27.11.2017 – BANGKOK. ŻEGNAMY TAJSKIEGO KRÓLA

.

WYSPANI RUSZYLIŚMY NA ZWIEDZANIE. W PLANIE NA DZISIAJ MIELIŚMY ŚWIĄTYNIĘ WAT PHO I PAŁAC KRÓLEWSKI. DWA DUŻE OBIEKTY, WYMAGAJĄCE SPORO CZASU.

ZACZĘLIŚMY OD ZJEDZENIA ULICZNEGO ŚNIADANIA NA ULICZCE PO DRUGIEJ STRONIE KOLEJKI – RÓG SOI KRUNG THONBURI 1 / MANA WITTHAYA ALLEY. SUPER MAKARONOWE SAŁATKOSY DODAŁY NAM SIŁ. POLECAMY 🙂

.

BANGKOK – ŚWIETNE MIEJSCE NA ŚNIADANIE

.

ŻEBY POZNAĆ LEPIEJ MIASTO SZLIŚMY PIESZO. PIERWSZY ETAP – DOTARCIE DO RZEKI I PRZEJŚCIE JEJ OGROMNEGO KORYTA PO MOŚCIE PHRA POK KLAO ZAJĘŁO PRAWIE 60 MIN.

IDĄC WZDŁUŻ NABRZEŻA TRAFILIŚMY NA YODPIMAN RIVER WALK. JEST TO RODZAJ CENTRUM HANDLOWEGO POŁĄCZONEGO Z PRZYSTANIAMI TRAMWAI WODNYCH I INNYCH POKONUJĄCYCH WODY MENAM JEDNOSTEK PŁYWAJĄCYCH, np. Z GRUPY CHAO PHRAYA TOURIST BOAT (HOP-ON & HOP-OFF BOAT). CHARAKTERYSTYCZNY BUDYNEK CIĄGNIE SIĘ WZDŁUŻ RZEKI PRZEZ DOBRE 200 m. MOIM ZDANIEM CIEKAWY TYLKO ZE WZGLĘDU USYTUOWANIA I OTOCZENIA – ULICA PRZY KTÓREJ STOI WYGLĄDA NA TYPOWE, DAWNE NABRZEŻE, PEŁNE NIEDUŻYCH MAGAZYNÓW I RESZTEK PORTOWEJ INFRASTRUKTURY. GDYBYM ZAMKNĄŁ PATRZAŁKI, ZOBACZYŁBYM – OCZAMI WYOBRAŹNI – POMIĘDZY PASEMKAMI WISZĄCEJ W POWIETRZU MGŁY, BIEGAJĄCYCH PO TRAPACH ŁĄCZĄCYCH DŻONKOPODOBNE ŁODZIE, PRZYGARBIONYCH POD CIĘŻAREM WORKÓW PEŁNYCH RÓŻNYCH TOWARÓW KULISÓW.

W ŚWIĄTYNI WAT PHO BYLIŚMY ok. 12:30 MIEJSCE JEST NIE TYLKO OGROMNE POWIERZCHNIOWO, ALE I BARDZO CIEKAWE. NIESTETY, CZYTELNOŚĆ INFORMACJI MAJĄCYCH NA CELU UŁATWIENIE ZWIEDZANIA WPROWADZA CHAOS 🙁 . WYDŁUŻA ON BARDZO OGLĄDANIE ROZSIANYCH NA DUŻYM OBSZARZE BUDOWLI. NAJBARDZIEJ PODOBAŁ MI SIĘ OGROMNY POSĄG LEŻĄCEGO BUDDY. SCHOWANY W DŁUGIM WĄSKIM BUDYNKU, JEST ZABIERAJĄCĄ NAJWIĘCEJ CZASU ATRAKCJĄ. OGLĄDAJĄ GO TŁUMY, WIĘC PRZYGOTUJ SIĘ NA STANIE W KOLEJCE, SZCZEGÓLNIE JEŚLI CHCESZ SOBIE WALNĄĆ SELFISIA ALBO COŚ W TYM STYLU. 🙂
BARDZO ZAINTERESOWAŁA MNIE RÓWNIEŻ, ROBIĄCA WRAŻENIE WIELKA MAKIETA SŁYNNEGO KAMBODŻAŃSKIEGO ANGKOR-WAT. POZOSTAŁE OBIEKTY TEŻ WARTO ZOBACZYĆ.
BILET KOSZTUJE 100 BACIKÓW. CZAS POTRZEBNY NA ZWIEDZANIE – MINIMUM 120 min.

PLANOWANE ZWIEDZANIE PAŁACU KRÓLEWSKIEGO MUSIELIŚMY ODŁOŻYĆ NA INNY DZIEŃ. NA PORZĄDNE ZWIEDZANIE BYŁO ZA PÓŹNO, TYM BARDZIEJ, ŻE TRZEBA OBEJŚĆ SPORY KAWAŁEK MURÓW PRZED DOTARCIEM DO GŁÓWNEGO WEJŚCIA. TO WYNIK CIĄGLE TRWAJĄCEJ ŻAŁOBY PO UKOCHANYM, ZMARŁYM W ROKU  2016 KRÓLU – BHUMIBOLU ADULYADEJU (RAMA IX).

DO SPECJALNIE ODGRODZONEJ OD CAŁOŚCI CZĘŚCI PAŁACU CIĄGNĄ TŁUMY TAJÓW CHCĄCYCH ODDAĆ CZEŚĆ SWOJEMU UWIELBIANEMU KRÓLOWI. WSZĘDZIE WIDAĆ KOLEJKI.

Z CIEKAWOŚCI I MY CHCIELIŚMY ZOBACZYĆ POŚWIĘCONĄ POCHÓWKOWI PRZESTRZEŃ. PODESZLIŚMY WIĘC DO JEDNEGO Z WEJŚĆ, KTÓRE OKAZAŁO SIĘ BYĆ WYJŚCIEM.  SKIEROWANI KILKASET METRÓW DALEJ WPADLIŚMY W RĘCE JAKIEJŚ “KIEROWNICZKI RUCHU TURYSTYCZNEGO”. ZAPROWADZIŁA NAS ONA DO PUNKTU, W KTÓRYM MUSIELIŚMY SIĘ ZAREJESTROWAĆ.

MÓWISZ W JAKIM JĘZYKU UMIESZ SIĘ KOMUNIKOWAĆ, PODAJESZ NARODOWOŚĆ I DOSTAJESZ IDENTYFIKATOR ZEZWALAJĄCY NA KRÓTKĄ PRZECHADZKĘ WZDŁUŻ OGRODZENIA ODDZIELAJĄCEGO PRZESTRZEŃ WYPEŁNIONĄ SPECJALNIE W TYM CELU WYBUDOWANYMI PAWILONAMI OD ULICY,  NA KTÓREJ KOLEJKA LUDZI CZEKAJĄCYCH NA OSTATNIE POŻEGNANIE Z BĘDĄCYM JUŻ W INNYM ŚWIECIE WŁADCĄ, SWOJĄ WIELKOŚCIĄ MOGŁABY ŚMIAŁO KONKUROWAĆ Z JAKĄŚ MNIEJSZĄ RZEKĄ.

OZNACZENI IDENTYFIKATORAMI PRZESZLIŚMY Z PRZEWODNICZKĄ DO ODLEGŁEJ NIE WIĘCEJ NIŻ 100 m BARIERKI, ZA KTÓRĄ WYMĘCZENI STANIEM W KOLEJKACH TAJOWIE ODDAJĄ HOŁD ZMARŁEMU RAMIE IX.

WYDAJE MI SIĘ, ŻE ORGANIZACYJNIE CAŁE PRZEDSIĘWZIĘCIE PRZYGOTOWANO BARDZO STARANNIE. TŁUMY, KTÓRE WIDZIELIŚMY – ICH PRZEMIESZCZANIE, CZYSTOŚĆ, PORZĄDEK – ROBI WRAŻENIE. SZCZEGÓLNIE, ŻE PRZECIEŻ MINĄŁ PONAD ROK OD ŚMIERCI KRÓLA, CZYLI WIĘKSZOŚĆ SPOŁECZEŃSTWA JUŻ TU BYŁA, A MY CIĄGLE WIDZIMY MASY LUDZI. NIE MAM POJĘCIA ILE KASY WYDANO, ALE Z PUNKTU WIDZENIA  TURYSTY LOGISTYKA WYGLĄDA ŚWIETNIE.

PRZEBICIE SIĘ PRZEZ MORZE OCZEKUJĄCYCH NA ROZWIEZIENIE  I STOJĄCYCH W KOLEJKACH DO WEJŚCIA LUDZI ZAJĘŁO NAM SPORO CZASU.

WRESZCIE, KOŁO 16:30 ZNALEŹLIŚMY SIĘ NA KHAO SAN – NAJBARDZIEJ TURYSTYCZNO-BACKPAKERSKIEJ ULICY BANGKOKU. CENTRALNIE POŁOŻONA JEST PEŁNA WSZELKIEGO RODZAJU TANICH USŁUG TURYSTYCZNYCH. ZNAJDZIESZ TU SYPIALNIE, SKLEPY ZE WSZYSTKIMI KONIECZNYMI DLA PODRÓŻNIKA RZECZAMI, PAMIĄTKOSY, JEDZENIE I PICIE.

OD RAZU NA STARCIE ZAATAKOWAŁA NAS KIBITKA SPRZEDAJĄCA PRAŻONE SKORPIONY. BYŁEM ZAINTERESOWANY, ALE NIE DOGADALIŚMY SIĘ CENOWO. KILKASET METRÓW DALEJ ZACZEPIŁ MNIE JAKIŚ OLBRZYM TEŻ OFERUJĄC SKORPIONY, TYLE ŻE WIĘKSZE. CENY W ZALEŻNOŚCI OD ROZMIARU ZACZYNAŁY SIĘ OD 400 BACIORÓW. WYŚMIAŁEM GOŚCIA GDY POWIEDZIAŁ ŻE TO MI POPRAWI POTENCJĘ, I ZAOFEROWAŁEM 50. WSKAZAŁ NA JAKIEGOŚ BABY SKORPIONKA MÓWIĄC, ŻE ZA TE PIENIĄDZE NIC WIĘKSZEGO NIE MA. PODZIĘKOWAŁEM, ODWRACAJĄC SIĘ NA PIĘCIE. GUCIO JEDNAK NIE ODPUŚCIŁ I ZGODZIŁ SIĘ ŻEBYM WYBRAŁ SOBIE KTÓREGOKOLWIEK GADA ZA 50 BACIKÓW. WZIĄŁEM NAJWIĘKSZEGO, MOŻE 9 cm. BYŁ ZDECYDOWANIE ZA BARDZO SPIECZONY. SMAKOWAŁ NIE NAJGORZEJ, ALE BEZ REWELACJI. NASTĘPNYM RAZEM ODPUSZCZĘ …, CHYBA ŻE BĘDZIE PODANY W INNEJ, CIEKAWSZEJ SMAKOWO FORMIE.

IDĄC WZDŁUŻ ULICY CHAKRABONGSE RD NATKNĘLIŚMY SIĘ NA KANTOR WYMIENIAJĄCY PRAWIE WSZYSTKO – RÓWNIEŻ ZŁOTÓWKI. KURS TAKI SOBIE, ALE JEST TO JAKAŚ OPCJA DLA TYCH, KTÓRZY WYPRZTYKALI SIĘ Z INNYCH WALUT.

SKRĘCILIŚMY W SOI RAM BUTRI. TUTAJ TEŻ SIĘ DZIAŁO. CAŁA ULICA PEŁNA JEST HOSTELI, RESTAURACJI, JADŁODAJNI, BARÓW, SKLEPIKÓW, MIEJSC ROZRYWKOWYCH. JEST W CZYM WYBIERAĆ. NA JEDNYM Z JEJ KOŃCÓW, PRZY SKRZYŻOWANIU Z ULICĄ THANON TANI I NIEDALEKO LODZIARNI SWENSEN’S ZJEDLIŚMY PYSZNĄ OBIADOKOLACJĘ. KUPILIŚMY ŻAREŁKO W DUŻEJ ULICZNEJ JADŁODAJNI Z NAPISEM THAI FOOD, KTÓREJ STOLIKI STOJĄ POD ŚCIANĄ NAROŻNEGO BUDYNKU (PO TEJ SAMEJ STRONIE CO LODZIARNIA, ALE NA PRZECIWNYM ROGU).

POWRÓT DO HOTELU TROCHĘ NAM SKOMPLIKOWAŁY GODZINY PRACY TRAMWAJÓW WODNYCH. NIE CHCĄC IŚĆ NA PIECHOTĘ KOLEJNYCH 5 km ZACZĘLIŚMY SZUKAĆ PRZYSTANI. TAM POWIEDZIANO NAM, ŻE OSTATNI PRZEWÓZ DO CENTRUM JEST ok. 19:45 (MYŚLĘ, ŻE OD GODZINY 19:30 ZMNIEJSZA SIĘ ZNACZNIE ICH CZĘSTOTLIWOŚĆ).

COŚ MI SIĘ POKRÓLICZKOWAŁO GDY PODPŁYNĘŁA JAKAŚ ŁÓDKA I POCIĄGNĄŁEM WOMBATA ZA SOBĄ NA JEJ POKŁAD. NAJWYRAŹNIEJ OD CZASU DO CZASU MAM JAKIEŚ NIEŚWIADOME NAPADY PANIKI. NA CAŁE SZCZĘŚCIE SKOŃCZYŁO SIĘ TO TYLKO NIEPOTRZEBNĄ PRZEJAŻDŻKĄ W GÓRĘ RZEKI. POWROTNY TRAMWAJ BYŁ PRAWIE NATYCHMIAST. Z CENTRALNIE POŁOŻONEJ PRZYSTANI SATHON DO KOLEJKI BTS SAPHAN TAKSIN JEST GÓRA 200 m.
JESZCZE TYLKO DWA PRZYSTANKI POCIĄGIEM PLUS KILKASET KROKÓW I JESTEŚMY W KLEAN RESIDENCE … 🙂

.

►ZOBACZ FOTY◀︎

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *