26.11.2017 – BANGKOK. CHATUCHAK

.

JEST NIEDZIELA. WYSPANI NA BARDZO WYGODNYM, SZEROKIM ŁÓŻKU RUSZYLIŚMY NA WYCIECZKĘ PO PONOĆ NAJWIĘKSZYM TARGOWISKU ŚWIATA – CHATUCHAK MARKET. OTWARTY TYLKO W SOBOTY I NIEDZIELE CHATUCHAK PRZYCIĄGA TŁUMY TURYSTÓW.

Z NASZEGO HOTELU DROGA JEST STOSUNKOWO PROSTA. PO DOJŚCIU DO BTS – CZYLI KOLEJKI NADZIEMNEJ, KUPUJEMY BILETY NA CAŁĄ PODRÓŻ, CHOCIAŻ PO DRODZE MAMY PRZESIADKĘ.
UWAGA: NA KAŻDYM DWORCU SĄ AUTOMATY BILETOWE, NAJCZĘŚCIEJ PRZYJMUJĄCE TYLKO MONETY. W TAKIM WYPADKU TRZEBA PODEJŚĆ DO SPECJALNEGO OKIENKA ABY ROZMIENIĆ BANKNOTY. ZWYKLE NIE WIĄŻE SIĘ TO Z JAKIMKOLWIEK PROBLEMEM. ALE CZASAMI SIĘ SPIESZYMY, A DO KASY JEST KOLEJKA I WTEDY KLOPS. NA WSZELKI WYPADEK MIEJ W KIESZENI DROBNE WYSTARCZAJĄCE BY KUPIĆ BILET BEZ CZEKANIA.

NA KILKU STACJACH, np. NA WONGWIAN YAI SĄ TEŻ AUTOMATY ŁYKAJĄCE BANKNOTY. WSZYSTKIE BILETOMATY MAJĄ KILKA OPCJI JĘZYKOWYCH I OBRAZKOWE INTUICYJNE OBJAŚNIENIA. NAJPIERW WYBIERA SIĘ STACJĘ, DO KTÓREJ CHCEMY JECHAĆ, POTEM KUPUJE BILET ZA WSKAZANĄ CENĘ.

DOJAZD DO CELU ZAJĄŁ ok 40 min. NIEDUŻO, BIORĄC POD UWAGĘ JEDNĄ PRZESIADKĘ (SIAM), DOJŚCIE DO KOLEJKI, KUPNO BILETÓW, I NA KONIEC PODEJŚCIE KILKUSET METRÓW ZE STACJI MO CHIT DO TARGOWISKA.

IDĄC W PRAWO WZDŁUŻ OGRODZENIA OD NAJBLIŻEJ LEŻĄCEGO OD STACJI MO CHIT WEJŚCIA NA TARGOWISKO, ZOBACZYSZ CAŁĄ MASĘ RÓŻNYCH JADŁODAJNI. MOŻNA TU ZNALEŹĆ COŚ CIEKAWEGO NA ŚNIADANIE CZY TEŻ LUNCH. WARTO POŚWIĘCIĆ CHWILĘ NA SPRAWDZENIE CEN INTERESUJĄCYCH NAS DAŃ, BO KAŻDE STOISKO MA INNE. ŻAREŁKODAJNIE CIĄGNĄ SIĘ AŻ DO NASTĘPNEJ PRZECZNICY.

UWAGA: W ŚRODKU, NA WŁAŚCIWYM TARGU JEST NIEZLICZONA ILOŚĆ RÓŻNEGO TYPU RESTAURACJI I PUNKTÓW Z JEDZENIEM. MOIM ZDANIEM ZDECYDOWANIE CIEKAWSZYCH I CHYBA TROCHĘ TAŃSZYCH – CO WIDAĆ ZRESZTĄ PO KŁĘBIĄCYM SIĘ WOKÓŁ TŁUMIE LOKALSÓW.

JEDYNYM MANKAMENTEM RESTAURACYJEK W OBRĘBIE TARGOWISKA JEST DOSYĆ DUŻY ICH ROZRZUT, UNIEMOŻLIWIAJĄCY SZYBKIE ODNALEZIENIE TEGO, CO NAM NAJBARDZIEJ PASI. ZDECYDOWANIE POLECAMY JEDZENIE WŁAŚNIE TUTAJ, NIE PRZED WEJŚCIEM. PRÓBOWALIŚMY W KILKU MIEJSCACH. WSZYSTKO BYŁO BARDZO DOBRE, A NIEKTÓRE POTRAWY – SZCZEGÓLNIE SŁODKIE – BARDZO EGZOTYCZNE.

.

BANGKOK – CHATUCHAK. PRÓBUJEMY NOWY SPECJAŁ JAPOŃSKIEJ KUCHNI

.

CHATUCHAK MARKET JEST DUŻY. NAM, NIEZBYT PRZYZWYCZAJONYM DO ODWIEDZANIA TEGO TYPU MIEJSC, OGLĄDNIĘCIE CAŁOŚCI ZABRAŁO PRAKTYCZNIE CAŁY DZIEŃ. SZWENDAJĄC SIĘ SZUKALIŚMY POTRZEBNYCH RZECZY. ROBIĄC TU ZAKUPY, NIE ZAPOMINAJCIE O TARGOWANIU. W WIĘKSZOŚCI PRZYPADKÓW DAJE ONO POZYTYWNE REZULTATY.

GDY POMYŚLELIŚMY O OBIADO-KOLACJI BYŁO JUŻ DOSYĆ PÓŹNO I STOISKA Z JEDZENIEM NA TARGOWISKU SZYBKO SIĘ ZAMYKAŁY. Z TEGO POWODU JEDLIŚMY ZNOWU W JADŁODAJNI PRZED TARGOWISKIEM. TYM RAZEM JEDNAK STARANNIE WYBRALIŚMY STOISKO. SKUSIŁY NAS SAŁATKI: Z OWOCAMI MORZA I Z ZIELONEJ PAPAI – I CENA… 🙂

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *