Etiopia, Dolina Omo, Turmi

07.02.2019 – KŁOPOTY W WIOSKACH PLEMIENIA MURSI I CO ZNAJDZIESZ NA TARGU KEY AFER

.
BYŁO JESZCZE BARDZO CIEMNO KIEDY LEŻĄCA OBOK ŁÓŻKA KOMÓRKA ZACZĘŁA WIBROWAĆ I HAŁASOWAĆ CHCĄC TYM PSEUDO TAŃCEM Św. WITA I TOWARZYSZĄCYMI MU ODGŁOSAMI ZMUSIĆ NAS DO WYSKOCZENIA Z ŁÓŻKA. SIĘ JEJ UDAŁO.

JESZCZE WCZORAJ PO KOLACJI USTALILIŚMY Z KIEROWCĄ WYJAZD DO PARKU NARODOWEGO MAGO NA SPOTKANIE ZE SZCZEPEM MURSI NA GODZINĘ 6:00. GUCIO USIŁOWAŁ PROTESTOWAĆ, ALE NA NIC SIĘ ZDAŁY TE PRÓBY. WOMBACIK NAPAKOWANY PO KOKARDĘ WIADOMOŚCIAMI NA TEMAT ODWIEDZIN W OSADACH TEGO PLEMIENIA NIE CHCIAŁ SIĘ ABSOLUTNIE ZGODZIĆ NA PÓŹNIEJSZY WYJAZD. Z UZYSKANYCH INFO WIEDZIELIŚMY, ŻE DOJAZD POWINIEN TRWAĆ OKOŁO 3 GODZIN, A IM PÓŹNIEJ DOJEDZIEMY, TYM WIĘKSZĄ MAMY SZANSĘ NA SPOTKANIE Z ODURZONĄ JAKIMIŚ ŚRODKAMI, AGRESYWNĄ SPOŁECZNOŚCIĄ.

RANKIEM NASZ KIEROWCA DALEJ USIŁOWAŁ CHOCIAŻ TROCHĘ OPÓŹNIĆ WYJAZD. GŁÓWNYM POWODEM BYŁA PRZYPUSZCZALNIE MĘCZĄCA DLA NIEGO NOC. NIE ZNALAZŁSZY DLA SIEBIE ŻADNEJ NOCLEGOWNI, SPĘDZIŁ JĄ W SAMOCHODZIE. SZCZERZE MU WSPÓŁCZUŁEM, MAJĄC JEDNOCZEŚNIE NADZIEJĘ, ŻE TRAFIŁ NA JAKĄŚ MIEJSCÓWKĘ ŻEBY SIĘ WYKĄPAĆ CHOCIAŻBY W ZIMNEJ WODZIE. DRUGIM, ZNACZNIE WAŻNIEJSZYM POWODEM BYŁO COŚ, O CZYM – JAK PRZYPUSZCZAM – NIE ZOSTALIŚMY POINFORMOWANI PRZEZ NIEDOPATRZENIE. WYSZŁO DOPIERO PÓŹNIEJ “W PRANIU”. CHODZIŁO MIANOWICIE O TO, ŻE PRZEWODNICY PO PARKU NARODOWYM, POTRAFIĄCY DOGADAĆ SIĘ ŚWIETNIE Z POSZCZEGÓLNYMI WIOSKAMI ZACZYNAJĄ PRACOWAĆ OD 7:00.
PRZEKONALIŚMY SIĘ O TYM DOPIERO, GDY SAMOCHÓD DOJECHAŁ DO PLACYKU W JINCE, Z KTÓREGO ZABIERA SIĘ LUDZI ZNAJĄCYCH BARDZO DOBRZE MIEJSCA POSTOJU I ZWYCZAJE POSZCZEGÓLNYCH KLANÓW PLEMIENIA MURSI. NIESTETY PRZYJECHALIŚMY ZA WCZEŚNIE I NIE UDAŁO SIĘ NAM ZNALEŹĆ NIKOGO, KTO BY MÓGŁ SPROSTAĆ NASZYM WYMAGANIOM.

NIE ZRAŻENI KAZALIŚMY SIĘ WIEŹĆ DO PARKU. PRZY BRAMIE WJAZDOWEJ TRZEBA UIŚCIĆ OPŁATĘ I PRZYJĄĆ NA POKŁAD “SKAUTA” – CZYLI UZBROJONEGO GOŚCIA, KTÓRY W RAZIE JAKIEJŚ NIEPRZYJEMNEJ SYTUACJI POWINIEN STANĄĆ W OBRONIE TURYSTÓW.

NIESTETY MURSI NIE MAJĄ RENOMY FAJNYCH, SPOKO TUBYLCÓW. BARDZO CZĘSTO SĄ POD WPŁYWEM, A NAWET KIEDY NIE SĄ, TO CZASAMI BIJE IM NA DEKIEL AGRESJA. SZCZEGÓLNIE KOBITKOM. RZĄD PONOĆ USIŁOWAŁ JUŻ RAZ ROZWIĄZAĆ TEN PROBLEM ZAKAZUJĄC TURYSTOM PRZEZ JAKIŚ CZAS WSTĘPU NA TERENY TEGO PLEMIENIA. SŁYSZAŁEM, ŻE DAŁO TO NIEZŁE REZULTATY, ALE CZY NA PEWNO? ZOBACZYMY …

KOLEJNE 30 min JAZDY I WJEŻDŻAMY W LEKKIE ZAROŚLA. 50 m DALEJ JEST OBOZOWISKO MURSI. NA SPOTKANIE WYCHODZI WÓDZ. JEST BARDZO MŁODY. AŻ MI SIĘ NIE CHCE WIERZYĆ, ŻE TA DOSYĆ SPORA WIOSKA TO JEGO KRÓLESTWO. ZAMIAST OPROWADZIĆ NAS PO WŁOŚCIACH FACET USIŁUJE ZROBIĆ Z SIEBIE SUPERSTAR. GWIAZDORZY NA CAŁEGO, DOMAGAJĄC SIĘ FOT. WYGLĄDA NA TO, ŻE MIMO WCZESNEJ PORY DNIA JUŻ COŚ PRZYJĄŁ… W NADZIEI NA ZOBACZENIE ŻYCIA WIOSKI, ROBIMY MU SESJĘ ZNOSZĄC JEGO WYGŁUPY. DOSYĆ DŁUGO NIE JESTEŚMY W STANIE OPĘDZIĆ SIĘ WODZA, KTÓREMU NAJWYRAŹNIEJ WYDAJE SIĘ, ŻE JEST W HOLLYWOOD. WRESZCIE JAKOŚ DALIŚMY RADĘ UCIEC NATRĘTOWI I POCHODZIĆ TROCHĘ POMIĘDZY CHAŁUPAMI.

DŁUGO TO NIE TRWAŁO, BO TU Z KOLEI ZAATAKOWAŁY NAS KOBITKI USIŁUJĄCE SPRZEDAĆ KRĄŻKI Z KTÓRYCH SŁYNĄ DZIEWCZYNY TEGO PLEMIENIA. W ROZCIĘTĄ WARGĘ WKŁADAJĄ SOBIE CERAMICZNE KRĄŻKI. PO ZAGOJENIU ZAMIENIAJĄ JE NA CORAZ TO WIĘKSZE. IM BARDZIEJ OKAZAŁY KRĄŻEK, TYM WIĘKSZA PIĘKNOŚĆ. CIEKAWE JAK TAKA LASECZKA CAŁUJE. A JAK JEST Z LODAMI?

LEKKO NAPASTOWANI PRZEZ DZIEWCZYNY I OD CZASU DO CZASU PRZEZ WODZA MIELIŚMY DOSYĆ PO ok. 15 MINUTACH.

JEST PRZED 8:00. Z SESJI FOTO, W KTÓREJ MIAŁA BRAĆ UDZIAŁ CAŁA WIOSKA NIC NIE WYSZŁO. POWIEDZIELIŚMY KIEROWCY, ŻE CHCEMY JECHAĆ GDZIE INDZIEJ. GDZIEŚ, GDZIE NIE BĘDĄ NAS NAGABYWAĆ O FOTY I POZWOLĄ JE ROBIĆ TAK JAK MY CHCEMY.
FACET ZACZĄŁ PROTESTOWAĆ. A BO W KONTRAKCIE SĄ TYLKO JEDNE ODWIEDZINY W WIOSCE MURSI… A BO NIE MA CZASU NA DOJECHANIE… A TAK W OGÓLE TO ON NIE MA KASY NA KOLEJNE WEJŚCIE …

.

Park Narodowy Mango, Mursi

PARK NARODOWY MANGO – ZABAWY Z WODZEM W OSADZIE PLEMIENIA MURSI

.

UPARLIŚMY SIĘ. PRZEDE WSZYSTKIM CZASU MIELIŚMY AŻ ZA DUŻO. wg. WSZYSTKICH DOSTĘPNYCH ŹRÓDEŁ, SAM DOJAZD DO PLEMIENIA POWINIEN ZAJĄĆ ok. 180 min, A MY OSIĄGNĘLIŚMY CEL JUŻ PO GODZINIE. DO TEGO W KONTRAKCIE “STAŁO”, ŻE MAMY MIEĆ PEŁNĄ SESJĘ FOTO BEZ ŻADNEGO PROSZENIA SIĘ I MOLESTOWANIA ZE STRONY PLEMIENIA. NA OSTATNI ARGUMENT – BRAK KASY, ODPOWIEDZIAŁEM, ŻE SKORO KIEROWCA NIE MA GOTÓWKI TO JA ZAPŁACĘ, A POTEM ODBIORĘ SOBIE TEN NIESPODZIEWANY WYDATEK Z UZGODNIONEJ WCZEŚNIEJ KWOTY.

RUSZYLIŚMY DALEJ. NASTĘPNA WIOSKA BYŁA ODDALONA O NIECAŁE 20 min JAZDY.

OD RAZU ZAUWAŻYLIŚMY, ŻE TO ZDECYDOWANIE WIĘKSZA SPOŁECZNOŚĆ. DUŻO CHAT. CZĘŚĆ UKRYTA W CHASZCZACH. WSZĘDZIE LUDZIE ZAJĘCI SWOIMI SPRAWAMI.

ZACZĄŁEM OD PODEJŚCIA ZE SKAUTEM DO WODZA I ZAPYTANIE GO CZY MOŻEMY PODKRĘCIĆ SIĘ WOKÓŁ I STRZELIĆ TROCHĘ FOT. USTALIŁEM CENĘ NA 300 PIW OD APARATU I SPYTAŁEM, CZY ABY NA PEWNO NIKT NIE BĘDZIE NAS SZYKANOWAŁ, BO JUŻ JAKAŚ KOBITKA WYMACHIWAŁA MI RĘKĄ PRZED OBIEKTYWEM – I NIE BYŁO TO ANI RADOSNE, ANI ZACHĘCAJĄCE MACHANIE…
WÓDZ I OTACZAJĄCA GO GRUPA STARSZYCH MĘŻCZYZN ZAPEWNILI, ŻE NIE BĘDZIE ŻADNYCH PROBLEMÓW.

WYSTARTOWALIŚMY Z APARATAMI NA POŁÓW RODZAJOWYCH SMACZKÓW. JAKOŚ TO SZŁO. OD CZASU DO CZASU KTÓRAŚ Z KOBIET USIŁOWAŁA SIĘ WYBIĆ NA NIEPODLEGŁOŚĆ, ALE STARSZYZNA NATYCHMIAST INTERWENIOWAŁA TŁUMACZĄC IM (MAM NADZIEJĘ), ŻE PŁACIMY ZA FOTY I TA FORSA POTEM BĘDZIE DO PODZIAŁU DLA CAŁEJ WSI.

W PEWNYM MOMENCIE JEDNAK ZNUDZIŁO MI SIĘ CIĄGŁE NIEZADOWOLENIE ORAZ CORAZ TO WIĘKSZA AGRESJA W GŁOSIE PAŃ, WIĘC POSZEDŁEM PRZEDYSKUTOWAĆ PROBLEM JESZCZE RAZ. TYM RAZEM Z KILKOMA STARSZYMI. POWIEDZIAŁEM, ŻE PŁACIMY SŁONO ZA KILKA FOT I  ZUPEŁNIE NAM SIĘ NIE PODOBA TAKIE PRZYJĘCIE. PRAKTYCZNIE CAŁY CZAS PYTAMY CZY MOŻEMY STRZELIĆ FOCIĘ, A MIMO TO JESTEŚMY SZYKANOWANI. WOMBAT I JA Z RACJI UŻYWANIA TELEOBIEKTYWÓW MIELIŚMY MNIEJSZY PROBLEM, ALE KARAŚ CHODZIŁ ZE SWOIM TABLETEM LEKKO WYSTRASZONY, BO BEZ PRZERWY GO ZACZEPIANO. SAM WÓDZ KILKA RAZY USIŁOWAŁ NAWET DOŚĆ OSTRO HAMOWAĆ ZAPĘDY WIEŚNIACZEK – BEZ REZULTATU.

POD KONIEC NASZEJ WIZYTY POJAWIŁA SIĘ ZDECYDOWANIE WIĘKSZA GRUPA TURYSTÓW I PRZESTANO ZWRACAĆ NA NAS UWAGĘ – NAJWYRAŹNIEJ MIESZKAŃCY WIEDZĄ, ŻE DUŻE STADO PŁACI LEPIEJ…

CZAS JECHAĆ Z POWROTEM. PO WYSADZENIU PRZY WJEŹDZIE DO REZERWATU CZŁOWIEKA Z KARABINEM I ZROBIENIU PARU KILOMETRÓW TRAFILIŚMY NA ZEPSUTE AUTO. JAK SIĘ OKAZAŁO Z MŁODYMI POLSKIMI PODRÓŻNIKAMI. NA SZCZĘŚCIE MIELI JUŻ WEZWANY ZASTĘPCZY POJAZD, WIĘC PO ZAMIENIENIU KILKU ZDAŃ I WYMIANIE INFO RUSZYLIŚMY DALEJ.

45 min PÓŹNIEJ, O 10:30 WYSIEDLIŚMY PRZED WEJŚCIEM DO WCZORAJ POZNANEJ RESTAURACJI BESHA GOJO.

JEDZĄC ŚNIADANIE MIELIŚMY TUTAJ CZEKAĆ NA ADDISA, UMÓWIONEGO INTERNETOWO PRZEWODNIKA. PODOBNO BYŁ JUŻ NIEDALEKO. NIECAŁĄ GODZINĘ DROGI STĄD.

TRADYCYJNIE JUŻ NA ŚNIADANIE DOSTALIŚMY OMLETY. NAWET SZYBKO JE PODANO. BYŁY ZDECYDOWANIE WYPASIONE I BARDZO DOBRE.
UPORAWSZY SIĘ Z JEDZENIEM ZASTANAWIALIŚMY SIĘ JAK DŁUGO PRZYJDZIE NAM CZEKAĆ NA SPÓŹNIAJĄCEGO SIĘ PRZEWODNIKA.

ROBIŁO SIĘ PÓŹNO. WKURZONY WOMBAT BYŁ GOTÓW WSIĄŚĆ DO CZEKAJĄCEGO Z NASZYMI BAMBETLAMI WOZU I RUSZAĆ W KIERUNKU TARGOWISKA KEY AFER, BĘDĄCEGO NASZYM DRUGIM, DZISIEJSZYM CELEM I DOPIERO TAM SPOTKAĆ ADDISA. JEDNAK CZEKAJĄCY Z NAMI KIEROWCA NIE CHCIAŁ JECHAĆ. PRZEKONYWAŁ CAŁY CZAS, ŻE ZA CHWILĘ BĘDZIEMY MIELI PRZEWÓZ, A ON I TAK NIE MOŻE SIĘ STĄD RUSZYĆ BO MA INNE OBOWIĄZKI.

ADDIS ZJAWIŁ SIĘ ok. 12:30. PRZEPROSIŁ ZA SPÓŹNIENIE I SIEDLIŚMY NA CHWILĘ BY OMÓWIĆ SZCZEGÓŁY NASZEJ WSPÓŁPRACY ORAZ WYJAŚNIĆ SOBIE ZAISTNIAŁE PROBLEMY: BRAK LUNCHU DZIEŃ WCZEŚNIEJ, NOCLEG BEZ CIEPŁEJ WODY I NAJWAŻNIEJSZY: SPRAWĘ ZACHOWANIA SIĘ KIEROWCY W WIOSCE MURSI.
TRZEBA PRZYZNAĆ, ŻE ZAŁATWILIŚMY WSZYSTKO BŁYSKAWICZNIE I PRZED 13:00 RUSZYLIŚMY W KIERUNKU KEY AFER.

TYM RAZEM JECHALIŚMY ZDECYDOWANIE NOWSZYM SAMOCHODEM. NIE BYŁA TO MOŻE NÓWKA SZTUKA, ALE KLIMA DZIAŁAŁA.

NIE WIEM ILE CZASU POKONYWAŁO SIĘ DAWNIEJ TRASĘ Z JINKI DO KEY AFER. NAM ZAJĘŁO TO MNIEJ NIŻ 90 min.

JAKIEŚ 30 min PRZED CELEM NA DRODZE WYROSŁA NAGLE GRUPA CHŁOPCÓW NA SZCZUDŁACH. WIDZIELIŚMY JUŻ TAKICH WCZEŚNIEJ, ALE NIE MAJĄC CZASU, NIE STAWALIŚMY. TYM RAZEM BYŁO INACZEJ. MIELIŚMY CHWILĘ NA SESJĘ ZDJĘCIOWĄ.

CHŁOPCY Z PLEMIENIA KARA WYGLĄDALI WSPANIALE. BIAŁE WZORY NA ICH CIAŁACH ŚWIETNIE KONTRASTOWAŁY Z OTOCZENIEM. WARUNKI OŚWIETLENIA WSPANIAŁE. TRZEBA STRZELIĆ FOTY. UZGODNILIŚMY WARUNKI FINANSOWE. NIECH TA GRUPA MŁODZIKÓW WYMALOWANA BARWAMI PLEMIENNYMI ZARABI SOBIE JAKIEŚ PIENIĄDZE.

NA TARGOWISKO DOJECHALIŚMY PRZED 13-tą. NIE DO WIARY, JEŚLI OPIERAĆ SIĘ NA ŚWIEŻYNKACH INFORMACYJNYCH DOSTĘPNYCH NAWET NA BARDZO AKTUALNYCH BLOGACH.

PRAWDĘ MÓWIĄC WSZYSTKIE PODAWANE CZASY PRZEJAZDÓW DOTYCZĄCE DOLINY OMO SĄ MOCNO NIEPRECYZYJNE. A POWÓD JEST PROSTY. OBECNIE W CAŁEJ ETIOPII DUŻO INWESTYCJI DROGOWYCH PROWADZĄ FIRMY CHIŃSKIE. ZACZYNAJĄ W WIELU MIEJSCACH PRZYGOTOWUJĄC SOBIE TEREN POD DALSZE PRACE. TAKIE ROBOTY POLEGAJĄ PRZEDE WSZYSTKIM NA WYRÓWNANIU I UTWARDZENIU TERENU Z WYKORZYSTANIEM LOKALNYCH ZASOBÓW MATERIAŁOWYCH. WYNIKIEM TEJ DZIAŁALNOŚCI SĄ CZĘSTO DOSYĆ DŁUGIE ODCINKI DRÓG SZUTROWYCH, BĘDĄCE ZALĄŻKIEM NOWEJ INFRASTRUKTURY DROGOWEJ, LUB BIEGNĄCE OBOK WSTĘPNIE UTWARDZONYCH – PRZYGOTOWANYCH DO DALSZYCH PRAC – DROGI POMOCNICZE. WYKORZYSTUJĄC WŁAŚNIE TĘ KULAWĄ INFRASTRUKTURĘ MOŻNA SIĘ JUŻ TERAZ PRZEMIESZCZAĆ ZDECYDOWANIE SZYBCIEJ NIŻ np. 6 MIESIĘCY TEMU. SIEĆ POŁĄCZEŃ DROGOWYCH ZMIENIA SIĘ Z DNIA NA DZIEŃ I TRZEBA SIĘ Z TYM LICZYĆ. WEŹ TO POD UWAGĘ PODRÓŻUJĄC PO ETIOPII.

TARGOWISKO KEY AFER JEST DOSYĆ SPORE. PRZEWIJA SIĘ PRZEZ NIE TŁUM LUDZI. 95% TO LOKALSI, W WIĘKSZOŚCI HAMEROWIE. NIE WIDZIAŁEM PRAWIE ŻADNYCH TURYSTÓW. MIAŁEM WRAŻENIE, ŻE WYLĄDOWAŁEM NIE NA BAZARZE, ALE NA WIELKIM TOWARZYSKIM SPĘDZIE LOKALSÓW.
KOLOROWY TŁUM KŁĘBI SIĘ W POSZUKIWANIU NIE WIEDZIEĆ CZEGO. STRAGANY, I BARDZO CZĘSTO NAŚLADUJĄCE JE, ROZŁOŻONE BEZPOŚREDNIO NA ZIEMI PŁACHTY, GRUPUJĄ SPRZEDAWCÓW HANDLUJĄCE TOWAREM Z TEJ SAMEJ BRANŻY.
SĄDZĘ, ŻE NAJWIĘKSZE WZIĘCIE MAJĄ ARTYKUŁY SPOŻYWCZE, KTÓRYCH JEDNAK JA BYM NIE ODWAŻYŁ SIĘ SPRÓBOWAĆ. STOISKA Z ODZIEŻĄ TEŻ SĄ OBLEGANE PRZEZ DUŻE GRUPY KLIENTÓW.
PAMIĄTKI I OZDOBY, A WŁAŚCIWIE TO WSZELKIEGO RODZAJU ARTYKUŁY DEKORACYJNE, MAJĄ SWOJE MIEJSCE. SPORO TEGO. RUCH W TEJ CZĘŚCI PLACU NIE POWALA. DZIĘKI TEMU MOŻNA COŚ ŁATWIEJ UHANDLOWAĆ. GENERALNIE JEST DOSYĆ TRUDNO DOSTAĆ JAKĄŚ ZNIŻKĘ, ALE NIE JEST TO NIEMOŻLIWE. KUPIŁEM SOBIE JAKO PAMIĄTKĘ-OZDOBĘ OPASKĘ NA GŁOWĘ Z KORALIKÓW NANIZANYCH NA CIENKIE SZNURKI – TYPOWA OZDOBA HAMERÓW. NIESTETY NIE PAMIĘTAM CENY, ALE ZBIŁEM JĄ CO NAJMNIEJ O 30%.

SAMO TARGOWISKO JEST BARDZO CIEKAWE Z PUNKTU WIDZENIA FOTOGRAFA. DUŻO KOLORÓW, INTERESUJĄCEE TWARZE. NIESTETY NIE WSZYSCY POZWALAJĄ NA STRZELENIE IM FOTY. DOBRZE JEST MIEĆ ZE SOBĄ KUMATEGO PRZEWODNIKA. DLATEGO TEŻ MUSISZ PRZEZNACZYĆ SPORO CZASU NA TEGO TYPU ZABAWĘ. MY BYLIŚMY 50 min. TO ZDECYDOWANIE ZA KRÓTKO NA DOBRĄ SESJĘ FOTOGRAFICZNĄ.

ZALICZYWSZY RYNEK WSKOCZYLIŚMY NA CHWILĘ DO HOTELU NASA NA SZYBKIE PIWO. ADDIS I KIEROWCA PRZYGARNĘLI JAKIŚ LUNCHYK KIEDY MY NAWIĄZYWALIŚMY ZNAJOMOŚĆ Z NEAPOLITAŃCZYKIEM PODRÓŻUJĄCYM PO ETIOPII SAMOPAS.

DROGA DO TURMI ZAJĘŁA KIEROWCY 90 min. CZEKAŁY TU NA NAS ZAKLEPANE PRZEZ ADDISA “APARTAMENTY” W KIZO LODGE. BĘDĄ ONE NASZĄ BAZĄ WYPADOWĄ PRZEZ KILKA NAJBLIŻSZYCH DNI.

KIZO LODGE LEŻY DOSYĆ DALEKO OD GŁÓWNEJ DROGI. DZIĘKI TEMU JEST TU CISZA I SPOKÓJ. PRZY WEJŚCIU DO PEŁNEGO ROŚLIN, NIEDUŻEGO KOMPLEKSU STOI OKRĄGŁY BUDYNEK. TO JADŁODAJNIA-RESTAURACJA. POKOJE – APARTAMENTY TEGO WYGLĄDAJĄCEGO NA NOWY HOSTELU-SYPIALNI SĄ BARDZO PRZESTRONNE. NASZ BYŁ OGROMNY. MIEŚCIŁ DWA POTĘŻNE, CHYBA KING SIZE ŁOŻA PRZYKRYTE MOSKITIERAMI I UMIESZCZONE NA WYSOKICH, CO NAJMNIEJ 50 cm BETONOWYCH POSTUMENTACH. POSTUMENTY, NA WYSOKOŚCI WEZGŁOWIA MAJĄ PO OBU STRONACH BETONOWE WYPUSTY NAŚLADUJĄCE NOCNE SZAFKI. ŚWIETNE MIEJSCE NA POŁOŻENIE WALIZKI. PRZY OKNIE SĄ KOLEJNE BETONOWE WSPORNIKI. NIE WIEM PO CO. CHYBA POD JAKIŚ STÓŁ.
UMEBLOWANIE POKOJU DOPEŁNIAJĄ DWA KRZESŁA I STOLICZEK. SZKODA, ŻE PLASTIKI.
ŁAZIENKA TEŻ JEST DUŻA I DOSYĆ NOWOCZESNA. MA SŁUSZNYCH ROZMIARÓW UMYWALKĘ, GŁĘBOKĄ WANNĘ Z PRYSZNICEM I WC.
WSZYSTKIE POKOJE MAJĄ W OKNACH I OSZKLONYCH METALOWYCH DRZWIACH KRATY. MOŻE NIE WYGLĄDAJĄ ZBYT ESTETYCZNIE, ALE ZA TO POZWALAJĄ NA POCZUCIE SIĘ SUPER BEZPIECZNIE.

JESZCZE PRZED ROZPAKOWANIEM I DOPROWADZENIEM DO STANU JAKO TAKIEJ CZYSTOŚCI PO DZISIEJSZYM DNIU SPĘDZONYM W PYLE I KURZU, UMÓWILIŚMY SIĘ Z ADDISEM I KIEROWCĄ NA NASTĘPNY DZIEŃ.
UZGODNILIŚMY, ŻE KOLACJĘ ZJEMY W TUTEJSZEJ RESTAURACJI I ZOBLIGOWALIŚMY NASZEGO PRZEWODNIKA DO PRZYWIEZIENIA NAM JAK NAJSZYBCIEJ ZAPASU WODY GAZOWANEJ. USŁYSZAWSZY, ŻE ZARAZ SIĘ TYM ZAJMIE I ZOSTAWI WODĘ U MENAGO JADŁODAJNI ZAJĘLIŚMY SIĘ SOBĄ.

WYKĄPANI I ODŚWIEŻENI POSZLIŚMY NA REKONESANS PO NAJBLIŻSZEJ OKOLICY. AKURAT ZAPADŁ ZMIERZCH. OKOLICZNE POLA I POBLISKIE BUDYNKI OTULAŁY OSTATNIE PROMIENIE SŁOŃCA. WYSZLIŚMY NA GŁÓWNĄ DROGĘ, PRZY KTÓREJ STOI KILKA NOCLEGOWNI PODOBNYCH DO NASZEJ. WSZYSTKIE MAJĄ JADŁODAJNIE NAZYWANE SZUMNIE RESTAURACJAMI. NIE OGLĄDALIŚMY ICH ZA DOKŁADNIE BO CIEMNOŚĆ ZAPADŁA BŁYSKAWICZNIE, A JEDZENIE I TAK MIELIŚMY W NASZYM HOSTELU-NOCLEGOWNI.

WESZLIŚMY DO RESTAURACJI. POPROSILIŚMY O MENU I DOSTARCZONĄ PRZEZ ADDISA WODĘ. KELNER ZROBIŁ WIELKIE OCZY. ADDIS MIAŁ ZOSTAWIĆ DLA NAS WODĘ? JAKI ADDIS? JAKĄ WODĘ ….
ZREZYGNOWANI POPROSILIŚMY O PIWO I ZACZĘLIŚMY STUDIOWAĆ NIEZBYT DŁUGIE MENU I WKRÓTCE ZŁOŻYLIŚMY ZAMÓWIENIE.
KURCZAKI W RÓŻNEJ POSTACI. NIE DO WIARY. NA ZAMÓWIENIE CZEKALIŚMY PONAD GODZINĘ…, A PODANE KURCZAKI WYKLUŁY SIĘ CHYBA ZE SKAMIENIAŁYCH JAJ DINOZAURÓW – BYŁY TWARDSZE OD LEŻĄCYCH TU I ÓWDZIE KAMIENI …

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *