27.02.2019 – ATRAKCJE MELLIEHY I SRUUUUU… DO KATOWIC

.

TO NASZ OSTATNI DZIEŃ NA MALCIE. SZKODA, BO BARDZO NAM SIĘ PODOBA TA WYSPA.

LOT MAMY DOPIERO WIECZOREM, NATOMIAST HOTELOWY CHECK-IN O 11:00. PAKUJEMY SIĘ, ZOSTAWIAMY GRATY W HOTELOWEJ PRZECHOWALNI I IDZIEMY DO AUTOBUSU. TYM RAZEM DO MELLIEĦY.

JAZDA JEST DOSYĆ DŁUGA. WRESZCIE WYSIADAMY. PRZED NAMI STOI OGROMNY KOŚCIÓŁ PARAFIALNY POD WEZWANIEM NARODZIN MATKI BOŻE (BIRTH OF OUR LADY) – NIESTETY W TRAKCIE REMONTU – WEJŚĆ SIĘ NIE DA.

LEKKO NIEZADOWOLENI WSTĘPUJEMY NA KAWĘ DO SEA VIEW CAFE/BAR. SUPEROWY PUNKT NA PROWADZENIE TEGO TYPU DZIAŁALNOŚCI. ŚWIETNE MIEJSCE. 🙂 🙂 🙂

POSADOWIONA NA SKALE CAFE Z WIDOKIEM ZAPIERAJĄCYM DECH W CYCKACH STOI OBOK NIEWIELKIEGO PLACU ZABAW, PUNKTU WIDOKOWEGO I CMENTARZYKA PARAFIALNEGO ODLEGŁEGO O MOŻE 100 m OD NIEWĄTPLIWEJ ATRAKCJI TURYSTYCZNEJ – w/w KOŚCIOŁA. DODATKOWO SĄ TU TEŻ INNE CIEKAWE RZECZY – KAPLICA IL-MADONNA TA L-GĦAR I KOMPLEKS PODZIEMNYCH BUNKRÓW Z OKRESU II WOJNY ŚWIATOWEJ. TO NAJTAŃSZE ZWIEDZANIE BUNKRÓW NA JAKIE NATRAFILIŚMY NA MALCIE – 2€40 OD os. (NIE MOŻNA PŁACIĆ KARTĄ). CHOCIAŻ WSTĘP JEST BARDZO TANI, TO JEST TU DUŻO DO ZOBACZENIA. SAME WYDRĄŻONE W SKAŁACH TUNELE MAJĄ PONAD 500 m DŁUGOŚCI. OD NICH ODCHODZĄ POMIESZCZENIA, W KTÓRYCH PODCZAS NALOTÓW CHOWALI SIĘ MIESZKAŃCY. W KILKU URZĄDZONO MINI DIORAMY OBRAZUJĄCE ŻYCIE W PODZIEMIACH PODCZAS NALOTÓW. SĄ TEŻ SPECJALNE CELE UŻYWANE DO SKŁADOWANIA DZIEŁ SZTUKI. OBEJŚCIE CAŁOŚCI ZAJMUJE NAJWYŻEJ 40 min. POLECAMY BARDZO GORĄCO. 🙂 🙂 🙂

WYCHODZĄC Z PODZIEMI NA WPROST SCHODAMI NA DÓŁ, PO PARUNASTU METRACH DOJDZIESZ DO PLACYKU NA KTÓRYM STOI BUDKA INFORMACJI TURYSTYCZNEJ. URZĘDUJE W NIEJ POLKA MIESZKAJĄCA OD LAT NA MALCIE. TUTAJ ZAŁATWISZ SOBIE EWENTUALNIE WYCIECZKI.

OBOK BUDKI SĄ DARMOWE TOALETY I ZEJŚCIE DO KAPLICY IL-MADONNA TA L-GĦAR.
TA NIEWIELKA PODZIEMNA KAPLICA WYGLĄDA INTERESUJĄCO. TRZEBA TU ZAJRZEĆ PRZYNAJMNIEJ NA 5 min (10 ZE SCHODZENIEM).

.

MELLIECHA – W KAPLICY IL-MADONNA TA L-GHAR

.

MAJĄC TROCHĘ CZASU POSTANOWILIŚMY UDAĆ SIĘ DO PAŁACU SELMUN I FORTU CAMPBELL.

IDĄC TAM CHCIELIŚMY WYPŁACIĆ TROCHĘ KASIORKI KORZYSTAJĄC Z BANKOMATU. PIERWSZY NA JAKI WPADLIŚMY BYŁ ATM EURONET (OBOK POCZTY). UWAGA: KORZYSTANIE Z AUTOMATÓW DO WYPŁAT TEJ SIECI, POZA GRANICAMI PAŃSTWA W KTÓRYM JEST BANK WYDAJĄCY TWOJĄ KARTĘ PŁATNICZĄ, NARAŻA CIĘ NA NIEMAŁE OPŁATY. SPRÓBUJ TEGO UNIKNĄĆ.

ZORIENTOWAWSZY SIĘ, ŻE PROWIZJA W EURONET JEST KOSMICZNIE WYSOKA OLALIŚMY JEJ BANKOMAT I 50 m DALEJ WYPŁACILIŚMY KASIORKĘ NA ZDECYDOWANIE LEPSZYCH WARUNKACH (HSBC BANK).

ŻADEN AUTOBUS NIE JEŹDZI BEZPOŚREDNIO DO w/w CELÓW. AUTOBUSEM MOŻNA TYLKO PODJECHAĆ W OKOLICE RONDA NA GRANICY MIASTA – SKRZYŻOWANIE TRIQ SELMUN I IT-TELGĦA TA’ SELMUN. DALEJ TRZEBA WALIĆ Z BUTA.

DROGA Z CENTRUM MELLIEHY DO PAŁACU SELMUN ZAJĘŁA NAM ok. 50 min. NIE SPIESZYLIŚMY SIĘ ZBYTNIO. PO DRODZE PRZESZLIŚMY PRZEZ “MELLIEHA FAMILY PARK” – INTERESUJĄCY Z POWODU STOJĄCEGO TAM BUDYNKU PRZYPOMINAJĄCEGO POŁUDNIOWOWŁOSKIE TRULLA. PAŁAC WYGLĄDAŁ NA ZAMKNIĘTY, WIĘC PRAKTYCZNIE NIE ZATRZYMUJĄC SIĘ KONTYNUOWALIŚMY MARSZ DO FORTU.

JESZCZE 20 min I STANĘLIŚMY W FORCIE CAMPBELL. PRAWDĘ POWIEDZIAWSZY NIEWIELE POZOSTAŁO TU DO OGLĄDANIA. KOSZARY SĄ ZDEWASTOWANE I NIECIEKAWE. NIE WIDAĆ ŻADNEJ HISTORII. JEŚLI WYTĘŻYSZ WZROK TO W ODDALI DOJRZYSZ POMNIK Św. PAWŁA, STOJĄCY NA WYSOKIM COKOLE NA MAŁEJ WYSPIE WYSTAJĄCEJ Z MORZA. JEDNAK BY GO W MIARĘ DOBRZE ZOBACZYĆ MUSISZ PODEJŚĆ JAK NAJBLIŻEJ WODY. ŻEBY DOTRZEĆ DO BRZEGU – A WARTO, BO SĄ TAM POZOSTAŁOŚCI NADMORSKICH ŻUP SOLNYCH – TRZEBA DOBRYCH 15 + min. CHĘTNYM ŻYCZĘ POWODZENIA …

TAK NAPRAWDĘ, TO CAŁA TA OKOLICA ŚWIETNIE NADAJE SIĘ NA NORDIC-WALKING ALBO DO JAZDY ROWEROWEJ.

WRACAJĄC POSTANOWILIŚMY ZROBIĆ SOBIE SKRÓT. ZAMIAST DYMAĆ DO PRZYSTANKU AUTOBUSOWEGO PRZY WCZEŚNIEJ WSPOMNIANYM RONDZIE, POSZLIŚMY PROSTO DO PRZYSTANKU RUMAN. W TEN SPOSÓB ZAOSZCZĘDZILIŚMY ok. 1500 m.

PO DOJECHANIU DO SLIEMY POSZLIŚMY NA OBIAD DO “SEA SALT“. OŚMIORNICE JEDZONE KILKA DNI TEMU BYŁY TAK PYSZNE, ŻE NIE MOGLIŚMY SOBIE ODMÓWIĆ PRZYJEMNOŚCI ZJEDZENIA CZEGOŚ W TYM WSPANIAŁYM KULINARNIE MIEJSCU PONOWNIE. TYM RAZEM WYBRALIŚMY KALMARY.
SEA SALT” TO Z PUNKTU WIDZENIA JEDZĄCEGO MALUTKA NORKA. WŁAŚCIWIE JEST TO SKLEP-RESTAURACJA OFERUJACA DANIA NA WYNOS. MIEJSCA DO JEDZENIA JEST TU NAPRAWDĘ NIEWIELE. ZMIESZCZĄ SIĘ DWIE OSOBY. NAM TO WYSTARCZYŁO. POPIJAJĄC WINO CZEKALIŚMY NA PRZYGOTOWYWANE NA NASZYCH OCZACH JEDZENIE. NIE TRWAŁO ONO DŁUGO. WKRÓTCE DOSTALIŚMY PO DWA PUDEŁKA – JEDNO Z KALMARAMI, DRUGIE Z ZAJEFAJNIE SKOMPONOWANĄ SAŁATKĄ NA BAZIE RUKOLI. WSZYSTKO RAZEM BOMBA. PYSZNE, ŚWIETNIE ZROBIONE KALMARY ZE WSPANIAŁE ZRÓWNOWAŻONĄ SMAKOWO I TEKSTUROWO SAŁATKĄ. WIELKIE BRAWA. KULINARNIE NASZ NR 1 NA MALCIE !!! 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂

TERAZ JESZCZE POŻEGNALNY DRINK W NAPPA BAR I BYLIŚMY GOTOWI DO WYLOTU. WRÓCILIŚMY DO HOTELU PO CIUCHY. ODEBRAWSZY JE PODESZLIŚMY KILKADZIESIĄT METRÓW DO PRZYSTANKU AUTOBUSÓW JADĄCYCH NA LOTNISKO (NAJBLIŻSZY TO ANTIK). PLANOWO DOTARLIŚMY NA LOTNISKO.

WŁAŚNIE WTEDY ZACZĘŁA SIĘ NIEZŁA ZADYMA POGODOWA Z NIEWIELKIM GRADOBICIEM. NAJWYRAŹNIEJ SZALEŃSTWO NIEBIOS NAD MALTĄ TRWAŁO NADAL …

W KRAKOWIE WYLĄDOWALIŚMY LEKKO OPÓŹNIENI. PRZYPUSZCZALNIE Z POWODU ZŁYCH WARUNKÓW ATMOSFERYCZNYCH PRZY WYLOCIE.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *