01.12.2017 – NAJPIĘKNIEJSZY DOM W BANGKOKU I NAJLEPSZA KOLACJA

.
DZIEŃ ZACZĘLIŚMY NIETYPOWO. OD CENTRUM HANDLOWEGO MBK. NIE BYLIŚMY JESZCZE W ŻADNYM, A PRZECIEŻ BANGKOK SŁYNIE ZE SWOICH GIGANTYCZNYCH DOMÓW HANDLOWYCH.
NAJPIERW WESZLIŚMY DO STREFY GASTRONOMICZNEJ. TRZEB BYŁO COŚ ZJEŚĆ PRZED TYM NIM POCHŁONIE NAS OTCHŁAŃ SKLEPÓW.

LICZNE STOISKA Z RÓŻNORAKIM JEDZENIEM PREZENTUJĄ SIĘ ZACHĘCAJĄCO. POZA WISZĄCYMI SPISAMI POTRAW Z ICH CENĄ, SĄ TAKŻE OBRAZKI POKAZUJĄCE, CO JAK WYGLĄDA. NAJPIERW TRZEBA WYKUPIĆ KARTĘ ZA OKREŚLONĄ ILOŚĆ BATH-ów. PŁACI SIĘ NIĄ ZA JEDZENIE – KARTA PRZECHODZI PRZEZ CZYTNIK NA STOISKU. TO ŚWIETNY SPOSÓB. SPRZEDAWCY ZAJMUJĄ SIĘ JEDZENIEM, A NIE BRANIEM PIENIĘDZY I WYDAWANIEM RESZTY. PODANE PRZY DANIACH CENY POZWALAJĄ NA WYKUPIENIE KARTY DOKŁADNIE ZA TAKĄ KWOTĘ, JAKĄ MAJĄ INTERESUJĄCE NAS POTRAWY.

WSZYSTKO WYGLĄDAŁO SUPER APETYCZNIE I NIE BYŁO DROGIE. ZJEDLIŚMY BARDZO DOBRE ŚNIADANIE. BYLIŚMY ZACHWYCENI I POSTANOWILIŚMY JESZCZE TU WRÓCIĆ.

ZACZĘLIŚMY CHODZIĆ PO SKLEPACH. TO CZYSTE SZALEŃSTWO. NIEZLICZONE ILOŚCI BUTIKÓW, SALONÓW, STOISK CIĄGNĄCYCH SIĘ NA BARDZO DUŻEJ PRZESTRZENI. PARĘ PIĘTER, RUCHOME SCHODY, WINDY.

DLA KOGOŚ, KTO JEST TU PIERWSZY RAZ – TAK JAK MY – CAŁOŚĆ WYDAJE SIĘ BYĆ JEDNYM CHAOSEM, W KTÓRYM ŁATWO SIĘ ZGUBIĆ. MIMO TO DZIELNIE BRNĘLIŚMY PRZEZ GĄSZCZ TEGO WSZYSTKIEGO, OD CZASU DO CZASU KORZYSTAJĄC Z RUCHOMYCH SCHODÓW.

PRZED WEJŚCIEM TEGO CENTRUM STAŁ OLBRZYMI KRÓLIK, A NAPISY WOKÓŁ INFORMOWAŁY O PRZECENACH, CO JESZCZE BARDZIEJ MIAŁO NĘCIĆ NIEZDECYDOWANYCH KLIENTÓW. SUPER OKAZJI NIE MOŻNA PRZECIEŻ PRZEGAPIĆ.

PO JAKIMŚ CZASIE MIELIŚMY DOSYĆ. POSZLIŚMY DO DOMU JIMA THOMPSONA, KTÓRY JEST NIEDALEKO.

WĄSKĄ ULICZKĄ PODESZLIŚMY POD DOM-MUZEUM. WEJŚCIE TYLKO Z PRZEWODNIKIEM. DWA PAWILONIKI STOJĄCE W OGRODZIE MOŻNA OGLĄDAĆ SAMEMU.

SZEŚĆ AUTENTYCZNYCH TAJSKICH KONSTRUKCJI TWORZY DOMY STOJĄCE NA PALACH. ICH DACHY POKRYTE SĄ KAFLAMI WYPALANYMI WEDŁUG STARYCH ZASAD PRODUKCJI. WE WNĘTRZU SYPIALNIA, SALON, JADALNIA. SĄ TEŻ WYSOKIE PROGI ODSTRASZAJĄCE ZŁE DUCHY. PRZEWODNIK OPISUJE POSZCZEGÓLNE POMIESZCZENIA, ICH PRZEZNACZENIE. WSKAZUJE NA DEKORACYJNE ELEMENTY, PRZEDMIOTY UŻYTKOWE. BUDZĄ PODZIW WAZY, MISY, DZBANY, RZEŹBY Z BRĄZU, OBRAZY. WSZYSTKO TO SĄ DZIEŁA SZTUKI. WIELE UNIKATOWYCH.

DOM JEST PRZEPIĘKNY. WSZYSTKO IDEALNIE DOBRANE, ZESTAWIONE ZE SOBĄ. TYLKO KTOŚ O OGROMNEJ WYOBRAŹNI ARTYSTYCZNEJ, KOLEKCJONERSKIEJ PASJI, POCZUCIU PIĘKNA, MÓGŁ STWORZYĆ COŚ TAKIEGO.

.

BANGKOK – ZWIEDZAMY DOM THOMPSONA

.

JIM THOMPSON BYŁ NIE TYLKO ARTYSTĄ KOLEKCJONEREM, ALE TWÓRCĄ MANUFAKTURY TAJSKIEGO JEDWABIU. ZAŁOŻONA PRZEZ NIEGO THAI SILK COMPANY ROZSŁAWIŁA TAJSKI JEDWAB NA ŚWIECIE, A DESENIE JAKIE STWORZYŁ INSPIRUJĄC SIĘ LOKALNĄ SZTUKĄ, SĄ PONADCZASOWE.

WEDŁUG MNIE DOM-MUZEUM JEST TAK ATRAKCYJNY, ŻE NIE MOŻNA GO POMINĄĆ ZWIEDZAJĄC BANGKOK. TO, CO ZROBIŁ THOMPSON, ŁĄCZĄC TAJSKĄ KULTURĘ Z NIEWIELKĄ ILOŚCIĄ ELEMENTÓW KULTURY ZACHODNIEJ DAJE NIEPOWTARZALNY EFEKT.

DO KOMPLETU ATRAKCJI W TAJLANDII I BANGKOKU BRAKOWAŁO NA JESZCZE TYLKO MASAŻU, BO BAR ZALICZYLIŚMY WCZORAJ, A DZISIAJ NA GODZINĘ 20 MIELIŚMY ZAREZERWOWANY STOLIK W RESTAURACJI NAHM. WEDŁUG LONELY PLANET, TO ZDANIEM KRYTYKÓW NAJLEPSZA NA ŚWIECIE TAJSKA RESTAURACJA, PROWADZONA PRZEZ AUSTRALIJCZYKA DAVIDA THOMPSONA (ZBIEG NAZWISK PRZYPADKOWY).

WRACAJĄC WSTĄPILIŚMY DO UPATRZONEGO WCZEŚNIEJ SALONU MASAŻU O NAZWIE HEALTH LAND. UZNALIŚMY, ŻE SKORO MAMY SIĘ PODDAĆ MASOWANIU, TO W MIEJSCU KTÓRE MA DOBRĄ OPINIĘ. W TAJLANDII ILOŚĆ MASAŻYSTÓW NA KILOMETR KWADRATOWY JEST BARDZO DUŻA, ALE NIE WSZYSCY SĄ JEDNAKOWO DOBRZY. A CHCIELIŚMY BARDZO DOBRY MASAŻ.

JAK ZWYKLE POSIŁKOWALIŚMY SIĘ OPINIĄ LP. Z PRZEWODNIKA WYNIKAŁO, ŻE NIEDALEKO NAS, NA TH SATHON NEUA (PÓŁNOC) MIEŚCI SIĘ HEALTH LAND, KTÓRY MA WIELOLETNIĄ TRADYCJĘ, JEST SCHLUDNY I OFERUJE MASAŻE W PRZYSTĘPNEJ CENIE.

WESZLIŚMY DO ŚRODKA. UPRZEJMA OBSŁUGA POINFORMOWAŁA, ŻE MASAŻ ZA KWOTĘ 600 THB TRWA 2 GODZINY I OBEJMUJE CAŁE CIAŁO. SAMYM TYLKO MASAŻEM STÓP NIE BYLIŚMY ZAINTERESOWANI. DZISIAJ JUŻ WSZYSTKO BYŁO ZAJĘTE, A ŻE NIE BARDZO MOGLIŚMY SIĘ ZDECYDOWAĆ, CO DO GODZINY NASTĘPNEGO DNIA, WIĘC ZABRALIŚMY WIZYTÓWKĘ.

RESTAURACJA NAHM MIEŚCI SIĘ W GEOGRAFICZNIE RZECZ BIORĄC NIEDALEKO PARKU LUMPHINI, A KONKRETNIE W METROPOLITAN HOTEL, 27 TH SATHON TAI (SOUTH). Z NASZEGO DOMU KOLEJKĄ, A POTEM SPACERKIEM NIE BYŁO DALEKO.

POSADZONO NAS NA ZEWNĄTRZ, CO BARDZIEJ MI ODPOWIADAŁO NIŻ KOSZMARNIE ZIMNA SALA Z WŁĄCZONĄ NA PEŁNY REGULATOR KLIMATYZACJĄ. SIEDZIELIŚMY NAD BRZEGIEM OŚWIETLONEGO BASENU, W WODZIE KTÓREGO ODBIJAŁY SIĘ OTACZAJĄCE GO ROŚLINY.

STUDIUJĄC MENU POPIJALIŚMY AUSTRALIJSKIE CZERWONE WINO. MENU ILOŚCIOWO BYŁO W SAM RAZ. MAM NA MYŚLI TO, ŻE PULA MOŻLIWYCH DO ZAMÓWIENIA: PRZYSTAWEK, ZUP, DAŃ, GŁÓWNYCH DAŃ WEGETARIAŃSKICH, DESERÓW NIE PRZYPRAWIAŁA O ZAWRÓT GŁOWY. MAM AWERSJĘ DO RESTAURACJI, W KTÓRYCH KARTA DAŃ PRZYPOMINA GRUBĄ KSIĄŻKĘ KUCHARSKĄ. ILOŚĆ NIE IDZIE W PARZE Z JAKOŚCIĄ, O CZYM MIAŁAM NIEJEDNOKROTNIE OKAZJĘ SIĘ PRZEKONAĆ. ZRESZTĄ TO NIE TYLKO MOJE ZDANIE, ALE ZNAWCÓW TEMATÓW TEŻ.

Z MENU WYBRALIŚMY ZUPĘ, SAŁATKĘ, RELISH (RODZAJ SOSU) STANOWIĄCY SAMODZIELNE DANIE, ORAZ CURRY. TYM SAMYM DEGUSTOWALIŚMY CZTERY DANIA. PRZY WYBORZE PRZYJĘLIŚMY KRYTERIUM DANIA ZE SKŁADNIKAMI RZADKO UŻYWANYMI LUB NIEISTNIEJĄCYMI W NASZYM KRAJU np. HOLY BASIL, CZYLI ŚWIĘTA BAZYLIA, GALANGAL.

DANIA STANOWIŁY INTERESUJĄCE POŁĄCZENIE POSZCZEGÓLNYCH SKŁADNIKÓW, CZYLI WARZYW I ŚWIEŻYCH PRZYPRAW Z OWOCAMI MORZA. RÓŻNORODNOŚĆ SMAKÓW STOPNIOWO UWYDATNIAŁA SIĘ PODCZAS JEDZENIA. KOLEJNY KĘS ODKRYWAŁ NOWY SMAK. JEDZENIE NIE BYŁO PŁASKIE. MIAŁO ODPOWIEDNIĄ TEKSTURĘ, A ELEMENTY KRUCHE WSPÓŁGRAŁY Z DELIKATNYMI.

NIE MAM SKALI PORÓWNANIA KRYTYKÓW KULINARNYCH, LECZ TO CO JEDLIŚMY BYŁO ZNAKOMITE. NIE BYŁO TANIE, ALE CZASEM TRZEBA ZASZALEĆ. TAKIE DOŚWIADCZENIA SĄ BEZCENNE.

.

>>>>    ZOBACZ FOTY    <<<<

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *