malta, valletta, katedra

22.02.2019 – SPOTKANIE Z DUCHAMI KAWALERÓW MALTAŃSKICH

.

ŚNIADANIE ZJEDLIŚMY W HOTELOWYM APARTAMENCIE. TO DLA NAS NAJWYGODNIEJSZA I NAJBARDZIEJ OPŁACALNA OPCJA. W HOTELU REGENCY PALACE TAKI POSIŁEK KOSZTUJE 7€00 / OS. PRZYRZĄDZONY PRZEZ NAS Z KUPIONYCH WCZEŚNIEJ PRODUKTÓW BYŁ RÓWNIE BOGATY I KOSZTOWAŁ ok. 3€00 DLA DWOJGA.

POTEM WSIEDLIŚMY POD  NASZĄ NOCLEGOWNIĄ W AUTOBUS I POJECHALIŚMY DO CENTRUM.

UWAGA: WSZYSTKIE PRZEJAZDY AUTOBUSOWE (POZA TYMI NA LOTNISKO) KOSZTUJĄ TUTAJ TYLE SAMO – 1€50. BILET JEST WAŻNY AŻ 120 min !!! 🙂

WOMBACIK PRZYGOTOWAŁ NA DZISIEJSZE PRZEDPOŁUDNIE SPOTKANIA Z DUCHAMI KAWALERÓW MALTAŃSKICH, CZYLI OGLĄDANIE KATEDRY I PAŁACU WIELKICH MISTRZÓW …

ZACZĘLIŚMY OD KATEDRY. TYLE TYLKO, ŻE NIE TEJ PLANOWANEJ …

PO OPUSZCZENIU AUTOBUSU ZAPYTAŁEM PRZECHODZĄCĄ LASECZKĘ, CZY STOJĄCY W GŁĘBI, MINIĘTY CHWILĘ WCZEŚNIEJ PRZEZ NASZ ŚRODEK TRANSPORTU KOŚCIÓŁ JEST KATEDRĄ. POTWIERDZIŁA, WIĘC MIMO SPOREGO ZDZIWIENIA MOJEGO PERSONALNEGO WOMBATA, PEWNEGO, ŻE POSZUKIWANA PRZEZ NAS BUDOWLA MUSI BYĆ W PRZECIWNYM KIERUNKU RUSZYLIŚMY wg WSKAZÓWEK. ODLEGŁOŚĆ MAX 200 m POKONALIŚMY BŁYSKAWICZNIE. KOŚCIÓŁ JEDNAK BYŁ ZAMKNIĘTY. DLA WOMBATA BYŁO JASNE, ŻE JESTEŚMY W ZŁYM MIEJSCU.

OBCHODZĄC GMASZYSKO DOOKOŁA NATKNĘLIŚMY SIĘ NA KILKU GOSTKÓW PRACUJĄCYCH PRZY RENOWACJI OGROMNYCH DRZWI I ZACIĄGNĘLIŚMY JĘZYKA. OKAZAŁO SIĘ, ŻE OWSZEM JESTEŚMY PRZY KATEDRZE – TYLE TYLKO, ŻE W DZIELNICY FLORIANA.
POZWOLONO NAM WEJŚĆ DO ŚRODKA.

SAN PUBLIJU ROBI WRAŻENIE NIE TYLKO OD ZEWNĄTRZ. WEWNĄTRZ TEŻ JEST CO OGLĄDAĆ. OSOBIŚCIE NAJBARDZIEJ ZAUROCZYŁ MNIE BOGATO ZDOBIONY MALOWIDŁAMI SUFIT. MIAŁEM WRAŻENIE, ŻE JESTEM W KAPLICY SYKSTYŃSKIEJ.
POLECAM WEJŚCIE TU NA KILKA MINUT. TO TYLKO KILKASET KROKÓW OD GŁÓWNEGO PRZYSTANKU AUTOBUSOWEGO. NAJLEPIEJ PODEJŚĆ – IDĄC STWORZONYM SPECJALNIE DLA RYCERZY MALTAŃSKICH W 1656 r. THE MALL (MAGLIO) GARDENS – ZIELONYM PASAŻEM OZDOBIONYM SZPALEREM DRZEW I KRZEWÓW.

OGLĄDNĄWSZY w/w KATEDRĘ I ZAMIENIWSZY KILKA ZDAŃ Z PRACUJĄCYMI TU ZA FRIKO – JAK SIĘ OKAZAŁO, LUDŹMI – RUSZYLIŚMY W KIERUNKU CENTRUM. PO DRODZE PRZYCIĄGNĘŁY MOJĄ UWAGĘ DZIWNE, OKRĄGŁE, ZASKLEPIONE OD GÓRY KAMIENNE WYPUSTY NA St. PUBLIUS’ SQUARE. WIDZIELIŚMY TAKIE JUŻ WCZEŚNIEJ W KILKU MIEJSCACH MIASTA I ZASTANAWIAŁEM SIĘ CO TO TAKIEGO. OKAZAŁO SIĘ, ŻE TO PODZIEMNE, WYBUDOWANE JESZCZE PRZEZ RYCERZY-ZAKONNIKÓW SPICHRZE – THE GRANARIES. BYŁY TAK WYDAJNE, ŻE BRYTYJCZYCY SKOPIOWALI JE I UŻYWALI W CZASACH II WŚ. SUPER INTERESUJĄCE.

IDĄC GŁÓWNYM PASAŻEM MINĘLIŚMY DWA KOŚCIOŁY: Św. BARBARY (ZAMKNIĘTY NIESTETY) I Św. FRANCISZKA Z ASYŻU – CIEKAWE WNĘTRZE – 15 min ZWIEDZANIE WYSTARCZY.

I WRESZCIE DOTARLIŚMY DO POŻĄDANEGO PRZEZ WOMBATA CELU – KATEDRY W VALLETTCIE (KONKATEDRA Św. JANA).

WOWWWWWWW. LUDZIE. TO CO ZOBACZYLIŚMY PRZEBIEGŁO – I TO GALOPEM – NASZE (A PRZYNAJMNIEJ MOJE NAJŚMIELSZE OCZEKIWANIA).

BUDOWLA W PEWNYM MOMENCIE MIAŁA PRZYĆMIĆ SWOJĄ WSPANIAŁOŚCIĄ RZYMSKIE BAZYLIKI I KATEDRY. CHYBA SIĘ JEJ TO UDAŁO. NAWET BAZYLIKA Św. PIOTRA NIE ZROBIŁA NA MNIE TAKIEGO WRAŻENIA (A BYŁEM W NIEJ KILKADZIESIĄT RAZY). MALTAŃSKA KATEDRA JEST ZDECYDOWANIE MNIEJSZA, ALE TAKIEGO NATŁOKU WSZELKIEGO RODZAJU ZDOBIEŃ I BOGACTWA NIE WIDZIAŁEM NIGDZIE. TUTAJ NAWET NA POSADZKACH NIE MA WOLNEGO MIEJSCA. SĄ ZAPEŁNIONE PŁYTAMI NAGROBNYMI MNIEJ LUB BARDZIEJ ZNAMIENITYCH POSTACI. SKLEPIENIE I TUTAJ PRZYPOMINA ŁUDZĄCO SYKSTYNĘ. MAM NA MYŚLI TYLKO SPOSÓB W JAKI JE OZDOBIONO. ROBI WRAŻENIE. NA DESER ZWIEDZAJĄCY WCHODZI DO PRZYLEGAJĄCEGO DO KATEDRY ORATORIUM – KIEDYŚ PRYWATNEJ KAPLICY WIELKICH MISTRZÓW ZAKONU I MOŻE PODZIWIAĆ DWA WSPANIAŁE DZIEŁA CARAVAGGIAŚCIĘCIE Św. JANA CHRZCICIELA ORAZ Św. HIERONIMA PISZĄCEGO.
WARTO TEŻ WSPIĄĆ SIĘ DO GÓRY NA KRUŻGANEK, Z KTÓREGO ŚWIETNIE WIDAĆ PANORAMĘ CAŁEJ ŚWIĄTYNI I JEJ SKLEPIENIE.
WSTĘP: 10€00, ZNIŻKA DLA SENIORÓW
CZAS ZWIEDZANIA 90 min +

NASTĘPNYM, KONIECZNYM DO OGLĄDNIĘCIA ZABYTKOSEM JEST PAŁAC WIELKICH MISTRZÓW ZAKONU MALTAŃSKIEGO (GRANDMASTER PALACE COURTYARD).

STOI ON BARDZO BLISKO KATEDRY (270 m). WCHODZI SIĘ DOŃ OD STRONY BIBLIOTEKI (NATIONAL LIBRARY OF MALTA).

PODZIWIA SIĘ TU WSPANIAŁE KORYTARZE I KOMNATY PAŁACOWE. WSZYSTKO BARDZO BOGATO ZDOBIONE.
NAJWIĘKSZĄ ATRAKCJĄ (Z MOJEGO PUNKTU WIDZENIA) JEST WSPANIAŁY ZBIÓR MILITARIÓW, GŁÓWNIE ZBROI I BRONI RĘCZNEJ OD NOŻY, POPRZEZ MIECZE, SZPADY, SZABLE, PISTOLETY, KARABINY etc. ALE SĄ TEŻ DZIAŁA, ARMATY, MOŹDZIERZU itp. ŻELASTWO.
TO JEDEN Z NAJBOGATSZYCH I NAJLEPIEJ OPISANYCH TEGO TYPU ZBIORÓW, JAKIE WIDZIAŁEM W ŻYCIU. A WIDZIAŁEM SPORO.

.

W ZBROJOWNI PAŁACU WIELKICH MISTRZÓW

.

PIESZO WRÓCILIŚMY DO HOTELU IDĄC GŁÓWNIE WZDŁUŻ WYBRZEŻA. ODKRYLIŚMY NIEZNANE KWARTAŁY MIASTA PODZIWIAJĄC JEGO NASKALNO-OBRONNĄ ZABUDOWĘ. BARDZO SPODOBAŁA SIĘ NAM DZIELNICA AMBASAD. PRZECHODZĄC PRZEZ NIĄ, WSTĄPILIŚMY DO RESTAURACJI “CZARNA PERŁA” (BLACK PEARL) RZUCIĆ OKIEM NA MENU I ZORIENTOWAĆ SIĘ CZY KONIECZNA JEST W NIEJ EWENTUALNA  REZERWACJA. MIELIŚMY ZAMIAR ZJEŚĆ TU ZA KILKA DNI KOLACJĘ.
NIEWIELE USTALILIŚMY, BO RESTAURACJA ZACZYNA DZIAŁALNOŚĆ O 18:30, ALE POWIEDZIANO NAM, ŻE O TEJ PORZE ROKU TŁUMÓW NIE MA I REZERWACJA NIE JEST KONIECZNA.

W NAPA BAR PRZYWITANO NAS JAK STARYCH ZNAJOMYCH. WIECZORNY DRINKOSIK SPŁUKAŁ KURZ WIEKÓW OSIADŁY W GARDŁACH PODCZAS DZISIEJSZEGO ZWIEDZANIA.

NIEDALEKO HOTELU ODKRYLIŚMY RANO RODZAJ SKLEPU-RESTAURACYJKI-BARU “SEA SALT” SPRZEDAJĄCEGO GŁÓWNIE NA WYNOS PRZYRZĄDZANE NA BIEŻĄCO POTRAWY Z RYB I OWOCÓW MORZA. TAK NAM SIĘ ONE PODOBAŁY, ŻE POSTAWILIŚMY KUPIĆ TU KOLACJĘ. WYBRALIŚMY OŚMIORNICE Z SAŁATĄ. BYŁY WYŚMIENITE. DOSKONALE USMAŻONE NA PATELNI I PODANE ZE WSPANIALE KOMPONUJĄCĄ SIĘ Z NIMI SAŁATKĄ, NA BAZIE ROSZPONKI DOPRAWIONĄ DOMOWEJ ROBOTY WINEGRETEM NA DŁUGO UTKNĄ NAM  W PAMIĘCI …

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *