04.04.2018 – ZWIEDZANIE BENGALURU (BANGALORE)

.
WYSIEDLIŚMY NA DWORCU AUTOBUSOWYM W BANGALORE. DWORZEC KEMPEGOWDA ZWANY CENTRAL LUB MAJESTIC JEST OLBRZYMI. PRZECHOWALNIA BAGAŻU BYŁA NA INNYM TERMINALU NIŻ TEN NA KTÓRY PRZYJECHALIŚMY.

ZACZĘLIŚMY OD PRÓBY PRZEBRANIA SIĘ, I UMYCIA CHOCIAŻ BUZI. NIESTETY TOALETY NIE MAJĄ PRYSZNICA A PERSONEL NIE ZAWSZE JEST PRZYJAZNY. POKŁÓCIŁAM SIĘ W DAMSKIEJ CZĘŚCI Z OBSŁUGUJĄCĄ HINDUSKĄ, KTÓRA WIDZĄC ŻE TRZYMAM W RĘKU KOSZULKĘ ABY SIĘ PRZEBRAĆ W TOALECIE, NAJPIERW NIE WIEDZIEĆ, CZEMU PROTESTOWAŁA A POTEM ZAMKNĘŁA MNIE OD ZEWNĄTRZ. OTWIERAŁA JEDNAK SZYBKO, BO ZDAŁA SOBIE SPRAWĘ Z TEGO ZE ZARAZ WYWAŻĘ DRZWI A MÓJ WRZASK SŁYCHAĆ BYŁO NA CAŁYM DWORCU.

ZA TO Z PRZECHOWANIEM BAGAŻU NIE BYŁO PROBLEMU.

OBOK DWORCA ZNAJDUJE SIĘ PRZYSTANEK AUTOBUSÓW VAYU VAJRA ŁĄCZĄCYCH MIASTO Z LOTNISKIEM. SĄ TO DUŻE AUTOBUSY. JEŻDŻĄ WAHADŁOWO, MNIEJ WIĘCEJ, CO PÓŁ GODZINY. OSTATNI BODAJ O GODZINIE 00:35. STOJĄCY OBOK KIEROWCY O WSZYSTKIM INFORMUJĄ. WYPYTALIŚMY O PASUJĄCE NAM GODZINY ODJAZDU I CENY BILETÓW. BILET 234 RUPIE.

 CHCIELIŚMY DOJECHAĆ DO LETNIEGO PAŁACU SUŁTANA TIPU.

PODESZLIŚMY NA MIEJSKI DWORZEC AUTOBUSOWY – MAJESTIC. JEST TUŻ OBOK. KAŻDY POKAŻE DROGĘ. NA TYM TEŻ DUŻYM DWORCU OGROMNY RUCH. ROZLICZNE STANOWISKA ODJAZDÓW I PRZYJAZDÓW AUTOBUSÓW. NIEPRZERWANYM CIĄGIEM POJAZDY PRZYJEŻDŻAJĄ I ODJEŻDŻAJĄ.

NIE BYLIŚMY W STANIE POROZUMIEĆ SIĘ Z NIKIM. MÓWILIŚMY GDZIE CHCEMY JECHAĆ. KIEROWANO NAS RAZ W JEDNĄ, RAZ W DRUGĄ STRONĘ DWORCA. SPĘDZILIŚMY NA DWORCU PONAD GODZINĘ. POTEM ODPUŚCILIŚMY WSKAKUJĄC DO TUK-TUKA. MIASTO JEST DUŻE, ALE JAZDA W OKOLICE GDZIE MIEŚCI SIĘ PAŁAC BYŁA KRÓTKA.

PAŁAC TO WYTWORNY BUDYNEK MIESZCZĄCY SIĘ W OGRODZIE. CIEKAWE SĄ KOLUMNY Z DRZEWA TEKOWEGO I FRESKI W POSZCZEGÓLNYCH POMIESZCZENIACH. SUŁTAN TIPU BYŁ BARDZO CENIONY W INDIACH Z UWAGI NA ZASŁUGI, JAKIE POŁOŻYŁ DLA WYZWOLENIA KRAJU SPOD KOLONIZACJI BRYTYJSKIEJ.

.

BANGALORE – PRZED ŚWIĄTYNIĄ KOTE VENKATARAMANA SWAMY (TEMPLE)

.

POTEM PIESZO, RUSZYLIŚMY W W STRONĘ NARODOWEJ GALERII SZTUKI NATRAFIAJĄC PO DRODZE NA FORT. PO DRODZE W ULICZNEJ JADŁODAJNI OKOŁO GODZ 12 W POŁUDNIE ZJEDLIŚMY COŚ, DO CZEGO NAJBARDZIEJ PASUJE OKREŚLENIE POTRAWKA. BYŁY TO DUSZONE W DUŻYCH KADZIACH RÓŻNE CZĘŚCI KURCZAKA, PODROBY. DO TEGO MOŻNA BYŁO JEŚĆ RYŻ LUB CHLEB.
PIETRUSZCE BARDZO SMAKOWAŁO. MNIE TAK SOBIE.

FORT, A WŁAŚCIWIE TO Z NIEGO ZOSTAŁO TO TRZY WYSOKIE ŚCIANY. TYLKO DLA MIŁOŚNIKÓW MURÓW OBRONNYCH.

NARODOWĄ GALERIĘ SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ WSKAZUJE SIĘ  JAKO WIELKĄ ATRAKCJĘ BANGALORE, WIĘC CHCIELIŚMY TAM PODJECHAĆ SPOD FORTU. NIESTETY, Z TEJ CZĘŚCI MIASTA NIKT NIE CHCIAŁ TAM JECHAĆ ZA KWOTĘ PROPONOWANĄ PRZEZ Z NAS. W KOŃCU UREALNILIŚMY NASZĄ CENĘ I ZNALEŹLIŚMY SIĘ W MUZEUM.

PIĘKNY BUDYNEK MANIKYAVELU MANSION, BĘDĄCY DAWNIEJ SIEDZIBĄ RADŻY MYSURU, OTACZA PARK Z LICZNYMI RZEŹBAMI. DUŻO SAL PEŁNYCH DZIEŁ SZTUKI. PRZEDSTAWIENIE EKSPONATÓW, PEWIEN BRAK CHRONOLOGII I KONSEKWENCJI MOŻE TROCHĘ RAZIĆ. JEDNAK WIELE OBRAZÓW, RZEŹB ZACHWYCA. TO DZIEŁA WSPÓŁCZESNE, MAJĄCE SWÓJ KOLORYT, SPECYFIKĘ. WARTO OBEJRZEĆ w/w MUZEUM CHOĆBY DLA SPRAWDZENIA, JAKA JEST SZTUKA WSPÓŁCZESNA INDII I PORÓWNANIA JEJ Z TYM, CO TRADYCYJNE W SZTUCE INDYJSKIEJ.

OKOŁO 16-tej WSZYSCY MIELIŚMY KRYZYS OSOBOWOŚCI. TO NIE JEST TAK, ŻE JAZDA SYPIALNYM AUTOBUSEM NIE POZOSTAWIA ZMĘCZENIA. USIEDLIŚMY W MUZEALNEJ KAWIARENCE ZAMAWIAJĄC ŚRODKI RATUJĄCE ŻYCIE. CHŁOPAKI KAWĘ, PIETRUSZKA NAWET DWIE, A JAK HERBATĘ.

GALERIA ZNAJDUJE SIĘ W BARDZO ŁADNEJ DZIELNICY. SPACER PO OKOLICZNYCH ULICZKACH TO PRZYJEMNOŚĆ.

PIETRUSZKA ZAPRAGNĄŁ TEŻ MIEĆ NOWY TELEFON. SAMSUNG 9+. TAK PO PROSTU, BEZ POWODU. NIEDALEKO MIAŁ BYĆ SKLEP SAMSUNGA Z TELEFONAMI. SZLIŚMY SZEROKIMI, CZYSTYMI ULICAMI Z PIĘKNYMI BUDYNKAMI, ALE SKLEPU Z TELEFONAMI NIE BYŁO, CHOCIAŻ WEDŁUG MAPY MIAŁ BYĆ.

PODJECHALIŚMY WIĘC DO CENTRUM HANDLOWEGO BO TAK NAM PORADZONO. CENTRUM HANDLOWE TAKIE JAK U NAS. MNÓSTWO SKLEPÓW NA WIELU PIĘTRACH. ZNALEŹLIŚMY WŁAŚCIWY. TELEFON ZOSTAŁ KUPIONY.

WRÓCILIŚMY NA DWORZEC AUTOBUSOWY, ODEBRALIŚMY BAGAŻE. ZABEZPIECZYLIŚMY NASZE ŻOŁĄDKI PRZED EWENTUALNĄ NIESTRAWNOŚCIĄ, CO UCZYNIŁO BAGAŻE TROCHĘ LŻEJSZYMI.

BEZPROBLEMOWO DOSZLIŚMY DO AUTOBUSU NA LOTNISKO I ZGODNIE Z PODANĄ NAM GODZINĄ AUTOBUS ODJECHAŁ. JAZDA TRWAŁA GODZINĘ. TO TYLKO 35 km ALE PANUJE DUŻY RUCH.

LOTNISKO JEST DUŻE. ODPRAWA BEZPROBLEMOWA. SKLEPY Z INDYJSKIMI HITAMI A WIĘC SARI, SZALE JEDWABNE, WIZERUNKI BÓSTW, KAWA, HERBATA. PRZYJEMNIE OBEJRZEĆ. NAWET KUPILIŚMY HERBATĘ.

.

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *