cantabria, hiszpania

14.07.2019 – URODZINOWA KULMINACJA. JASKINIE ALTAMIRY, SANTILLANA DEL MAR I RAJD PO TAPASOWNIACH

.
DZISIAJ PROPONUJEMY COŚ DLA TYCH, KTÓRZY LUBIĄ SPORO CHODZIĆ. DWIE MIEJSCÓWKI LEŻĄCE ok. 30 km OD SANTANDERU.

PIERWSZA TO ALTAMIRA, JASKINIA W KTÓREJ ZNAJDUJĄ SIĘ SŁYNNE NA CAŁY ŚWIAT MALUNKI POZOSTAWIONE PRZEZ NASZYCH PRAPRZODKÓW MIĘDZY 13 A 35 TYSIĘCY LAT TEMU.

DRUGA NAZYWA SIĘ SANTILLANA DEL MAR I MA TYTUŁ NAJPIĘKNIEJSZEGO ŚREDNIOWIECZNEGO MIASTECZKA HISZPANII.

CHOCIAŻ TO TYLKO 30 + km, DOJAZD Z SANTANDERU DO ALTAMIRY W NIEDZIELĘ JEST SPORYM WYZWANIEM. PIERWSZY AUTOBUS JADĄCY DO ODLEGŁEJ O NIECAŁE 3 km OD JASKIŃ SANTILLANY DEL MAR, WYRUSZA KOŁO 11:30 RUJNUJĄC PRAKTYCZNIE CAŁY DZIEŃ.
LEPIEJ JEST W DNI POWSZEDNIE. WTEDY AUTOBUSY STARTUJĄ JUŻ O 8:30 I KURSUJĄ CZĘŚCIEJ.

PODRÓŻUJĄC W NIEDZIELĘ – JEŚLI LUBI SIĘ CHODZIĆ – TO NAJROZSĄDNIEJ PODJECHAĆ POCIĄGIEM DO STACJI TORRELAVEGA. POTEM MOŻNA RUSZYĆ DALEJ NA PIECHOTĘ (8,4 km), ALBO PODEJŚĆ KILKASET METRÓW I KOLEJNYM POCIĄGIEM PRZEJECHAĆ 2 PRZYSTANKI DO PUENTE SAN MIGUEL. STAMTĄD PIESZO AŻ DO SAMYCH JASKIŃ JEST TYLKO 5,1 km.
CI, KTÓRZY NIE SĄ FANAMI SPACERÓW MUSZĄ SKORZYSTAĆ Z AUTOBUSU, A TO MOŻE ZNACZYĆ, ŻE ZOBACZĄ NIEWIELE …

MY, PONIEWAŻ BYŁA NIEDZIELA NIE MIELIŚMY WYBORU. DO TORRELAVEGA DOSTALIŚMY SIĘ KOLEJĄ, A RESZTĘ TRASY POKONALIŚMY NIE SPIESZĄC SIĘ Z BUTA.
TEN SPACER ZAJĄŁ NAM ok. 140 min.
KLARA PALIŁA NIEŹLE I CZASEM, IDĄC NIEOCIENIONYMI DROGAMI ODCZUWALIŚMY JEJ MOC.

W NIEDZIELĘ JASKINIA JEST DOSTĘPNA ZA FRIKO. TO OCZYWIŚCIE POWODUJE, ŻE TRZEBA ODCZEKAĆ DŁUŻSZY NIŻ NORMALNIE CZAS W KOLEJCE DO KASY.
PO OTRZYMANIU BILETÓW MUSIMY SOBIE ZORGANIZOWAĆ CZAS. DO ZOBACZENIA SĄ DWIE RZECZY: MUZEUM I WIERNA REPLIKA W SKALI 1:1 SŁYNNEJ JASKINI, NIEDOSTĘPNEJ OBECNIE Z POWODU BŁYSKAWICZNEJ DEGRADACJI, JAKIEJ ULEGAŁA PRZYJMUJĄC CODZIENNIE TYSIĄCE TURYSTÓW.

WEJŚCIE DO GROTY MA RESTRYKCJE CZASOWE I NIE MOŻE BYĆ ZREALIZOWANE SZYBCIEJ, NIŻ JAKIEŚ 60 min OD CHWILI OTRZYMANIA BILETU. TO DAJE WYSTARCZAJĄCO DUŻO CZASU NA ZAPOZNANIE SIĘ Z CZĘŚCIĄ MUZEALNĄ, A NAWET Z KLAPNIĘCIEM NA CHWILĘ W BARZE-RESTAURACJI I WCIĄGNIĘCIEM np. JAKIEGOŚ PŁYNU.

UWAGA: NIE MOŻNA SIĘ SPÓŹNIĆ NA ZWIEDZANIE JASKINI. TRZEBA POJAWIĆ SIĘ PRZED WEJŚCIEM DO NIEJ CO NAJMNIEJ 5 min PRZED OKREŚLONYM NA BILECIE CZASIE. KOLEJNOŚĆ WCHODZENIA JEST BARDZO SUROWO PILNOWANA.

OGLĄDNIĘCIE MUZEUM SPROWADZA SIĘ DO ok. 30 – 45 min. JEŻELI POTRZEBUJESZ NA TO WIĘCEJ CZASU, MOŻESZ TU WRÓCIĆ PO ZOBACZENIU JASKINI, PODZIWIANIE KTÓREJ ZAJMIE CI PRZYPUSZCZALNIE ok. 30 min. 🙂 🙂 🙂

.

Cantabria, Hiszpania, altamira, jaskinie

W JASKINIACH ALTAMIRY

.

NIESTETY, ABY DOSTAĆ SIĘ Z ALTAMIRY DO SANTILLANA DEL MAR MUSIELIŚMY PIESZO POKONAĆ KOLEJNE 2,1 km.

SANTILLANA DEL MAR – PIĘKNIE ZACHOWANE ŚREDNIOWIECZNE MIASTECZKO TĘTNI ŻYCIEM. CIEKAWE ZAKĄTKI, SKLEPY Z PAMIĄTKAMI, BARY I RESTAURACJE PLUS KILKA MUZEÓW PRZYCIĄGAJĄ TURYSTÓW NAWET Z BARDZO DALEKA.

NIE MOŻNA TU OCZYWIŚCIE WJECHAĆ SAMOCHODEM. TRZEBA ZOSTAWIĆ AUTO NA PARKINGU. JEDEN LEŻY PRAWIE W CENTRUM, PRZY SKRZYŻOWANIU Av. DE DORAT Z DROGĄ CA 133. KILKADZIESIĄT METRÓW WCZEŚNIEJ PRZY Av. DEL ALCALDE ANTONIO SANDI JEST PARKING PRYWATNY (CHYBA TAŃSZY). DARMOWY PARKING ZNAJDZIECIE NA CALLE CASTÍO, WYJEŻDŻAJĄC OD WSCHODU DROGĄ CA 131.

PO DOTARCIU DO CENTRUM PROPONUJĘ PODEJŚĆ DO INFORMACJI TURYSTYCZNEJ (CALLE JESÚS OTERO, 20).

JEŻELI CHCESZ STARANNIE ZWIEDZAĆ W MIARĘ WSZYSTKO, Z WCHODZENIEM DO KAŻDEGO MUZEUM, TO POTRZEBNY CI BĘDZIE CAŁY DZIEŃ. CZĘŚĆ Z NICH MA PRZERWĘ. TO INSTYTUCJE MAJĄCE KONEKSJE KOŚCIELNE. DWA MUZEA I DWA KOŚCIOŁY. POZA TYM JEST JESZCZE 15 GODNYCH OGLĄDNIĘCIA RÓŻNEGO TYPU BUDOWLI. KILKA UDOSTĘPNIONYCH DO ZWIEDZANIA.

NIE MIELIŚMY ZBYT WIELE CZASU …

URODZINOWE KULINARNE PRZYJEMNOŚCI ZACZĘLIŚMY JUŻ TUTAJ.
NA WZMOCNIENIE ŁYKNĘLIŚMY PO TAPASIE W LOS BLASONES. SZCZEGÓLNIE CIEKAWA BYŁA KROMKA BUŁKI PARYSKIEJ Z DWOMA SOLIDNYMI PLASTRAMI KASZANKI POSYPANYMI WSPANIAŁĄ, SKARMELIZOWANĄ CEBULĄ – WOOOWWWWW. JEDZENIE TU SERWOWANE WYGLĄDAŁO NA NIEŹLE WYCZESANE. GORZEJ Z CENAMI. WARTO SPRAWDZIĆ TO MIEJSCE, ALE NIE ZAMAWIAJ W CIEMNO.

POKRZEPIENI RUSZYLIŚMY POZNAWAĆ TĘ ŚREDNIOWIECZNĄ PERŁĘ …

PODZIWIAJĄC WSPANIAŁE BUDYNKI WAŁĘSALIŚMY SIĘ PO MIEŚCIE PRZEZ KILKA GODZIN. WESZLIŚMY TEŻ DO MUZEUM TORTUR I DO KOLEGIATY Z PIĘKNYMI KRUŻGANKAMI. ZDECYDOWANIE POLECAMY OBIE TE MIEJSCÓWKI. 🙂 🙂 🙂

NA ZAKOŃCZENIE WSTĄPILIŚMY NA KOLEJNE TAPASY DO UROCZEJ KNAJPKI MIESZCZĄCEJ SIĘ NA WPROST KOLEGIATY – RESTAURANTE CASA COSSÍO.
PRZYCIĄGNĘŁY NAS DO NIEJ BARDZO INTERESUJĄCO WYGLĄDAJĄCE OMUŁKI I JESZCZE INNE ŁAPIĄCE WZROK PRZECHODNIÓW TAPASY. OMUŁKI ODLOTOWE. INNE TAPASY RÓWNIEŻ BARDZO DOBRE. CENY OK. POLECAMY GORĄCO … 🙂 🙂 🙂

PO POWROCIE DO PENSJONATU I ODŚWIEŻENIU RUSZYLIŚMY KONTYNUOWAĆ URODZINOWĄ KULINARNĄ ROZPUSTĘ.

MARUCHO TO NIEWIELKA KNAJPKA. SŁYNIE Z DAŃ RYBNYCH I OWOCÓW MORZA. SZCZEGÓLNIE Z KALMARÓW W SOSIE WŁASNYM. GDY DO NIEJ DOTARLIŚMY BYŁA PEŁNA. UDAŁO NAM SIĘ DOSTAĆ BEZ CZEKANIA MIEJSCA PRZY STOLIKU NA PIĘTERKU. TROCHĘ TU CIASNAWO. NISKI PUŁAP DODATKOWO POTĘGUJE TO WRAŻENIE.
ZAMÓWILIŚMY PO WYSTRZAŁOWYM DANIU, NAWIĄZALIŚMY BLIŻSZY KONTAKT Z SĄSIADAMI JEDZĄCYMI OBOK, ZJEDLIŚMY (POLECAMY 🙂 🙂 🙂 ) I WYSTARTOWALIŚMY DO KOLEJNEGO CELU – EL SOL.

NIESTETY, TA LEŻĄCA KILKASET METRÓW DALEJ TAPASOWNIA BYŁA ZAMKNIĘTA.
LICZYLIŚMY SIĘ Z TYM, BO JUŻ PLANUJĄC DUŻO WCZEŚNIEJ TEN SZCZEGÓLNY WIECZÓR ODKRYLIŚMY, ŻE WIELE INTERESUJĄCYCH NAS RESTAURACJI SANTANDERU W NIEDZIELĘ MA ZAMKNIĘTE PODWOJE. DZIWNE, ALE PRAWDZIWE …

NIE ZRAŻENI CHWILOWYM NIEPOWODZENIEM PRZESZLIŚMY KOLEJNE PÓŁ KILOMETRA I WYLĄDOWALIŚMY W CASA LITA.

TA DUŻA MIEJSCÓWKA LEŻĄCA PRZY PASAŻU NADMORSKIM MA TEŻ SPORY OGRÓDEK. JEST TO NAJBARDZIEJ ZNANA, CHĘTNIE ODWIEDZANE PRZEZ TUBYLCÓW I TURYSTÓW TAPASOWNIA. MA ŚWIETNE OCENY WE WSZYSTKICH WIODĄCYCH PRZEWODNIKACH KULINARNYCH: MICHELIN, FORK, TRIPADVISOR itp.

MIMO PÓŹNEJ PORY WYBÓR TAPASÓW CIĄGLE BYŁ SPORY. WYBRALIŚMY KILKA NAJCIEKAWIEJ WYGLĄDAJĄCYCH I ZABRALIŚMY SIĘ DO KONSUMPCJI. FAKTYCZNIE DOBRE. WARTO TU PRZYJŚĆ I SPRÓBOWAĆ COŚ SMACZNEGO. NIE BĘDZIESZ ZAWIEDZIONY. POLECAMY GORĄCO 🙂 🙂 🙂 🙂

NASZE PLANY NA DZISIEJSZY WIECZÓR PRZEWIDYWAŁY ODWIEDZINY JESZCZE JEDNEGO MIEJSCA. TO SPECJALIZUJĄCE SIĘ W SERWOWANIU TORTILII EL DILUVIO. MY JEDNAK POPRZESTALIŚMY NA PINCHO SARDINA AHUMADA – CZYLI PRZEKĄSKI Z WĘDZONĄ SARDYNKĄ. REWELACJA. MIEJSCÓWKA Z DOBRYMI CENAMI I FAJNYM ŻAREŁKIEM. POLECAMY 🙂 🙂 🙂

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *