16.03.2019 – WYPAD DO AWINIONU I MARSYLSKA BOUILLABAISSE

.

PO ŚNIADANIU POPĘDZILIŚMY NA DWORZEC GARE DE MARSEILLE-SAINT-CHARLES. Z APARTAMENTU NA RUE DU POIRIER TO 15 min SZYBKIM KROKIEM. W NAROŻNIKU STACJI, NA WYSOKOŚCI POCZĄTKU TORU “A” JEST BIURO SPRZEDAŻY BILETÓW. BILETY MOŻNA OCZYWIŚCIE KUPIĆ W LICZNYCH AUTOMATACH STOJĄCYCH W KILKU PUNKTACH DWORCA, ALE ZDECYDOWANIE ŁATWIEJ TO ZROBIĆ KORZYSTAJĄC Z POMOCY ŻYWEGO CZŁOWIEKA. TRZEBA BYĆ TYLKO BARDZO CZUJNYM I SPRAWDZIĆ WSZYSTKO DOBRZE PRZED WYJŚCIEM Z BIURA SPRZEDAŻY BILETÓW, BO KOLEJ WE FRANCJI KOSZTUJE FORTUNĘ.

PRZEJAZD TGV DO AWINIONU WYGLĄDAŁ DOKŁADNIE TAK JAK ZAPLANOWAŁ GO WCZEŚNIEJ WOMBACIK.

PO DOTARCIU DO GARE D’AVIGNON TGV WSKOCZYLIŚMY NATYCHMIAST W KOLEJNY POCIĄG. TEN PODWIÓZŁ NAS DO SAMEGO AWINIONU.

Z DWORCA GARE D’AVIGNON CENTRE DO NAJWIĘKSZYCH ATRAKCJI MIASTA PROWADZI PROSTA JAK STRZAŁA ULICA COURS JEAN JAURÈS. MAJĄC ZA SOBĄ BUDYNEK KOLEI ŻELAZNEJ I PATRZĄC NA WPROST, ZOBACZYSZ W ODLEGŁOŚCI MOŻE 100 m MURY OBRONNE MIASTA I PRZECINAJĄCĄ JE ULICĘ. TĘDY DOJDZIESZ DO GŁÓWNYCH ATRAKCJI STAREGO MIASTA.

UWAGA: ZARAZ NA POCZĄTKU TEJ DROGI, MINĄWSZY MURY, JAKIEŚ 150 m DALEJ ZOBACZYSZ PO PRAWEJ TYPOWĄ FRANCUSKĄ PIEKARNIĘ – BOULANGERIE MARIE BLACHÈRE. WEJDŹ TU JEŚLI CHCESZ ZJEŚĆ np. BAGIETKĘ NADZIANĄ RÓŻNYMI FRANCUSKIMI FRYKASAMI. NIC TU NIE KUPILIŚMY, SĄDZĄC, ŻE DALEJ ZNAJDZIEMY NA COŚ LEPSZEGO I BYĆ MOŻE TAŃSZEGO. BŁĄD. CO PRAWDA TRAFILIŚMY NA NIEZŁE BAGIETKOSY-KANAPKOSY W PIEKARNI TEJ SAMEJ SIECI CO WCZEŚNIEJ, ALE NIE WYGLĄDAŁY TAK SMAKOWICIE, A KOSZTOWAŁY PODOBNIE.

MNIE OSOBIŚCIE BARDZO SMAKOWAŁA KANAPA Z KEBABEM. WOMBAT ZE SWOJEJ Z KURCZAKIEM NIE BYŁ ZADOWOLONY – MIAŁA ZBYT SUCHĄ.

PO DRODZE, POMIĘDZY WSPOMNIANYMI PIEKARNIAMI PO LEWEJ STRONIE ULICY JEST NIEWIELKIE CARREFOUR CITY. WCHODZI SIĘ DOŃ W DÓŁ PO SCHODACH. TU ZNAJDZIECIE TROCHĘ TAŃSZE KANAPKOSY I RÓŻNE NAPOJE W ROZSĄDNYCH CENACH.

DO ZOBACZENIA W AVIGNONIE JEST PRZEDE WSZYSTKIM DAWNY PAŁAC PAPIESKI. OGROMNY, MAJESTATYCZNY OLBRZYM ZASYSA DO WNĘTRZA LICZNYCH TURYSTÓW Z CAŁEGO ŚWIATA. OGLĄDACZE MAJĄ DO DYSPOZYCJI NOWĄ – PRZYNAJMNIEJ DLA MNIE – TECHNOLOGIĘ: HISTORYTAB. JEST TO TABLET W KTÓRYM ZNAJDZIESZ WIELE INFORMACJI, CIEKAWOSTEK, I WIRTUALNYCH PRZENOSIN W CZASOPRZESTRZENI DO OKREŚLONEJ DATY W KONKRETNYM ZAKĄTKU ZWIEDZANEJ BUDOWLI. WBUDOWANY GPS POKAZUJE NA MAPIE GDZIE JESTEŚ W DANEJ CHWILI. W WYBRANYCH MIEJSCACH – PO ZBLIŻENIU TABLETU DO SPECJALNEGO URZĄDZENIA, POZWALA NA ZOBACZENIE JAK ONE WYGLĄDAŁY WIEKI TEMU. ŻEBY TO OSIĄGNĄĆ WYSTARCZY SKIEROWAĆ HISTORYTAB RÓWNOLEGLE DO ŚCIAN, PODNOSZĄC GO NA WYSOKOŚĆ OCZU. MASZ DZIECI? SPECJALNIE DLA NICH TABLET POSIADA ATRAKCYJNY PROGRAM UCZĄCY POPRZEZ ZABAWĘ. CHĘTNI MUSZĄ ODNALEŹĆ UKRYTE W RÓŻNYCH ZAKAMARKACH PRZEDMIOTY, POZNAJĄC PRZY OKAZJI HISTORIĘ I ZDOBYWAJĄC PUNKTY-NAGRODY.
GADŻET OTRZYMUJE SIĘ PO KUPNIE BILETU ZA DARMO. DO WYBORU JEST SPORO JĘZYKÓW. POLSKIEGO NIE ZNALAZŁEM …

ZWIEDZANIE TEGO KOLOSA ZAJMUJE ok. 160 min. NAJLEPIEJ KUPIĆ BILET ZBIORCZY OBEJMUJĄCY TEŻ MOST ŚWIĘTEGO BÉNÉZETA. NIE ZAPOMNIJCIE O ZNIŻCE DLA SENIORÓW !!! 🙂

.

AWINION. PAŁAC PAPIESKI – HISTORYTAB BARDZO UATRAKCYJNIA ZWIEDZANIE

.

OBOK STOI KATEDRA NOTRE-DAME DES DOMS Z XII w. Z POZŁACANYM POSĄGIEM MARYI DZIEWICY NA SZCZYCIE I LICZNYMI GROBOWCAMI PAPIEŻY. WARTO PRZED WEJŚCIEM DO PAŁACU SPRAWDZIĆ CZY NIE ROZSĄDNIEJ BYŁOBY NAJPIERW ZAJRZEĆ TUTAJ, BO JEST ONA ZAMYKANA NA KILKA GODZIN W CIĄGU DNIA (POMIĘDZY 12:00 A 14:00). WYSTARCZY TU ZAJRZEĆ NA 15 min. 🙂 🙂

MAJĄC TROCHĘ CZASU IDŹCIE NA SPACER DO LEŻĄCYCH POWYŻEJ KOŚCIOŁA PUBLICZNYCH OGRODÓW W STYLU ANGIELSKIM (JARDIN DES DOMS, ROCHER DES DOMS). NAPRAWDĘ WARTO. ODETCHNIĘCIE ŚWIEŻYM POWIETRZEM, MAJĄC PRZY OKAZJI MOŻLIWOŚĆ ZOBACZENIA PANORAMY, SZCZEGÓLNIE W KIERUNKU MOSTU ŚWIĘTEGO BÉNÉZETA. JEŚLI DO TEGO JESTEŚCIE Z DZIEĆMI, TO BĘDZIECIE MIELI NIEPOWTARZALNĄ OKAZJĘ POKAZANIA IM JAK WYGLĄDAŁY PARKOWE PLACE ZABAW JESZCZE W LATACH 60-tych XX w. OCZYWIŚCIE DZIECIARNIA BĘDZIE MOGŁA WEJŚĆ W INTERAKCJĘ Z OTOCZENIEM W TEJ IDYLLICZNEJ ATMOSFERZE. 30 MINUTOWY RELAKS TUTAJ STAWIA CZŁOWIEKA NA NOGI. 🙂 🙂 🙂

P.S.: PRZED WEJŚCIEM PIĘKNY POMNIK W STYLU SECESJI POŚWIĘCONY FRANCUZOM POLEGŁYM ZA OJCZYZNĘ.

KOLEJNĄ WIELKĄ ATRAKCJĄ AWINIONU JEST WYBUDOWANY W STYLU ROMANIZMU PROWANSALSKIEGO MOST Św. BÉNÉZETA.

ODDALONE O 10 min SPACEREM OD KATEDRY POZOSTAŁOŚCI WSPANIAŁEGO DZIEŁA INŻYNIERÓW Z LAT 1171-1185 NAZYWA SIĘ CZASEM MOSTEM AWINIOŃSKIM. Z NIEGDYŚ 22 PRZĘSŁOWEJ KONSTRUKCJI O dł. 900 m POZOSTAŁY DO DZISIAJ TYLKO 4, Z KAPLICZKĄ ŚWIĘTYCH MIKOŁAJA I BÉNÉZETA, ORAZ RUINY WIEŻY BRAMNEJ.

PRZED OBEJŚCIEM CAŁOŚCI WARTO PRZYJRZEĆ SIĘ Z BLISKA WYCIĄGNIĘTYM Z NURTU RODANU PALOM NA KTÓRYCH INŻYNIEROWIE I BUDOWNICZOWIE OSADZILI KONSTRUKCJĘ MOSTU. WARTE ZOBACZENIA SĄ TEŻ KRÓTKIE FILMY ŚWIETNIE OBRAZUJĄCE PROCES BUDOWY ŚREDNIOWIECZNYCH MOSTÓW W ZALEŻNOŚCI OD PODŁOŻA NA KTÓRYM BYŁY STAWIANE. MOŻNA JE OGLĄDAĆ NAWET NIE ZNAJĄC JĘZYKA. PRZEKAZ WIZUALNY JEST WYSTARCZAJĄCO JASNY.

ZWIEDZANIE SAMEGO MOSTU SPROWADZA SIĘ DO SPACERU PO NIM I PO ŁĄCZNIKU MOSTU Z WIEŻĄ PRZY PORTE DU ROCHER. DOBRZE TEŻ ZEJŚĆ DO KAPLICY ŚWIĘTYCH MIKOŁAJA I BÉNÉZETA MIESZCZĄCEJ SIĘ W JEDNYM Z FILARÓW.
CAŁOŚĆ, Z OGLĄDANIEM FILMÓW ZAJMUJE 45 min. POLECAM GORĄCO 🙂 🙂 🙂
NIEPEŁNOSPRAWNI MOGĄ UŻYĆ WINDY.

OSTATNIM ODWIEDZONYM PRZEZ NAS ZABYTKOSEM BYŁO MUZEUM W MAŁYM PAŁACU (MUSÉE DU PETIT PALAIS) MIESZCZĄCE SIĘ W DAWNEJ REZYDENCJI ARCYBISKUPÓW AWINIONU Z OKRESU OD XIV-tego w.
MIELIŚMY SZCZĘŚCIE. TRAFILIŚMY NA REWELACYJNĄ WYSTAWĘ MALARSTWA pt. “LE TRIPTYQUE DE VENASQUE“. BARDZO CIEKAWA. POLECAMY GORĄCO.
ZWIEDZANIE ZAJĘŁO NAM  TYLKO 40 min, BO WIELE SAL BYŁO NIEDOSTĘPNYCH.

POWRÓCIWSZY POCIĄGIEM DO MARSYLII POSZLIŚMY NA KOLACJĘ DO RESTAURACJI SŁYNNEJ Z SERWOWANIA NAJBARDZIEJ ZNANEJ MARSYLSKIEJ POTRAWY – BOUILLABAISSE (czyt. BUJABES) – ZUPY Z RYB I OWOCÓW MORZA (WERSJA VIP). JEDZONA KIEDYŚ TYLKO PRZEZ RYBAKÓW I ICH RODZINY DZISIAJ JEST NAJWIĘKSZYM HITEM KULINARNYM MIASTA I JEGO OKOLIC. MOŻNA JĄ DOSTAĆ PRAKTYCZNIE WSZĘDZIE. NAWET W SUPERMARKETACH.

RESTAURACJE OFERUJĄCE TO DANIE DZIELĄ SIĘ Z GRUBSZA BIORĄC NA DWIE GRUPY.

DO PIERWSZEJ NALEŻĄ TE, KTÓRE STOSUJĄ “KARTĘ BOUILLABAISSE” (CHARTE DE LA BOUILLABAISSE). WIODĄCY RESTAURATORZY MARSYLII ZDEFINIOWALI JĄ W 1980 r., BRONIĄC SIĘ W TEN SPOSÓB PRZED OSZUSTAMI WCISKAJĄCYMI BYLE CO TURYSTOM. KARTA OKREŚLA SKŁADNIKI I SPOSÓB SERWOWANIA BOUILLABAISSE. WYMAGA WIELU DOBRYCH SKŁADNIKÓW I DŁUGIEGO PRZYGOTOWYWANIA, A CO ZA TYM IDZIE CENY DOSYĆ KOSMICZNEJ BO ZACZYNAJĄCEJ SIĘ OD ok. 58€00 NA OSOBĘ.

POZOSTAŁE JADŁODAJNIE GENERALNIE SĄ W DRUGIEJ GRUPIE. RÓŻNIĄ SIĘ GŁÓWNIE CENĄ STARTUJĄCĄ OD PLUS MINUS 20€00.

ZASTANAWIA MNIE TYLKO FAKT, ŻE PRAWDZIWA, CZYLI PIERWOTNIE PROSTA RYBACKA POTRAWA NA BAZIE RYB I INNYCH MORSKICH ŻYJĄTEK KTÓRYCH NIE UDAŁO SIĘ SPRZEDAĆ, WYMAGAŁA TAK DUŻO PRACY I TAK DŁUGIEGO GOTOWANIA. GDYBYM BYŁ RYBAKIEM I MUSIAŁ ZMĘCZONY PO POŁOWIE CZEKAĆ GODZINAMI AŻ MI ŻONA PRZYGOTUJE ZUPĘ, TO NIE WIEM JAKBYM TO ZNIÓSŁ …
CHYBA ŻE NAJPIERW D…, POTEM ODPOCZYNEK I WRESZCIE ZUPA …

DO PRZYRZĄDZENIA TEGO SPECJAŁU WYKORZYSTUJE SIĘ RÓŻNE GATUNKI RYB MORSKICH (KONGERA, SKORPENĘ, PIOTROSZA, ŻABNICĘ, SARGUSA, KURKA PRĘGOPŁETWEGO, KORYSA (TĘCZAKA)), CZOSNEK, POMIDORY, ZIEMNIAKI, KOPER WŁOSKI, OLIWĘ, PIEPRZ I SZAFRAN. PO UGOTOWANIU OTRZYMANY WYWAR PRZECEDZA SIĘ PRZEZ SITO, A WYJĘTE Z NIEGO RYBY, LANGUSTYNKI, KRABY, itp. PODAJE NA OSOBNYM NACZYNIU. WAŻNY JEST TEŻ RODZAJ SOSU PODAWANEGO JAKO DODATEK DO TEGO DANIA. NAZYWA SIĘ ROUILLE. DO JEGO PRZYGOTOWANIA POTRZEBA: OLIWY Z OLIWEK, CZOSNKU, ŻÓŁTEK, OSTREJ PAPRYKI, SZAFRANU I PODSUSZONEJ BAGIETKI.

WYBRANA – OCZYWIŚCIE PRZEZ MOJEGO SZEFA KUCHNI, CZYLI WOMBATA – RESTAURACJA LE RUHL LEŻY NAD URWISTYM BRZEGIEM MORZA PRZY ZATOCZCE ANSE DE LA FAUSSE MONNAIE. WIDOK Z NIEJ JEST WSPANIAŁY. TYM BARDZIEJ, ŻE JE SIĘ NA GÓRNYM PIĘTRZE. ALBO – JAK SIĘ DA – NA DACHU-TARASIE.

WCHODZĄC OD RAZU CZUJESZ, ŻE TO WYŻSZEJ KLASY LOKAL Z TRADYCJAMI. STOJĄC W DRZWIACH SALI GŁÓWNEJ NIE OGARNIESZ WZROKIEM CAŁEJ RESTAURACJI. NA ŚCIANACH WISZĄ ZDJĘCIA Z WIELOMA OSOBISTOŚCIAMI, KTÓRE KIEDYŚ – 5, 10, 20, 50 LAT TEMU ZJADŁY TUTAJ NAJCZĘŚCIEJ WŁAŚNIE BOUILLABAISSE. UŚMIECHAJĄ SIĘ DO CIEBIE ZNANI LUDZIE ŚWIATA KULTURY, SPORTU, BIZNESU I POLITYCY ZACHĘCAJĄC DO ZAJĘCIA MIEJSCA I ZJEDZENIA TEGO CO I ONI.

WZMOCNIENI ICH UŚMIECHAMI POZWOLILIŚMY SIĘ ZAPROWADZIĆ DO ZAREZERWOWANEGO STOLIKA. JESTEM PEWIEN, ŻE NA ŚCIANIE MINĘŁA MI ZNAJOMA TWARZ (MICHEL CONSTANTIN?) JEDNEGO Z BARDZIEJ ZNANYCH AKTORÓW FRANCUSKICH Z LAT 70-tych XX w., ODGRYWAJĄCEGO NAJCZĘŚCIEJ ROLE GANGSTERA.

PO ZŁOŻENIU ZAMÓWIENIA NASTĄPIŁA CEREMONIA UBRANIA NAS W ŚLINIACZKI. DOSŁOWNIE. DOSTALIŚMY ZABEZPIECZENIE CHRONIĄCE NASZE UBRANIA PRZED ZUPĄ-SOSEM. TAKIE SAME JAKIE DAJE SIĘ MAŁYM DZIECIOM. PRZEZABAWNE, ALE ROZSĄDNE.

WINO WYBIERALIŚMY DOSYĆ DŁUGO. NIE MAMY ROZEZNANIA WE FRANCUSKICH, SZCZEGÓLNIE BIAŁYCH.
KELNER ODRADZIŁ TO KTÓRE WYBRALIŚMY, REKOMENDUJĄC INNE, PODOBNE CENOWO. FAKTYCZNIE ŚWIETNIE SIĘ KOMPONOWAŁO Z PODANYM CHWILĘ PÓŹNIEJ BOUILLABAISSE.

ZGODNIE Z ZAMÓWIENIEM DOSTALIŚMY JEDNO DANIE W WERSJI NAJPROSTSZEJ I JEDNO Z DODATKIEM HOMARA.
NAJPIERW KELNERZY POSTAWILI PRZED NAMI GŁĘBOKIE TALERZE I NALALI DO NICH GĘSTĄ ZUPĘ TYPU BISQUE. KILKA SEKUND PÓŹNIEJ NA KOLEJNYCH TALERZACH STANĘŁY WYCIĄGNIĘTE WCZEŚNIEJ Z TEGO WYWARU RÓŻNOŚCI MORSKIEJ FAUNY. Z HOMAREM W ROLI GŁÓWNEJ. DODATKIEM BYŁ PYSZNY CHLEB (GRZANKI) I BARDZO GĘSTY ROUILLE.

SAMO BOUILLABAISSE OCENIAM ŹLE. NIE SMAKOWAŁO MI. SŁABO DOPRAWIONE, O PŁASKIM SMAKU, W KTÓRYM Z TRUDNOŚCIĄ USIŁOWAŁEM ODNALEŹĆ SMAKI MORZA. ZUPEŁNE ROZCZAROWANIE.
ZAWSZE SŁYSZAŁEM, ŻE KUCHNIA FRANCUSKA TO GŁÓWNIE WYKWINTNA I ELEGANCKA tzw. HAUTE CUISINE. I NA TAKĄ LICZYŁEM. TYMCZASEM DOSTAŁEM DANIE NA POZIOMIE TYCH SERWOWANYCH W ROUTIER PODANE W ANTURAŻU I Z SZYKIEM RESTAURACJI REKOMENDOWANEJ PRZEZ MICHELIN.
ZDECYDOWANIE LEPSZY ODPOWIEDNIK TEGO DANIA JADŁEM W PRZYDROŻNEJ STOŁÓWCE DLA KIEROWCÓW WE WŁOSZECH. ZA ⅓ TEJ CENY.

SERWIS BARDZO PROFESJONALNY. WSZYSCY, POCZĄWSZY OD MANAGO, POPRZEZ KELNERÓW I POMAGAJĄCEJ IM OBSŁUDZE WIEDZĄ CO ROBIĄ I JAK DBAĆ O KLIENTA.

DO RESTAURACJI MOŻNA SIĘ DOSTAĆ AUTOBUSEM LINII 83 (583) JADĄCYM Z PRZYSTANKU MÉTRO VIEUX PORT. AUTOBUSY POWROTNE JEŻDŻĄ DOSYĆ RZADKO. PROPONUJĘ SPRAWDZIĆ.

MIELIŚMY PECHA. KIEROWCA PRAWIE PUSTEGO POJAZDU KTÓRYM WRACALIŚMY DO CENTRUM JECHAŁ JAK SZALONY, SZARPIĄC I RZUCAJĄC STRASZNIE POJAZDEM. MIAŁEM WRAŻENIE, ŻE BYŁ ZDENERWOWANY DOSYĆ GŁOŚNYM ZACHOWANIEM GRUPKI NIEZBYT ATRAKCYJNIE WYGLĄDAJĄCYCH PASAŻERÓW.
BIEDNY WOMBAT POTŁUKŁ SIĘ DOTKLIWIE PRZY JEDNYM Z GWAŁTOWNYCH HAMOWAŃ …

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *