aksum

30.01.2019 – OKOLICE AKSUM. WSPANIAŁOŚCI ABBA PENTALEWON

.

RANO TRZEBA BYŁO OPUŚCIĆ POKÓJ I ZOSTAWIĆ DOBYTEK W HOTELOWEJ PRZECHOWALNI. MUSIELIŚMY BYĆ GOTOWI NA EWENTUALNĄ POPOŁUDNIOWĄ PODRÓŻ AUTOBUSEM DO SZIRIE. NA SZCZĘŚCIE SZYBKO SIĘ OKAZAŁO, ŻE ZAANGAŻOWANY WCZORAJ DO POSZUKIWANIA TAŃSZEJ OPCJI PRZEJAZDU PRZEWODNIK, ZNALAZŁ CHĘTNEGO NA DOWIEZIENIE NAS DO GONDERU ZA US$ 100, CZYLI PO 33 OD ŁBA.
WYNAJĘLIŚMY POKOJE, ALE TYM RAZEM OD PRZECIWNEJ DO ULICY STRONY, ZAPŁACIŁEM I RUSZYLIŚMY.

DZISIEJSZE ZWIEDZANIE ROZPOCZĘLIŚMY OD PODJECHANIA SAMOCHODEM DO ŚCIEŻKI PROWADZĄCEJ NA SZCZYT WZGÓRZA MAI QOHO (HILL), NA KTÓRYM STOI JEDNA Z NAJWIĘKSZYCH ATRAKCJI AKSUM – ABBA PENTALEWON.
POLNĄ DROGĄ, A WŁAŚCIWIE ŚCIEŻKĄ MUSIELIŚMY SIĘ WSPINAĆ ok. PÓŁTOREJ KILOMETRA. PO DRODZE MINĘLIŚMY NIEWIELKI CMENTARZYK.

TROCHĘ PONIŻEJ SZCZYTU WZGÓRZA JEST TEREN Z ZAPLECZEM GOSPODARCZO-SOCJALNYM DUCHOWNYCH OBSŁUGUJĄCYCH ŚWIĄTYNIĘ. ZNAJDUJE SIĘ TU KILKA ZABUDOWAŃ, KAPLICA (TAK ROZUMIEM) I KOLEJNY CMENTARZYK – TYM RAZEM DLA MNICHÓW.
WARTO WEJŚĆ DO KAPLICY. OGLĄDANIE ZAJMIE NIE WIĘCEJ NIŻ 10 min. NAJCIEKAWSZE SĄ JEDNAK “SKARBY”, KTÓRE ZA NIEWIELKĄ OPŁATĄ (DALIŚMY PO 5 PIWEK OD GŁOWY) POKAZUJE DYŻURNY MNICH. POPROSZONY, WYCIĄGNIE UKRYTE W ZAKAMARKACH BUDYNKU WIELUSETLETNIE PIĘKNIE ZDOBIONE WOLUMINY PISANE NA KOŹLEJ SKÓRZE, TUTEJSZE KRZYŻE Z RÓŻNYCH OKRESÓW CHRZEŚCIJAŃSTWA, NACZYNIA LITURGICZNE I WIELE INNYCH CIEKAWOSTEK NIE DO ZOBACZENIA GDZIE INDZIEJ. NAM UDAŁO SIĘ NAWET PRZYMIERZYĆ CIĘŻKIE, CHYBA MOSIĘŻNE KORONNY !!! POKAZ TRWA ok. 20 min I JEST MEGA CIEKAWY. CHOCIAŻBY TYLKO DLA NIEGO WARTO POKONAĆ TE KILKASET METRÓW NIEZBYT TRUDNEJ, ALE SZCZEGÓLNIE UCIĄŻLIWEJ DO POKONANIA W PALĄCYM SŁOŃCU DROGI.

NAJWAŻNIEJSZE JEST JEDNAK PODEJŚCIE DO STOJĄCEJ KILKADZIESIĄT METRÓW WYŻEJ ŚWIĄTYNI. ZBOCZE STROME, ALE ŁATWE DO POKONANIA. WSTĘP MAJĄ TYLKO MĘŻCZYŹNI.

NIEDUŻY BUDYNEK MA PRZED WEJŚCIEM SPORY TARAS. WIDOK STĄD JEST MEGA FAJNY. W ŚRODKU WISZĄ WYPŁOWIAŁE KAWAŁKI MATERIAŁU CHRONIĄCE UKRYTE POD NIMI FRESKI I MALOWIDŁA NAŚCIENNE W TYPIE IKON OPARTYCH NA SZTUCE NAIWNEJ. TAKI NASZ BARDZIEJ IKONISTYCZNIE ROZPASANY,  WYPASIONY KOLORYSTYCZNIE I DUCHOWO NIKIFOR. JEST ICH SPORO I SĄ NAPRAWDĘ INTERESUJĄCE.
STARANNE OGLĄDNIĘCIE I STRZELENIE KILKU PANORAM TO KWESTIA 15-20 min.

ZALICZENIE CAŁOŚCI, WRAZ Z DOJŚCIEM Z I DO SAMOCHODU ZAJMUJE ok. 140 min. WSTĘP 200 PIWEK /os.

.

aksum

AKSUM – ODPOCZYNEK W DRODZE DO MONASTYRU

.

MIEJSCE NAZYWANE GROBOWCEM KRÓLA BALTAZARA LEŻY NIEDALEKO GŁÓWNEJ ULICY W ZACHODNIEJ CZĘŚCI MIASTA. ZA WYSOKIM OGRODZENIEM ZNAJDZIECIE 16 WYKUTYCH W LITEJ SKALE SCHODÓW, PRZYKRYTYCH DACHEM Z BLACHY FALISTEJ. PROWADZĄ ONE DO CZTERECH NISZ GROBOWYCH. PODOBNO TO TUTAJ POCHOWANO BALTAZARA – JEDNEGO Z TRZECH WŁADCÓW – MĄDRALI, KTÓRZY PONOĆ PRZYNIEŚLI JEZUSOWI JAKIEŚ DARY … NAPRZECIW GROBOWCA – ZA NIM PATRZĄC OD STRONY WEJŚCIA – STOI WYSOKA STELA.
WSTĘP DARMOWY. JEŚLI BRAMA JEST ZAMKNIĘTA TO DAJCIE ODŹWIERNEMU MAŁY NAPIWEK. ZAREZERWUJ NA OGLĄDNIĘCIE 15 min. ZUPEŁNIE WYSTARCZY.

GOBODURA (GOBODRA) QUARRY SITE TO KAMIENIOŁOM, Z KTÓREGO OD WIEKÓW LOKALSI WYDOBYWAJĄ POTRZEBNY BUDULEC. TO STĄD POCHODZI WIĘKSZOŚĆ KAMULCÓW UŻYTYCH DO WYCIOSANIA STELI NAGROBNYCH I BUDOWY CZEGOKOLWIEK W OKOLICY AKSUM. LEŻY NA DRODZE DO GONDERU (PO PRAWEJ). JAKIEŚ 5 km OD CENTRUM. BY SIĘ TAM DOSTAĆ, TRZEBA NAJPIERW PODEJŚĆ OD ASFALTOWEJ SZOSY DOBRE KILKASET METRÓW. IDZIE SIĘ ZAKURZONYM TRAKTEM, KTÓRYM OD CZASU DO CZASU PRZEJEŻDŻAJĄ CIĘŻARÓWKI WZBUDZAJĄCE TUMANY BIAŁEGO PYŁU.

KIEDY DOTARLIŚMY DO PODNÓŻA GÓRY SŁOŃCE SZALAŁO NA NIEBOSKŁONIE. LAŁ SIĘ Z NIEGO NIEZŁY URLOP. OKOLICA WYGLĄDA NIETYPOWO. GÓRĘ OTACZAJĄ POLA UPRAWNE. POTEM NAGLE KOŃCZĄ SIĘ WYRASTAJĄCYMI SPOD ZIEMI OGROMNYMI GŁAZAMI, DO KTÓRYCH TU I ÓWDZIE PRZYLEPIONE SĄ NIEWIELKIE CHAŁUPKI.

PODESZLIŚMY DO PIERWSZYCH KAMIENI I ZACZĘLIŚMY SIĘ WSPINAĆ NA WYSTAJĄCE Z ZAMASKOWANEGO KRZAKAMI PODŁOŻA OBŁE KAWAŁY SKAŁ. SZYBKO PRZESZŁA NAM OCHOTA NA DALSZE SPACERY PO TYCH WERTEPACH.
OGLĄDNĘLIŚMY KILKA KAMULCÓW ZE ŚLADAMI INGERENCJI CZŁOWIEKA I ZREZYGNOWALIŚMY Z DALSZEJ WYCIECZKI DO ODLEGŁEGO O KOLEJNY KILOMETR KAMIENIOŁOMU.
ZAKURZENI I SPOCENI WRÓCILIŚMY DO CZEKAJĄCEGO AUTA.

ZOBACZENIE TYCH TRZECH MIEJSC ZAJĘŁO NAM CZAS DO 13:45. NIE BYLIŚMY ZACHWYCENI, BO Z OBIECANEGO 3 DNIOWEGO ZWIEDZANIA ZROBIŁY SIĘ PRAWDĘ MÓWIĄC ZALEDWIE DWA. GDYBY TO WSZYSTKO TROCHĘ LEPIEJ ZORGANIZOWAĆ DWA DNI WYSTARCZĄ W ZUPEŁNOŚCI.

WRACAJĄC Z KAMIENIOŁOMÓW ZORIENTOWAŁEM SIĘ, ŻE MAM POWAŻNĄ DZIURĘ W BUDŻECIE. ANALIZUJĄC SYTUACJĘ PRZYPOMNIAŁEM SOBIE PŁACENIE ZA HOTEL. UKŁADAJĄC BANKNOTY W SZTAPLACH PO 1000 MUSIAŁEM SIĘ POMYLIĆ I DAĆ O JEDEN ZA DUŻO… Z LEKKIM NIEPOKOJEM ZASTANAWIAM SIĘ CZY ZA LADĄ RECEPCJI BĘDZIE TEN SAM KONSJERŻ I CZY ODZYSKAM KASIORKĘ.
RECEPCJONISTA OKAZAŁ SIĘ BYĆ UCZCIWSZY NIŻ PRZYPUSZCZAŁEM. GDY MU WYŁUSZCZYŁEM O CO BIEGA, ZE STOICKIM SPOKOJEM ZROBIŁ BILANS KASOWY I WYSZŁO MU IŻ MA 1000 PIWEK NADWYŻKI. NAWET PRZEPROSIŁ ZA TO, ŻE NIE SPRAWDZIŁ OD RAZU ILE MU DAJĘ. BYŁ SKUPIONY NA TYM JAK LICZĘ I UKŁADAM POSZCZEGÓLNE BANKNOTY W SZTAPLACH I NIE ZAUWAŻYŁ, ŻE SPRAWDZAJĄC ILE MAM JESZCZE W SUMIE PIWEK PODSUNĄŁEM MU TRZY, ZAMIAST DWÓCH KUPEK PIENIĘDZY.
ODZYSKAWSZY Z POWROTEM ZAGINIONY TYSIĄC ZOSTAWIŁEM CHŁOPAKOWI STÓWKĘ “ZNALEŹNEGO”. BYŁO NIE BYŁO, TO JA ZGUBIŁEM A ON ZNALAZŁ KASĘ … NALEŻAŁO MU SIĘ …

PO POŁUDNIU WOMBACIK I JA POSZLIŚMY SIĘ PRZEJŚĆ PO MNIEJ RUCHLIWYCH, BARDZO SPOKOJNYCH ULICZKACH MIASTA, A LEKKO ZMIĘTY JAKĄŚ NIEDYSPOZYCJĄ KARAŚ-MAPNIK ZOSTAŁ “LEŻEĆ” W HOTELU. SKIEROWALIŚMY KROKI NA POŁUDNIE OD GŁÓWNEJ ULICY PRZECINAJĄCEJ MIASTO, OKREŚLANEJ NA TUTEJSZYCH MAPACH AIRPORT Str. WAŁĘSAJĄC SIĘ PO NICH TRAFILIŚMY NA NIEZŁĄ ULICZNĄ KAWIARNIĘ. PODANA KAWA ZDECYDOWANIE MI SMAKOWAŁA. NIE WIEM TYLKO, CZY CZASEM NIE DLATEGO, ŻE PODOBAŁA MI SIĘ PRZYRZĄDZAJĄCA JĄ DZIEWCZYNA.

WRÓCIWSZY Z OSTATNIEGO SPACERU PO PRZECIEKAWYM HISTORYCZNIE AKSUM POSTANOWILIŚMY ZJEŚĆ KOLACJĘ W RESTAURACJI NASZEGO HOTELU. MA ONA KILKA STOLIKÓW WYSTAWIONYCH PRZED WEJŚCIEM OD STRONY ULICY. TROCHĘ TU HAŁAŚLIWIE, ALE NIE MA TO JAK ZIMNE PIWO PITE NA ŚWIEŻYM POWIETRZU. RUCH LOKALSÓW W RESTAURACYJNYM “OGRÓDKU” BYŁ TAK DUŻY, ŻE NAWET MY – GOŚCIE HOTELOWI MUSIELIŚMY POCZEKAĆ AŻ KELNER PRZYNIESIE DLA NAS GDZIEŚ Z ZAPLECZA STOLIK PLUS KRZESŁA. SIEDLIŚMY W TRÓJKĘ, ZAMÓWILIŚMY LOKALNE DANIA I PRZYGLĄDALIŚMY SIĘ ŻYCIU LOKALSÓW. W PEWNYM MOMENCIE PODSZEDŁ DO STOLIKA JAKIŚ MIEJSCOWY PYTAJĄC CZY NI CHCEMY WYMIENIĆ DOLAROSÓW. ZAPYTAŁEM PO ILE. CENA BYŁA BARDZO ATRAKCYJNA, BO O DOBRZE PONAD 10% WYŻSZA NIŻ W LOTNISKOWYM KANTORZE. WYMIENILIŚMY OCZYWIŚCIE. POLECAM PRZYHOTELOWY OGRÓDEK BAROWO-RESTAURACYJNY JAKO DOBRE MIEJSCE DLA TAKICH TRANSAKCJI.

CHWILĘ PÓŹNIEJ POJAWIŁ SIĘ CZŁOWIEK, ZAŁATWIAJĄCY NASZĄ JUTRZEJSZĄ PRZECIUPKĘ DO GONDERU. PRZYJECHAŁ POKAZAĆ SAMOCHÓD KTÓRYM POJEDZIEMY I KIEROWCĘ. MAMY JECHAĆ W SZÓSTKĘ. OPRÓCZ NAS JESZCZE DWIE OSOBY. JAKO GŁÓWNI SPONSORZY MAMY MOŻLIWOŚĆ WYBORU MIEJSC. KIEROWCA SUGEROWAŁ BYŚMY SIEDLI CAŁĄ “TRÓJCĄ” W DRUGIM RZĘDZIE. NIE ZGODZIŁEM SIĘ. JADĘ Z PRZODU – Z MIEJSCA PRZY KIERUJĄCYM STRZELA SIĘ NIEZŁE FOTY. CHCIAŁ TEŻ ZALICZKĘ, ALE MU NIE DAŁEM.

KOLACJA BYŁA BARDZO FAJNA. CENA RÓWNIEŻ. WSZYSCY WZIĘLIŚMY LOKALNE ŻAREŁKO Z INJERĄ. POLECAM …

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *