20.03.2018 – TAŃDŹAWUR. PAŁAC KRÓLEWSKI

.

MENU RESTAURACJI HOTELOWEJ I WCZORAJSZE RESZTKI SKŁONIŁY NAS DO PODJĘCIA PRÓBY ŚNIADANIOWEJ W NASZYM HOTELU. MOŻNA TUTAJ DOSTAĆ ELEMENTY EUROPEJSKIEGO ŚNIADANIA I OCZYWIŚCIE DANIA HINDUSKIE. CENY PRZYSTĘPNE, np. JAJKO NA TWARDO 20 RUPII, TOST Z MASŁEM 45 RUPII. OBSŁUGA, NIESTETY NIEROZUMIEJĄCA TEGO, CO SIĘ DO NIEJ MÓWI PROSTYM JĘZYKIEM.

KARAŚ POSZEDŁ NA CAŁOŚĆ I ZAMÓWIŁ JAJECZNICĘ Z TRZECH JAJEK A DOSTAŁ TRZY JAJKA SADZONE NA TRZECH OSOBNYCH TALERZACH. JA DOJADAŁAM SWÓJ PYSZNY RYŻ Z POPRZEDNIEGO DNIA OKRASZAJĄC GO JAJKIEM NA TWARDO. PIETRUSZKA DOKOŃCZYŁ SWÓJ.

NASZA RYBKA OD JAKIEGOŚ CZASU WALCZYŁA Z MAPAMI W SWOIM TABLECIE. ALBO NIE MÓGŁ ŚCIĄGNĄĆ MAPY, ALBO ŚCIĄGNĄŁ POŁOWĘ, ALBO OBRACAŁ SIĘ W KOŁO NA ULICY W POSZUKIWANIU KIERUNKU, ALBO SZLIŚMY W ZUPEŁNIE INNĄ STRONĘ.

PSIOCZYŁ I PYSZCZYŁ NA TO OKROPNIE NIEKIEDY SŁOWAMI NIECENZURALNYMI. PIETRUSZKA Z MINĄ ZNAWCY NA SWOJEGO NOSA WSKAZYWAŁ KIERUNEK, LUB USIŁOWAŁ W SWOIM SMARTFONIE ZNALEŹĆ MAPĘ, CO SPROWADZAŁO SIĘ DO TEGO, ŻE OBAJ NIEKIEDY MIELI ZUPEŁNIE SPRZECZNE TRASY. RUCH TUTAJ WIELKI, A ONI DELIBEROWALI NA ROGACH ULIC NAD KIERUNKIEM I MĄDROŚCIĄ LUB NIE, MAP GOOGLA. A JA PRZY NICH NIE BARDZO WIEDZIAŁAM CO I JAK. JAK JUŻ NIE MOGŁAM Z NIMI DOJŚĆ DO POROZUMIENIA PYTAŁAM KOGOŚ O DROGĘ I WYMĄDRZAŁAM SIĘ NA TRZECIEGO, NIEKIEDY Z ZUPEŁNIE DOBRYM SKUTKIEM.

TA DETERMINACJA POSZUKIWAŃ DROGI PRZEZ KARASIA BYŁA TAK OGROMNA, I WKŁADAŁ W TO TAK WIELE WYSIŁKU, ŻE PRZYZNALIŚMY MU TYTUŁ WIELKIEGO MAPNIKA.

NA PIERWSZY OGIEŃ ZWIEDZAWCZY TEGO DNIA POSZEDŁ KRÓLEWSKI PAŁAC MARATHA. NIE OBYŁO SIĘ BEZ KOLEJNYCH BŁĘDÓW I WYPACZEŃ, NAGŁYCH ZWROTÓW NASZEJ TRASY, ALE JAKOŚ DOSZLIŚMY.

DLA ODMIANY PO TEJ ILOŚCI ŚWIĄTYŃ, KTÓRE TU OGLĄDAMY, PAŁAC WYDAWAŁ SIĘ MIŁĄ ODMIANĄ.

KOMPLEKS PAŁACOWY w 1535 r. ROZPOCZĘLI STAWIAĆ NAJAKOWIE, WŁADCY KRÓLESTWA NAYAK THANJAVUR A DOKOŃCZYLI PÓŹNIEJ PANUJĄCY MARATHOWIE W 1855 r. WŁAŚCIWIE TO FORT. JEGO ARCHITEKTONICZNE ELEMENTY WIDAĆ NA KAŻDYM KROKU. WĄSKIE KLATKI SCHODOWE Z OSTRYMI ZAKRĘTAMI I NISKIMI SUFITAMI MIAŁY ZAPOBIEC GWAŁTOWNEMU ATAKOWI WROGA. W KOMPLEKSIE BYŁY TRZY TAJNE KOMORY WYKORZYSTYWANE JAKO SALE TORTUR LUB DO ODBYWANIA TAJNYCH SPOTKAŃ. JEST TEŻ TUNEL PODZIEMNY ŁĄCZĄCY PAŁAC Z WIELKĄ ŚWIĄTYNIĄ.

ARSENAŁ (ARSENAL TOWER – GOODA GOPURAM) MA TAKĄ AKUSTYKĘ, ŻE SŁYCHAĆ NAWET NAJMNIEJSZY SZEPT Z 3 PIĘTER. MOŻNA W TEN SPOSÓB PRZEKAZYWAĆ WIADOMOŚCI.

.

TAŃDŹAWUR – PAŁAC MARATHA. W SALI DURBAR

.

NIESTETY TO WSZYSTKO NIE JEST DOSTĘPNE DLA TURYSTÓW. NA WIEŻĘ ARSENAŁU NIE MOŻNA WEJŚĆ BO GROZI ZAWALENIEM. W EFEKCIE PAŁAC W SZCZĄTKOWYM STANIE, ROZCZAROWYWUJE CHOCIAŻ ZARZĄDZAJĄCY NIM UDOSTĘPNIAJĄ TAKIE ATRAKCJE JAK GALERIA SZTUKI, KINO, BIBLIOTEKA.

DOBRZE OGLĄDA SIĘ GALERIĘ SZTUKI. SĄ TU RZEŹBY PRZEDSTAWIAJĄCE BOGÓW I BOGINIE W KOLEJNYCH WIZERUNKACH, JAKIE PRZYJMUJĄ np. ŚIWA NATARADŹA. MOŻNA WSZYSTKO DOKŁADNIE OBEJRZEĆ. TA  WIEDZA POMAGA PÓŹNIEJ PRZY OGLĄDANIU RZEŹB W ŚWIĄTYNIACH.

OBEJRZELIŚMY TEŻ FILM O ZABYTKACH TAMIL NADU W TAK DOBRZE KLIMATYZOWANEJ SALI KINOWEJ, ŻE WYSZŁAM Z NIEJ W CHARAKTERZE SOPLA LODU. DOWIEDZIELIŚMY SIĘ MIĘDZY INNYMI O ZAPORZE, KTÓRA POWSTAŁA W EPOCE ĆOLÓW.

OPUŚCIWSZY PAŁAC SNULIŚMY SIĘ PO MIEŚCIE OGLĄDAJĄC SKLEPY, KRAMY, LUDZI. PODESZLIŚMY POD WIELKĄ ŚWIĄTYNIĘ BRIHADEESWARA, BO PRZYPOMNIAŁO MI SIĘ, ŻE MIAŁ BYĆ W NIEJ SŁOŃ. CHCIAŁAM ABY MAPNIK GO ZOBACZYŁ I ZOSTAŁ POBŁOGOSŁAWIONY. NIE WIDZIELIŚMY GO WCZORAJ. PRZY WEJŚCIU STALI PRZEWODNICY, KTÓRZY POWIEDZIELI, ŻE BIEDNY WIEKOWY SŁOŃ ZMARŁ. NIE MA SPONSORA, KTÓRY KUPIŁBY NOWEGO. PYTALIŚMY O CENY SŁONIA I DROGĘ DO TAMY, TAK NA WSZELKI WYPADEK. SŁOŃ NAWET NIE WYDAWAŁ MI SIĘ TAKI STRASZNIE DROGI. CO DO TAMY SUGEROWANO NAM JAZDĘ SAMOCHODEM. CENA SAMOCHODU DO TAMY BYŁA NASZYM ZDANIEM ZBYT DUŻA. CHWILĘ POGADALIŚMY I POSZLIŚMY DALEJ.

KOLEJNA GARKUCHNIA PRZY DWORCU KOLEJOWYM, A TYM SAMYM BLISKO NASZEGO MIEJSCA DO SPANIA, OFEROWAŁA NA KOLACJĘ RYBĘ. JAKAŚ ODMIANA. RYBA BYŁA TAKA SOBIE. TROCHĘ ZA BARDZO SPIECZONA, NAWET JAK DLA MNIE LUBIĄCEJ MOCNO PRZYSMAŻONE RZECZY.

W DRODZE POWROTNEJ ODEBRALIŚMY NASZEGO ARBUZA. NO I KUPILIŚMY FASOLKO-ORZESZKI U BARDZO SYMPATYCZNEJ PANIENKI.

W POKOJU ODBYŁO SIĘ WIELKIE KROJENIE. ARBUZ BYŁ DOBRY, CHOCIAŻ PIETRUSZKA NARZEKAŁ, ŻE ZA MAŁO SŁODKI. MIAŁ RACJĘ. ARBUZY SĄ TUTAJ NA KAŻDYM STRAGANIE. WYDAWAŁO NAM SIĘ, ŻE TO SEZON ARBUZOWY. ALE ALBO TO NIE BYŁ SEZON, ALBO ARBUZY TUTAJ TAK MAJĄ I NIE SĄ SŁODKIE.

MAPNIK STWIERDZIŁ, ŻE JUTRO W TAKIM RAZIE TRZEBA ZJEŚĆ ANANASA. JEGO ZDANIEM BĘDZIE SŁODKI.

.

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *