25.02.2019 – TRZY MIASTA I BRAK GRANIC

.
OBUDZILIŚMY SIĘ Z NIEPOKOJEM. CZY PRZESTAŁO PADAĆ? CZY MOŻNA WYJŚĆ?
POGODA ZAPOWIADAŁA SIĘ NIEZŁA.
ZJEDLIŚMY ŚNIADANKO Z MIEJSCOWYCH SPECJAŁÓW I JESTEŚMY GOTOWI.

DZISIAJ UMYŚLILIŚMY ZROBIĆ WYCIECZKĘ DO TRZECH MIAST, ALE NAJPIERW CHCIELIŚMY ZOBACZYĆ ŚWIĄTYNIE TARXIEN A TAKŻE HYPOGEUM HAL-SAFLIENI.

TRZY MIASTA TO COSPICUA (BORMLA), VITTORIOSA (BIRGU), SENGLEA (L-ISLA) ZWIEŃCZONE FORTEM ANIOŁA, WIDOCZNE Z LA VALETTY Z OGRODÓW BARRAKKA.

ŚWIĄTYNIE TARXIEN I HYPOGEUM HAL-SAFLIENI TO OKOLICE PAOLI I TARXIEN. CO DO HYPOGEUM TO SPRAWA BYŁA WĄTPLIWA BO WPUSZCZA SIĘ TAM TYLKO 80 OSÓB DZIENNIE, WIĘC TRZEBA ZROBIĆ REZERWACJĘ ZNACZNIE WCZEŚNIEJ, CZEGO NIE ZROBILIŚMY.

KIEDY WYSZLIŚMY Z HOTELU ZOBACZYLIŚMY POKŁOSIE WCZORAJSZEGO KATAKLIZMU.
POŁAMANE DRZEWA, KRZEWY. GAŁĘZIE, LIŚCIE NA ULICY. POWYWRACANE KOSZE, POPRZESTAWIANE ŁAWKI. NA NIEKTÓRYCH CZĘŚCIACH BULWARU STAŁA WODA. MORZE NADAL SPIENIONE, FALE DOCHODZĄCE NIEKIEDY AŻ NA ULICĘ. ŻAL BYŁO PATRZEĆ.

PODJECHALIŚMY DO VALLETTY A STAMTĄD AUTOBUSEM W KIERUNKU MARSASKALI ALBO MARSAXLOKK. DO TYCH MIEJSCOWOŚCI STANOWISKA AUTOBUSOWE ZNAJDUJĄ SIĘ NA KOŃCU DWORCA. NIE MOŻNA TRACIĆ NADZIEI, ŻE TAKICH PRZYSTANKÓW NIE MA, TYLKO IŚĆ NA SAM KONIEC DWORCA ZNAJDUJĄCY SIĘ ZA ZAKRĘTEM.

WYSIEDLIŚMY W TARXIEN.

MALTA JEST WYSPĄ MEGALITÓW. NA TERENIE CAŁEJ WYSPY ROZRZUCONE SĄ KOMPLEKSY MEGALITYCZNYCH BUDOWLI. NIEKTÓRZY UWAŻAJĄ, ŻE SĄ STARSZE NIŻ PIRAMIDY W GIZIE.
PIERWSI OSADNICY PRZYBYLI TUTAJ OKOŁO 5.200 p.n.e. NAJPRAWDOPODOBNIEJ Z SYCYLI.
MIESZKALI W DOMACH Z NIEWYPALANEJ CEGŁY, CZĘSTO POSADAWIANYCH NA KAMIENNYCH PODŁOŻACH SKAŁ. BYLI SPOŁECZEŃSTWEM ROLNICZYM.

W WYKOPALISKACH NIE ZNALEZIONO NARZĘDZI MOGĄCYCH SŁUŻYĆ JAKO BROŃ, TAK JAK NIE ZNALEZIONO CERAMIKI, KTÓRA MOGŁABY ŚWIADCZYĆ O UTRZYMYWANIU KONTAKTÓW Z INNYMI, CHOCIAŻ LUDNOŚĆ HANDLOWAŁA WYMIENNIE ABY ZDOBYĆ MATERIAŁY, KTÓRYCH JEJ BRAKOWAŁO. Z TYCH FAKTÓW NAUKOWCY WYSNULI WNIOSEK, ŻE NIE PROWADZILI WOJEN ANI NIE UTRZYMYWALI KONTAKTÓW Z INNYMI KULTURAMI.

W OKOŁO 3500 r. p.n.e. ZACZĘLI BUDOWAĆ KAMIENNE BUDOWLE. NIE JEST PEWNE CZY BYŁY TO ŚWIĄTYNIE I DO CZEGO SŁUŻYŁY. BUDOWANO JE Z OLBRZYMICH BLOKÓW SKALNYCH, KTÓRE PRZECIEŻ TRZEBA BYŁO TRANSPORTOWAĆ. BLOKI WAŻĄ NAWET DO 20 TON. STANOWIĄ SKUPISKA PO DWIE, TRZY BUDOWLE, NAJCZĘŚCIEJ O KSZTAŁCIE KONICZYNY LUB CIAŁA KOBIETY. MAJĄ WKLĘSŁE FASADY. TA FORMA ORAZ FIGURKI ŚPIĄCEJ BOGINI I WENUS Z MALTY POZWALAJĄ NA SUGESTIE, ŻE NA MALCIE KILKA TYSIĘCY LAT TEMU RZĄDZIŁY KOBIETY. CYWILIZACJA NA MALCIE ZNIKNĘŁA OKOŁO 2500 p.n.e. – NAGLE Z NIEZNANYCH POWODÓW.

TARXIEN UWAŻANE JEST ZA NAJBARDZIEJ PEŁNY, ELEGANCKI KOMPLEKS STRUKTUR MEGALITYCZNYCH Z OKOŁO 3600 ROKU PRZED NASZĄ ERĄ. ODKRYTY, JAK Z REGUŁY BYWA, PRZYPADKOWO.

DUŻY, ZADASZONY, ŁADNIE ZAARANŻOWANY MEGALITYCZNY KOMPLEKS. SKŁADA Z TRZECH CZĘŚCI: POŁUDNIOWEJ, WSCHODNIEJ I CENTRALNEJ. PRZY WEJŚCIU DOSTAJE SIĘ MAPKĘ CO UŁATWIA SPOSÓB PORUSZANIA.

UWAGĘ ZWRACAJĄ PÓŁOKRĄGŁE POMIESZCZENIA, PŁASKIE BLATY, KONSTRUKCJE SUGERUJĄCE OŁTARZE, RAMY, WAZY, WYDRĄŻONE DZIURY W SKALNYCH BLOKACH. JEST TAKŻE DUŻY POSĄG A WŁAŚCIWIE POŁOWA POSTACI W SZEROKIEJ SPÓDNICY POSTRZEGANA JAKO POSTAĆ BOGINI MATKI.
W CZĘŚCI POŁUDNIOWEJ ZDOBIENIA W KSZTAŁCIE SPIRALI.
CZĘŚĆ CENTRALNA JEST NAJWIĘKSZA. DOMINUJĄ ZDOBIENIA Z MOTYWAMI ZWIERZĘCYMI.
GDZIENIEGDZIE ŚPIĄCY KOT, NIE POMNY NA CZAS STWORZENIA TEGO MIEJSCA.

MOIM ZDANIEM WCHODZĄC TUTAJ TRZEBA ZDAWAĆ SOBIE SPRAWĘ, ŻE OBCUJE SIĘ Z WYTWOREM KULTURY SPRZED KILKU TYSIĘCY LAT. OCZYWIŚCIE MOŻNA OCENIAĆ, ŻE SĄ TO TYLKO POUKŁADANE KAMIENNE BLOKI. ALE TO CHYBA ZBYTNIE UPROSZCZENIE I BRAK WYOBRAŹNI.
PRZECIEŻ TO WSZYSTKO ZOSTAŁO STWORZONE CIĘŻKĄ PRACĄ LUDZI I MIAŁO CZEMUŚ SŁUŻYĆ, COŚ WYRAŻAĆ.
EPATOWAĆ MOŻE SIŁĄ, WIARĄ W INNE MOCE, KONIECZNOŚCIĄ PRZEBŁAGANIA BOGÓW, POTRZEBĄ WYRAŻENIA EMOCJI, SKRUCHĄ CZY RADOŚCIĄ.
ARTEFAKTY Z WYKOPALISK NA TYM TERENIE ZNAJDUJĄ W MUZEUM ARCHEOLOGICZNYM W VALLETTCIE.

NASTĘPNIE PODESZLIŚMY DO HYPOGEUM, GDZIE OCZYWIŚCIE NIE UDAŁO NAM SIĘ WEJŚĆ. ZAWRÓCILIŚMY WIĘC W STRONĘ JAKIEGOŚ ŚRODKA LOKOMOCJI. ALE PO PRZEJŚCIU PARU ULIC, GDZIE PIETRUSZKA ZDĄŻYŁ SOBIE KUPIĆ DWIE PARY BUTÓW TYPU TENISÓWKI, OKAZAŁO SIĘ ŻE JESTEŚMY W PAOLI.

ŻADNEGO AUTOBUSU DALEJ NIE BYŁO WIĘC, ŻEBY NIE STAĆ NA PRZYSTANKU POSTANOWILIŚMY PODEJŚĆ DO NASTĘPNEGO. I TAK IDĄC Z PRZYSTANKU DO PRZYSTANKU DOSZLIŚMY DO SENGLEA A POTEM DO VITTORIOSY. WŁAŚCIWIE TO PRZECHODZILIŚMY Z JEDNEJ MIEJSCOWOŚCI DO DRUGIEJ. NIE WIADOMO KIEDY JEDNA SIĘ KOŃCZYŁA, A DRUGA ZACZYNAŁĄ.

DROGA NABRZEŻEM BYŁA PIĘKNA. SZLIŚMY SZEROKĄ PROMENADĄ. NAPRZECIWKO, PO PRZECIWNEJ STRONIE GUSTOWNE BUDYNKI VALLETTY. PO OBU STRONACH PYSZNIŁY SIĘ RÓŻNEGO RODZAJU ŁÓDKI, JACHTY, MOTORÓWKI

W VITTORIOSIE ZNAJDUJE SIĘ PAŁAC INKWIZYTORA, KOŚCIÓŁ Św. WAWRZYŃCA NO I FORT Św. ANIOŁA.

PO DOTARCIU DO VITTORIOSY USIEDLIŚMY W OLD CITY PUB. NALEŻAŁA NAM SIĘ CHWILA WYTCHNIENIA PO PRZEJŚCIU PRZEZ TE WSZYSTKIE MIEJSCOWOŚCI. PUB PRZYJEMNY, NIEZBYT DROGI.

.

old city pub, brig, Malta

BIRGU – OLD CITY PUB NA NABRZEŻU

.

ZEBRALIŚMY SIŁY I RUSZYLIŚMY DALEJ WCHODZĄC W GŁĄB ZABUDOWAŃ MIEJSKICH. KIERUNEK – FORT ANIOŁA. PYTAMY TURYSTYCZNE, SKOŚNOOKIE DZIEWCZYNY GDZIE MAMY IŚĆ. POKAZUJĄ KIERUNEK. IDZIEMY, ALE NIC Z TEGO. NA GANKU PRZED DOMEM SIEDZI KOBIETA ZNOWU PYTAMY O DROGĘ. POKAZUJE NAM. PO KILKU METRACH OKAZUJE SIĘ, ŻE TO ZNOWU FALSTART.

NAGLE WYSZLIŚMY NA PAŁAC WIELKIEGO INKWIZYTORA. MOŻNA W NIM NABYĆ DOŚĆ GRUNTOWNĄ WIEDZĘ NA TEMAT TEGO JAKIE WYRAFINOWANE NARZĘDZIA BYŁY W DYSPOZYCJI INKWIZYTORA I JAK DZIAŁAŁY. TO ZNACZY JAKIE CZĘŚCI CIAŁA ROZRYWAŁY, ŁAMAŁY LUB SKRĘCAŁY. CO MOŻNA BYŁO WLAĆ W CZŁOWIEKA I W JAKI SPOSÓB.
POMYSŁOWOŚĆ LUDZKA W TYM ZAKRESIE JEST NICZYM NIEOGRANICZONA.
JEST TEŻ TABLICA PROCESÓW WYTACZANYCH DELIKWENTOM, WYMIERZANYCH KAR ORAZ CELE WIĘZIENNE. BARDZO DOBRE SĄ OPISY PRZY POSZCZEGÓLNYCH EKSPONATACH. GROZĄ WIEJE, ALE WARTO ZOBACZYĆ.

PO WYJŚCIU DALEJ SZLIŚMY W KIERUNKU FORTU ANIOŁA, ALE JAKOŚ NIE MOGLIŚMY DO NIEGO DOJŚĆ. JAKBY SIĘ ODDALAŁ.

ZROBIŁO SIĘ NA TYLE PÓŹNO, ŻE FORT NIE BYŁBY JUŻ DOSTĘPNY DLA ZWIEDZAJĄCYCH, WIĘC ZAWRÓCILIŚMY DO NAJBLIŻSZEGO PRZYSTANKU AUTOBUSOWEGO.

VITTORIOSA MA DWA PRZYSTANKI AUTOBUSOWE. Z CZEGO JEDEN JAKBY CENTRALNY NA MAŁYM PLACYKU. USIEDLIŚMY TAM NA ŁAWCE I CZEKALIŚMY NA AUTOBUS.

WSIADAMY, JEDZIEMY JEDEN PRZYSTANEK I KIEDY AUTOBUS WŁAŚNIE MA SIĘ ZATRZYMAĆ PIETRUSZKA Z OBŁĘDEM W OCZACH RZUCIŁ SIĘ DO KIEROWCY I PROSI ABY TEN GO WYPUŚCIŁ, BO ZORIENTOWAŁ SIĘ, ŻE ZOSTAWIŁ APARAT FOTOGRAFICZNY NA PRZYSTANKU. KIEROWCA JAKIMŚ CUDEM ZROZUMIAŁ I OTWORZYŁ DRZWI. PIETRUSZKA WYSTARTOWAŁ JAK SPRINTER NA OLIMPIADZIE. JA PRZYTOMNIE TEŻ WYSIADŁAM Z RESZTĄ NASZYCH RZECZY.

SZŁAM SZYBKO MODLĄC SIĘ DO WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH, A SZCZEGÓLNIE DO Św. ANTONIEGO ŻEBY NIKT NIE ZAUWAŻYŁ TEGO APARATU I JEGO DUŻEGO OBIEKTYWU.

KIEDY ZA KOLEJNYM ZAKRĘTEM ZOBACZYŁAM NA KOŃCU DŁUGIEJ ULICY PLACYK, A W ODDALI PIETRUSZKĘ Z APARATEM W RĘCE KAMIEŃ MI SPADŁ Z SERCA.

WRÓCILIŚMY NASTĘPNYM AUTOBUSEM TYM RAZEM PILNUJĄC BAGAŻY.

.

>     ZOBACZ FOTY     <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *