Grobowiec Kaleba

29.01.2019 – AKSUM. WSZYSTKO, TYLKO NIE ARKA PRZYMIERZA

.
TROCHĘ GŁOŚNO BYŁO W NOCY W NASZYM POKOJU. JEST OD STRONY ULICY I SŁYCHAĆ JAK JEŻDŻĄ SAMOCHODY, TUK-TUKI.

RANO W CZĘŚCI RESTAURACYJNEJ HOTELU Z PEWNYMI TRUDNOŚCIAMI JĘZYKOWYMI ZAMÓWILIŚMY ŚNIADANIE. TROCHĘ CZEKALIŚMY AŻ OMLET Z CHLEBEM I HERBATA DOTRĄ DO NAS.
PRZY OKAZJI ZAUWAŻYLIŚMY, ŻE HOTEL MA TEŻ BAR W ODRĘBNEJ SALI.

NASZ PRZEWODNIK POJAWIŁ SIĘ PUNKTUALNIE. ZACZĘLIŚMY OD WODY GAZOWANEJ, CZYLI PYTANIA GDZIE MOŻEMY TAKĄ KUPIĆ, JAKO ŻE NIE PIJEMY INNEJ. PRZEWODNIK ZAPROWADZIŁ NAS NAJPIERW DO JEDNEGO, A POTEM DO DRUGIEGO ZAPRZYJAŹNIONEGO SKLEPU. TU DOSTALIŚMY POSZUKIWANĄ WODĘ. BYŁA W SZKLANYCH BUTELKACH, KTÓRE MIELIŚMY ZWRÓCIĆ. KOSZTOWAŁA JAK NA WODĘ DZIWNIE DUŻE PIENIĄDZE, BO 30 BIRR (4 PLN LUB TROCHĘ PONAD US$ 1 ZA PÓŁ LITRA).

CZASÓW POWSTANIA KRÓLESTWO AKSUM NIE DA SIĘ OKREŚLIĆ.
NA PEWNO ISTNIAŁO W I WIEKU n.e. BYŁO OŚRODKIEM HANDLU Z ARABIĄ, PERSJĄ, INDIAMI A NAWET GRECJĄ. JEGO MIESZKAŃCY UMIELI CZYTAĆ, PISAĆ. POSŁUGIWALI SIĘ WŁASNYM JĘZYKIEM GYYZ. BICIE MONET PRZEZ AKSUMITÓW ROZPOCZYNA SIĘ W III w. I OD TEGO CZASU DATOWANE SĄ POSZCZEGÓLNE RZĄDY KRÓLEWSKICH RODÓW. AKSUM BYŁO JEDNYM Z PIERWSZYCH CHRZEŚCIJAŃSKICH KRAJÓW NA ŚWIECIE.

KRÓLESTWO MIAŁO SZCZĘŚCIE DO WŁADCÓW. POCZYNAJĄC OD LEGENDARNEJ KRÓLOWEJ SABY, KTÓREJ SYN MENELIK PRZYWIÓZŁ DO AKSUM ARKĘ PRZYMIERZA, CHYBA NAJBARDZIEJ ZNANYM WŁADCĄ BYŁ KRÓL EZANA. UWAŻA SIĘ POWSZECHNIE, ŻE DAŁ PODWALINY PAŃSTWU ETIOPSKIEMU. JEGO PANOWANIE BYŁO BRZEMIENNE W SKUTKI NIE TYLKO Z RACJI PODBOJÓW, ALE TAKŻE Z RACJI PRZYJĘCIA CHRZEŚCIJAŃSTWA JAKO RELIGII PAŃSTWOWEJ.

DRUGI WIELKI WŁADCA – KALEB, UCZYNIŁ Z AKSUM POTĘGĘ MILITARNĄ KONTROLUJĄC OBSZARY SIĘGAJĄCE AŻ POŁUDNIOWEJ CZĘŚCI PÓŁWYSPU ARABSKIEGO.
NIESTETY EKSPANSJA MUZUŁMANÓW DOPROWADZIŁA DO UPADKU KRÓLESTWA W X w.

OCZYWIŚCIE ARKI PRZYMIERZA NIE ZOBACZYMY BO NIE MOŻE JEJ ZOBACZYĆ NIKT. JEJ MOC JEST TAK POTĘŻNA, ŻE NIEBEZPIECZNA DLA ZWYKŁYCH ŚMIERTELNIKÓW.

DO OGLĄDNIĘCIA POZOSTAWAŁY NAM INNE HISTORYCZNE POZOSTAŁOŚCI.

SAMOCHODEM PRZEZ CENTRUM MIASTA DOTARLIŚMY DO STANOWISKA ARCHEOLOGICZNEGO Z OBELISKAMI ZWANEGO PÓŁNOCNYMI STELAMI. WSTĘP 200 BIRR OD OSOBY. NAJPIERW OBEJRZELIŚMY MAŁE POGLĄDOWE MUZEUM. TAKIE SOBIE. POTEM STALE.

STELE ZOSTAŁY WYCIOSANE Z BLOKÓW SJENITU NEFELINOWEGO, SKAŁY PODOBNEJ DO GRANITU, ODPORNEJ NA WARUNKI ATMOSFERYCZNE. NIE JEST PEWNE W JAKI SPOSÓB DOTARŁY DO AKSUM. TAK SAMO NIE WIADOMO JAK TRANSPORTOWANO TU INNE TEGO TYPU BUDULCE Z ODLEGŁYCH CZĘŚCI ŚWIATA. Np. Z PERU CZY EGIPTU.
DZIAŁAŁY TU ALBO MOCE NADPRZYRODZONE, ALBO UŻYTO KATORŻNICZEJ PRACY TYSIĘCY LUDZI, MAJĄCYCH DO DYSPOZYCJI PROSTE NARZĘDZIA I GENIALNY UMYSŁ.

WIELKIE MONOLITYCZNYCH KOLUMNY MAJĄ WYSOKOŚĆ OD 1 DO 33 METRÓW.
JEDNE GŁADKIE, INNE Z RZEŹBIENIAMI LUB INSKRYPCJAMI W JĘZYKACH GRECKIM, GYYZ I SABEJSKIM.
ZAKOŃCZENIE STELI JEST PÓŁOKRĄGŁE. W ŚRODKU SĄ OTWORY DO MOCOWANIA PRZYPUSZCZALNIE SYMBOLICZNYCH IKON.

OBELISKI STANOWIŁY NAJPRAWDOPODOBNIEJ MIEJSCA POCHÓWKU WŁADCÓW. MIAŁY ŚWIADCZYĆ O ICH AUTORYTECIE, WIELKOŚCI, POTĘDZE, ZAMOŻNOŚCI. NAJWYŻSZE STELE PRAWDOPODOBNIE UPAMIĘTNIAŁY CZŁONKÓW RODZINY KRÓLEWSKIEJ.
NIEKTÓRE MAJĄ NA POWIERZCHNI WYRZEŹBIONE “FAŁSZYWE” DRZWI (NAWET Z ZAMKAMI) I OKNA OBRAMOWANE BELKAMI. UWAŻA SIĘ, ŻE PRZEDSTAWIAJĄ SZCZEGÓŁY ARCHITEKTONICZNE EPOKI, CHOCIAŻ W OKRESIE ICH POWSTANIE NIE ZNANO TAK WYSOKICH BUDYNKÓW. NA NIEKTÓRYCH DOSTRZEGŁAM WYRZEŹBIONY GRECKI DWURĘCZNY KUBEK DO WINA – KYLIX.

.

aksum. Pole Północnych Stalli

AKSUM – POLE PÓŁNOCNYCH STELI – NAJWIĘKSZY OBELISK UPADŁ PRZYPUSZCZALNIE ZARAZ PO WZNIESIENIU. TRZEBA GO PODNIEŚĆ …

.

SĄ TEŻ PODZIEMNE GROBOWCE, NIEKTÓRE DOŚĆ WYSZUKANE. ICH ZDOBNICTWO PRZYPUSZCZALNIE STANOWIŁO O STATUSIE SPOŁECZNYM ZMARŁEGO.

NAJWIĘKSZE WRAŻENIE ROBIĄ: STELA EZANA, WIELKA STELA I RZYMSKA STELA, KTÓRĄ RZYMIANIE ODDALI W 2005 ROKU.

WIELE STALI JEST USZKODZONYCH, NIEKTÓRE LEŻĄ NA ZIEMI, ALE WIELKOŚĆ TEGO CMENTARZYSKA OBELISKÓW ROBI WRAŻENIE.

PO OBEJRZENIU CAŁOŚCI, KROKI PRAWIE WSZYSTKICH ZWIEDZAJĄCYCH ZMIERZAJĄ W STRONĘ PUNKTU Z KAWĄ, CZYLI KAWIARKI PARZĄCEJ KAWĘ WEDŁUG ETIOPSKIEGO SPOSOBU.
BYŁA TO NASZA PIERWSZA ETIOPSKA KAWA. USIEDLIŚMY NA ŁAWECZCE CZEKAJĄC NA SWOJĄ KOLEJ. NIESTETY, CHŁOPAKI ZGODNIE STWIERDZIŁY, ŻE PILI LEPSZE KAWY. NAWET SIĘ ROZMARZYLI NA WSPOMNIENIE KAWY W INDIACH.

NASTĘPNE CO OGLĄDAMY, TO NOWY KOŚCIÓŁ NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNY Z SYJONU – KOLOROWY, DUŻY BUDYNEK ZBUDOWANY W NOWOCZESNYM STYLU BIZANTYJSKO-ETIOPSKIM.
NA PODŁODZE DYWANY. OCZYWIŚCIE TRZEBA ZDJĄĆ BUTY.

TRAFIAMY NA UROCZYSTOŚCI RELIGIJNE. KOBIETY SIEDZĄ OSOBNO A MĘŻCZYŹNI ZGROMADZENI WOKÓŁ KAPŁANÓW ŚPIEWAJĄ RELIGIJNE PIEŚNI WYBIJAJĄC RYTM NA STARYCH ETIOPSKICH INSTRUMENTACH. BARDZO MELODYJNIE I PIĘKNIE TO BRZMI.

WYCHODZIMY I PRZEWODNIK PROWADZI MAPNIKA I PIETRUSZKĘ DO STAREGO KOŚCIOŁA NAJŚWIĘTSZEJ MARII PANNY Z SYJONU. OBOK W KAPLICY TABLIC PRZECHOWYWANA JEST ARKA PRZYMIERZA. JA MUSZĘ ZOSTAĆ. KOBIETY NIE MAJĄ TAM WSTĘPU.

ZOSTAJĘ NA DZIEDZIŃCU NOWEJ ŚWIĄTYNI. PO CHWILI Z KOŚCIOŁA WYCHODZI PROCESJA. JASNO UBRANI MNISI (NIEKTÓRZY POD PARASOLKAMI NIOSĄ ŚWIĘTE KSIĘGI) IDĄ PRZODEM. MUZYCY TAK JAK W KOŚCIELE WYBIJAJĄ RYTM, LUDZIE MODLĄ SIĘ GŁOŚNO. DOŁĄCZAM SIĘ DO PROCESJI. OBCHODZIMY CAŁY KOŚCIÓŁ.
PO ZAKOŃCZENIU, ZOSTAJĘ JESZCZE NA PLACU PRZYKOŚCIELNYM CZEKAJĄC NA DWUOSOBOWĄ RESZTĘ WYCIECZKI. OBSERWUJĘ JAK WIERNI – GŁÓWNIE KOBIETY, PODCHODZĄ POD ZAMKNIĘTE DRZWI KOŚCIOŁA, DOTYKAJĄ ICH, KLĘKAJĄ, MODLĄ SIĘ.

JEST OKOŁO 13-tej. JEDZIEMY Z POWROTEM W STRONĘ HOTELU BO PRZEWODNIK STWIERDZIŁ, ŻE PORA NA OBIAD. CO BYŁO ROBIĆ. MUSIELIŚMY WRÓCIĆ DO HOTELU. PO DRODZE WSTĘPUJEMY DO APTEKI PO LEKARSTWO DLA MAPNIKA, KTÓREGO KASZEL PRZYBIERA NA SILE. DO TEJ PORY DAŁAM MU WSZYSTKIE ŚRODKI NA GARDŁO JAKIE MIAŁAM, ALE REZULTATU NIE WIDAĆ. JA TEŻ KASZLĘ. PRZYPUSZCZALNIE Z POWODU PYŁU, KTÓRY TUTAJ PANUJE WSZĘDZIE.
BARDZO STARSZY PAN W APTECE WYPYTAŁ O DOLEGLIWOŚCI I ZAORDYNOWAŁ JAKIŚ LEK. TRZEBA BYŁO GO BRAĆ TRZY RAZY DZIENNIE, PRZEZ PONAD TYDZIEŃ. MAPNIK KUPIŁ PÓŁ DAWKI, A JA JEDNĄ TRZECIĄ TAK NA WSZELKI WYPADEK.

PO POŁUDNIU RUSZYLIŚMY NA DRUGĄ TURĘ ZWIEDZANIA.

POJECHALIŚMY TROCHĘ ZA MIASTO DO KOLEJNEGO MIEJSCA ZE STELAMI. NIE BYŁY TAK POTĘŻNE ANI ZDOBIONE JAK TE WIDZIANE PRZED POŁUDNIEM, ALE WARTE ZOBACZENIA. POTEM OGLĄDALIŚMY tzw. PAŁAC KRÓLOWEJ SABY. MURY PAŁACU TO RÓWNO UKŁADANE KAMIENIE, DOPASOWANE IDEALNIE MIMO RÓŻNORODNEGO KSZTAŁTU. Z BOKU WYGLĄDA TO JAK ZARYS MITYCZNEGO LABIRYNTU.

STAMTĄD POJECHALIŚMY DO ŁAŹNI KRÓLOWEJ SABY, KAMIENIA Z INSKRYPCJAMI KRÓLA EZANA ORAZ GROBÓW – KRÓLA KALEBA I POCHOWANEGO NAJPRAWDOPODOBNIEJ Z NIM SYNEM GABRE MASKALEM.

ŁAŹNIE KRÓLOWEJ SABY OBECNIE STANOWIĄ BASEN WODNY DO KTÓREGO PROWADZĄ STOPNIE. LEKKO MĘTNA WODA SŁUŻY DO PRANIA, MYCIA SAMOCHODÓW.
KRÓLOWA NIE BYŁABY ZADOWOLONA Z TAKIEGO OBROTU SPRAWY. SZKODA, ŻE CAŁOŚĆ NIE MA JAKIEGOŚ SPECJALNEGO KLIMATU.

PŁYTA EZANY Z INSKRYPCJĄ MIEŚCI SIĘ W NI TO CHATCE, NI TO W PIWNICY. PRZEZ DACH POMIESZCZENIA WPADA SŁOŃCE OŚWIETLAJĄC PŁYTĘ. CAŁOŚĆ – LINIJKA, PO LINIJCE JEST ZAPISANA DROBNYM PISMEM W TRZECH JĘZYKACH. TEKST DOTYCZY PODBOJÓW KRÓLA, JEGO NAWRÓCENIA NA CHRZEŚCIJAŃSTWO.
KIEDY PATRZY SIĘ NA TE RÓWNIUTKIE, SCHLUDNE PISMO WIERZYĆ SIĘ NIE CHCE, ŻE POCHODZI Z 350 ROKU. PŁYTA PRZELEŻAŁA W ZIEMI AŻ DO 1988 ROKU, KIEDY TO ZOSTAŁA ODKRYTA PRZEZ ETIOPSKICH ROLNIKÓW.

STANOWISKO ARCHEOLOGICZNE Z GROBOWCAMI MIEŚCI SIĘ PRZY DRODZE. GROBOWIEC GEBRE MA SZEŚĆ KOMÓR. WEJŚCIE DO JEDNEJ JEST ZDOBIONE. W NIEKTÓRYCH SĄ SARKOFAGI. BARDZO PROPORCJONALNE, WYGLĄDAJĄ ESTETYCZNIE, WRĘCZ ELEGANCKO. NA KRÓTSZYM BOKU JEDNEGO Z SARKOFAGÓW WIDAĆ PŁASKORZEŹBĘ KRZYŻA. GROBOWIEC KALEBA JEST MNIEJ WYTWORY, MNIEJ FOREMNY, BARDZIEJ KANCIASTY.
Z LEKTUR POŚWIĘCONYCH HISTORII AKSUM WYNIKA, ŻE KALEB W OSTATNICH LATACH SWEGO ŻYCIA ZRZEKŁ SIĘ TRONU I ŻYŁ W KLASZTORZE. ZOSTAŁ POCHOWANY GDZIE INDZIEJ. ZBUDOWANY NAJPRAWDOPODOBNIEJ DLA NIEGO GRÓB POZOSTAŁ NIEDOKOŃCZONY.

KRAJOBRAZ OTACZAJĄCY TE WSZYSTKIE WSPANIAŁOŚCI BARDZO MI PRZYPADŁ DO GUSTU. NASTRAJAŁ ŁAGODNIE DO ŚWIATA. MONOTONNY, JASNY, ŻÓŁTO-BRĄZOWY Z ZIELONYMI PLAMAMI KRZEWÓW, DRZEW. W ODDALI WZNIESIENIA. WSZYSTKO ROZŚWIETLONE SŁOŃCEM.

MIMO TYLU RZECZY DO OGLĄDANIA ZWIEDZANIE NIE TRWAŁO DŁUGO I ZAKOŃCZYŁO SIĘ ZNACZNIE WCZEŚNIEJ NIŻ TO BYŁO UMÓWIONE.
ZACZĘLIŚMY PROTESTOWAĆ. PROGRAM TEGO DNIA BYŁ ZA KRÓTKI W STOSUNKU DO CENY I CZASU JAKI MIAŁ TRWAĆ. CHCIELIŚMY JECHAĆ JESZCZE DO DWÓCH KLASZTORÓW ALE PRZEWODNIK NIE BYŁ ZA BARDZO CHĘTNY. STWIERDZIŁ, ŻE PÓJDZIEMY TAM JUTRO.

NIE BYLIŚMY ZADOWOLENI, TYM BARDZIEJ ŻE W ZAISTNIAŁEJ SYTUACJI MUSIELIŚMY SZYBKO SIĘ ZDECYDOWAĆ W JAKI SPOSÓB DOSTANIEMY SIĘ DO GONDERU. CZY POJEDZIEMY AUTOBUSEM? JEŻELI TAK, TO CZY BĘDZIEMY NOCOWAĆ W SZIRIE? A MOŻE POJEDZIEMY SAMOCHODEM, BO TRAFI NAM SIĘ JAKAŚ OKAZJA? MOGŁO WIĘC SIĘ ZDARZYĆ, ŻE PO POŁUDNIU NASTĘPNEGO DNIA POJEDZIEMY DO SZIRIE. WTEDY RANO TRZEBA BĘDZIE BARDZO SIĘ SPIESZYĆ.
PILOT – ADRESAT NASZYCH WĄTPLIWOŚCI, ZADEKLAROWAŁ, ŻE POSTARA SIĘ POSZUKAĆ JAKIEGOŚ TRANSPORTU, CZYLI SAMOCHODU.

NA WSZELKI WYPADEK POSTANOWILIŚMY JEDNAK PÓJŚĆ NA DWORZEC AUTOBUSOWY ABY ROZEZNAĆ DOJAZD DO SZIRIE. SZLIŚMY POWOLI, PYTAJĄC PO DRODZE O DWORZEC. NASZE SZANSE NA UZYSKANIE O TEJ PORZE POTRZEBNYCH INFORMACJI BYŁY MAŁE. ZNAJĄC SYSTEM KOMUNIKACJI W ETIOPII, W KTÓREJ – JAK WIADOMO – PO POŁUDNIU AUTOBUSY NIE JEŻDŻĄ, BALIŚMY SIĘ CZY ZNAJDZIEMY KOGOŚ POTRAFIĄCEGO ODPOWIEDZIEĆ NA NASZE PYTANIA. JAK JUŻ DOTARLIŚMY NA MIEJSCE KTÓRE MIAŁO BYĆ DWORCEM, OCZYWIŚCIE NIE POTRAFILISMY SIE Z NIKIM POROZUMIEĆ. A DO TEGO ETIOPCZYCY LICZĄ CZAS WEDŁUG SWOICH ZASAD. TO DODATKOWO WPROWADZAŁO TOTALNY MĘTLIK W NASZE PRÓBY USTALENIA CZASU ODJAZDU AUTOBUSU.

ZROBIŁO SIĘ NA TYLE PÓŹNO, ŻE TRZEBA BYŁO ROZGLĄDAĆ SIĘ ZA JAKIMŚ GUSTOWNYM LOKALEM, GDZIE MOŻNA BY ZJEŚĆ COŚ DOBREGO. NIE BARDZO NAM SIĘ CHCIAŁO IŚĆ ZNOWU DO RESTAURACJI ANTICA, CHOCIAŻ ZAWSZE POZOSTAWAŁA JAKO RATUNEK.

WYBRALIŚMY Z PRZEWODNIKA INNĄ RESTAURACJĘ.
SPECJALIZOWAŁA SIĘ W RYBACH.
ZACZĘLIŚMY JEJ SZUKAĆ MIJAJĄC PO DRODZE INNE LOKALE. NIE ZA BARDZO NAM SIĘ PODOBAŁY, CHOCIAŻ NIEKTÓRE Z NICH TEŻ BYŁY WSKAZYWANE W PRZEWODNIKU.
W HOROSKOPIE TO CHYBA BYŁ NASZ DZIEŃ POSZUKIWAŃ.

OKAZAŁO SIĘ, ŻE LOKAL MA ZMIENIONĄ NAZWĘ. WCZEŚNIEJ ATSE YOHANNES INTERNATIONAL RESTAURANT. TERAZ MEMINA.
MIEŚCIŁ SIĘ W BOCZNEJ SPOKOJNEJ ULICY. WYSTAWIONO DLA NAS STOLIKI NA ZEWNĄTRZ I SAM CHEF PRZYJĄŁ ZAMÓWIENIE.
ZAPALIŁO SIĘ PARĘ ULICZNYCH LAMP I ZWYKŁA ULICZKA NABRAŁA JAKIEGOŚ DZIWNEGO UROKU. NIE ZAKŁÓCIŁ GO LEPKI OD BRUDU POJEMNIK NA PIEPRZ I SÓL, KTÓRYM PRZYPRAWIALIŚMY PODANE RYBY.

WRÓCILIŚMY DO HOTELU. POJAWIŁ SIĘ TEŻ “WIELKI MISTRZ NAGANIANIA WYCIECZEK”. PODESZLIŚMY DO NIEGO Z PRETENSJAMI. OBIECYWAŁ POPRAWĘ JUTRO – CO Z GÓRY BYŁO SKAZANE NA NIEPOWODZENIE, A TAKŻE ZNALEZIENIE TRANSPORTU DO GONDERU ZA ROZSĄDNĄ CENĘ. PYTANIE TYLKO CZY TO CO JEST ROZSĄDNĄ CENĄ DLA NIEGO, BĘDZIE TEŻ DOBRĄ CENĄ DLA NAS.
MIELIŚMY WĄTPLIWOŚCI.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *