29.03.2018 – KOCZIN – KURORT, CZY HISTORYCZNE MIASTO …

.

BYŁO JESZCZE CIEMNO, KIEDY ZOSTALIŚMY WYSADZENI NA JAKIEJŚ ULICY W ERNAKULAM. PUSTO, CIEMNO.

STOIMY I CZEKAMY NIE WIADOMO NA CO. A WŁAŚCIWIE WIADOMO: NA TO, ŻE ZROBI SIĘ TROCHĘ JAŚNIEJ I KTOŚ NAS ZAWIEZIE DO KOCHIN. POSTALIŚMY TROCHĘ AŻ ZJAWIŁ SIĘ RIKSZARZ, Z KTÓRYM DOBILIŚMY TARGU.

Z ERNAKULAM DO KOCZINU WCALE NIE JEST BLISKO (PONAD 10 km). ZROBIŁO SIĘ JASNO, KIEDY DOTARLIŚMY DO CELU.

MIAŁAM NAMIAR NA SPANIE, KTÓRE Z OPISU WYDAWAŁO SIĘ FAJNE A I CENA BYŁA DOBRA. KIEROWCA NASZUKAŁ SIĘ TEGO HOTELU, I W KOŃCU WYSADZIŁ NAS PRZY GŁÓWNEJ ULICY PRZY TABLICY REKLAMUJĄCEJ POSZUKIWANE MIEJSCE. WESZLIŚMY W JAKĄŚ BOCZNĄ MAŁA ULICZKĘ. ROZGLĄDAMY SIĘ ZA SZYLDEM. STOJĄ ŁADNE DOMY JEDNE OBOK DRUGICH. DOŚĆ CZYSTO. CAŁOŚĆ ZUPEŁNIE JAK Z INNEGO KRAJU. NO, ALE TRUDNO SIĘ DZIWIĆ. KOCZIN GDZIE PANOWAŁA DYNASTIA ĆERA OD 1498 r. PODBIJANY BYŁ PRZEZ EUROPEJSKIE NACJE: PORTUGALCZYKÓW, HOLENDRÓW, ANGLIKÓW, POZA TYM BYŁY TAKŻE WPŁYWY CHIŃSKIE, MUZUŁMAŃSKIE, ŻYDOWSKIE.

ZATRZYMUJEMY SIĘ POD WYSOKĄ BRAMĄ ZWIEŃCZAJĄCĄ RÓWNIE WYSOKIE OGRODZENIE. JEST 7 RANO. BĘDZIEMY MUSIELI POCZEKAĆ DO JAKIEJŚ NORMALNEJ GODZINY, ABY ZAPYTAĆ O POKOJE. ALE PRZYNAJMNIEJ ZNALEŹLIŚMY TEN HOTEL.

W PEWNYM MOMENCIE SŁYCHAĆ SZURANIE I BRAMA OTWIERA SIĘ JAK BAJKOWY SEZAM. UPRZEJMY HINDUS ZAPRASZA DO ŚRODKA SOWPARNIKA HERMITAGE. MA WOLNE MIEJSCA. MOŻEMY PRZYNIEŚĆ BAGAŻE. KIEDY IDZIEMY DO POKOJÓW MÓWI, ŻE ŚNIADANIE BĘDZIE O 9-tej. JESTEŚMY ZUPEŁNIE ZASKOCZENI.

POKOJE CZYSTE, WYPOSAŻONE W DWUOSOBOWE LUB JEDNOOSOBOWE ŁÓŻKA, SZAFĘ, STOLIK, KRZESŁO. OCZYWIŚCIE Z ŁAZIENKĄ I KLIMATYZACJĄ. NA NASZYM PIĘTRZE TARASIK Z KTÓREGO MOŻEMY KORZYSTAĆ. WSZYSTKO BARDZO NAM SIĘ PODOBA.

SCHODZIMY NA ŚNIADANIE. W KRÓTKIM OKRESIE, JAKI MINĄŁ OD NASZEGO WEJŚCIA DO POKOJU I ODŚWIEŻENIA SIĘ PRZYGOTOWANO DLA NAS CIEPŁY POSIŁEK.

PO ŚNIADANIU CHWILĘ ROZMAWIAMY Z WŁAŚCICIELEM, PYTAMY O MIASTO, TRANSPORT, SKLEPY, ZABYTKI.

IDZIEMY NAD MORZE. PO DRODZE OGLĄDAMY SKLEPIKI. W JEDNYM ZOSTAJEMY POCZĘSTOWANI SŁYNNĄ HERBATĄ Z MASALĄ.

NAD MORZEM, NA BRZYDKIEJ PLAŻY JEDNA Z TUTEJSZYCH ATRAKCJI – CHIŃSKIE SIECI RYBACKIE. PRZYGLĄDAMY SIĘ KILKANAŚCIE MINUT JAK DZIAŁAJĄ. INTERESUJĄCE BARDZO.

SAMO WYBRZEŻE NIE JEST ZBYT CIEKAWE. BRZYDKA PLAŻA. NADMORSKI BULWAR PEŁEN KRAMÓW Z PAMIĄTKAMI, ZABAWKAMI, ALE I TEŻ ZE ŚWIEŻYMI RYBAMI.

NA PIASKU STOISKO Z RYBAMI, KTÓRE WIECZOREM STAJE SIĘ RESTAURACJĄ. ROZKŁADA SIĘ STOLIKI, SMAŻY RYBY, A NAWET, KIEDY ZROBI SIĘ CAŁKIEM CIEMNO POKĄTNIE SERWUJE PIWO. TAK PRZEDSTAWIA TO FACET STOJĄCYM ZA LADĄ.

WRACAMY DO CENTRUM. SZUKAMY KERALA KATHAKALI CENTRE PRZY K.B. JACOB ROAD, GDZIE MOŻNA KUPIĆ BILET NA SZTUKI WALKI. SPEKTAKL ODBYWA SIĘ ZUPEŁNIE GDZIE INDZIEJ. PRZEKŁADA SIĘ TO NA DOŚĆ DŁUGI SPACER.

KALARIPPAYAT, CZYLI KUNSZT WALKI I KATHAKALI, CZYLI PEŁNE DRAMATURGII PRZEDSTAWIENIE WZOROWANE NA HINDUSKICH EPOSACH TO TRADYCJA KARELII.

O 16-tej SIADAMY NA WIDOWNI. PANUJE PÓŁMROK, PRZED NAMI MAŁA ARENA. POKAZ SZTUKI WALKI KALARIPPAYAT ZACZYNA SIĘ OD MODLITWY. POTEM ZAWODNICY PREZENTUJĄ SWOJE UMIEJĘTNOŚCI W WALCE WRĘCZ LUB Z UŻYCIEM BRONI: MIECZY, TARCZY, NOŻY, etc. KALARIPPAYAT PRAKTYKOWANA NA TERENIE KARELII, DAŁA PONOĆ POCZĄTEK WSZYSTKIM SZTUKOM WALKI JESZCZE PRZED NASZĄ ERĄ.

NASZYM ZDANIEM SPEKTAKL JEST TYLKO DLA FANÓW. RESZTA MOŻE MIEĆ PROBLEM Z WYTRWANIEM DO KOŃCA, CHOCIAŻ WSZYSTKO TRWA ZALEDWIE GODZINĘ.

SNUJEMY SIĘ POWROTEM W STRONĘ PLAŻY ZAGŁĘBIAJĄC SIĘ W RÓŻNE ULICZKI. TRAFIAMY NA DOM VASCO DA GAMY, W KTÓRYM MIEŚCI SIĘ JAKAŚ INSTYTUCJA. MIJAMY CMENTARZ I ZAMKNIĘTY O TEJ PORZE KOŚCIÓŁ Św. FRANCISZKA GDZIE POCHOWANY BYŁ VASCO DA GAMA.

ŚCIEMNIA SIĘ, WIĘC WRACAMY NA PLAŻĘ COŚ ZJEŚĆ.

.

KOCHIN – NA PLAŻY W SEA BREEZE CAFE

.

RZECZYWIŚCIE PRZY STOISKU Z RYBAMI POJAWIAJĄ SIĘ STOLIKI, KRZESEŁKA. SIADAMY OBSERWUJĄC ZAPADAJĄCY ZMIERZCH, HINDUSÓW SPACERUJĄCYCH PO PLAŻY. PATRZYMY JAK PRZYGOTOWUJE SIĘ NASZE JEDZENIE. PO DŁUŻSZEJ CHWILI DOSTAJEMY RYBĘ I SCHOWANE W PAPIEROWYCH TOREBKACH PIWO. PEŁNA KONSPIRACJA. KOLEJNY RAZ STWIERDZAM, ŻE TO NIE MÓJ NAPÓJ.
SAMO JEDZENIE DOBRE, CHOĆ BEZ REWELACJI (500 Rs /os.).

.

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *