JEST NIEZŁY PUB IRLANDZKI O’REILLY’S. FAJNA OBSŁUGA. CENY OK … POLECAMY 🙂

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *