03.04.2018 – ZAKUPY I POŻEGNANIE Z KOCHIN

.
STRAJK SIĘ SKOŃCZYŁ I POWRÓCIŁY PYSZNE INDYJSKIE ŚNIADANIA. TO BYŁO NIESTETY OSTATNIE.

WŁAŚCICIEL NA PROŚBĘ O ZDEPONOWANIE BAGAŻY POWIEDZIAŁ, ŻE POKOJE SĄ DO NASZEJ DYSPOZYCJI DO MOMENTU WYJAZDU. NIEPRAWDOPODOBNE. NIGDY NAM SIĘ TO NIE ZDARZYŁO. CHYBA NIE MA NA ŚWICIE TAK UCZYNNEGO, PRZYJACIELSKIEGO, OTWARTEGO NA KLIENTÓW WŁAŚCICIELA HOTELU.

POŻEGNALNY DZIEŃ W PRZYJAZNYM KOCZIN PRZEZNACZYLIŚMY NA ZAKUPY I OBEJRZENIE SYNAGOGI. POD SYNAGOGĄ BYWALIŚMY JUŻ WCZEŚNIEJ. ZAWSZE BYŁA ZAMKNIĘTA. NIESTETY, TYM RAZEM TEŻ. SZKODA, IŻ WCZEŚNIEJ NIE POINFORMOWANO, ŻE DZISIAJ NIE BĘDZIE CZYNNA.

MAPNIK MIAŁ ZOBOWIĄZANIA PREZENTOWE WOBEC RODZINY, I CHOCIAŻ CAŁĄ PODRÓŻ ZARZEKAŁ SIĘ ŻE NIKOMU NIC NIE KUPI, TO JEGO DOBRA NATURA WZIĘŁA GÓRĘ I RUSZYŁ DO ATAKU NA SKLEPY.

JA MYŚLAŁAM EWENTUALNIE O PATCHWORKOWYM KUBRACZKU, ALE BEZ TEGO, CO OKREŚLA SIĘ MIANEM “MUST HAVE”. ZRESZTĄ, TO OKREŚLENIE PRZYPIĘTE DO RÓŻNYCH KOLEKCJI CIUCHÓW W INTERNECIE MNIE OSOBIŚCIE LEKKO IRYTUJE. ALE PEWNIE NIE ZNAM SIĘ NA REKLAMIE, LUB NIE JESTEM NA NIĄ PODATNA.

PIETRUSZKA O NICZYM NIE MYŚLAŁ. SZEDŁ Z NAMI DLA TOWARZYSTWA.

WŁAŚCIWIE W KOCZIN ZAKUPY ROBI SIĘ W ŻYDOWSKIEJ DZIELNICY. PEŁNO TAM SKLEPÓW Z SZALAMI, PAMIĄTKAMI, BLUZKAMI, KAPAMI, BIŻUTERIĄ I TYSIĄCEM INNYCH RZECZY. JEST BARWNIEJSZA I WIĘCEJ W NIEJ SKLEPÓW np. KOŁO BAZYLIKI. SPRZEDAWCY CZYHAJĄ TYLKO NA TO, ABY CIĘ WESSAĆ DO SKLEPU I ZARZUCIĆ STERTĄ TOWARU, BO MOŻE COŚ KUPISZ. ZACZYNASZ BYĆ LEKKO SKOŁOWANY. POTEM NASTĘPUJE WYMIANA ZDAŃ CO DO CENY PRODUKTU. TY RWIESZ WŁOSY Z GŁOWY ŻE TAK DROGO, ON RWIE DLATEGO, ŻE JEST TO ABSOLUTNIE NAJNIŻSZA CENA, JAKĄ MOŻE DAĆ SPECJALNIE TYLKO TOBIE. OSTATNIA CENA KUPUJĄCEGO I SPRZEDAWCY JEST POWTARZANA PRZEZ KAŻDEGO Z NICH OKOŁO CZTERECH RAZY. KIEDY NIE DOCHODZI DO POROZUMIENIA I WYCHODZISZ ZE SKLEPU, CZĘSTO ZOSTAJESZ ZATRZYMANY W DRZWIACH ZGODĄ NA TWOJĄ CENĘ. KUPOWANIE TYLKO JEDNEJ RZECZY RODZI OGROMNY ZAWÓD SPRZEDAWCY.

ODGRYWALIŚMY TEN CAŁY TEATR W PARU SKLEPACH. MAPNIK POWOLI NABYWAŁ KOLEJNE SZALE. KUPILIŚMY TAKŻE W SKLEPIE Z PRZYPRAWAMI KAWĘ, NO I OCZYWIŚCIE PRZYPRAWY: KORĘ CYNAMONU, GARAM MASALĘ.

WESZLIŚMY TAKŻE, ZAPROSZENI PRZEZ MŁODĄ KOBIETĘ DO DOŚĆ DUŻEGO SKLEPU, KTÓRY OKAZAŁ SIĘ BYĆ TROCHĘ SKLEPEM TROCHĘ GALERIĄ Z CIEKAWYMI ZABYTKOWYMI PRZEDMIOTAMI.

W KOŃCU KAŻDY Z NAS KUPIŁ, CO CHCIAŁ I WRÓCILIŚMY DO DOMU.

MIELIŚMY JESZCZE POMIDORY I OGÓRKI, WIĘC ZROBILIŚMY SAŁATKĘ, KTÓRĄ ZAGRYZALIŚMY CHLEBEM Z MASŁEM. LEKKA KOLACJA PRZED PODRÓŻĄ.

UMÓWILIŚMY SIĘ Z RIKSZARZEM SPRZED DWÓCH DNI, ŻE PRZYJEDZIE PO NAS O OKREŚLONEJ GODZINIE, ALE NIE DOTRZYMAŁ SŁOWA. ZŁAPAĆ PRZEJAZD DO ERNAKULAM BYŁO ŁATWO. KIEDY DOJECHALIŚMY NA MIEJSCE ZROBIŁO SIĘ JUŻ CIEMNO.

.

KOCHIN – CZEKAMY NA SLEEPERA

.

AUTOBUSY ODJEŻDŻAJĄ Z RUCHLIWEJ ULICY . DUŻA ILOŚĆ OCZEKUJĄCYCH. NASZEGO AUTOBUSU NIE MA. CZEKAMY I PYTAMY KAŻDY PODJEŻDŻAJĄCY AUTOBUS CZY JEDZIE DO BANGALORE.

SŁYSZĘ, ŻE DZWONI MÓJ TELEFON, JAKIŚ INDYJSKI NUMER. NIE REAGUJĘ NO, BO KTO MOŻE DO MNIE DZWONIĆ NA TEN NUMER. MAPNIK ZACZYNA SIĘ DENERWOWAĆ. USPOKAJAMY GO. JESZCZE NIE PORA NA PANIKĘ, ANI INTERWENCJĘ W BIURZE TURYSTYCZNYM

KOLEJNY RAZ BRZĘCZY MI TELEFON. SPRAWDZAM I OKAZUJE SIĘ, ŻE MAM INFORMACJĘ O AUTOBUSIE MAJĄCYM OPÓŹNIENIE. ZARAZ BĘDZIE. UŚWIADAMIAM SOBIE, ŻE NIE ODEBRAŁAM TELEFONU OD BIURA PODRÓŻY. FAKTYCZNIE AUTOBUS PODJEŻDŻA W CIĄGU 5 MINUT. PRZYZWOITA FIRMA.

.

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *