kenia, żyrafa, bush

22.01.2019 – PIERWSZE AFRYKAŃSKIE PRZEŻYCIA. NOCLEG W  AMBOSELI

.
RANO O 6 WYLĄDOWALIŚMY W ADDIS ABEBIE.

MUSIELIŚMY CZEKAĆ KILKA GODZIN NA LOT DO NAIROBI.
CZEKALIŚMY NA LOTNISKU W POMIESZCZENIACH, Z KTÓRYCH PRZECHODZI SIĘ BEZPOŚREDNIO DO SAMOLOTU. ABY DOSTAĆ SIĘ DO JAKIEGOŚ SKLEPU, NAPIĆ SIĘ CZEGOŚ, CZY PO PROSTU ROZPROSTOWAĆ KOŚCI, TRZEBA BYŁO TAM I Z POWROTEM PRZECHODZIĆ PRZEZ KONTROLĘ BEZPIECZEŃSTWA.
TO BEZ SENSU ALE TAKI JEST UKŁAD LOTNISKA.

CZAS DŁUŻYŁ SIĘ NIEMIŁOSIERNIE. NIE POMAGAŁO NAWET OPUSZCZANIE I POWRACANIE DO STREFY, W KTÓREJ SIĘ ZNAJDOWALIŚMY.
BYLIŚMY ZMĘCZENI.
Z ULGĄ WSIEDLIŚMY DO SAMOLOTU DO NAIROBI.

WYLĄDOWALIŚMY. CHŁOPAKI, PO MOJEJ TWIERDZĄCEJ ODPOWIEDZI NA PYTANIE CZY WYMIENIAMY PIENIĄDZE POSZŁY DO KANTORU. WYSZLIŚMY NA ZEWNĄTRZ. CZEKAŁ TU NA NAS KIEROWCA Z PRZEDSTAWICIELEM BIURA “KENYA TOUR BUDGET SAFARI”.

Z  BIUREM ZAWARŁAM UMOWĘ NA WYNAJEM SAMOCHODU Z KIEROWCĄ NA OKRES OD 22.01 DO 27.01 (WŁĄCZNIE) ZA KWOTĘ US $ 300 OD OSOBY.
WARUNKI UMOWY DOKŁADNIE OKREŚLAŁY TRASĘ JAKĄ MIELIŚMY ODBYĆ, ILOŚĆ WJAZDÓW DO PARKÓW, MIEJSCE ROZPOCZĘCIA I ZAKOŃCZENIA PODRÓŻY. LICZĄC WEDŁUG DNI, PŁACILIŚMY PO 50 $ DZIENNIE OD OSOBY.
KOSZTY NASZEGO WYŻYWIENIA, NOCLEGÓW, BILETÓW DO PARKÓW POKRYWALIŚMY SAMI.

ANALIZA CEN KILKUDZIESIĘCIU WYCIECZEK RÓŻNYCH BIUR, PRZEKONAŁA MNIE DO WYBORU TEJ FORMY PODRÓŻY NIE TYLKO JAKO NAJBARDZIEJ OPŁACALNEJ FINANSOWO, ALE TAKŻE NAJBARDZIEJ KOMFORTOWEJ.

BIURA PODRÓŻY LICZĄ ZNACZNIE DROŻEJ ZA tzw. PRYWATNE SAFARI – TO JEST TAKIE, W KTÓRYM LICZBA UCZESTNIKÓW ZALEŻY OD ZAMAWIAJĄCEGO SAFARI.
W INNYM PRZYPADKU, JEST TO JAZDA 6, 8 LUB NAWET 12 OSOBOWYM AUTEM GRUPY LUDZI, KTÓRA WYKUPIŁA OKREŚLONĄ WYCIECZKĘ. OCZYWIŚCIE NOCLEGI, ILOŚĆ SAFARI JEST OKREŚLONA W PAKIECIE.

MY MIELIŚMY CAŁY SAMOCHÓD DLA SIEBIE A PONADTO SAMI DECYDOWALIŚMY O TYM GDZIE I JAK NOCUJEMY, JAKI JEST PROGRAM DNIA.

KIEDY PRZYSZŁO DO UREGULOWANIA NALEŻNOŚCI PRZEDSTAWICIEL “KENYA TOUR BUDGET SAFARI” POPROSIŁ O ZAPŁATĘ W DOLARACH, BO TAK PRZEWIDYWAŁA ZAWARTA UMOWA I UISZCZONY ZADATEK. WTEDY ZDAŁAM SOBIE SPRAWĘ Z TEGO CO NAJLEPSZEGO ZROBIŁAM.
CHYBA PO TYCH LOTACH ROZUM MI ODJĘŁO.
TRUDNO STAŁO SIĘ.

TRZEBA BYŁO NA NOWO WYMIENIAĆ WALUTĘ KENIJSKĄ NA DOLARY. STRATA NIE BYŁA WIELKA, ALE JEDNAK. NAUCZYŁO NAS TO DUŻEJ CZUJNOŚCI. W KENII MOŻNA W WIELU MIEJSCACH PŁACIĆ W DOLARACH.

RUSZYLIŚMY DO PARKU AMBOSELI.

NASZ KIEROWCA MIAŁ NA IMIĘ JOSPHAT.
NA DRODZE PANOWAŁ DUŻY RUCH. JECHALIŚMY RELATYWNIE WOLNO BO INACZEJ SIĘ NIE DAŁO.

.

W DRODZE DO AMBOSELI – NASZ KIEROWCA JOSPHAT I JEGO AUTO

.

W EMALI STANĘLIŚMY PRZY DUŻYM SKLEPIE – EDEN MALL – ABY KUPIĆ WODĘ. JAK ZWYKLE GAZOWANĄ, CO Z REGUŁY JEST PROBLEMEM.
W PEWNYM MOMENCIE KIEROWCA POPROSIŁ NAS O RÓWNOWARTOŚĆ DOLAROWĄ CENY NA BILETY DO PARKU.
CHCIAŁ JE KUPIĆ PŁACĄC NASZYMI DOLARAMI ZE SWOJEGO KONTA W SZYLINGACH KENIJSKICH. BYŁAM TYM ZASKOCZONA. NIE SŁYSZAŁAM O TAKIM PROCEDERZE. ON TŁUMACZYŁ, ŻE TO PRZEDPŁATA ZA BILETY UŁATWIAJĄCA I SKRACAJĄCA PÓŹNIEJSZĄ PROCEDURĘ PRZY BRAMACH WJAZDOWYCH. PODESZLIŚMY DO PUNKTU TAKIEJ PRZEDSPRZEDAŻY. NIE WIEDZIELIŚMY CO O TYM SĄDZIĆ. NIE PODOBAŁO NAM SIĘ TO, ALE OSTATECZNIE ZGODZILIŚMY SIĘ.

JAZDA BYŁA RAZ SZYBSZA RAZ WOLNIEJSZA.

KOLEJNY RAZ TEGO DNIA ZACZYNALIŚMY MIEĆ DOSYĆ. ZROBIŁO SIĘ SZARO, A POTEM ZUPEŁNIE CIEMNO.
BYLIŚMY JUŻ GDZIEŚ BLISKO NASZEGO NOCLEGU, ALE JOSPHAT NIE WIEDZIAŁ JAK TAM DOTRZEĆ. PAROKROTNIE TELEFONOWAŁ, AŻ W KOŃCU POINSTRUOWANY ZJECHAŁ Z GŁÓWNEJ DROGI. W ŚWIETLE REFLEKTORÓW WIDAĆ BYŁO PEŁNĄ DZIUR, UBITĄ NAWIERZCHNIĘ W RDZAWYM KOLORZE.
ZA CHWILĘ POJAWIŁ SIĘ JAKIŚ CZŁOWIEK NA MOTORYNCE I ZACZĄŁ NAS PROWADZIĆ. JAZDA BYŁA NIESAMOWITA. DROGA SKŁADAŁA SIĘ TYLKO Z WERTEPÓW, KOLEIN I DZIUR. ZUPEŁNE PUSTKOWIE. COŚ OKROPNEGO.

W KOŃCU W ZUPEŁNYCH CIEMNOŚCIACH STANĘLIŚMY PRZED BRAMĄ “WE4KENYA GUESTHOUSES” – MIEJSCA NASZYCH DWÓCH NOCLEGÓW. BYŁA CHYBA 21-sza.

POWITANO NAS SERDECZNIE I POPROWADZONO DO ROZBITYCH NA TRAWIE DWUOSOBOWYCH NAMIOTÓW, W KTÓRYCH MIELIŚMY SPAĆ. DOSTALIŚMY TAKŻE LATARKI. MAPNIK I PIETRUSZKA PATRZYLI NA MNIE Z TOTALNYM NIEDOWIERZANIEM W OCZACH. PYTALI JEDEN PRZEZ DRUGIEGO, CZY TO NA PEWNO TU MAMY SPAĆ.
ICH REAKCJA BYŁA BEZCENNA.

JAK TYLKO SKOŃCZYŁAM CHICHOTAĆ, WYTŁUMACZYŁAM IM ŻE TO JEST AFRYKAŃSKA PRZYGODA I MAJĄ SIĘ CZUĆ JAK PIONIERZY. ZDOBYWCY NOWEGO LĄDU.
NIE BYLI PRZEKONANI …

W BUDYNKU BĘDĄCYM KUCHNIĄ I ZARAZEM JADALNIĄ CZEKAŁA NA NAS KOLACJA W FORMIE BUFETU. DANIA WARZYWNE, RYŻ, SOK. ZAWROTU GŁOWY NIE DOSTALIŚMY, CHOCIAŻ MNIE BARDZO SMAKOWAŁY KARTOFLE.

PRZEJŚCIA MOICH CHŁOPAKÓW ZŁAGODZIŁ W KOŃCU MOCNIEJSZY DRINK, PITY W POZYCJI PÓŁLEŻĄCEJ PRZED NAMIOTEM. JAK PRZYGODA TO PRZYGODA.

ZDECYDOWANIE SŁABYM PUNKTEM TEGO NOCLEGU BYŁ BRAK DOSTĘPU DO PRĄDU, CO PRZEKŁADA SIĘ NA BRAK MOŻLIWOŚCI DOŁADOWANIA I FUNKCJONOWANIA URZĄDZEŃ RÓŻNYCH.
DLA MOJEGO PIETRUSZKI STANOWI TO KATAKLIZM PORÓWNYWALNY TYLKO Z KOŃCEM ŚWIATA.

DRUGI PROBLEM TO ŁAZIENKO-TOALETY.
BO TO, ŻE TRZEBA ŚWIECIĆ LATARKĄ NA TERENIE OBOZOWISKA MOŻNA PRZEŻYĆ, ALE BRAK ŚWIATŁA W URZĄDZENIACH SANITARNYCH CZYLI POD PRYSZNICEM I W TOALECIE JEST ZUPEŁNIE NIEFAJNY.
DO TEGO JESZCZE JEDNE I DRUGIE BYŁY PRYMITYWNE I NIECHLUJNE.

WE4 KENYA GUESTHOUSE REKLAMUJE SIĘ JAKO PIĘKNIE POŁOŻONY W ŚRODKU DZIKIEJ PRZYRODY, BLISKO PARKU, OFERUJĄCY RÓŻNE UDOGODNIENIA. NIE WIEM NA CZYM POLEGAJĄ TE UDOGODNIENIA, ALE CENA US$ 58,18 ZA NOCLEG ZE ŚNIADANIEM WYDAWAŁA NAM SIĘ NA PIERWSZY RZUT OKA WYGÓROWANA.

NO ALE JAKOŚ DALIŚMY SOBIE RADĘ I UŁOŻYLIŚMY SIĘ SPAĆ POD AFRYKAŃSKIM NIEBEM.

.

> ZOBACZ FOTY <

.

.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *