comillas, hiszpania, owoce morza

15.07.2019 – CIĄGLE URODZINOWO. CUDA COMILLAS I OSTRYGOWA “OSTATNIA WIECZERZA”

.
PO SZYBKIEJ KAWIE W BARZE “CADIZ 13” WSKOCZYLIŚMY NA DWORCU AUTOBUSOWYM W POJAZD JADĄCY DO COMILLAS. NA MIEJSCU BYLIŚMY PRZED 10-tą.

W COMILLAS DO ZOBACZENIA JEST KILKA BARDZO INTERESUJĄCYCH OBIEKTÓW.
GENERALNIE CAŁE ZWIEDZANIE MOŻNA SPRAWDZIĆ DO SPACERU WZDŁUŻ DWÓCH SZLAKÓW: MODERNISTYCZNEGO I HISTORYCZNEGO

UWAGA: NAJLEPIEJ ZROBISZ, ROZPOCZYNAJĄC ZAPOZNAWANIE SIĘ Z TYMI WSZYSTKIMI ZABYTKOSAMI OD PAŁACU SOBRELLANO I JEGO PRYWATNEJ KAPLICY, WIELKOŚCI KOŚCIÓŁKA WIEJSKIEGO (CAPILLA PANTEÓN DE LOS MARQUESES DE COMILLAS). Z DWÓCH POWODÓW. PO PIERWSZE STOI ON BLISKO PRZYSTANKU NA KTÓRYM WYSIADASZ. PO DRUGIE GRUPY OGLĄDAJĄCYCH WPUSZCZANE SĄ TU O USTALONYCH GODZINACH (NIE MOŻNA ZWIEDZAĆ INDYWIDUALNE).
JEDNOCZEŚNIE TO NAJBARDZIEJ ZAJMUJĄCA CZAS MIEJSCÓWKA. TRZEBA NA NIĄ ZAREZERWOWAĆ 60 min. JEŚLI NIE DECYDUJESZ SIĘ NA WCHODZENIE DO KAPLICY ODEJMIJ 15 min. JEST TAKA OPCJA, ALE MOIM ZDANIEM BŁĘDNA.
POLECAMY GORĄCO :):) 🙂 🙂

TUŻ OBOK ZNAJDZIECIE OBIEKT ZAPROJEKTOWANY PRZEZ GAUDIEGO DOM O WDZIĘCZNEJ NAZWIE “EL CAPRICHO DE GAUDÍ“. OBEJRZENIE GO TEŻ WYMAGA SPORO CZASU, ALE MOŻNA CHODZIĆ PO NIM I JEGO OGRODACH BEZ PRZEWODNIKA. POTRZEBNY CZAS TO ok. 60 min. TROCHĘ MNIEJ, JEŚLI ODPUŚCIĆ SOBIE KRÓTKI FILM ZAPOZNAWCZY.

BARDZO CIEKAWY JEST POŁOŻONY TROCHĘ POZA CENTRUM STARY, CHYBA JESZCZE ŚREDNIOWIECZNY CMENTARZ. POWSTAŁ W MIEJSCU ISTNIEJĄCEGO TU KIEDYŚ KOŚCIOŁA PARAFIALNEGO I PRZYKOŚCIELNEGO CMENTARZA, Z KTÓREGO NIEWIELE DZIŚ POZOSTAŁO. RESZTKI MURÓW ŚWIĄTYNI ZOSTAŁY PRZEKSZTAŁCONE PRZEZ MODERNISTYCZNEGO ARCHITEKTA LUISA DOMÉNECH I MONTANER WE WSPÓŁCZESNE KRYPTY GROBOWE. NEKROPOLIA LEŻY NA WYSOKIM WZGÓRZU. NAD NIĄ, NA SOLIDNYM KILKUMETROWYM MURZE AUTOR UMIEŚCIŁ FIGURĘ ANIOŁA ZAGŁADY, NAZYWANEGO RÓWNIEŻ ANIOŁEM STRÓŻEM, RZEŹBĄ JOSEPA LLIMONY W STYLU MODERNISTYCZNYM, Z 1895 r.
ZDECYDOWANIE TRZEBA TU PRZYJŚĆ I OGLĄDNĄĆ NIE TYLKO TO NIEWIELKIE MIEJSCE POCHÓWKU, ALE I WSPANIAŁĄ PANORAMĘ.
BARDZO GORĄCO POLECAM. DOJŚCIE Z CENTRUM ZAJMUJE NIE WIĘCEJ NIŻ 15 min. OGLĄDANIE DRUGIE TYLE … 🙂 🙂 🙂 🙂

KOLEJNYM WARTYM POŚWIĘCENIA 15 MINUT OBIEKTEM JEST KOŚCIÓŁ IGLESIA SAN CRISTÓBAL DE COMILLAS Z 1640 r.

POZA w/w JEST JESZCZE SPORO INNYCH, GODNYCH UWAGI MIEJSC.
NAJCIEKAWSZE Z NICH – DO OGLĄDNIĘCIA TYLKO Z ZEWNĄTRZ TO:

FONTANNA FUENTE DE LOS TRES CAÑOS
BRAMA PTAKÓW GAUDIEGO – PUERTA DE LOS PÁJAROS (DEL MORO)
DOM KSIĘCIA (CASA DEL DUQUE DE ALMODÓVAR DEL RÍO)
POMNIK MARKIZA (MONUMENT TO THE MARQUIS DE COMILLAS)
MALUTKI KOŚCIÓŁEK ŚW ŁUCJI (ERMITA DE SANTA LUCÍA) WRAZ Z PUNKTEM WIDOKOWYM (MIRADOR DE SANTA LUCÍA)
DAWNY RATUSZ (AYUNTAMIENTO ANTIGUO DE COMILLAS),
LEŻĄCE NA WZGÓRZU SEMINARIO PONTIFICIOSEMINARIUM JEZUICKIE, KTÓRE MIAŁO KIEDYŚ OGROMNY WPŁYW NA ROZWÓJ MIASTECZKA NA PEWNO JEST SUPER, ALE NIE DALIŚMY RADY CZASOWO.

TROCHĘ SIĘ NACHODZILIŚMY BY ZOBACZYĆ TO WSZYSTKO, ALE ZDECYDOWANIE BYŁO WARTO 🙂

PO TAK WYCZERPUJĄCYM ZWIEDZANIU TRZEBA BYŁO “WRZUCIĆ COŚ NA RUSZT”. JUŻ WCZEŚNIEJ PRZECHODZĄC PRZEZ CENTRUM MIASTECZKA WPADŁA NAM W OKO RESTAURACJA “LA COMPUERTA” Z DUŻYM OGRÓDKIEM SERWUJĄCA PODOBAJĄCE SIĘ NAM DANIA. SZCZEGÓLNIE CIEKAWIE WYGLĄDAŁ, WYSTARCZAJĄCO DUŻY BY ZASPOKOIĆ CIEKAWOŚĆ KULINARNĄ DWÓCH OSÓB, PÓŁMISEK OWOCÓW MORZA @ 40€00. DO WYBORU BYŁ TEŻ PODOBNY, WE WZBOGACONEJ O HOMARA WERSJI @ 60€00, ALE PO OSTATNICH DOŚWIADCZENIACH Z TYMI ZWIERZAKAMI ODPUŚCILIŚMY. UWAŻAMY, ŻE NIE WARTO SIĘ MĘCZYĆ PRÓBUJĄC WYDOSTAĆ Z ZAKAMARKÓW I SZCZELIN CHITYNOWEGO KORPUSU I ODNÓŻY HOMARA TYCH KILKA KAWAŁKÓW MIĘSA, JAKIE SĄ TAM UKRYTE. NIE JESTEŚMY POSZUKIWACZAMI SKARBÓW, TYLKO LEKKO GŁODNYMI TURYSTAMI CHCĄCYMI ZJEŚĆ COŚ DOBREGO.

SIEDZĄCA OBOK, NAJWYRAŹNIEJ ZNAJĄCA SIĘ NA RZECZY HISZPAŃSKA PARA, PODPOWIEDZIAŁA NAM, KTÓRE WINO BĘDZIE NAJLEPIEJ PASOWAŁO DO ZAMÓWIONEGO DANIA. FAKTYCZNIE, TRAFILI W PUNKT. MOCNO SCHŁODZONE BIAŁE “LOLO” SMAKOWAŁO ŚWIETNIE, W POWIĄZANIU DO TEGO CO MIELIŚMY NA TALERZACH.

PÓŁMISEK OKAZAŁ SIĘ BARDZO DOBRZE DOPRAWIONĄ, SOLIDNĄ PORCJĄ OWOCÓW MORZA. NAWRZUCANO DOŃ WIELE RÓŻNYCH MUSZLI, KREWETEK, KRABÓW I LANGUSTYNKI. BAJKA …
POLECAMY GORĄCO 🙂 🙂 🙂

.

SANTANDER – W DRODZE DO HOTELU

.

WOMBACIK ZAPLANOWAŁ OSTATNIĄ KOLACJĘ URODZINOWEGO WYJAZDU W BARZE-RESTAURACJI LA MAR. NAJPROŚCIEJ MÓWIĄC TO OSTRYGOWNIA NA JEDNEJ Z MNIEJ RUCHLIWYCH ULICZEK CENTRUM SANTANDERU.

MOŻNA TU m.in. DELEKTOWAĆ SIĘ OSTRYGOSAMI Z KILKU RÓŻNYCH MIEJSC PÓŁNOCNEGO WYBRZEŻA HISZPANII I FRANCJI. SĄ TEŻ OSTRYGI IRLANDZKIE, HOLENDERSKIE, PORTUGALSKIE.
DO WYBORU STOLIKI WEWNĄTRZ I NA ZEWNĄTRZ LOKALU. GDY SIĘ ZJAWILIŚMY, NA ZEWNĄTRZ BYŁ SPORY TŁOK.  SZCZĘŚLIWIE NA ZWOLNIENIE SIĘ JAKIEGOŚ STOLIKA NIE CZEKALIŚMY ZBYT DŁUGO. ZAMÓWILIŚMY OSTRYGI HISZPAŃSKIE, NIEZNANE NAM TAK DOBRZE JAK FRANCUSKIE. DO TEGO OCZYWIŚCIE PROSECCO. SMAKOWAŁO ODLOTOWO. NIE BYŁO INNEGO WYJŚCIA. TAKI FULL WYPAS WYMAGAŁ POWTÓRKI …
GORĄCO POLECAMY LA MAR. SERWUJĄ ŚWIETNE DANIA (SĄ TEŻ np. KREWETKI). MAJĄ BOGATY WYBÓR NAPOJÓW ALKOHOLOWYCH. WSZYSTKO TO W ROZSĄDNYCH, DOBRYCH CENACH.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *