etiopia,dolina omo

09.02.2019 – ODWIEDZINY U DASSANACHÓW I ZAKUPY NA TARGOWISKU W DIMECE

.
NIE CHCIELIŚMY POWTÓRKI Z ROZRYWKI, CZYLI JEDZENIA ŚNIADANIA O 9:00. O TEJ GODZINIE POWINNIŚMY JUŻ WYJEŻDŻAĆ NA OBJAZD OKOLICY. DLATEGO TEŻ ZERWALIŚMY SIĘ Z KURAMI I PRZYSZLIŚMY DO JADALNI PRZED 8:00. ZAMÓWIONE OMLETY BYŁY GOTOWE W 15 min. NAJWYRAŹNIEJ WCZORAJSZE USTAWIENIE DO PIONU KUCHARZA PRZEZ NASZEGO PRZEWODNIKA ZADZIAŁAŁO.
ALE I TAK NIE DANE NAM BYŁO WYJECHAĆ ZGODNIE Z PLANEM, BO ADDIS PODOBNIE JAK WCZORAJ SPÓŹNIŁ SIĘ I DZISIAJ.

W PROGRAMIE NA DZIŚ MAMY PRZEDPOŁUDNIOWĄ WYCIECZKĘ DO WIOSKI PLEMIENIA DASSANECH A PÓŹNIEJ ZOBACZYMY TARGOWISKO W DIMECE.

DOTARCIE DO OSADY BYŁO O TYLE SKOMPLIKOWANE, ŻE DZIELIŁO SIĘ NA 3 ETAPY. PIERWSZY: AUTEM DO MIEJSCOWOŚCI OMORATE.
TAM SIEDLIŚMY NA CHWILĘ W CIENIU DRZEW BY COŚ WYPIĆ. TUTAJ TEŻ DOŁĄCZYŁ DO NAS PRZEWODNIK. STOSUNKOWO MŁODY.

PRZYSZEDŁ CZAS NA WSKOCZENIE DO DŁUBANKI – ŁÓDKI WYDRĄŻONEJ Z PNIA DRZEWA. TRZEBA TROCHĘ UWAŻAĆ, BO WĄSKA JEDNOSTKA PŁYWAJĄCA – DO TEGO OKRĄGŁA, ŁATWO SIĘ MOŻE PRZEGIBNĄĆ I WTEDY – ZUPEŁNIE NIECHCĄCY JESZCZE ŁATWIEJ WYLĄDOWAĆ W WODZIE NA PRZYKŁAD Z PRZYCIĄGNIĘTYM HAŁASEM I RUCHEM KROKODYLEM.

PRZEPRAWA NA DRUGĄ STRONĘ TRWA NIE WIĘCEJ NIŻ 10 min.

WYGRAMOLENIE SIĘ NA BRZEG, MOŻE BYĆ TRUDNE DLA NIEKTÓRYCH, BO JEST ON DOSYĆ STROMY. ALE OCZYWIŚCIE GOTOWE DO POMOCY CHŁOPAKI CZEKAJĄ…

DO WIOSKI IDZIE SIĘ POMIĘDZY POLAMI ok. 700-800 m. PRZY OKAZJI MOŻNA ZOBACZYĆ SYSTEM IRYGACYJNY MAJĄCY UNIEZALEŻNIAĆ PLEMIĘ DASSANECHÓW OD PORY DESZCZOWEJ. TO FORMA POMOCY PAŃSTWA DLA PLEMION DOLINY OMO.

POKONYWANA Z BUTA PRZESTRZEŃ JEST CAŁKOWICIE PŁASKA, ZAKURZONA I ZUPEŁNIE POZBAWIONA JAKIEJKOLWIEK OSŁONY OD SŁOŃCA. WARTO SIĘ ZABEZPIECZYĆ.

PO KILKUNASTU MINUTACH W ODDALI DOSTRZEGAM DŁUGI PAS BARDZO NISKICH ZABUDOWAŃ. OSADA JEST DUŻA. OCZYWIŚCIE Z TEJ ODLEGŁOŚCI NIE JESTEM W STANIE OCENIĆ Z CZEGO I JAK JĄ ZBUDOWANO. Z BLISKA WIDAĆ, ŻE TO TYP OKRĄGŁYCH, DOSYĆ PŁASKICH CHAT OPARTYCH NA RUSZTOWANIU Z DŁUGICH GAŁĘZI. PRAWIE NAMIOTY, TYLKO ZAMIAST PLANDEKI POKRYTO JE CZYM SIĘ DAŁO. POCZĄWSZY OD DROBNYCH GAŁĘZI PRZEPLATANYCH SITOWIEM POPRZEZ KAWAŁKI BLACHY FALISTEJ (TEJ JEST CHYBA NAJWIĘCEJ), FOLII PLASTIKOWEJ, JAKICHŚ SZMAT I TEGO CO WPADŁO DO RĘKI BUDOWNICZEMU.

NA NASZE SPOTKANIE WYCHODZI PRZYWÓDCA WIOSKI. UZGADNIAMY WARUNKI WIZYTY – GŁÓWNIE SPRAWĘ OPŁAT ZA FOTY. PŁACIMY PO 200 PIWEK OD FOTOGRAFA UZYSKUJĄC W TEN SPOSÓB PRAWO DO ROBIENIA WSZELKIEGO RODZAJU ZDJĘĆ. DO TEGO ZAPEWNIENIE, ŻE NIE BĘDZIEMY MIELI ŻADNYCH PROBLEMÓW Z FOTOGRAFOWANYMI LUDŹMI. TUTAJ KAŻDY WIE, ŻE OTRZYMANE OD NAS PIENIĄDZE ZOSTANĄ W JAKIEJŚ FORMIE ROZDYSTRYBUOWANE UCZCIWIE WŚRÓD WSZYSTKICH MIESZKAŃCÓW OSADY.

Z PRZEWODNIKIEM NA CZELE WCHODZIMY POMIĘDZY DOMOSTWA. STOJĄ DOSYĆ BLISKO SIEBIE. ZUPEŁNIE INACZEJ NIŻ W DOTYCHCZAS WIDZIANYCH WIOSKACH. I JEST ICH NAPRAWDĘ DUŻO.

PRZEWODNIK OKAZUJE SIĘ ZNAĆ NAPRAWDĘ DOBRZE TEN LUD. OPOWIADA DUŻO I CHĘTNIE. DORZUCA RÓŻNE CIEKAWOSTKI I DOKŁADNIE WSZYSTKO TŁUMACZY. W CZASIE OBCHODU TOWARZYSZY NAM CIĄGLE SPORA GRUPA KOBIET. ZRESZTĄ TO ONE ZDECYDOWANIE DOMINUJĄ W TEJ WIOSCE. WIĘKSZOŚĆ JEST BARDZO MŁODA. PRAWIE WSZYSTKIE NOSZĄ TYLKO PRZEPASKI BIODROWE. ODKRYTE PIERSI, SZCZUPŁE SYLWETKI I DZIWNE, SZEROKIE NA 1-1,5 cm BLIZNY PRZYCIĄGAJĄ MOJE OKO. DZIEWCZYNY MAJĄ ZUPEŁNIE INNE TWARZE NIŻ np. LUDZIE Z PLEMION MURSI. NIE MA NA NICH NIECHĘCI DO NAS, BIAŁASÓW, ANI GNIEWU CZY TEŻ ZMIESZANIA KIEDY PRZEWODNIK PROSI JEDNĄ Z NICH BY PODESZŁA I ZADEMONSTROWAŁA JAKIŚ SZCZEGÓŁ SWOJEGO CIAŁA.
PO WSI KRĘCI SIĘ OCZYWIŚCIE – POZA STARSZYZNĄ – KILKU MĘŻCZYZN – WOJOWNIKÓW. TEŻ WYGLĄDAJĄ CIEKAWIE. SZCZEGÓLNIE JEDEN WYDAJE SIĘ WART STRZELENIA FOTY.

.

etiopia, dolina omo

DOLINA OMO – W WIOSCE DASSANECHÓW

.

SPACERUJĄC DOCHODZIMY DO ZACIENIONEGO MIEJSCA – WIOSKOWEGO TARGOWISKA NASTAWIONEGO GŁÓWNIE NA TURYSTÓW. NIE ZNAJDUJEMY NIC SZCZEGÓLNIE FASCYNUJĄCEGO.

WRACAJĄC POMIĘDZY NAMIOTAMI SŁYSZYMY NAGLE NARASTAJĄCY GWAR. LUDZIE PĘDZĄ DO CZŁOWIEKA STOJĄCEGO W ŚRODKU WIOSKI. IDZIEMY ZOBACZYĆ O CO BIEGA. PO CHWILI WSZYSTKO JEST JASNE. JAKAŚ ORGANIZACJA PODRZUCIŁA TUBYLCOM TROCHĘ UBRAŃ. LUDZIE RZUCILI SIĘ BY ZDOBYĆ COKOLWIEK. W KILKA MINUT JEST PO WSZYSTKIM.

DASSANECHOWIE, PODOBNIE JAK INNE LUDY DOLINY OMO UPRAWIAJĄ GLEBĘ W OPARCIU O CYKLICZNE WYLEWY RZEK, ŁOWIĄ RYBY I ZAJMUJĄ SIĘ PASTERSTWEM. BYDŁO MA DLA NICH ZASADNICZE. ZIEMIE, KTÓRE ZAMIESZKUJĄ SĄ PÓŁPUSTYNNE, CHOCIAŻ JEST TO DELTA RZEKI OMO PRZY UJŚCIU DO JEZIORA TURKANA. DASSANECH ZNACZY “LUDZIE Z DELTY”.
PLEMIĘ NIE MA ŚCIŚLE OKREŚLONEGO POCHODZENIA ETNICZNEGO. Z BIEGIEM CZASU WCHŁONĘŁO WIELE RÓŻNYCH LUDÓW I JEST TERAZ PODZIELONE NA OSIEM GŁÓWNYCH KLANÓW. KAŻDY KLAN MA SWOJĄ TOŻSAMOŚĆ I ZWYCZAJE, SWOJĄ WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ WOBEC RESZTY PLEMIENIA I JEST POWIĄZANY Z OKREŚLONYM TERYTORIUM. NAJWIĘKSZY KLAN TO GALBUR (KLAN WODY I KROKODYLA). JEGO CZŁONKOWIE MAJĄ PONOĆ WŁADZĘ NAD WODĄ I KROKODYLAMI. SĄ TEŻ ODPOWIEDZIALNI ZA LECZENIE CHORÓB W CAŁYM PLEMIENIU. KLAN TURAT TO SPECJALIŚCI W LECZENIU POPARZEŃ OD OGNIA. DODATKOWO MAJĄ MOC ODPĘDZANIA WĘŻY I ​​LECZENIA WIELU CHORÓB, A TAKŻE POTRAFIĄ TRZYMAĆ WROGÓW Z DALA OD ZWIERZĄT. TURNYERIM TO KLAN POSIADAJĄCY WŁADZĘ NAD SUSZĄ. SPROWADZA SIĘ ONA DO MODLITWY O DESZCZE W PORZE SUCHEJ. PRZY OKAZJI MOGĄ WYLECZYĆ UKĄSZENIA WĘŻY, PLUJĄC NA RANĘ. CIEKAWE JAKIE MAJĄ OSIĄGNIĘCIA NA TYM POLU … INNE KLANY SĄ SPECJALISTAMI OD INFEKCJI OKA, UKĄSZEŃ SKORPIONA, PROBLEMÓW MIĘŚNIOWYCH I TAK DALEJ. CZŁONKOWIE TEGO SAMEGO KLANU NIE MOGĄ OŻENIĆ SIĘ ANI TAŃCZYĆ ZE SOBĄ.
KOBIETY DASSANECH NOSZĄ UBRANIA WYKONANE ZE SKÓRY. MĘŻCZYŹNI UBIERAJĄ RODZAJ SARONGU. OBIE PŁCI CHĘTNIE OZDABIAJĄ SIĘ KORALIKAMI I BRANSOLETKAMI.
ZARÓWNO MĘŻCZYŹNI JAK I KOBIETY SĄ PODDAWANI OBRZEZANIU. TO WARUNEK DO ZAWARCIA MAŁŻEŃSTWA.

JESTEŚMY OCZAROWANI TYM PLEMIENIEM. FAKTYCZNIE SĄ BARDZO MILI I SWOBODNI GDY CHCEMY WALNĄĆ KOMUŚ FOTĘ. ZACHOWUJĄ SIĘ NATURALNIE I SWOBODNIE. BARDZO CHĘTNIE UCZESTNICZĄ W DEMONSTRACJACH MAJĄCYCH NA CELU POKAZANIE NAM JAK ŻYJĄ.

WRACAMY DO ŁÓDEK. WOMBAT MA JAKIEGOŚ KOLEGĘ-LOKALSA, KTÓRY NIE ODSTĘPUJE JEJ NA KROK. WOŁAJĄ NAŃ ZEBRA. GDY ODPŁYWAMY ZEBRA RZUCA SIĘ DO RZEKI I PRZEZ JAKIŚ CZAS PŁYNIE PRZY ŁÓDCE. ALEŻ TEN WOMBACIK POTRAFI FACETEM ZAMIESZAĆ ….

WYCIECZKA DO WIOSKI – OD MOMENTU WYJŚCIA Z SAMOCHODU NA BRZEGU RZEKI, KOŃCZĄC NA POWROCIE DO AUTA – TRWAŁA 160 min.

WRÓCIWSZY DO TURMI IDZIEMY NA LUNCH. TYM RAZEM WYBIERAMY TOURIST HOTEL. MENU JEST TU MINIMALISTYCZNE, ALE TO NAM NIE PRZESZKADZA. BIORĘ ETIOPSKI TIBS – SMAŻONE MIĘSO Z WARZYWAMI. PODAWAĆ JE MOŻNA NA RÓŻNE SPOSOBY. MOŻE BYĆ NA OSTRO LUB ŁAGODNE. ZAWIERAĆ NIEWIELE WARZYW, ALBO NIE MIEĆ ICH WCALE. ISTNIEJE WIELE ODMIAN TEGO PRZYSMAKU, W ZALEŻNOŚCI OD RODZAJU, WIELKOŚCI LUB KSZTAŁTU UŻYTYCH KAWAŁKÓW MIĘSA.

CZEKAJĄC NA ŻAREŁKO ROBIMY SZYBKI REKONESANS PO HOTELOWYCH ZABUDOWANIACH. TA SYPIALNIA WYDAJE SIĘ BYĆ O WIELE WYŻSZEJ KLASY NIŻ STOJĄCY OBOK GREEN HOTEL. WYGLĄDA NA CZYSTSZĄ I LEPIEJ UTRZYMANĄ. PRZYNAJMNIEJ TAKIE SPRAWIA WRAŻENIE.

PO POŁUDNIU CZEKA NAS JESZCZE JEDNA WYPRAWA. DO POŻEGNALNEJ ATRAKCJI JAKĄ MAMY ZOBACZYĆ W DOLINIE OMO – LOKALNEGO TARGOWISKA HAMERÓW W DIMCE. TO DLA NAS OSTATNIA MIEJSCÓWKA GDZIE MOŻEMY KUPIĆ PAMIĄTKI Z POŁUDNIA ETIOPII.

DOJAZD Z TURMI DO DIMKI TRWA ZALEDWIE 50 min.
MIEJSCOWOŚĆ NIE JEST DUŻA, ALE DOSYĆ ZNANA ZE WZGLĘDU NA TARGOWISKO. HAMEROWIE, ROZSIANI PO OKOLICZNYCH WIOSKACH WŁAŚNIE TUTAJ SPRZEDAJĄ PRODUKTY W WYTWARZANIU KTÓRYCH SIĘ SPECJALIZUJĄ.

SAMO TARGOWISKO JEST CHYBA MNIEJSZE OF WIDZIANEGO WCZEŚNIEJ MARKETU W KEY AFER, ALE STOISKA Z PAMIĄTKOSAMI SĄ FAJNIEJSZE, A TWARZE TUBYLCÓW CIEKAWSZE. SZYBKO OBESZLIŚMY PLAC HANDLOWY, ZWALNIAJĄC JEDYNIE W CZĘŚCI GDZIE SPRZEDAWANE SĄ GADŻETY DLA TURYSTÓW. FAKTYCZNIE BYŁO W CZYM WYBIERAĆ. PODCZAS GDY MY SZUKALIŚMY LEKKICH DROBIAZGÓW NA PREZENTY, ADDIS WITAŁ SIĘ ZE ZNAJOMYMI, KTÓRYCH – NIE DA SIĘ UKRYĆ – MA NA KAŻDYM KROKU.
TROCHĘ OBKUPIENI, I W SUMIE ZADOWOLENI WRÓCILIŚMY DO HOTELU. TA WYCIECZKA ZAKOŃCZYŁA NASZ PROGRAM ZWIEDZANIA DOLINY OMO.

JUTRO RANO POJEDZIEMY AŻ ZA ARBA MINCH. TAM, W MIEJSCÓWCE ZWANEJ DORZE LODGE SPĘDZIMY OSTATNIĄ NOC W TEJ CZĘŚCI ETIOPII.

WIECZOREM POSZLIŚMY DO KOLEJNEJ, LEŻĄCEJ NIEDALEKO NASZEJ SYPIALNI, PRZYHOTELOWEJ RESTAURACJI. SPOTKALIŚMY SIĘ W NIEJ Z ADDISEM BY OMÓWIĆ SZCZEGÓŁY NASZEJ WSPÓŁPRACY I SIĘ ROZLICZYĆ.

GENERALNIE MIELIŚMY DWA ZASTRZEŻENIA DO ADDISA. PIERWSZE DOTYCZYŁO POCZĄTKU NASZEGO POBYTU W DOLINIE OMO. KIEROWCA, KTÓREGO ADDIS WYSŁAŁ PO NAS (GDY OKAZAŁO SIĘ, ŻE MUSI ZOSTAĆ JEDEN DZIEŃ DŁUŻEJ ZE SWOIMI KLIENTAMI) BYŁ SŁABO POINFORMOWANY O TYM CO MA NAM ZAPEWNIĆ. W REZULTACIE NIE DOSTALIŚMY LUNCHU. Z KOLEI NASTĘPNEGO DNIA POPEŁNIŁ KILKA BŁĘDÓW PODCZAS WYCIECZKI DO LUDU MURSI. W ICH WYNIKU NIE MIELIŚMY OBIECANEGO PRZEWODNIKA, A DO TEGO WSZYSTKIEGO MUSIELIŚMY ZAPŁACIĆ ZA WEJŚCIE DO DRUGIEJ WIOSKI (PIERWSZA NIE SPEŁNIŁA UZGODNIONYCH WCZEŚNIEJ NASZYCH OCZEKIWAŃ). POZA TYM KIEROWCA I SKAUT Z BRONIĄ W RĘKU NIE ZAPEWNIALI NAM POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA PODCZAS ODWIEDZIN WIOSEK. DO TEGO NIEZBĘDNY JEST LOKALNY PRZEWODNIK, ZNAJĄCY ZWYCZAJE I STARSZYZNĘ KONKRETNEJ WIOSKI.
DODATKOWO, CAŁA AKCJA KIEROWCY USIŁUJĄCEGO, PODCZAS JAZDY DO JINKI, (PIERWSZEGO DNIA) ZNALEŹĆ DLA NAS NOCLEG, WSKAZYWAŁA NA BRAK WCZEŚNIEJSZEJ REZERWACJI SPANIA. UDAŁO SIĘ JE ZNALEŹĆ W OSTATNIM MOMENCIE, ALE BEZ CIEPŁEJ WODY. A BARDZO CHCIELIŚMY ZMYĆ Z SIEBIE KURZ I PYŁ 12 GODZINNEJ PODRÓŻY W GORĄCU I WILGOCI …
SORKI, ALE NIE WIERZĘ W JAKĄŚ BARDZO DUŻĄ, MIĘDZYNARODOWĄ KONFERENCJĘ W JINCE, Z POWODU KTÓREJ – TAK NAS POINFORMOWANO – RZĄD ZAJĄŁ WSZYSTKIE LEPSZE MIEJSCA HOTELOWE; NAWET TE ZAREZERWOWANE PRZEZ TURYSTÓW ZAGRANICZNYCH.

DRUGIM ZASTRZEŻENIEM BYŁ BRAK RZETELNEJ WIEDZY ADDISA NA TEMAT ODWIEDZANYCH PLEMION I WYNAJMOWANIE BARDZO POBIEŻNIE ZNAJĄCYCH ICH OBYCZAJE PRZEWODNIKÓW.
BYŁY TEŻ INNE SŁABE PUNKTY NASZEJ WSPÓŁPRACY, ALE NIEKTÓRE Z NICH TYLKO CZĘŚCIOWO ZALEŻAŁA OD ADDISA.

KIEDY PRZEDSTAWILIŚMY NASZE ZARZUTY I ZAŻĄDALIŚMY OBNIŻENIA UZGODNIONEJ KWOTY O PONIESIONE PRZEZ NAS PERSONALNIE KOSZTY (ZAPŁATA ZA WEJŚCIE I MOŻLIWOŚĆ ROBIENIA ZDJĘĆ W DRUGIEJ WIOSCE MURSICH) + DODATKOWO PO US$ 10 OD os. ZA POZOSTAŁE NIEDOGODNOŚCI (BRAK LUNCHU PIERWSZEGO DNIA, BRAK PRZEWODNIKA PODCZAS WYCIECZKI DO PLEMIENIA MURSI – itp. DROBIAZGI ZA KTÓRE MIELIŚMY ZAPŁACIĆ. ZROBIŁO SIĘ NIEZBYT PRZYJEMNIE.

ADDIS ZGODZIŁ SIĘ CO PRAWDA NA ZWRÓCENIE NAM PIENIĘDZY ZA WEJŚCIE DO w/w WIOSKI MURSICH, ALE NIE CHCIAŁ SŁYSZEĆ O PONIESIENIU JAKIEJKOLWIEK ODPOWIEDZIALNOŚCI FINANSOWEJ ZA TO Z CZEGO SIĘ NIE WYWIĄZAŁ. DOPROWADZONY DO WŚCIEKŁOŚCI KARAŚ WSTAŁ I POSZEDŁ DO HOTELU. CHWILĘ PÓŹNIEJ TO SAMO ZROBIŁ WOMBAT. NIE DLATEGO, ŻE NIE CHCIAŁA ROZMAWIAĆ, TYLKO PO TO BY ZAWRÓCIĆ KARASIA.
ZOSTAŁEM SAM Z ADDISEM PRZY STOLE NEGOCJACYJNYM. POMIMO STOSUNKOWO WCZESNEJ PORY BYŁO JUŻ BARDZO CIEMNO. POWIEDZIAŁEM MU, ŻE IDĘ ZOBACZYĆ GDZIE JEST MOJA ŻYCIOWA PARTNERKA I TEŻ WSTAŁEM …

MOJE POSZUKIWANIA TRWAŁY DOSYĆ DŁUGO BO ZABŁĄDZIŁEM W TYCH CIEMNOŚCIACH. WRESZCIE ZNALEŹLIŚMY SIĘ W HOTELU.

WKURZENI NA ADDISA ZJEDLIŚMY KOLACJĘ W PRZYHOTELOWEJ RESTAURACJI …

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *