DROGA WIODĄCA DO LOTNISKA MIĘDZYNARODOWEGO W ADDIS ABEBIE

28.01.2019 – ŚNIADANIE W NAIROBI. KOLACJA W AKSUM

.

ŚNIADANIE PRZYGOTOWALIŚMY SOBIE SAMI ZE ZROBIONYCH DZIEŃ WCZEŚNIEJ 200 m OD APARTAMENTU ZAKUPOSÓW.

GDY BYLIŚMY GOTOWI DO DROGI, BARDZO UPRZEJMA PANI DOMU WEZWAŁA DLA NAS UBERA. NAJWYRAŹNIEJ MA ONA JAKĄŚ INNĄ UMOWĘ Z TĄ FIRMĄ, NIŻ TA POWSZECHNIE NAM ZNANA, BO TO MY – CHOCIAŻ NIE MIELIŚMY APLIKACJI, NA KOŃCU TRASY PŁACILIŚMY ZA USŁUGĘ.

PRZEJAZD KOSZTOWAŁ ZDECYDOWANIE MAŁO, SZCZEGÓLNIE W PORÓWNANIU DO CEN PODAWANYCH W INTERNECIE PRZEZ RÓŻNE TAXI CORPO I tzw. NIEZALEŻNYCH PRZEWOŹNIKÓW. ZAPŁACILIŚMY US$10, A JAZDA TRWAŁA ZALEDWIE 60 min. PISZĘ ZALEDWIE, BO ODLEGŁOŚĆ APARTAMENTU OD LOTNISKA JEST DUŻA (21 km), RUCH BYŁ SPORY, ALE KIEROWCA BEZ JAJ.
JEŚLI JEDNAK JESTEŚ NERWOWY TO ZAMÓW UBERA WCZEŚNIEJ. TYM BARDZIEJ, ŻE NIGDY NIE WIADOMO JAK DŁUGO BĘDZIE TRWAŁA KONTROLA BEZPIECZEŃSTWA NA BRAMKACH PRZED WJAZDEM NA LOTNISKO.

ODPRAWA PRZEBIEGŁA SPRAWNIE. PRZELOT RÓWNIEŻ. ETIOPSKIE LINIE LOTNICZE KARMIĄ ŚWIETNIE. W ADDIS ABEBIE MUSIELIŚMY ZMIENIĆ LOTNISKO. Z MIĘDZYNARODOWEGO NA KRAJOWE. NIESTETY ZGUBIŁ NAM SIĘ KARAŚ, KTÓRY JAK KOŃ WYŚCIGOWY POGALOPOWAŁ DO PRZODU, IGNORUJĄC STEWARDA SKIEROWUJĄCEGO PODRÓŻNYCH LECĄCYCH DALEJ, DO TRANSFERU NA LOTNISKO KRAJOWE. RUSZYLIŚMY Z WOMBATEM NA POSZUKIWANIE ZGUBY. SZYBKO JĄ ZNALEŹLIŚMY, WYMIENIAJĄC PRZY OKAZJI DOLAROSY NA TUTEJSZĄ WALUTĘ. KURS NA LOTNISKU BYŁ NIEZŁY. ZA US$ 400 DOSTAŁEM 11 271 BEER (PIW).

.

ADDIS ABEBA – LOTNISKO MIĘDZYNARODOWE – SZUKAMY KARASIA …

.

TERAZ TRZEBA BYŁO PRZEJŚĆ KILKASET METRÓW NA LOTNISKO KRAJOWE. POMIMO TEGO, ŻE OBA TERMINALE SĄ W FAZIE REKONSTRUKCJI I MODERNIZACJI  ZAJMUJE TO NAJWYŻEJ 10 min.

CIĄGLE NIE TKNIĘTE ZMIANAMI LOTNISKO KRAJOWE WYGLĄDA DOSYĆ PRZAŚNIE.

UWAGA: W HALI GŁÓWNEJ TEGO PORTU LOTNICZEGO, PO LEWEJ OD WEJŚCIA JEST RZĄD SKLEPIKÓW m.in. Z TANIM ALKOHOLEM. PRZYKŁADOWO ZA 1L JASIA WĘDROWNICZKA PŁACIŁEM US$17. POLECAM ZROBIĆ TU SOBIE ZAPASY NA DALSZĄ DROGĘ. MOŻNA Z NIMI PRZEJŚĆ PRZEZ WIDOCZNE W GŁĘBI BRAMKI BEZPIECZEŃSTWA. JEDNAK SPRAWDŹCIE TO WCZEŚNIEJ CHOĆBY U SPRZEDAWCY, BO ŻYCIE JEST FULL OF ZASADZKAS.

KONTROLA BAGAŻU PRZESZŁA BŁYSKAWICZNIE I MAJĄC SPORO CZASU DO ODLOTU DOŁADOWALIŚMY KOMÓRKI. MOŻNA TO ZROBIĆ KORZYSTAJĄC Z GNIAZDEK W MAŁYCH POCZEKALNIACH CZEKAJĄC NA LOT.

SAM LOT Z ADDIS ABEBY DO AKSUM TRWA ZALEDWIE 90 min. WEWNĘTRZNE LINIE LOTNICZE ETIOPII NAWET NA TAK KRÓTKIEJ TRASIE OFERUJĄ POSIŁEK. I TO REWELACYJNIE DOBRY.

NA LOTNISKU W AKSUM CZEKAŁ NA NAS TRANSPORT PRZYSŁANY PRZEZ HOTEL. CZAS DOJAZDU WYSTARCZYŁ AKURAT NA UMÓWIENIE SIĘ Z KOLESIEM KIEROWCY NA ROZMOWĘ w/s ZWIEDZANIA.

HOTEL ETHIOPIS AXUM STOI PRZY GŁÓWNEJ ULICY MIASTA. MOIM ZDANIEM JEGO PIERWSZĄ MŁODOŚĆ DAWNO PRZYSYPAŁ KURZ HISTORII. MIMO TEGO WARTO SIĘ TU ZATRZYMAĆ. JEST CZYSTO.
POKOJE CHOCIAŻ NIEZBYT DUŻE, MAJĄ WYGODNE ŁÓŻKA. NIEWIELKIE ŁAZIENKI WYSTARCZĄ BY ZASPOKOIĆ PODSTAWOWE POTRZEBY.
HOTEL MA SPOREJ WIELKOŚCI RESTAURACJĘ Z NIEZŁYMI CENAMI. PODAJĄ W NIEJ PRZYZWOITE ŚNIADANIA, CHOCIAŻ CZASEM TRWA TO DOSYĆ DŁUGO.

PRACOWNICY RECEPCJI SĄ BARDZO POMOCNI I WYJĄTKOWO UCZCIWI.

PS. WARTO POPROSIĆ O POKÓJ NA WYSOKIM PIĘTRZE OD STRONY PATIO. TU APARTAMENTY SĄ ZDECYDOWANIE CICHSZE.

PO ZAKWATEROWANIU I ODŚWIEŻENIU ZESZLIŚMY NA HOTELOWE PATIO, BY W CISZY I SPOKOJU OMÓWIĆ Z UMÓWIONYM CZŁOWIEKIEM SZCZEGÓŁY ZWIEDZANIA POZOSTAŁOŚCI PO ŚWIETNOŚCI TEGO MIASTA.

NEGOCJACJE TRWAŁY DOBRZE PONAD GODZINĘ. Z NASZEJ STRONY PROWADZIŁ JE WOMBAT, OTRZASKANY W TEMACIE I BOJACH Z RÓŻNEGO RODZAJU NACIĄGACZAMI I KOMBINATORAMI.

KOLEŚ NIEWĄTPLIWIE NIE SPODZIEWAŁ SIĘ TAKIEGO PRZECIWNIKA. ALE CHYBA JUŻ NA SAMYM POCZĄTKU STRACIŁ SPORO PEWNOŚCI SIEBIE. WOMBAT PO JEGO KRÓTKIM TOKOWANIU USIŁUJĄCYM ZOBRAZOWAĆ NAM OGROM ZWIEDZANIA JAKIE NAS CZEKA, BŁYSKAWICZNIE ZAPOWIEDZIAŁ, ŻE NIE JESTEŚMY ZAINTERESOWANI OGLĄDANIEM KAŻDEGO KAMIENIA, TYLKO SKUPIMY SIĘ NA NAJWAŻNIEJSZYCH ZABYTKOSACH AKSUM. NA TWARZY NASZEGO ROZMÓWCY ZAPANOWAŁA KONSTERNACJA. CHCIAŁ NAS NACIĄGNĄĆ NA 3 DNIOWE POZNAWANIE MIASTA I JEGO OKOLIC A TU TAKI NUMER – POTENCJALNI FRAJERZY WIEDZĄ CO GDZIE JEST I ILE CZASU ZAJMUJE OGLĄDANIE TEGO WSZYSTKIEGO.

WIDZĄC, ŻE MY Z KARASIEM NIE WTRĄCAMY SIĘ DO ROZMOWY, UZNAŁ – SŁUSZNIE ZRESZTĄ, IŻ DOWODZI NAMI WOMBACIK. USŁYSZAWSZY JAKĄ TRASĘ CHCEMY ZROBIĆ POPROSIŁ O CHWILĘ CZASU NA ZROBIENIE KALKULACJI. MRUCZĄC POD NOSEM PRZEPROWADZAŁ JAKIEŚ OPERACJE MATEMATYCZNE, UTOŻSAMIAJĄC SIĘ CO NAJMNIEJ NIEMIECKĄ ENIGMĄ.

Z ZAINTERESOWANIEM CZEKALIŚMY NA WYNIK TYCH NAJWYRAŹNIEJ SKOMPLIKOWANYCH WYLICZEŃ. WRESZCIE JE USŁYSZELIŚMY – WYSZŁO US$ 260. WYBUCHNĘLIŚMY TAK GŁOŚNYM ŚMIECHEM, ŻE KOLEŚ ZGŁUPIAŁ. SZCZEGÓLNIE GDY WOMBAT ZAPYTAŁ GO, CZY SIĘ NIE PRZEJĘZYCZYŁ. MOŻE MIAŁ NA MYŚLI US$ 80 ?
CAŁKOWICIE ZBITY Z TROPU NIE WIEDZIAŁ CO POWIEDZIEĆ.

POWOLI ZACZĘLIŚMY WSTAWAĆ. GOŚCIU POPROSIŁ O KILKA MINUT. CHCIAŁ PRZEANALIZOWAĆ TRASĘ PONOWNIE. WOMBACIK JESZCZE RAZ DOKŁADNIE POWIEDZIAŁ CO NAS INTERESUJE.

WIDZĄC, ŻE NIE DAMY SIĘ ZMUSIĆ DO ZWIEDZANIA TRASY wg. JEGO KONCEPCJI PODJĄŁ NA NOWO TRUD LICZENIA. TYM RAZEM WYLICZENIA POSZŁY ZDECYDOWANIE SZYBCIEJ. JEDNAK USŁYSZANY WYNIK – US$ 200 – DALEJ NIE BYŁ SATYSFAKCJONUJĄCY.
WRESZCIE, PO KOLEJNYCH 15 min DOBILIŚMY TARGU. USTALILIŚMY DWUDNIOWE ZWIEDZANIE NA US$ 120. W CENIE AUTO + KIEROWCA I PRZEWODNIK. WSTĘPY PŁACIMY SAMI.

DALIŚMY TEŻ US$ 30 ZALICZKI, NIE ZAPOMNIAWSZY O ZROBIENIU ZDJĘCIA DOKUMENTU NASZEGO PRZEWODNIKA I POTWIERDZENIA PRZYJĘCIA PIENIĘDZY.

NARESZCIE MOGLIŚMY UDAĆ SIĘ DO WCZEŚNIEJ WYSZUKANEJ ANTICA SPECIAL CULTURAL RESTAURANT NA BARDZO PÓŹNY OBIAD.
BYŁO PO 21-szej . NIE CHCIAŁO SIĘ NAM POKONYWAĆ TEJ TRASY Z BUTA, CHOCIAŻ TO TYLKO ok. 1 km.
KILKA MINUT ZAJĘŁO ZNALEZIENIE TUK-TUKOWCA CHĘTNEGO NA PODRZUCENIE NAS POD JADŁODAJNIĘ ZA 10  BIR (PIW).

ANTICA SPECIAL CULTURAL RESTAURANT JEST DUŻĄ RESTAURACJĄ-BAREM. OBEJMUJE WIELE ODDZIELONYCH OD SIEBIE CIENKIMI ŚCIANKAMI POMIESZCZEŃ. ATMO JAK ZA CZASÓW, GDY HIPPISI BYLI NA PORZĄDKU DZIENNYM. TANIM KOSZTEM ZBUDOWANO LOKAL, KTÓRY OKREŚLIŁBYM MIANEM KULTOWEGO.
MOŻNA TU DOBRZE ZJEŚĆ I (LUB) SIĘ NAPIĆ. CZEGOKOLWIEK.

POMIMO PÓŹNEJ PORY WIĘKSZOŚĆ POTRAW WYMIENIONYCH W MOCNO ROZBUDOWANYM MENU BYŁA DOSTĘPNA. WYBRALIŚMY PARĘ DAŃ I POINFORMOWANI O DŁUŻSZYM NA NIE OCZEKIWANIU, SPOKOJNIE ZACZĘLIŚMY WCIĄGAĆ ZIMNE PIWO.

FAKTYCZNIE 30 min PÓŹNIEJ POJAWIŁO SIĘ PRZED NAMI PARĘ WYPEŁNIONYCH ŚWIETNIE WYGLĄDAJĄCYM LOKALNYM JADŁEM TALERZY. CHYBA PRZESADZILIŚMY Z ILOŚCIĄ ZAMÓWIONYCH DAŃ …

WSZYSTKIE ZASERWOWANE POTRAWY MIAŁY WYMIAR CO NAJMNIEJ XL. NAWET SAŁATKI TRAKTOWANE JAKO DANIA UZUPEŁNIAJĄCE LEDWO MIEŚCIŁY SIĘ NA TALERZACH.
WCHŁONIĘCIE TEGO WSZYSTKIEGO ZAJĘŁO NAM PONAD GODZINĘ.
ZAMÓWIONE LOKALNE WINO OKAZAŁO SIĘ NADZWYCZAJ DOBRE.
POLECAMY TO MIEJSCE BARDDDDDZO GORĄCO 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂

DO HOTELU WRÓCILIŚMY ZNOWU TUK-TUKIEM. BYLIŚMY ZBYT OBŻARCI BY KULAĆ SIĘ NA PIECHOTĘ …

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *