25.03.2018 – DWIE BOGINIE W TRICHY

.

OKOŁO 9:30 RANO Z KARTKĄ OD RECEPCJONISTY ZJAWILIŚMY SIĘ NA DWORCU AUTOBUSOWYM.

CHCIELIŚMY JECHAĆ DO SAMAYAPURAM JAKIEŚ 15 km OD TRICHY, GDZIE ZNAJDUJE SIĘ ŚWIĄTYNIA MARIAMMAN. KOLEJNĄ JAZDĘ MIELIŚMY ODBYĆ DO ŚWIĄTYNI VEKKALI AMMAN ZNAJDUJĄCEJ SIĘ W WORAIYUR, PRZEDMIEŚCIACH MIASTA. ZAŁADOWALIŚMY SIĘ DO PEŁNEGO AUTOBUSU I DOŚĆ SPRAWNIE DOJECHALIŚMY DO SAMAYAPURAM

ŚWIĄTYNIA W SAMAYAPURAM POŚWIĘCONA JEST MARIAMMAN – BOGINI, KTÓRA Z POMNIEJSZEJ WIOSKOWEJ BOGINI DESZCZU, ZNANEJ LOKALNIE W TAMIL NADZIE, STAŁA SIĘ POSTACIĄ OBECNĄ W PANTEONIE BÓSTW NIE TYLKO W CAŁYCH INDIACH, ALE TAKŻE POZA NIMI np.  W MALEZJI, SINGAPURZE, CZY AFRYCE POŁUDNIOWEJ.

ŚWIĄTYNIE MARIAMMAN TO OGROMNYCH ROZMIARÓW KOMPLEKSY SAKRALNE, ODWIEDZANE CODZIENNIE PRZEZ TYSIĄCE WIERNYCH. JEJ KULT KONCENTRUJE SIĘ NA PRZYNOSZENIU DESZCZU I LECZENIU CHORÓB.

NIEDZIELA, WTOREK I PIĄTEK TO ŚWIĘTE DNI DLA MARIAMMAN. AKURAT DZIŚ JEST NIEDZIELA WIĘC DOBRZE TRAFILIŚMY.

.

TRICHY. ŚWIĄTYNIA ARULMIGU SAMAYAPURAM MARIAMMAN CORAZ BLIŻEJ

.

TŁUM LUDZI OTACZA ŚWIĄTYNIĘ. DO WEJŚĆ PROWADZĄ KORYTARZE UTWORZONE PRZEZ METALOWE BARIERKI. WSZYSTKIE PEŁNE LUDZI. STOIMY W JEDNYM Z KORYTARZY, W KOLEJCE DO WEJŚCIA NIE WIEDZĄC CZY ZOSTANIEMY WPUSZCZENI. MROWIE LUDZI. POSUWAMY SIĘ 20 cm NA 10 MINUT.

CO CHWILĘ POD BARIERKI PODCHODZĄ SPRZEDAWCY OFERUJĄ KWIATY, SÓL, ALE GŁÓWNIE WYKONANE Z METALU MINIATUROWE CZĘŚCI CIAŁA. WIERNI UFAJĄ, ŻE OFIAROWANIE CHORYCH CZĘŚCI CIAŁA SPOWODUJE ICH UZDROWIENIE.

NAGLE WYPATRUJE NAS JAKIŚ HINDUS. NIE ROZUMIEMY, O CO CHODZI, ALE KRZYCZY DO INNYCH, ABY NAS PRZEPUŚCILI. CZUJĘ SIĘ ZAŻENOWANA, KIEDY STOJĄCY W KOLEJCE PRZEPUSZCZAJĄ NAS DO PRZODU. TO ICH BOGINI I CHCĄ JEJ ODDAĆ CZEŚĆ, WIĘC CZEMU MY, TRÓJKA NIEWIERZĄCYCH W TO CO ONI BIAŁASÓW MA DOTRZEĆ DO BŁOGOSŁAWIEŃSTWA KAPŁANÓW SZYBCIEJ? NAWET JEŻELI Z PEŁNYM SZACUNKIEM ODNOSIMY SIĘ DO ICH WIARY, ZAWSZE STANOWI DLA NAS ONA FORMĘ ZUPEŁNIE ODMIENNĄ, RÓŻNĄ, A MOMENTAMI NIEZROZUMIAŁĄ.

OKAZUJE SIĘ, ŻE ZOSTALIŚMY SKIEROWANI DO ZDECYDOWANIE SZYBSZEJ, ODPŁATNEJ KOLEJKI. PRZEPCHNIĘCI DO NIEJ, KUPUJEMY BILETY WSTĘPU – 250 RUPII OD OSOBY – I WCHODZIMY DO DUŻEJ ŚWIĄTYNNEJ SALI. TUTAJ TEŻ JEST RZESZA LUDZI. WSZYSCY MOCNO SKUPIENI KROK ZA KROKIEM IDĄ DO PRZODU. DOCHODZIMY DO PUNKTU, W KTÓRYM OTRZYMUJEMY MAŁĄ ŻÓŁTĄ SIATKĘ Z NADRUKIEM WIZERUNKU BOGINI. W ŚRODKU JEST CIASTECZKO W FORMIE KULKI I ŚWIĘTE OBRAZKI.

KOLEJNY MOMENT TO TEN, W KTÓRYM WCHODZIMY DO KAPLICY. WIDAĆ JAK KAPŁANI UDZIELAJĄ BŁOGOSŁAWIEŃSTWA KREŚLĄC ZNAK NA CZOŁACH WIERNYCH. NIEDALEKO NICH STOJĄ POLICJANCI PILNUJĄCY PORZĄDKU.

ŚCISK NIE TYLKO NIE MALEJE, ALE ROBI SIĘ WIĘKSZY. LUDZIE USTAWIENI SĄ W DWÓCH KOLEJKACH. MIĘDZY KOLEJKAMI BARIERKI. WIDAĆ PO GESTACH, MIMICE TWARZY, ŻE PRZEŻYWAJĄ SPOTKANIE Z BOGINIĄ. NIEKTÓRZY MAJĄ KWIATY I SÓL. TA OSTATNIA JEST SPECJALNIE ROZSYPANA I MOŻNA SOBIE JĄ WZIĄĆ ZE SPECJALNEJ METALOWEJ PŁASZCZYZNY ŁĄCZĄCEJ OBIE BARIERKI. WOBEC TAKIEGO UNIESIENIA RELIGIJNEGO CZUJĘ SIĘ JAK INTRUZ.

KOLEJKA ZNOWU STAJE. POLICJANCI PILNUJĄCY PORZĄDKU URUCHAMIAJĄ Z BOKU DOJŚCIE DO OŁTARZA. ROBIĄ TRZECIĄ LINIĘ DLA GRUPY OSÓB, KTÓRA NIESIE NA GŁOWACH DUŻE KOSZE PEŁNE KWIATÓW. STOIMY I CZEKAMY. KOSZE PRZEKAZYWANE Z RĄK DO RĄK TRAFIAJĄ DO KAPŁANÓW, A CI WYSYPUJĄ JE NA POSADZKĘ NISZY, W KTÓREJ JEST BOGINI. CAŁA JEST USŁANA KWIATAMI.

NAGLE WSZYSCY POPYCHAJĄ SIĘ NAWZAJEM POPĘDZANI PRZEZ POLICJANTÓW I POGANIANI PRZEZ KAPŁANÓW. W DUŻYM TEMPIE PODCHODZIMY DO KAPŁANÓW KTÓRZY SZYBKO ZNACZĄ NASZE CZOŁA, I WYCHODZIMY.

WIZYTA W TEJ ŚWIĄTYNI ROBI WRAŻENIE. ATMOSFERA, JAKA PANUJE, UWIELBIENIE TŁUMU DLA BOGINI SĄ NIEPOWTARZALNE. EKSTAZA RELIGIJNA, JAKIEJ NIE ZNAMY.

ZMIERZAMY W STRONĘ AUTOBUSU. PO DRODZE KUPUJEMY NA PAMIĄTKĘ CAŁEGO CZŁOWIEKA ZE SREBRNEJ BLACHY. MOŻE BOGINI ZAPEWNI NAM ZDROWIE I BRAK ZMARSZCZEK?

KOLEJNYM AUTOBUSEM DOCIERAMY WCZESNYM POPOŁUDNIEM DO WORAIYUR, PRZEDMIEŚCIA TRICHY.

VEKKAALI TO FORMA BOGINI KALI. MIESZKAŃCY PRZEDMIEŚCIA UWAŻAJĄ JĄ ZA SWEGO OPIEKUŃCZEGO BOGA. GŁÓWNA ŚWIĄTYNIA ZAWIERA WIZERUNEK VEKKALI AMMAN A CECHĄ CHARAKTERYSTYCZNĄ JEST BRAK DACHU NAD SANKTUARIUM.

LEGENDA MÓWI, ŻE ŚWIĘTY MĄŻ OFIAROWAŁ GIRLANDĘ Z KWIATÓW ZE SWOJEGO OGRODU ŚIWIE W ŚWIĄTYNI. MIEJSCOWA KWIACIARKA UKRADŁA JĄ I OFIAROWAŁA KRÓLOWI WORAIYUR, KTÓRY JĄ ZA TO POCHWALIŁ. ŚWIĘTY POSKARŻYŁ SIĘ NA KRADZIEŻ ŚIWIE, A TEN BARDZO ROZGNIEWANY UKARAŁ MIASTO BURZĄ Z PIASKU. ZROZPACZENI LUDZIE POPROSILI VEKKALI O POMOC. ZA JEJ WSTAWIENNICTWEM BURZA USTAŁA. WIELU LUDZI, JAK I BOGINI W SWOJEJ ŚWIĄTYNI, POZOSTAŁO JEDNAK BEZ DACHU NA GŁOWĄ. BOGINI SOLIDARNIE UZNAŁA, ŻE ŚWIĄTYNIA POZOSTANIE BEZ DACHU TAK DŁUGO, AŻ WSZYSCY JEJ WIELBICIELE BĘDĄ MIELI DACHY NA DOMACH.

BOGINI MA TUTAJ POZYCJĘ ODMIENNĄ OD TEJ W JAKICH Z REGUŁY JEST PRZEDSTAWIANA. MA ZGIĘTĄ LEWĄ NOGĘ, A PRAWA NOGA UNIESIONA JEST NAD DEMONEM. ZAZWYCZAJ  PRAWA NOGA JEST ZGIĘTA, A LEWA ZNAJDUJE SIĘ NAD DEMONEM. POSTAWA TAKA JEST UWAŻANA ZA OZNACZAJĄCĄ DOBROĆ, MIŁOŚĆ I WSPÓŁCZUCIE DLA WIELBICIELI.

WEWNĄTRZ BYŁO NIEWIELU LUDZI. POJEDYNCZO, GRUPAMI, Z MAŁYMI DZIEĆMI, RODZINAMI, PRZECHADZALI  SIĘ PO ŚWIĄTYNI, ODDAJĄC CZEŚĆ BOGINI.

PAROKROTNIE ZATRZYMUJĄ SIĘ PRZY MNIE ABY ZROBIĆ WSPÓLNE ZDJĘCIE. ŚMIEJEMY SIĘ, WYMIENIAMY JEDNOZDANIOWE UWAGI. PANUJĄCA ATMOSFERA NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z SUROWĄ CISZĄ I POWAGĄ KOŚCIOŁÓW CHRZEŚCIJAŃSKICH. JEST RADOŚNIE I PRZYJAŹNIE. BOGOM CHYBA POWINNO ZALEŻEĆ NA BRATERSKIM, TOLERANCYJNYM, SERDECZNYM POJMOWANIU ŚWIATA PRZEZ WIERNYCH.

KOLACJĘ OCZYWIŚCIE ZAPLANOWALIŚMY W NASZYM „HILTONIE”. OSTRZYLIŚMY SOBIE ZĄBKI NA KREWETKI. KIEDY PRZYSZLIŚMY OKAZAŁO SIĘ, ŻE NIE MA WÓZKA Z KREWETKAMI ANI Z CHLEBEM. BYLIŚMY NIEPOCIESZENI. CHLEB KUPILIŚMY TROCHĘ DALEJ A POTEM WRÓCILIŚMY DO POŻEGNALNEGO KURCZAKA. JUTRO MADURAJ.

.

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *