etiopia, dolina omo, pasterze

10.02.1019 – DLACZEGO NIE POLECAM ADDISA JAKO PRZEWODNIKA. URODA DORZE LODGE

.

RANO JAK ZWYKLE CZEKAMY NA ADDISA. WYRUSZAMY DOPIERO O 9:30. CZEKA NAS DŁUGA DROGA. W SAMOCHODZIE TOCZY SIĘ DYSKUSJA O WZAJEMNYCH ROZLICZENIACH.

NIESTETY NIE MOGĘ POLECIĆ ADDISA JAKO PRZEWODNIKA. UWAŻAM, ŻE NIE BIERZE ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA SWOJE BŁĘDY. NAS NIE OBCHODZI TO, ŻE JEGO KLIENCI PRZEDŁUŻYLI O JEDEN DZIEŃ SWOJĄ TRASĘ. TO MY ZAPŁACILIŚMY W SENSIE DOSŁOWNYM I W PRZENOŚNI ZA TO, ŻE ADDIS UZNAŁ ICH ZA KLIENTÓW ISTOTNIEJSZYCH OD NAS.

ROZUMIEM, ŻE PROWADZĄC BIZNES NIE CHCE SIĘ STRACIĆ OKAZJI DOROBIENIA PARU GROSZY CZY ZAPRACOWANIA NA DOBRE IMIĘ, ALE NIE MOŻE TO SIĘ ODBYWAĆ KOSZTEM INNYCH KLIENTÓW. JAZDA ROZKLEKOTANYM SAMOCHODEM, W KTÓRYM OTWARTE OKNA BYŁY KONIECZNOŚCIĄ Z POWODU UPAŁU SPRAWIAŁO, ŻE DUSILIŚMY SIĘ PYŁEM JAKI WYPEŁNIAŁ CAŁE AUTO.

KIEROWCA MOŻE I DOBRY ALE NIEKOMPETENTNY. ZUPEŁNIE POGUBIONY W PARKU MAGO. CAŁĄ DROGĘ DO JINKI GDZIEŚ TELEFONOWAŁ. MIAŁ KŁOPOT ZE ZNALEZIENIEM NASZEGO NOCLEGU. NIE WIERZĘ W TO, ŻE PIERWSZA NOC JAKĄ SPĘDZILIŚMY W POKOJU BEZ CIEPŁEJ WODY WYNIKAŁA Z FAKTU, ŻE RZĄD ZAREKWIROWAŁ WSZYTSKIE HOTELE W JINCE, BO BYŁ JAKIŚ ZJAZD. TO SĄ OKOLICZNOŚCI DO JAKICH NIE POWINIEN DOPUŚCIĆ SZANUJĄCY SIĘ PRZEWODNIK.

UMOWA OBEJMOWAŁA TRZY POSIŁKI DZIENNIE. PIERWSZE DWA DNI NIE DOSTALIŚMY  LUNCHU. TAKIE POSTĘPOWANIE NIE STANOWIŁO REALIZACJI UMOWY.
ADDIS SPÓŹNIA SIĘ STALE. WOLI PODPISYWAĆ SIĘ PRZED MIEJSCOWYMI DZIEWCZYNAMI NIŻ POWIEDZIEĆ COŚ CIEKAWEGO NA TEMAT MIEJSCA W KTÓRYM AKTUALNIE JESTEŚMY. NIE POCZUWA SIĘ DO ZAINTERESOWANIA NAS SWOIM KRAJEM, JEGO URODĄ, TRADYCJAMI. DO TEGO DOCHODZI JESZCZE, NIESTETY, BRAK WIEDZY.                                                                                        WIEDZA ADDISA ODNOŚNIE PLEMION JEST ZALEDWIE PODSTAWOWA. O PLEMIONACH; O TYM Z CZEGO ŻYJĄ; ICH ZWYCZAJACH JAK np. ZAWIERANIU MAŁŻEŃSTW; CEREMONIACH WIE PO PROSTU MAŁO.
MOGĘ TO POWIEDZIEĆ, BO STUDIOWAŁAM TE KWESTIE PRZEZ PÓŁ ROKU PRZED WYJAZDEM I ZAOPATRZONA BYŁAM W OPRACOWANIE DOTYCZĄCE PLEMION. KIEDY PYTAŁAM O PEWNE RZECZY NIE BYŁ WSTANIE ODPOWIEDZIEĆ NA MOJE PYTANIE.

ZARÓWNO W PLEMIENIU MURSI JAK I HAMER NIE BYŁO ŻADNEGO LOKALNEGO PRZEWODNIKA (W MYŚL UMOWY MIELIŚMY TAKIEGO ZAPEWNIONEGO). A WIEDZA ADDISA BYŁA ZDECYDOWANIE ZA SŁABA, BY MÓC NAS ZADOWOLIĆ..

POMIJAM JUŻ KWESTIĘ JEDZENIA W BARDZO PRYMITYWNYCH RESTAURACJACH I BRAKU WYBORU Z NASZEJ STRONY TEGO CO JEMY. ZDAJĘ SOBIE SPRAWĘ, ŻE CENA WARUNKUJE POZIOM JEDZENIA I SPANIA ALE BEZ PRZESADY.
TO SĄ MOŻE DROBIAZGI, ALE W POŁĄCZENIU JEDEN DO DRUGIEGO DAJĄ NIESMAK.

SAM ADDIS NIE POCZUWAŁ SIĘ DO ŻADNYCH SWOICH BŁĘDÓW.
DOLINA OMO TO DOŚĆ TRUDNE WARUNKI I DOKŁADANIE DO NICH DYSKOMFORTU WYNIKAJĄCEGO Z NIEUDANEGO, NIERZETELNEGO PRZEWODNIKA MOŻE OKAZAĆ SIĘ ZBYT STRESUJĄCE DLATEGO NIE MOGĘ GO POLECIĆ.

.

etiopia, dolina omo

DOLINA OMO, OKOLICE WOITO – LUNCH

.

LUNCH JEMY W JAKIMŚ PRZYDROŻNYM ZAJEŹDZIE. NIE MAMY OCZYWIŚCIE WPŁYWU NA TO CO DOSTAJEMY DO JEDZENIA, BO ZAMAWIA JE ADDIS. WYBÓR OGRANICZA SIĘ DO RYŻU LUB MAKARONU. PRZY INNYCH STOLIKACH LUDZIE JEDZĄ TEŻ INNE RZECZY.

JAZDA DŁUŻY SIĘ OKROPNIE. PRZEJEŻDŻAMY PRZEZ ARBA MINCH. POTEM WSPINAMY SIĘ POD GÓRĘ. TRASA JEST KARKOŁOMNA. ZAKRĘT ZA ZAKRĘTEM. SAMOCHÓD PRAWIE SIĘ GOTUJE, CHYBA COŚ SIĘ W NIM PSUJE.

W KOŃCU PRZED 19:00 WIECZOREM PRZYJEŻDŻAMY DO DORZE LODGE. MIEJSCE JEST TAK PIĘKNE ŻE WYNAGRADZA MĘCZĄCĄ PODRÓŻ. CHŁOPAKI PATRZĄ JAK URZECZENI NA WIDOK JAKI ROZCIĄGA SIĘ Z PRZED NIMI. PYTAJĄ SKĄD WYTRZASNĘŁAM TAKIE CUDO.

CHATY W KTÓRYCH NOCUJEMY STANOWIĄ KOPIĘ CHAT PLEMIENIA DORZE. MAJĄ KSZTAŁT ROTUNDY Z DUŻĄ CZAPĄ. W ŚRODKU ŁÓŻKA, WIESZAK NA ŚCIANIE, ŻADNEGO STOLIKA, SZAFKI, KRZESŁA. PODŁOGA BETONOWA. NIESTETY WNĘTRZE NIE SPRAWIA WRAŻENIA CZYSTEGO, PODOBNIE JAK ŁAZIENKA. WIDOK MUSI WYSTARCZYĆ.

PRZED DOMKIEM TARASIK. JEST NA NIM STYLIZOWANY STÓŁ, FOTELE, A PRZED NIM BAJECZNY KRAJOBRAZ. SIADAMY I PATRZYMY. NIESTETY UCIEKŁ NAM ZACHÓD SŁOŃCA. SZKODA.

RESTAURACJA, DO KTÓREJ IDZIEMY NA KOLACJĘ, MA TEŻ TARAS, POMIESZCZENIE STANOWIĄCE JADALNIĘ I POMIESZCZENIE, KTÓRE MOŻNA CHYBA NAZWAĆ SALONEM. WOKÓŁ SIEDZENIA Z PODUSZKAMI, CENTRALNIE KOMIN.

KOLACJA W FORMIE BUFETU SKŁADA SIĘ Z MAKARONU Z SOSEM POMIDOROWYM, KARTOFLI, RYŻU, ZUPY Z DYNI. JEST DOBRA. CENA OD OSOBY 100 BIRR. POZA NAMI JEST JESZCZE PARA ANGLIKÓW Z PRZEWODNIKIEM. NA ZAKOŃCZENIE CZĘSTUJE NAS ON KIELISZECZKIEM LOKALNEGO BIMBRU.

O godz. 22 WYŁĄCZANE JEST ŚWIATŁO I TYM SAMYM PRZESTAJE LECIEĆ CIEPŁA WODA Z KRANU.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *